Czekanie da PiS zwycięstwo? "Wielu wyborców PO musi sobie odgryźć rękę"

Redakcja
FOT.BARTEK SYTA
- PiS wobec kryzysu ekipy Tuska postanowił zejść z pierwszego planu w nadziei, że rząd wykrwawi się sam. Czy to słuszna taktyka - analizuje Anna Wojciechowska.

Jestem głęboko przekonany, że przyjdzie taki dzień, że nam się uda, że będziemy mieli w Warszawie Budapeszt - zapewniał swoich sympatyków w pierwszym komentarzu w wieczór wyborczy prezes PiS Jarosław Kaczyński. A za tymi słowami kryła się niegasnąca nadzieja, że jednak kryzys gospodarczy musi wcześniej czy później doprowadzić do buntu społecznego, sprawić, że ludzie wyjdą na ulice w proteście przeciwko rządom Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej.

Czytaj także: Sondaż: PO słono płaci za styczniowe wpadki. Ma tylko dwa punkty przewagi nad PiS

Nie minęły trzy miesiące i ludzie rzeczywiście wyszli na ulice, skandując często bardzo mocno antyrządowe hasła. Zapalnikiem co prawda nie był wcale kryzys gospodarczy, ale kontrowersyjna umowa ACTA dotykająca wolności w internecie. Po raz pierwszy jednak tak wielu młodych ludzi zdecydowało się zaprotestować przeciw rządom PO.

I faktem staje się to, o czym PiS od dawna marzył: w ostatnich tygodniach to nie partia Kaczyńskiego, a Platforma jest najczęściej tematem żartów i kpin, zaczynając ocierać się o miano partii obciachu. Mimo to opozycja na czele z PiS jednak na tym ewidentnym kryzysie, w jakim znalazła się partia rządząca, nic nie zyskuje. Po kompromitacji z ustawą i listą refundacyjną, burzy wokół ACTA, kłopotów z paktem fiskalnym owszem notowania rządu i premiera wyraźnie spadły: odpowiednio o 8 i 9 proc. W partyjnych sondażach wskaźniki nie są jednak już tak jednoznaczne. Platforma straciła poważnie tylko w ostatnim sondażu SMG/KRC dla TVN24. PiS zyskuje zaś 1-2 pkt proc., ale zdarza się też, że wręcz o 1 pkt proc. traci. Co więcej, trudno dostrzec jakiś zryw w szeregach Jarosława Kaczyńskiego z wiarą, że nadszedł w końcu ich czas, którego nie można nie wykorzystać.

Czytaj także: Raś: Kubeł zimnej wody mamy za sobą. A Mucha? Proszę o inne pytanie

O co chodzi? W dołach partii pojawia się coraz większa bierność i brak nadziei; przekonanie, że skoro sondaże ani drgną w górę, a nawet przeciwnie, znaczy, że szans już po prostu nie ma. Że uderzają - jak mówią poza mikrofonem - w szklany sufit dwudziestokilkuprocentowego, góra trzydziestoprocentowego poparcia. W kierownictwie PiS podobno niepokój też się pojawił. I rozpoczęły się gorączkowe narady, jak reagować. - Obserwując te protesty w sprawie ACTA, ostatecznie uznaliśmy, że nie należy tu się zbytnio wychylać i na siłę podczepiać, bo można skończyć jak Palikot, którego wygwizdali. Musimy spokojnie czekać, tak, żeby ten rząd wykrwawił się sam - streszcza nam ostateczną strategię osoba z otoczenia kierownictwa PiS.

Czytaj także: Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność

Takie myślenie zresztą pobrzmiewa i w oficjalnych rozmowach z politykami z partii Kaczyńskiego. - Wszelkie istotne zmiany w sondażach nie następują tak szybko. A te kompromitacje Platformy zaczęły się tak naprawdę pod koniec grudnia. Ich pierwsze efekty będzie więc widać w sondażach pod koniec lutego - odpowiada zasiadający w komitecie politycznym PiS eurodeputowany Ryszard Czarnecki na pytanie, dlaczego jego partia nie zyskuje na kłopotach PO. I przekonuje, że to właśnie PiS w końcu jednak zyska. - Część z tych gniewnych z pewnością docelowo już nie pójdzie na wybory. Ale beneficjentami tych kompromitacji Platformy będą po części też PiS i Palikot - mówi polityk. - Nie liczę jednak na to, że jakieś jedno wydarzenie będzie przełomem, po którym ta władza się załamie. To będzie proces. My robimy swoje, organizujemy merytoryczne konferencje, ale nie będziemy biegać na każdą manifestację, bo to by było niepoważne. Należy spokojnie do tych protestów podchodzić, żeby nie było wątpliwości, że one są autentyczne, a nie wywoływane przez opozycję - tłumaczy Czarnecki.
W podobnym tonie wypowiada się Joachim Brudziński ze ścisłego kierownictwa PiS. - Przestrzegałbym swoich kolegów przed takim schematycznym myśleniem, że skoro teraz sondaże się nie ruszają, to już ostatecznie uderzyliśmy w szklany sufit. To że Platformie spada, jest już bardzo budujące dla nas. Ale zmiana tendencji to proces. Pamiętajmy, że dziś wielu wyborców PO musi sobie tak naprawdę odgryźć rękę, którą zagłosowali na Platformę. Bardzo trudno się przyznać do tego, że było się tak naiwnym i znów dało uwierzyć, że to PiS jest największym zagrożeniem dla demokracji - mówi Brudziński w rozmowie z "Polską".

Czytaj także: Sondaż: PO słono płaci za styczniowe wpadki. Ma tylko dwa punkty przewagi nad PiS

Według niego na widoczne przechylenie szali poparcia będzie trzeba też poczekać, bo rządzącym wciąż pomaga część mediów. - Po tym, jak pojawia się seria kompromitacji Platformy i rządu, mamy do czynienia w niektórych telewizjach z festiwalem na temat tragicznego wydarzenia, jakim jest śmierć półrocznej Madzi. I tak serialem z tej tragedii przykrywa się na przykład skutecznie dramaty ludzi związane z listą refundacyjną. Ale one i tak jeszcze wypłyną, kiedy chorym skończą się zapasy leków - twierdzi polityk PiS. Co ciekawe, Brudziński wyraźnie nie liczy jednak, jak to bywało w PiS wcześniej przy okazji problemów rządzących, że jego partii uda się kiedykolwiek przejąć wyborców Platformy. - Nas faktycznie bardziej interesują ci wyborcy, którzy zostali podczas wyborów w domu, niż ci, którzy głosowali na Platformę - tłumaczy. - Staramy się więc zachowywać racjonalnie. Wiemy, że wszelkie próby podpinania się dziś pod protesty skończyłyby się takim kabaretem jak spotkanie w sprawie ACTA u premiera Tuska - podsumowuje Brudziński.

To myślenie z pewnością nie jest zupełnie bezzasadne. Politykom PiS, jak usłyszeliśmy, dało dużo do myślenia wygwizdanie przez protestujących w sprawie ACTA Janusza Palikota, który nachalnie próbował podłączyć się pod tych młodych ludzi. Bezskutecznie przebierać nogami zaczęli też politycy nowej Solidarnej Polski, którzy w ostatnich tygodniach zwołują czasem jednego dnia po kilka konferencji prasowych, z chaotycznymi, nieprzemyślanymi pomysłami.

Czytaj także: Raś: Kubeł zimnej wody mamy za sobą. A Mucha? Proszę o inne pytanie

Są też inne powody, że partia Kaczyńskiego nieco ostrożniej dziś zaciera ręce z powodu wpadek Tuska. Jeden z polityków z otoczenia premiera, analizując jego wpadki w rozmowie z "Polską", wskazywał na zbytnie zawierzenie Tuska w brak alternatywy dla PO. - Po wyborach Donald jeszcze mocniej uwierzył w to, że naprawdę nie ma z kim przegrać, nie zauważając, że może przegrać sam ze sobą - mówił nam ten polityk. Według niego właśnie z tego powodu też premier i jego świta zbytnio nie przejmowali się na przykład wychodzącymi co i rusz rewelacjami dotyczącymi śledztwa smoleńskiego, które wzbudzają wątpliwości co do jego przebiegu nawet wśród tych, którym do twardej linii PiS w tej sprawie daleko. - Donald wie: im więcej Smoleńska, tym więcej Kaczyńskiego w mediach. Im więcej Kaczyńskiego, tym lepiej dla nas - streszcza myślenie rządzących nasz rozmówca z PO.

Czytaj także: Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność

Politycy PiS poza mikrofonem są tego świadomi. Choćby w środę Kaczyński, występując w sprawie podniesienia wieku emerytalnego, pytany o sprawę postawy policji w sprawie śmierci Magdy z Sosnowca, chlapnął, że "policja niestety nie potrafiła przejąć metod SB" i tym samym znów pozwolił na przekierowanie uwagi z rządzących na opozycję.
Ale też przy okazji samej sprawy ACTA mogli się już świetnie przekonać, że zbyt łatwe podłączanie się pod protesty, zbyt częste pojawianie się samego Jarosława Kaczyńskiego w roli obrońcy ludu może okazać się przeciwskuteczne. Twarde wystąpienie prezesa PiS, który zaraz po wybuchu sprawy ogłosił, że cały rząd powinien się podać do dymisji, wywołało tylko zainteresowanie, jak w sprawie zachowywał się dotąd sam PiS i tym samym przekierowało zainteresowanie mediów z rządu na opozycję.
Ale czy proste kalkulowanie teraz w takim razie, że rząd wcześniej czy później wykrwawi się sam, jest rzeczywiście optymalne? Politolog prof. Kazimierz Kik ocenia, że przede wszystkim taka strategia pokazuje, że PiS w rzeczywistości żadnego sposobu na skanalizowanie antyrządowych emocji po prostu nie ma. Bo i mieć nie może. - To pokazuje, że PiS nie ma pomysłu. Gdyby miał to z pewnością by z nim wystąpił - mówi Kik w rozmowie z "Polską". - Opozycja na problemach Tuska nie korzysta i nie skorzysta. W przypadku PiS, podobnie zresztą jak SLD, to jest problem wiarygodności liderów. Kaczyński jako pięciokrotnie przegrany lider jest po prostu niewiarygodny dla ludzi - stwierdza politolog. Choć z drugiej nie ma on wątpliwości, że za obecnymi protestami kryją się głębsze frustracje młodych niż te dotyczące wolności w internecie, a seria wpadek w PO odkrywa niekompetencję Platformy, co może być początkiem końca tych rządów.

Czytaj także: Sondaż: PO słono płaci za styczniowe wpadki. Ma tylko dwa punkty przewagi nad PiS

- Wydarzenia mogą się wymknąć spod kontroli wszystkich partii i w efekcie doprowadzić do upadku rządu Tuska i przyspieszonych wyborów. Tyle że nie będzie mocnego sukcesora. Niezależnie, kto by wygrał te wybory, może nastać raczej taki czas chwiejności, rządu za rządem - prognozuje prof. Kik.

Wideo

Komentarze 26

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Szumak
Mnie się też wydaje, że zdecydowana większość osób, które już nie będą chciały głosować na PO nie poprą również PiS - skorzystają alternatywne ugrupowania.
N
NadPiS
... sobie głowę odgryzę niż zagłosuję na PiS.
a
andy
Czy wy wreszcie zrozumiecie że ludzie nie dlatego głosowali na PO bo im coś obiecała, ale dlatego aby nie dopuścić ponownie do władzy paranoika i szaleńca Kaczyńskiego, który chciał zamienić Polskę w narodowo-katolicki skansen! Polska pisowska to miało być państwo rządzone przez kler z Rydzykiem, służby specjalne z Maciarewiczem a nad tym wszystkim po wieczne czasy miał panować prezes zbawiciel Kaczyński! Tego Polacy nie chcieli. Bo niby dlaczego mają nami rządzic rozmodleni, żyjący tylko przeszłością i przegranymi powstaniami fanatycy? Dlatego Polacy wybrali Tuska, i wybiorą go znowu bo okazał się dobrym przywódcą!
t
todd
llevando curduplando - miłośniku niewysokiego Putina.... twój conDonek, też niewysoki i w dodatku rudy, ma aż dwa koty....., jednego w domu drugiego w głowie... a POza tym, kto wierzy reforMatołkowi ? Tylko genetyczne moskiewskie POzostałości po armii radzieckiej i ortodoksyjna mniejszość narodowa.. POdjudzana GWnem
l
llevando curduplando
wielbicielu guru z kotem, Antka "Brzozy", padre directore, itd.
P
PATRIOTA
PO - PARTIA OSZUSTÓW,TUSK - ŻAŁOSNY KŁAMCA,USTAWA REFUNDACYJNA - OKRADANIE CHORYCH
P
PATRIOTA
PO - PARTIA OSZUSTÓW, TUSK - ZAŁOSNY KŁAMCA,USTAWA REFUNDACYJNA - OKRADANIE CHORYCH
G
Gość
Tylko Kaczor ......itd.
Czy to główny punkt program Kaczopasa i jego trzódki ?
A gdzie chlanko, tanie ćpanko i dymanko wszystkiego co nie lata i do wody nie ucieknie?
Gdzie wolność dla onanistów, transwestytów, libetałów, pedziów, ćpunów, księży pedofilów oraz "pokrzywdzonych" morderców i gwałcicieli odsiadujących wyroki?
Czy to nie oni stanowią forpocztę Ruchu Obsranego Kaczusa ?
A
Adaś Piśkiewitsch
czyli taniec nad trumienką.
Gdy na niebie jasna Zorza,
Na pisiora czeka brzoza.
A
ALA
JAK JUZ PRZEKOPALI TO SKRĘCILI, A JAK NIE PRZEKOPALI TO KOPIA DALEJ ( NIBY ) I RŻNĄ GŁUPA NA CAŁEGO
k
kinsky
Gdyby fachowcy z PiS, swoją tak powszechną naiwność w zakresie medialnej niekompetencji, zrozumieli z kilka lat wcześniej, wówczas nigdy nie funkcjonowaliby w taki sposób, jak przez długie lata funkcjonowali! Czyli jako członkowie orkiesty PO, wygrając szlagiery na podstawie fałszywych ich nut, i dość często, powyjmowanych z zakurzonych szuflad PZPR. Poza tym, przecież wcale nie trzeba posiadać IQ na poziomie aż 130 i więcej, ażeby nie można było wcześniej tego zauważyć, że wielu funkcjonariuszy PiS z górnej półki ankietowano codziennie w pałacach TVN i innych organizacjach, jak typową warstwę chłopów z czasów pańszczyźnianych. Z tą różnicą, że ówcześni mogli za swoją służbę posiadać po kilka łanów, a obecni za swoją dostawali tylko cięgi. A od czasu do czasu jakieś DVD z znieksztalconą fizjonomią na użytek i pamiątkę rodzinną. Ktoś może powie, ale malkontenctwo... albo może i zapyta; a cóż wówczas brakowało i co należało uczynić? Otóż, bardzo niewiele! Albowiem, wówczas trzeba było, tzn. kiedy istniała stosowna możliwość, zakupić takie własne TVN-bis-24 tylko na własny użytek! I po drugie, natychmiast powywalać na bruk takie osoby z PiS, które cierpiały chronicznie na chorobę parcia na szkiełko, które są z urodzenia labilne, zarówno w aspekcie psychicznym, intelektualnym, światopoglądowym. PS. Moim skromnym zdaniem, od czasu kiedy w telewizorniach widać prezesa PiS w otoczeniu Adama Hofman, natychmiast skończył się infantylizowany przekaz o PiS! A przecież program polityczny PiS pozostał taki sam, jaki istnieje od lat. Dlatego i pytanie: Czy w armii PiS nie ma już żadnego innego godnego zaufania bystrzaka, który się nie da przy pierwszej okazji wprowadzić w nurt niuansów happeningowych tworzonych w wytwórni PO?
S
Sebba
PIS nigdy nie będzie alternatywą dla PO. Nawet, gdyby PO poniosło porażkę za odwagę wprowadzania trudnych reform w trudnych czasach. PIS oskarżało dotąd PO o to, że unika reform a teraz o to, że reformy wprowadza. Cóż, takie jest zbójeckie prawo opozycji. Ale PIS jest partią staroświecką z powodu Kaczyńskiego, człowieka niedzisiejszego, pelnego złych emocji, podejrzliwego, wyznającego spiskową teorię dziejów, nie znającego się na ekonomii, na potrzebach młodych ludzi, sprzyjającego Rydzykowi. Partia pod kierownictwem Kaczyńskiego może istniec tylko jako dziwactwo, zabytek muzealny dla starszych ludzi.
p
polo
Czy to główny punkt program Świniopasa i jego trzódki ?
A gdzie chlanko, tanie ćpanko i dymanko wszystkiego co nie lata i do wody nie ucieknie?
Gdzie wolność dla onanistów, transwestytów, pedziów, ćpunów, pedofilów oraz "pokrzywdzonych" morderców i gwałcicieli odsiadujących wyroki?
Czy to nie oni stanowią forpocztę Ruch Gumowego Fallusa ?
r
rada
we freda, POlaku.
C
CO ?
A czym ci Palikot zaimPOnował? Plastikowym kootasem, świńskim ryjem, "przyjaznym państwem", błazenadami w Sejmie, drwieniem ze zmarłego prezydenta i innych ofiar katastrofy, piciem małpek na ulicach, paleniem kadzidełek, różowymi marynarkami, skakaniem po pomnikach, zmianami frontów ideologicznych z wiatrem, czy radosnym gaworzeniem co ślina na język przyniesie tym swoim męskim dyszkantem?
Dodaj ogłoszenie