Czterech górników zginęło po eksplozji metanu

Jacek Bombor, Tomasz Siemieniec
Metan spala się w temperaturze 1,5 tys. st. C. Ci, którzy przeżyli wybuch, mogą mówić o cudzie
Metan spala się w temperaturze 1,5 tys. st. C. Ci, którzy przeżyli wybuch, mogą mówić o cudzie Arkadiusz Gola, "Polska"
Udostępnij:
Kopalnią Borynia w Jastrzębiu-Zdroju - w rejonie ściany F-22 - wstrząsa potężna eksplozja. Ognisty podmuch metanu powala górników.

Środa, godz. 22.38. Wskaźniki na komputerach w dyspozytorni zaczynają szaleć. Dwa metanomierze, które znajdowały się najbliżej epicentrum, nawet nie zdążyły podać danych, w ułamku sekundy zostały spalone.

- A jeszcze kilka sekund wcześniej nie wskazywały żadnego zagrożenia - kręci głową Zbigniew Schinohl, dyrektor Okręgowego Urzędu Górniczego w Rybniku. Razem z ekspertami z Wyższego Urzędu Górniczego i prokuraturą będzie próbował wyjaśnić przyczyny tragedii.

Kilka sekund wcześniej w powietrzu w chodniku było 0,8 proc. metanu (dopuszczalny poziom to 1,5 proc., przy 2 proc. trzeba już odciąć zasilanie i ewakuować pracowników), a tlenek węgla utrzymywał się na minimalnym poziomie. Tuż po wybuchu ocalałe metanomierze wskazywały olbrzymie przekroczenie stężenia niebezpiecznych gazów. - Tlenku było przynajmniej sześciokrotnie za dużo. Ale to już był skutek wybuchu - wyjaśnia Schinohl.

Miejsce, w którym doszło do wybuchu, przypominało piekło. Czterech pracowników, którzy byli najbliżej, nie miało najmniejszych szans, by przeżyć. Najmłodszy, 22-letni Krzysztof A. i 50-letni Andrzej M. byli pracownikami Zakładu Odmetanowania Kopalń, zajmowali się konserwacją sprzętu. Dwie pozostałe ofiary: 35-letni Grzegorz F. i 45-letni Andrzej G. to górnicy.

Pod ziemię błyskawicznie zjechały zastępy ratowników - w nocy było ich aż 17, każdy liczył pięć osób. Warunki na dole na szczęście pozwoliły szybko dotrzeć do miejsca tragedii. Ale sama akcja wydostania poszkodowanych była trudna i trwała wczoraj do południa.

- Z rannymi na noszach musieliśmy wędrować trzy kilometry do szybu - powiedział nam jeden z ratowników. Trzech najciężej poparzonych górników zostało przewiezionych do Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach. Ich stan jest bardzo ciężki. Pozostałych 16 trafiło do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Jastrzębiu-Zdroju.

Kopalnia Borynia jest zaliczana do trzeciej w czterostopniowej skali zagrożenia metanowego. Jednak w zakładzie stosowane są takie środki bezpieczeństwa, jakby występowała w nim kategoria najwyższa, więc teoretycznie obowiązują procedury bardziej restrykcyjne, niż wymagają przepisy. W tym roku w kopalniach węgla kamiennego w Polsce zginęło już siedmiu górników.

Najtragiczniejsze wypadki pod ziemią

1958 - Pożar w kopalni Makoszowy w Zabrzu. Giną 72 osoby. To największa tragedia pod ziemią w powojennej Polsce.
2002 - Chodnik badawczy kopalni Jas-Mos w Jastrzębiu-Zdroju. Eksplozja pyłu węglowego. Życie traci 10 górników.
2002 - Kopalnia Rydułtowy. Wybuch metanu. Poparzonych zostaje 10 górników, trzech umiera w szpitalu.
2006 - Kopalnia Pokój w Rudzie Śląskiej. W wyniku tąpnięcia śmierć ponosi 4 górników.
2006 - Kopalnia Halemba w Rudzie Śląskiej. Wybuch metanu. Giną 23 osoby.
2007 - Kopalnia Staszic w Katowicach. Zawalenie się chodnika. Życie tracą dwie osoby.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie