Czekając na wybuch eurowulkanu, przyzwyczajamy się do zagrożenia

Witold Głowacki
polskapresse/ archiwum
Czekanie na zbliżający się wybuch wulkanu może być dla obserwatorów ekscytujące przez pierwsze godziny, może dni. Jeśli jednak dym wydobywa się z krateru całymi tygodniami, nie tylko obserwatorzy, ale w końcu nawet mieszkańcy wsi i miasteczek położonych bezpośrednio pod zboczem wulkanu, na przewidywanej trasie potoku lawy, zaczynają się przyzwyczajać do zagrożenia.

Waldemar Zakuty lepszy od Janusza Szalonego?

Może właśnie z podobnych powodów uwagę serwisów i telewizji informacyjnych skupiały wczoraj przez zdecydowaną większość dnia trzy wiekopomne wydarzenia - otóż Ryszard Kalisz z SLD wystąpił wspólnie z Robertem Biedroniem z Ruchu Palikota, Leszek Miller zaprosił do siebie wszystkich możliwych polityków lewicy, by rozmawiać o przyszłości Sojuszu, a na linii Zbigniew Ziobro - Jarosław Kaczyński na dobre zaczęła się zimna, wewnątrzpisowska wojna. Gdzieś w tle od czasu do czasu przebijały się nieśmiałe wzmianki o szczycie Unii Europejskiej, najczęściej w kontekście decyzji Jacka Rostowskiego, by przełożyć planowane początkowo równolegle ze szczytem spotkanie ministrów finansów na później - by szefowie resortów mogli pracować na gotowych ustaleniach głów państw.
I tyle. Zdecydowanie więcej i w znacznie ciekawszym tonie można było usłyszeć o Millerze, Kaliszu, Biedroniu, Kaczyńskim i Ziobrze.

Sporu o krzyż w Sejmie ciąg dalszy. "Jeżeli kogoś opętał szatan..."

Tymczasem czwartkowy poranek może być dla europejskiej gospodarki dniem porównywalnym z momentem upadku banku Lehman Brothers w roku 2008. Kiedy ukaże się to wydanie "Polski", będzie już wiadomo, czym skończył się wieczorny szczyt Unii Europejskiej poświęcony ratowaniu strefy euro.

Niewiele już trzeba do uruchomienia lawiny. Czas na ratunek strefy euro właśnie się kończy

Niestety, wcale nie jest pewne, czy sukcesem - w dodatku rzeczywisty wynik pracy unijnych polityków pokażą dopiero pierwsze godziny po otwarciu czwartkowych sesji giełdowych. Jeśli w zamkniętym gronie 17 państw strefy euro zapadną decyzje zbyt kunktatorskie albo - bo i to niestety możliwe - nie zapadną wcale, czwartek przejdzie do historii giełd jako kolejny czarny dzień. Do uruchomienia lawiny naprawdę niewiele już potrzeba. Lada moment europejskie banki będą musiały zaksięgować to, co straciły na greckich obligacjach. To będą ogromne sumy. Ratunkiem - choć tylko częściowym - może być kolejna porcja pieniędzy dla banków w ramach dokapitalizowywania - europejscy decydenci, jak się zdaje, już odżałowali ponad 100 miliardów euro na ten cel. Ale pozostaje jeszcze otwarta kwestia zwiększania środków dla Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej zasilonego jak dotąd kwotą 440 mld euro z myślą o potrzebach wynikających z kryzysu greckiego. Jak zgodnie oceniają analitycy, to zdecydowanie za mało, by powstrzymywać jednocześnie bankructwo Grecji wraz z upadkiem Portugalii, Hiszpanii i Włoch.

Tęsknota za dawnym światem

Wreszcie najtrudniejszy problem - czy banki mające w portfelach gigantyczne kwoty utopione w greckich obligacjach zgodzą się zrezygnować nawet z 60 proc. ich wartości. Choć bankowcy i tak stoją pod ścianą - bo mają wybór, czy wyrzec się części wartości obligacji i zachować przynajmniej część pieniędzy, czy też dopuścić do bankructwa Grecji dla zasady i liczyć się ze stratą wszystkiego - to negocjacje z nimi idą trudno.

Schetyna wygasił mandaty Barskiego i Święczkowskiego

Dlatego wcale niewykluczone, że właśnie dziś Unia wejdzie w kolejną fazę kryzysu strefy euro.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Andrzej B.

Chcieliście durnie globalizacji to ją macie.Teraz banki rządzą światem i nikt im tej władzy nie odbierze.

Dodaj ogłoszenie