Częściowe bezrobocie uratuje rynek pracy

Joanna Ćwiek
Wszyscy mamy ten sam cel: chcemy zachowania miejsc pracy - Henryka Bochniarz
Wszyscy mamy ten sam cel: chcemy zachowania miejsc pracy - Henryka Bochniarz Wojtek Wilczyński/POLSKA
Udostępnij:
"Częściowe bezrobocie" wprowadzane w firmach dwuetapowo - to najnowsza propozycja przedsiębiorców i związków zawodowych z komisji trójstronnej na uratowanie polskiego rynku pracy.

Jak dowiedziała się "Polska", w pierwszym etapie firmy będą wysyłać pracowników na szkolenia finansowane przez UE. Dzięki temu zaoszczędzą na płacach. Gdyby to nie wystarczyło, będą mogły sięgnąć po specjalne zasiłki.

- W poniedziałek pomysły przekażemy ministrowi pracy - mówił wczoraj Janusz Śniadek, szef NSZZ "Solidarność".

We wtorek "Polska" napisała, że pracodawcy i związki zawodowe wspólnie przygotowują pakiet propozycji dla rządu. Główny postulat to wprowadzenie instytucji półbezrobocia. Pozwoliłaby firmie, której grożą zwolnienia grupowe, zmniejszyć zatrudnionym wymiar czasu pracy, np. do pół etatu, i równocześnie ściąć do 50 proc. pensji. W ramach rekompensaty dostawaliby pieniądze z funduszy pracy.

- Ale wypłacanie zasiłków to rozwiązanie ostateczne. Najpierw trzeba skorzystać z mniej radykalnych rozwiązań - mówi "Polsce" Henryka Bochniarz, prezydent PKPP "Lewiatan". Według najnowszych uzgodnień przedsiębiorców i związków zawodowych firmy w pierwszej kolejności wyślą pracowników na szkolenia. Będzie to wyglądało tak: jeden dzień w tygodniu pracownik zamiast do firmy idzie na kurs.

Przedsiębiorca oszczędza, bo kursy zostaną opłacone z funduszy unijnych, a zyskuje lepiej wykwalifikowaną kadrę. Dopiero kiedy te działania okażą się niewystarczające, będzie można skorzystać z instytucji półbezrobocia.

Zdaniem prof. Elżbiety Kryńskiej z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych półbezrobocie nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale w sytuacji spowolnienia gospodarczego nie ma wyjścia. - To na pewno ograniczy wzrost bezrobocia - mówi Kryńska.

Półbezrobocie funkcjonuje we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii, Luksemburgu i Czechach. - Rząd francuski płaci pracownikowi 50 proc. wynagrodzenia, a pracodawca dokłada 30 proc. przy obniżonym wymiarze czasu pracy - mówi Stephane Portet z firmy konsultingowej S. Partner.

Co na to polski rząd? - Pomysł ze szkoleniami za pieniądze unijne jest bardzo dobry - mówi Bożena Diaby, rzecznik resortu pracy. Nie wiadomo, czy rząd zgodzi się na zasiłki dla "częściowo bezrobotnych". - Policzymy, czy dysponujemy środkami na ich realizację - dodaje Diaby.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jacek zarazek
Przecież częściowe bezrobocie już mamy i to wcale niemałe. To jakie bezrobocie chce pani Bochniarz osiągnąć? Trzeba przypomnieć, ze ta pani cała swoja działalność poświęcała zawsze temu, żeby bezrobocie było jak najwyższe. Na kryzys jest doskonały sposób: produkować więcej i sprzedawać za granicę. Ale tzw pracodawcy polscy upierają się, że muszą sprzedawać tylko na rynku krajowym, chociaż Polska jest bombardowana zapytaniami o możliwość kupowania polskich produktów. Jest to niepojęte, że ludzie biznesu z uporem nie chcą z tego korzystać tak, jakby ważniejsze dla nich było zwiększanie liczby bezrobotnych. Po drugie, podczas kryzysu pasa powinni zaciskać przede wszystkim bogaci. Ubożenie biednych, co teraz się właśnie robi, jeszcze ten kryzys pogłębi i jest dowodem na to, że ani władze ani przedsiębiorcy nie maja pojęcia jak sobie z nim poradzić i widza tylko jeden sposób: przeczekanie, czyli, aż ktoś inny znajdzie za nich wyjście.
S
SIER. 80
Wolny Związek Zawodowy "Sierpień 80" informuje, że w dniu 24 lutego odbędzie się demonstracja przeciwko polityce rządu, pod hasłem "Nie będziemy płacić za wasz kryzys".
Demonstracja rozpocznie się o godzinie 11,00 w Katowicach. Ruszy sprzed siedziby Kompanii Węglowej, następnie przejdzie przed Katowicki Holding Węglowy i Urząd Wojewódzki. W demonstracji wezmą udział różne grupy zawodowe i społeczne, które sprzeciwiają się polityce rządu, przerzucania kosztów obecnego kryzysu na barki środowisk pracowniczych i innych najuboższych grup społecznych.
W demonstracji wezmą udział górnicy prowadzący okupację spółek węglowych, żądając podwyżek płac oraz zniesienia obowiązku odrabiania chorobowego i dni oddawania krwi.
W demonstracji wezmą także udział inne grupy zawodowe i społeczne domagając się:
- podwyżek płac, w tym podniesienia płacy minimalnej o co najmniej 500 złotych,
- wprowadzenia zakazu zwolnień pracowników i odstąpienia od zmian w kodeksie pracy, które prowadzą do uelastycznienia czasu pracy i stosowania zatrudnienia na umowach śmieciowych (poza kodeksowych),
- powstrzymania dzikiej prywatyzacji i patologii w systemie ochrony zdrowia i ratownictwa medycznego,
- zaprzestania prywatyzacji usług publicznych, odstąpienia od prywatyzacji i likwidacji transportu publicznego (likwidacja linii tramwajowych w miastach województwa śląskiego)
- zmiany polityki społeczno - gospodarczej rządu, który przerzuca koszty obecnego kryzysu na najuboższych, przy stale rosnących kosztach utrzymania.
Uczestnicy protestu będą chcieli wręczyć na ręce pracodawców i przedstawicieli rządu swoje postulaty i żądania.
z poważaniem
Bogusław Ziętek
Przewodniczący
WZZ "Sierpień 80"
P
Patryk
Wymieniają się informacjami i doświadczeniami. Komunikują i integrują się. Dyskutują o potrzebie założenia organizacji związkowej, a nawet organizują protesty i strajki – tak obecnie pracownicy poprzez Internet walczą o swoje interesy. Także w Polsce.
Poczuli potrzebę działania, walki. O godność i lepsze pieniądze. Są młodzi i ambitni. Z barierą koncesjonowanych związków zawodowych zetknęli się już niemal na samym początku. Założyli więc odpowiedni wątek na forum znanego społecznościowego portalu internetowego nasza-klasa.pl. To był strzał w dziesiątkę! Na forum dyskusja się kleiła, niektórych rozgrzewała do czerwoności, a w jeszcze innych wyzwalała odwagę do wypowiadania głośno swoich poglądów. Wiedzieli, czego chcą – godziwych warunków pracy i większej płacy. Od tak prozaicznych żądań, jak toalety na pętlach, po tak powszechne hasła, jak wyższych pensji. Mowa o kierowcach Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego z Wrocławia. O sprawie pisaliśmy na naszych łamach kilka tygodni temu. Uzgodniony i zorganizowany poprzez jeden z portali internetowych protest polegający na masowym wybieraniu tzw. urlopów na żądanie ostatecznie spalił na panewce. Odpowiednie „sugestie” ze strony dyrekcji zakładu nie były bowiem wirtualne, a wypowiedziane w tzw. „realu” i jak najbardziej realne. Protest zorganizowany przez Internet ostatecznie nie wypalił, gdyż mimo pierwotnych deklaracji składanych na forum, ledwie garstka zapaleńców zdecydowała się wziąć w wyznaczonym terminie urlop na telefon.
Próbę oporu pracowników, którego założenia i plan zostały opracowane za pomocą komputera i za pomocą łączy trafił „w świat”, nie tylko nie poparły związki zawodowe działające we wrocławskim MPK, ale zakładowa „Solidarność” go nawet potępiła.
Niepowodzenie kierowców autobusów w stolicy Dolnego Śląska nie oznacza jednak zaprzestania prowadzenia działalności protestacyjnej przez polskich pracowników w sieci. Wręcz przeciwnie. To dopiero początek. Stąd też metodą prób i błędów pracownicy do swej walki wykorzystywać będą coraz częściej nowinki technologiczne, z Internetem na czele.
Siedząc wygodnie w domu przed monitorem komputera robotnik będzie mógł się dowiedzieć o sytuacji zatrudnionych w jego zakładzie pracy. Przeczyta wówczas, czy będą podwyżki, czy też nie. Jeśli nie, będzie mógł założyć forum internetowe, gdzie z pewnością on i jemu podobni będą mogli debatować, jak tu sprawić, by pracodawca zechciał podzielić się z nimi wypracowanym zyskiem.
Właściwie dziś swoje fora internetowe ma niemal każda branża, a coraz częściej nawet dana firma. To tam zatrudnieni wymieniają swoje opinie o zakładzie, przedstawiają wizje zmian, które ich zdaniem przyczyniłyby się do poprawy warunków pracy. Jest to też miejsce, w którym jedni pracownicy dzielą się swoimi wnioskami z innymi, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, co oni kiedyś.
Rozwój internetowej samoobrony ludzi pracy w Polsce przyspieszył w momencie emigracji zarobkowej naszych rodaków na Zachód. Gdy wracają do kraju, niektóre wzorce próbują przenosić na nasz nadwiślański grunt. Za zachodnią granicą te wirtualne formy mają dłuższy staż i donioślejszy dorobek.
Internetowe konwersacje ludzi pracy rozpoczęły się od komentarzy umieszczanych pod informacjami – szczególnie – prasowymi, a które dotyczyły danej branży lub konkretnych zawodów. Formuła ta jednak nie sprawdzała się do końca, ponieważ w dobie informacji jedna wiadomość szybko zastępowała drugą, przez co trudno było prowadzić dłuższe rozmowy. Notki informacyjne szybko ginęły w archiwach i ciężko było sprawnie odnaleźć interesujący wątek. Dla ułatwienia ktoś wpadł na pomysł zakładania pracowniczych wątków na internetowych forach dotychczas kojarzonych zazwyczaj z seks-randkami.
Najłatwiej przed erą komputera było zawodowym kierowcom, którzy komunikowali się ze sobą za pomocą CB-Radia. Wykorzystywane jest ono i dziś. Stanowi dopełnienie Internetu. Znany jest przypadek zablokowania przejścia granicznego przez kierowców TIR-ów w Świecku. Pomysł został rzucony na forum internetowym, a szczegóły został dograne przez CB.
Podczas tzw. dzikich strajków na Poczcie Polskiej w 2006 r. porozrzucani po całym kraju listonosze o tym, gdzie akurat toczą się protesty, jak przebiegają i jakie są postulaty, dowiadywali się właśnie z Internetu, który stanowił trybunę do wymiany informacji na temat dotyczący tej grupy zawodowej. Kilka miesięcy później pracownicy poznańskiej fabryki Volkswagena w ciągu tygodnia dokonali kilka tysięcy wpisów na forum dotyczącym warunków pracy i płacy u nich w firmie. Internauci nie szczędzili dyrektorów. Teraz idea wątków tematycznych dla danych branż czy – bardziej wąsko – zakładów pracy jest powszechna.
Pracownicy fabryki Sitech w Sieci decydowali o tym, czy powołać w zakładzie konkurencyjny w stosunku do „Solidarności” związek zawodowy. Ponad 2 tysiące okradzionych i porzuconych pracowników transportowej firmy RiCö na bieżąco porozumiewało się między sobą właśnie za pomocą myszki i klawiatury.
– Takie fora zaczynają spełniać rolę organizacji pracowniczych – uważa Jarosław Urbański, socjolog od lat zaangażowany w obronę interesów pracowniczych. – Czy zagrozi to związkom zawodowym? Na pewno tym dużym, tradycyjnym tak, bo one nastawione są na serwowanie chwilówek i wypłatę zasiłków pogrzebowych, a nie na realną pomoc pracownikom – dodaje. Jego zdaniem pracownik oczekuje dziś szybkiej i jasnej informacji, a taką możliwość daje mu Internet, więc z pewnością tego rodzaju aktywność pracownicza w świecie wirtualnym będzie się rozwijać, ponieważ wirtualna jest tylko forma, a problemy są realne.
Zresztą informatyzacja społeczeństwa stwarza większe pole działania dla samych organizacji związkowych. Poprzez odpowiednie rozreklamowanie i nagłośnienie tematu w Internecie, można dziś zrobić kilka akcji w kilku różnych miastach w jednej sprawie. Taki sposób działania wykorzystać będzie można w przypadku konieczności zorganizowania np. pikiet solidarnościowych ze zwalnianymi czy represjonowanymi kolegami.
O potrzebie walki o swoje przekonanych jest również wiele osób korzystających z portali społecznościowych. Na portalu nasza-klasa.pl znaleźć można profil pod nazwą: Strajk włoski, ogólnopolski, ogólnoeuropejski, ogólnoświatowy, ostrzegawczy (walka o prawa pracownicze). Jego twórca nawołuje: „Pokażmy siłę zjednoczenia naszego narodu, Europy. Pokażmy że potrafimy walczyć o swoje prawa, o godną pracę i o lepsze jutro dla wszystkich ludzi pracy”. Na profilu pn. Walcz o ochronę czytamy: „Żeby przeżyć i zapewnić byt naszym rodzinom pracujemy średnio 360 godzin w miesiącu. Nie mamy czasu na odpoczynek i zdobywanie nowych umiejętności. Pozbawia się nas prawa do godnego życia”. „Nie szanuję swoich pracowników, za 500 zł miesięcznie lubię ich szmacić! Taki jestem. To ja, cały TESCO!” – to z kolei konto tego hipermarketu. Doszukać się można też Profilu pracowników zwolnionych z ZMUZ „MAZ-Gliwice” czy Wszystkich pracowników wyzyskiwanych przez FCPK Bytów oz. Kielce.
Walka pracowników o swoje prawa i interesy nie przeniesie się z zakładów pracy i ulic do Internetu. Obie formy działania na rzecz poprawy ich sytuacji doskonale się jednak uzupełniają.
________________________________________

Forum Hipermarketów
Zapraszamy do odwiedzenia Forum Hipermarketów. Na stronie >> www.hiperforum.pl prowadzone są dyskusje, m.in. na temat aktualnej sytuacji panującej w super- i hipermarketach w Polsce, Kodeksu pracy i problematyki praw pracowniczych, działalności związków zawodowych, walki z dyskryminacją oraz mobbingiem i wielu innych tematów, dotykających bezpośrednio pracowników różnych sieci marketów w Polsce.
w
wwww
Co knuje wataha antypolskich zbirów rządzących naszym krajem? Jedno jest całkowicie pewne: rządzące w RP szumowiny nie są w stanie zapanować nad kryzysem, zresztą nie mają takiego zamiaru. Dewastacja wszystkich dziedzin funkcjonowania państwa idzie pełną parą, w tym likwidacja armii przy akompaniamencie bandy złoczyńców nawołujących do likwidacji złotego na rzecz € (euro), co jest ekonomicznym i politycznym absurdem.
Powstaje jednak pytanie, jak w takim razie i w jaki sposób szumowiny te chcą utrzymać się przy władzy? Ten kryzys jest szansą dla polityki narodowej i dla polityków narodowych. Niewykorzystanie tej szansy zemści się tragicznie na wszystkich Polakach i na naszej Ojczyźnie.
M
MARKS
Post usunięty ze względu na złamanie regulaminu forum.
Dodaj ogłoszenie