Człapiący ludzie - dziwne czasy dla stolicy

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
W sobotę mieliśmy pokaz chodu sportowego, zaś w niedzielę biegania. Za każdym razem skutkowało to unieruchomieniem miasta. O ile jednak gniew ludu pracy zyskuje moje poparcie (jestem przeciw umowom śmieciowym i podwyższeniu wieku emerytalnego), to już z tym bieganiem chyba jest jakieś przegięcie. Zorientowałem się już koło siódmej rano, jadąc do pracy.

Mosty pozamykane, choć bieg dopiero o 10. Pomyślałem, by płytką Wisłę pokonać wpław i uczcić wyczyn dziadka, który zrobił to 70 lat wcześniej. Ale przestroga zaświtała - dziadek zaraz zmarł, z wychłodzenia…

No to jakaś gehenna piesza, pod Stadion Narodowy, skąd jeżdżą pociągi jakimś cudem chyba niezamkniętym jeszcze mostem. A tam… wynurzają się jeden po drugim biegacze na start. Stado dziwaków, na przykład facet z dwuletnim dzieckiem w wózku (Lusia 2010), szykujący się do wspólnego biegu… I emeryci z siwymi brodami… I ludzie z wyraźną anoreksją lub przepukliną…

I chyba ze słabym słuchem i wzrokiem, jakby nie słyszeli, że od biegania 42 km po asfalcie, w marnych butach, poprzedzonego trzygodzinną rozgrzewką, umiera się na serce. Albo rujnuje stawy. Albo - jak syn przyjaciółki - dostaje ataku wyrostka z wysiłku i trafia na stół - na szczęście w niepozamykanych szpitalach…

Jadąc przez miasto koło 13, widziałem tych dzielnych biegaczy na trasie - wielu człapało w tempie takim, że (ostatni przebój Allegro) - ich czas należałoby mierzyć nie stoperem, nie zegarem, ale kalendarzem! Oglądając ludzi, którzy przegraliby z każdym nastolatkiem z buszu, nawet chorym na krzywicę, o parę godzin - było mi ich żal. Wyniki to potwierdziły - triumfował Kenijczyk przed Etiopczykiem, naprawdę warto było zamykać stolicę by stwierdzić tę oczywistość?

Tak, wiem, nie jestem tak głupi - ma Nowy Jork bieganie, Londyn, to Warszawa nie gorsza ma być. Tyle, że nasi… hm, jak piłkarze - nie potrafią biegać. Gdyby Filipides tak się spieszył do Aten - do dziś Grecy nie poznaliby wyniku bitwy pod Maratonem… Ale Polakom imponuje moda, styl, butki - tyle że mnie nie imponuje. I jak ktoś zobaczy mnie biegnącego - znaczyć to będzie tyle tylko, że goni mnie ktoś z nożem. Jedyna opcja. Na inne okazje mam spacer, rower, auto. Albo jak pierwszy mistrz olimpijski z Aten, Spirydion Luis, oszust sporej skali - dorożkę, którą pokonał historyczną trasę.

Dla siedmiu tysięcy ludzi wczoraj to była pewnie okazja do zmagań z samym sobą - jestem za. Ale dla miliona zakorkowanych była to okazja do przekleństw. I mnie też wczoraj poniosło. Parodyści - było to najłagodniejsze ze słów. Jedyne, co usprawiedliwia człapaczy z Warszawy, to zgoda z dobrze znaną dewizą: Śpiesz się powoli. Oni się nie śpieszyli.

Jeśli już miałbym wybierać między chodzeniem a bieganiem, to jestem za… leżeniem. Bywa to nawet dosyć miłe, jak w towarzystwie. No i nogi wtedy mniej bolą. A jeśli ktoś mówi o sporcie, o zdrowiu - ośmielę się zwrócić uwagę, że nasi sportowcy dzień w dzień odwiedzają lekarzy, że produkujemy masowo inwalidów, że nie znam nikogo zdrowego - choć znam wszystkich.

Może za kilkaset lat ludzie dojdą jednak do wniosku, że sport to była męcząca strata czasu i wysiłek nie wpływające na bieg dziejów zupełnie. Coś jak turnieje rycerskie, w istocie głupie i barbarzyńskie. Ale - jak zwykle pozostanę w mniejszości, i o to chodzi właśnie. Nie będę - jak Zawisza - kopii kruszył. Zresztą po diabła mi kopia? Z maratończyków cenię jednego. Dustina Hoffmana. Ale przecież nie za bieganie.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pkp
"Tak, wiem, nie jestem tak głupi - ma Nowy Jork bieganie, Londyn, to Warszawa nie gorsza ma być. Tyle, że nasi… hm, jak piłkarze".

Myślę, że jednak za wiele Pan nie wie. Ale jest kontrowersyjnie. Ponarzekał Pan na korki co każdy polubi. Pośmiał Pan się z biegaczy/dziwaków. Wszyscy sportowcy sprzed TV poczuli się lepiej. Wierszówka jest. Pozazdrościć prostego choć niezbyt rozwijającego zajęcia.

A bieganie proszę Pana... Słyszał Pan jaki kraj ma najgrubsze dzieci w UE? Nie, nie Anglicy...
r
racjonalny
jeżeli twoja żona zasługuje na szacunek ze względu na fakt że przelazła ów maraton , to ja serdecznie współczuję ...... . co do debilizmu itp - tylko człowiek o niskim poziomie intelektualnym wyzywa w ten sposób ludzi ...ale za to pewnikiem świetnie biegasz ......... jak to mówią - coś za coś :))
M
Mundek
W pełni się zgadzam z opinia pana Zarzecznego. Mniej więcej to samo odczuwałem stojąc w korku na Wale Miedzieszyńskim. Absolutne przegięcie z tym bieganiem. Jest to nienaturalne, sztuczne (ale za to modne). W efekcie przez miasto nie można przejechać nawet w sobotę po południu.
M
Mundek
W pełni się zgadzam z opinia pana Zarzecznego. Mniej więcej to samo odczuwałem stojąc w korku na Wale Miedzieszyńskim. Absolutne przegięcie z tym bieganiem. Jest to nienaturalne, sztuczne (ale za to modne). W efekcie przez miasto nie można przejechać nawet w sobotę po południu.
s
szymon1984
Jestem za biegami ulicznymi, ktore sa rewelacyjna forma rywalizacji zarowno dla zawodowca jak i amatora. Zarzeczny, sadzac po jego brzuszysku, niezbyt rozumie idee sportu. Inna sprawa, ze Warszawiacy osiagaja katastrofalne wyniki w biegach w porownaniu przykladowo z Gornym Slaskiem (woj slaskie i opolskie). Wystarczy sprawdzic wyniki dowolonego biegu ulicznego na 10KM gdzie stosunkowo niski odsetek Warszawiakow pokonuje 50 min... Niestety Warszawiacy miast sie lansowac w najnowszych "najkach" i garminach zabierzcie sie za siebie ;)
b
biegacz-amator
Jeśli tekścik miał być śmieszny lub przewrotny, to autorowi jednak zabrakło inteligencji i wyszło na smutno, gorzko, z dużą dozą frustracji. Tak, biegam, na przykład w niedzielę w Berlinie ukończyłem mój pierwszy w życiu maraton (m.in. dlatego tam, żeby nie spotykać gniewu nietolerancyjnych mieszkańców Warszawy). Tak, miasto było zablokowane, zresztą w Berlinie odbywa się sporo biegów ulicznych. Być może więc dlatego mieszkańcy nie wylewają żalów, nie klną na biegnących, a raczej dopingują, cieszą się z olbrzymiej fiesty. Poza tym to też kwestia kultury, świadomości i wrażliwości, której akurat temu Panu, który - co za ironia - ponoć kiedyś pisał do rozmaitych periodyków sportowych, zabrakło. Chociaż ze zdjęcia wnioskuję, że opisywał dokonania sportowe z perspektywy kanapy i piwa w ręce. Stąd rozumiem, dlaczego już nie pisze...
m
metafora
Pamiętam istniejący dawno temu program mocno umocowany w TVP "Konkurs 5 milionów" czy coś takiego.
Angażowanie Dzieci do uprawiania sportu , TAK, to daje realne rezultaty. Natomiast pokazywanie spoconego Tuska czy Sarkozego, biegnących "ze śmiercią w oczach" to tylko pic na wodę fotomontaż. To samo dotyczy tych ambitnych "człapaków". Jakby jeden z drugim zastąpili ukraińską pomoc domową, to z całą pewnością poczuliby czucie w rękach , nogach i kręgosłupie. A sypialnia, to najlepszy stadion jaki dotychczas wymyślono. Stadion powtórzę, nie koń z łękami...pozdrawiam
b
biegacz
Ja sobie wypraszam. Moja żona biegła w tym maratonie i należy się jej szacunek a nie
debilne słowa otyłego idioty. Trzeba było wyjść z auta i ruszyć tyłek, a nie wdychać
spaliny. Co za debil.
b
burek
....na prawdę tekst mnie bardzo rozbawił,
a
aa
i ZERO SPORTU, panowie. To sposób na długowieczność. Winston Churchill.
E
Emeryt
Twoją formę "Aktywisto" oceni nie rozmowa za 20 lat, a te panie od wspólnego leżenia. Na marginesie, czy leżenie "w towarzystwie" nie jest sportem, czy nie wymaga wysiłku, czy nie jest czymś naturalniejszym od biegania po asfalcie o przyjemności nie wspominając. Ja z racji wieku odpowiem, TAK!
A
Aktywny
Nie jest wstyd Panu, Panie Redaktorze wygłaszać takie opinie? W kraju w którym w zastraszającym tempie rośnie liczba osób otyłych? O jednym z najwyższych wzkaźników chorób układu krążenia w Europie? Pan wybiera leżenie a ja rower, spacer, pływanie lub bieganie. Porozmawiamy za 20 lat, który z nas jest w lepszej formie...
M
Miklus
Wyjątkowo smakowity felieton i nader trafne tezy o bieganiu jako takim i o współczesnym sporcie jako przejawie idiotyzmu wyższego rzędu.
Dodaj ogłoszenie