"Często słyszałem: Teraz, kiedy zabili Leppera, zagłosuję na Palikota"

Redakcja
Janusz Palikot
Janusz Palikot TOMASZ HOLOD / POLSKAPRESSE
- Czy będę nowym Lepperem? Trochę tak. Już gdy zbieraliśmy podpisy pod listami, często słyszałem: "Teraz, kiedy zabili Leppera, zagłosuję na Palikota". Jednak Lepper był całkiem inny niż ja. Łączyło nas jedynie odrzucenie realiów, jakie dziś w Polsce obowiązują - mówi Janusz Palikot, lider Ruchu Palikota, w rozmowie z Dorotą Kowalską, Pawłem Siennickim i Agatonem Kozińskim.

Przez długie miesiące poparcie dla Pana partii było właściwie zerowe - aż nagle mocno skoczyło w górę. Kiedy Pan poczuł wiatr w plecy?
Jeszcze przed kampanią, w kwietniu, maju. W sondażach mieliśmy 0-1 proc., ale ten wynik nie zgadzał mi się z reakcjami ludzi na ogromnej liczbie spotkań. Wbrew pozorom pojawiało się na nich po 100-200 osób. Właśnie te spotkania dodawały mi sił, energii - dlatego w pewnym momencie zacząłem robić po cztery dziennie, a nie jak wcześniej, po dwa. Dziś widzę, że gdybym na to się nie zdecydował, nie zarejestrowałbym partii, nie miał skoku w sondażach. W sumie zapisało się do niej 40 tys. osób, 900 osób trafiło na listy Ruchu.

A nie ma Pan wrażenia, że ciężko nad tym zapanować? Każdy może przyjść do Ruchu Palikota, można zapisać się mejlowo. Pan właściwie nie wie, kto jest w Pana Ruchu.
Nie znam tych 40 tys. ludzi. Nie będę tego udawał. Ale jak się okazuje, można kogoś nie poznać przez całe lata, jak Tusk Schetynę. A potem się okazuje, że facet odpala aferę hazardową. Znajomość, nawet najdłuższa, nie jest gwarantem bezpieczeństwa. Znam oczywiście liderów, którzy są na listach, i biorę za nich odpowiedzialność. Ruch jest ogromnym ruchem obywatelskim. I nie ma w tym nic złego, że ludzie mogą się do niego łatwo dostać. Powiem więcej, to jest największy problem, że ludzie w Polsce wcale nie pchają się do partii politycznych i że w większości partii nie ma ludzi chętnych do działania.

Ile to Pana kosztowało?
5 mln zł. Długo nie było efektu. Ale poczułem, że się odbijamy, gdy udało się zarejestrować listy. Oprócz nas nikt nie zbierał podpisów na ulicy, pozostałe ugrupowania korzystały ze swych lokalnych struktur. Fakt, że udało nam się je zebrać - w dodatku w wakacje - bardzo mnie zaskoczył. Ale teraz co chwila otrzymuję sygnały, które dowodzą, że niesie nas fala.

Co wzbudziło tę falę?
Mam wrażenie, że ani Kaczyński, ani Tusk nie chcą wygrać tych wyborów. Kampania jest szokująco pozbawiona negatywnych ciosów. Zawsze w tym momencie był już jakiś cios albo ze strony Kaczyńskiego, albo z innej. Teraz tego nie ma. Być może sytuacja budżetowa, złe prognozy finansowe sprawiają, że oni obaj grają na przegraną. Na zasadzie: teraz lepiej przegrać i za dwa lata wrócić. Bo wiedzą, że zwycięstwo dziś oznacza kolejne kłopoty.

A Pan jest silny słabością konkurentów?
Nie tylko. Fatalną kampanię prowadzi Napieralski, popełnia błąd za błędem.

Jakie konkretnie błędy?
Nie poszedł na debatę z Tuskiem, najpierw u Gugały, później u Lisa. Normalny lider, który aspiruje do bycia premierem, idzie na takie spotkania. Nawet, gdyby wypadł słabo i nie wygrał tej debaty, to przynajmniej pokazałby determinację, gotowość do walki. To się przekłada na sondaże. Na początku kampanii SLD miało 13-15 proc., teraz 7-10 proc. To po pierwsze. A po drugie, wielką wpadką była rezygnacja z Wandy Nowickiej. To był większy błąd niż z Biedroniem. Bo Biedroń reprezentuje mniejszości, to nie jest dźwignia dająca w Polsce poparcie. Natomiast Nowicka cieszy się dużym autorytetem. Gdy ona pojawiła się na naszych listach, pociągnęła za sobą Kazimierę Szczukę, Agnieszkę Graff, Manuelę Gretkowską i wiele innych osób, które do nas dzwoniły, deklarowały poparcie. Poza tym Napieralski stracił poparcie "Faktów i mitów" i "Nie". To był żelazny, betonowy elektorat antyklerykalny, który zawsze popierał SLD. Teraz powiedział "nie". To nie są duże gazety, ale co tydzień czyta je po kilkadziesiąt tysięcy osób - a większość z nich zawsze głosowała na Sojusz.

Czytaj także:
* Palikot w nowym wydaniu, czyli lepperyzm inteligencki. "PiS i PO mówią, że mamy 6-7 proc."
* Palikot zbadany wariografem. "Wyniki nie przesądzają, czy ukrywał jakieś fakty"
* Lider RP do Kalisza: Lepszy Palikot z wibratorem niż Napieralski bez jaj

Będzie Pan nowym Lepperem?
Trochę tak. Już gdy zbieraliśmy podpisy pod listami, często słyszałem: "Teraz, kiedy zabili Leppera, zagłosuję na Palikota".

Ale Pan nie chciał współpracować z Lepperem.
Lepper był całkiem inny niż ja. Łączyło nas jedynie odrzucenie realiów, jakie dziś w Polsce obowiązują.

Innymi słowy, Pan przewraca stolik, przy jakim dziś się gra w Polsce, a ludzie to kupują?
Tak. Kaczyński świetnie tym grał w 2005 r. i z Lepperem wtedy zrobili najlepszy wynik. W każdych wyborach jest partia, która odgrywa taką rolę.

Pan chce pokazać Tukowi i Schetynie, kto jest większym macho?
To też, przecież polityka to rywalizacja. Ale ja jestem też człowiekiem Solidarności. Całe życie zajmowałem się sprawami społecznymi: budowałem kanalizację, finansowałem teatry, wspierałem organizacje pozarządowe. One wszystkie do dziś działają. Z racji mojego wykształcenia filozoficznego i doświadczeń Solidarności 1980 r. uważam, że należy angażować się w życie publiczne i społeczne.

Pan nigdy nie chce być takim spasionym kotem? Musi Pan być w ruchu.
Taką mam konstrukcję psychofizyczną. Ale na to nakłada się poczucie, że w tym momencie żaden z liderów politycznych nie ma kwalifikacji do zdynamizowania administracji. Obecny kryzys to świetny moment dla Polski, nasza największa szansa od 20 lat. Wszyscy konsumenci na świecie orientują się na tańsze dobrej jakości produkty, które Polska ma. Powinniśmy być jak Niemcy w latach 50., Chiny w latach 80. czy Brazylia w latach 90. Przestawić kraj całkowicie na eksport. To skandal, że w krajach, które notują 20-procentowy wzrost jak Azerbejdżan, Chiny, nie mamy placówek handlowych z prawdziwego zdarzenia. W krajach, które są krajami surowcowymi i potrzebują masy dóbr. Jesteś_my światowym liderem w produkcji jabłek, malin, truskawek, kalafiorów, papryki, pomidorów i wielu innych rzeczy.

Czyli chciałby Pan wygrać te wybory?
Tak.

A przed chwilą powiedział Pan, że ani PO nie chce, ani Kaczyński. Wszyscy boją się, że druga fala kryzysu to przyszły rok. Więc po co Pan chce wygrać?
Gotów jestem zginąć w ciągu tych dwóch lat politycznych za cenę tego, że cztery lata później będzie się o mnie tak samo dobrze mówiło jak o Balcerowiczu czy Buzku.

I co Pan przez te dwa lata zrobi?
Zlikwiduję powiaty, co da minimum 4 mld zł oszczędności rocznie. Ograniczę o 20 proc. liczbę radnych w gminach i sejmikach wojewódzkich. To oszczędność minimum 3 mld zł. Likwiduję urzędy wojewódzkie i przekażę ich kompetencje do urzędów marszałkowskich - to kolejne 10 mld zł. Z zaoszczędzonych pieniędzy uruchomimy program budowy mieszkań na wynajem. W Polsce jest teraz najmniejsza rotacja na rynkach mieszkań w Europie. Gdy się ożywi, automatycznie ożyje rynek pracy. Trzeba ściągać ludźmi z mniejszych miejscowości do miast, by go uelastycznić. Poza tym należy utrzymać wysoki poziom inwestycji publicznych. Dlaczego tak późno rozkręciła się budowa dróg w Polsce? Dlatego, że uruchomienie takich inwestycji jest bardzo skomplikowane. A teraz grozi nam, że one staną w 2013 r., kiedy skończą się pieniądze w UE, i znów ruszą po 2015 r., kiedy będą kolejne unijne dotacje. Dlatego potrzeba inwestycji publicznych, by tej dziury nie było. Tylko że Tusk nie ma odwagi podjąć trudnych decyzji, bo on jest nastawiony tylko na przetrwanie. A ja jestem nastawiony na zderzenie się z problemami. Jesteśmy całkowicie różnymi ludźmi.

Czytaj także:
* Palikot w nowym wydaniu, czyli lepperyzm inteligencki. "PiS i PO mówią, że mamy 6-7 proc."
* Palikot zbadany wariografem. "Wyniki nie przesądzają, czy ukrywał jakieś fakty"
* Lider RP do Kalisza: Lepszy Palikot z wibratorem niż Napieralski bez jaj

Tusk mocno stawia na współpracę z Unią Europejską.
Jestem za federalną Europą, bliską współpracą polsko-niemiecką, wejściem do strefy euro i ograniczeniem relacji z Amerykanami. Trzeba zawsze patrzeć, gdzie leży polski interes - a leży on w Niemczech. Przez wiele lat to będzie jedna z najważniejszych gospodarek na świecie. Nie ma lepiej dobranych dwóch grup narodowościowych niż Polacy i Niemcy. Stanowimy najlepszą parę pod względem psychologicznym, kulturowym. Dlatego opowiadam się za budową osi Warszawa - Berlin. Bardzo zmienił się stosunek Niemców do Polaków, nic nie zostało z negatywnych stereotypów z przełomu lat 80., 90. To jest wielka szansa. Absurd sytuacji polega jednak na tym, że nie możemy z niej skorzystać. Tusk jest szantażowany dziadkiem z Wermachtu, a Kaczyński cynicznie gra antyniemieckimi fobiami i to paraliżuje pełne otwarcie.

Niemcy zbudowali takie marki jak Mercedes czy BMW. Pracowali na nie dziesiątki lat, ale teraz one stanowią o sile ich eksportu. My takich lokomotyw nie mamy.
To należy je skopiować - jak Chiny, Korea, Japonia. Co to za problem, żeby agencja przemysłu nie miała z powodów politycznych odwagi postawić podobnych fabryk.

Na forum UE zostanie wytoczone przeciw nam postępowanie o piractwo.
Umiałbym temu zapobiec.

Czuje się Pan patriotą?
Tak.

Ale jednocześnie chce Pan przekonstruować polskie społeczeństwo. Jak to połączyć?
Ja jestem z Gombrowicza, Sienkiewicza czy Brzozowskiego, a nie z Dmowskiego. Czuję się patriotą, ale uważam, że patriotyzm nie polega na myśleniu o Polsce, tylko o Polakach. Siłą Polski są Polacy, a nie siłą Polaków jest Polska. To jest kompletne odwrócenie ról.

Czyli Pan nie chciałby ginąć na wojnie, tylko robić wszystko tak, by przeżyć przy jak najmniejszych stratach?
Dlatego jestem przeciwny jakimkolwiek elementom militarnym w polskiej polityce zagranicznej. Wstydzę się Powstania Warszawskiego. Proszę tego nie odczytywać jako lekceważenia cierpienia tych osób, które zginęły, i ich rodzin, a tym bardziej dla prawdy, która była przez lata ukrywana. Ale zabiliśmy 200 tys. ludzi, zniszczyliśmy stolicę kraju, zniszczyliśmy niematerialną tożsamość, jaka była w Warszawie. Przecież o naszej tożsamości stanowią też listy, pamiątki, meble, książki. To wszystko zginęło.

Zburzyłby Pan Muzeum Powstania Warszawskiego?
Nie chcę niczego burzyć. Ale trzeba też zbudować Muzeum Marii Curie-Skłodowskiej. Przywołajmy wielką tradycją pozytywistyczną Kołłątaja, Staszica. Mamy kompletny XIX-wieczny model edukacji nastawiony na kształtujący się wtedy liberalizm. A my zamiast się do niego odwoływać, wprowadzamy testy. W efekcie mamy najgorzej przygotowaną młodzież od wielu lat.

Nie boi się Pan, że zostanie uznany za najbardziej plotkującego polityka III RP?
Wiem, że Tuska nie zabolała ostatnia książka ["Kulisy Platformy" ukazały się w tym miesiącu - red.]. Usłyszałem to od kilku osób. Co więcej, podobno jest mi wdzięczny, że nie przekroczyłem pewnych granic.

Czyli jest materiał na kolejna książkę?
Drugiej nie będzie. Ta książka była potrzebna, żeby pokazać, że polska polityka nawet w wydaniu Platformy jest chora. Istniejące mechanizmy nie wynoszą do władzy ludzi, których my potrzebujemy. Proszę zwrócić uwagę, że w książce nie podejmuję spraw erotycznych, obyczajowych. Pokazuję jedynie mechanizmy funkcjonowania władzy.

Pan nie mówi o tych sprawach erotycznych, bo o ich nie wie czy nie chce przekroczyć granicy intymności?
Nie chcę przekroczyć granicy. W tej książce zachowałem się przyzwoicie. Bardziej chodziło mi o wzmocnienie tezy, że potrzeba odnowy życia partyjnego w Polsce. Był bardzo dobry tekst prof. Hartmana w jednej z gazet o tym, że w Polsce jest wstyd komuś, kto ma tytuł profesora, iść do polityki.

A granica, której nie można przekroczyć?
Ona jest trudna, to granica smaku, gustu, wstydu. Ja jestem bardzo otwarty. Jestem za informacją o stanie zdrowia kandydatów itp., więc ta granica jest u mnie dużo dalej niż u Kaczyńskiego, Tuska czy innych liderów politycznych. Ale jest w takich sprawach intymnych wzruszających, dotyczących tożsamości emocjonalnej. Nie opowiadam o niektórych sprawach dotyczących nawet Schetyny, za którym nie przepadam.

Zdobywa Pan 10 proc., po wyborach tworzy Pan rząd z Platformą. Kim Pan chce być?
Ja bym tego dziś nie rozstrzygał. Dla mnie wszystko jedno, jestem gotów wziąć najtrudniejsze ministerstwo, którego nikt inny nie będzie chciał wziąć. Ministerstwo Zdrowia? Proszę bardzo. Bo tak naprawdę każde ministerstwo jest takie samo. Należy znaleźć specjalistów z danej dziedziny i przy ich pomocy zorganizować jego pracę.

Na jakich warunkach jest Pan gotów wejść do rządu?
Chcę otrzymać wpływ na Ministerstwo Edukacji Narodowej. I nie chodzi o kodeks religii, to tylko szczegół. Potrzebna jest zasadnicza zmiana całej metodyki nauczania.

MEN dla Ruchu Palikota. Co jeszcze?
Jeszcze przynajmniej dwie dziedziny. Ministerstwo Polityki Społecznej i Pracy oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ze względu na samorządy. Bez tych trzech resortów nie wejdziemy do żadnej koalicji. Oprócz tych stanowisk najważniejsze jest dogadanie się, jaki mamy pomysł na tę Polskę przez te następne cztery lata. Zwłaszcza, jeśli chodzi o rozwój gospodarczy. Chciałbym wprowadzić rozwiązania z Luksemburga, które są dopuszczalne w UE, że zamiast wypłacać dywidendy ze spółki, można kupić akcje innej spółki i jeśli przez trzy lata się ich nie sprzeda, nie płaci się podatku dochodowego z tej transakcji. A jeśli jedynym pomysłem Rostowskiego jest podniesienie podatków, ja się na to nie piszę.

Czytaj także:
* Palikot w nowym wydaniu, czyli lepperyzm inteligencki. "PiS i PO mówią, że mamy 6-7 proc."
* Palikot zbadany wariografem. "Wyniki nie przesądzają, czy ukrywał jakieś fakty"
* Lider RP do Kalisza: Lepszy Palikot z wibratorem niż Napieralski bez jaj

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 56

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

...

W wywiadzie J. Palikot mówi: "zabiliśmy 200 tys. ludzi, zniszczyliśmy stolicę kraju, zniszczyliśmy niematerialną tożsamość, jaka była w Warszawie".
Do tej pory było wiadomo, że to naziści-Niemcy, hitlerowcy zabili tych Polaków i zburzyli Warszawę. Jeśli Palikot mówi "my", to znaczy że się utożsamia z Wehrmachtem. Trzeba mieć nie lada odwagę, by się do udziału w tej zbrodni przyznać!
Herr Palikott, skoro się chwalicie się masowymi morderstwami i zniszczyliścię Warschau, może trzeba wreszcie za to przeprosić - i zapłacić?

o
opl

Nie,nie,nie,nie.palikot nie.

s
stan

Jak można pisać takie głupoty, widać nasączony jesteś propagandą komunistyczną.Ale dowcip ci się udał " inteligentny palikot" no super,super.Dowcip dnia.No kabareciarz z ciebie.Powinieneś pisać teksty do Ani Mru Mru.Ten pokurcz palikot to drugi Dyzma.

i
iustus

Wstydze sie ze sa w Polsce ludzie (???) chcacy glosowac na produkt Tymochowicza o nazwie "Palikot".

a
antyk1956

chciałbym doczekać się czasów poważnej dyskusji o powstaniu warszawskim. oglądając film w którym córka okulickiego przeżywa jaki to ładny pizdolecik dostała od tatusia i jakie te dni były fajne to odczuwam zażenowanie. w tym samym czasie na warszawskiej woli i ochocie mordowano tysiące ludzi bezbronnych ludzi. genialny okulicki się tym nie przejmował on sam jakoś przeżył.może tę dyskusję zainicjuje w końcu ktoś inteligentny jak np palikot.

z
zgaga

Polska scena polityczna to nudy, zastoj, bezideowoc. Jedynie Palikot ratuje sytuacje i slusznie uwazany jest za uosobienie nadziei na sensowny kraj. Bez Palikoa nie ma na kogo glosowac

x
xxxx

Palikot ! Staniesz się bankrutem.Ludzie będą na ciebie pluć.Doświadczysz skrajnej biedy.Nic nie będzie ci darowane.

G
Gość

Przepraszam, że zapytam: dziadek Palikota był w Wehrmachcie czy w Armii Czerwonej? coś tam o szmalcownictwie też słyszeliśmy...

Sam Palikot został okrzyknięty DEWOTEM EUROPY przez pewnego działacza SLD. Faktem jest, że był właścicielem ULTRAKLERYKALNEGO pisma Ozon.

r
rt

"Nowoczesna Polska" Palikota to swinski leb i wibrator itd.

K
KOMBATANT II WOJNY

Być może nie byłoby na tym świecie Palikota - gdyby nie Powstanie Warszawskie. Losy mogły się tak potoczyć że dziadkowie lub rodzice tego skandalisty nie przeżyli by. Sądzę, że ten osobnik ma z głowy poparcie przez jeszcze 102 tysiące żyjących kombatantów, ich dzieci,wnuków i prawnuków. A to jest w sumie kilkaset tysięcy. Zobaczymy ile zabraknie mu głosów.

n
niewiedzący

co to jest "getyto"

g
gada

Lubelszczyzny duma ?
Cyba twoja i twego kuma,
a najbardziej jak się schlacie,
i pod płotem zeszczacie.
Smakowała wam pryta od Janusza ?
No to głosować na niego ruszaj.

Z
Zygfryd

Gen.Anders uważał decyzję o rozpoczęciu powstania za zbrodnię, ale nie przeszkodziło mu to posłać własnych żołnierzy do niepotrzebnego szturmu na klasztor Monte Casino.Są historycy którzy sugerują że w 1939 r należało się zgodzić na ofertę Hitlera.Jest bardzo prawdopodobne że po wkroczeniu Sowietów do Warszawy całe AK pojechało by na wycieczkę. W jedną stronę.Pamięć o czynach tych ludzi, legenda Postania, nadawała siłę przez cały okres trwania komunizmu.Czytałem wiele opracowań dot. Powstania, oraz sytuacji jaka wówczas się wytworzyła.Bez wątpienia były tylko dwa wyjścia.Działać lub czekać.Jeżeli czekać to na co ?Na tzw. wyzwolenie przez Armię Czerwoną.Czyli tak naprawdę dać się wyłapać.Czekać mając wiedzę co Sowieci zrobili z AK we Lwowie, czy Wilnie .Pamiętając Katyń, można było wierzyć Sowietom ? Dowód na to że nie było innego wyjścia to aresztowanie gen. Okulickiego.Winni masakry nie są tylko Niemcy, winni są również Rosjanie.Uważam że nawet bardziej.Polska wówczas miała dwóch wrogów. Obaj już raz się dogadali.NKWD było nawet bardziej grozne od gestapo.Słynny rozkaz Rydza-Śmigłego z 17.IX 1939 r - z Sowietami nie walczyć.Jaki był skutek tego nie walczenia.KATYŃ.A pózniejsze konsekwencje polityczne, czyli nie ogłoszenie stanu wojny z Sowietami.Misiek posklejaj wszystkie fakty, pomyśl jaką wiedzę mieli ludzie którzy decydowali o rozpoczęciu Powstania.Położenie było beznadziejne, ale próbowali wywalczyć nam wolność. Nam współczesnym.Można mieć inne zdanie.Było zasadne, czy nie, ale mówić że się tego wstydzi ?
Ja się wstydzę że miałem głosować na Palikota.

t
trk

Głosuj na bandytę z bejsbolem.Potem będąc posłem rozwali ci łeb.Będzie bezkarny.Będzie posłem.Tego chcecie ?

n
no

Jesteś żałosny.Bandyci szansą dla Polski, no naprawdę zaj...sta szansa.

Dodaj ogłoszenie