Czekając na Andrew Gołotę

Marian Kmita
Marian Kmita
Marian Kmita
Za chwilę powitamy nowy rok i już przy pierwszym łyku sylwestrowego szampana chciałoby się zaplanować największe atrakcje następnych miesięcy. W naszym sporcie, w 2013 roku, teoretycznie nie zdarzy się wiele. A bo to rok nieolimpijski, ani rok Euro, ani mundialu. Duńsko-polskie mistrzostwa Europy w siatkówce mężczyzn to ledwie przebieżka przed gigantycznym siatkarskim zadaniem PZPS na 2014 rok, czyli mundialem.

Mistrzostwa świata w siatkówce plażowej, które latem zawitają do Jabłonek, to w Polsce impreza wciąż egzotyczna. Robert Kubica nie jeździ i nie wiadomo, czy kiedykolwiek jeszcze pojedzie w F1. Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz już w Australian Open pokażą, czy ich gwiazdy świecą stałym blaskiem. Kamil Stoch z kolegami jak na razie może tylko pomarzyć o wyczynach Adama Małysza. Zwycięstwa Justyny Kowalczyk, tak jak wspomnianych wyżej siatkarzy, stają się powoli (wiem - to świętokradztwo) po prostu nudne.

Piłkarze Fornalika najważniejsze mecze zagrają dopiero jesienią. Na sportowy hit wyrasta niespodziewanie odkładana od dziesięciu lat walka Andrzeja Gołoty z Przemysławem Saletą. Można na to starcie patrzeć z przymrużeniem oka, obaj mają grubo ponad 40 lat, ale historia zawodowego boksu zna fascynujące pojedynki gdzie metryki rywali nie odgrywały żadnej roli. W przypadku Gołoty jego olbrzymia popularność powinna stać się powodem do analizy socjologów. Choć mimo wielu prób nigdy nie zdobył pasa mistrza świata, to i tak jest uwielbiany przez kibiców. I to nie tylko kibiców zawodowego pięściarstwa.

Gdzie szukać tajemnicy tego zjawiska? Może w tym, że Andrzej, pomimo zwalistej postury i wielkich jak wiejskie bochny chleba pięści, to człowiek o gołębim sercu i uczciwym, czarno-białym widzeniu świata. Skomplikowane koleje losu uczyniły z niego kogoś bliskiego każdemu z nas, a jego lapidarna, zacinająca małomówność, zamiast wadą stała się z wiekiem uroczą zaletą. Kariera w "Tańcu z gwiazdami" to kolejny przykład, że popularność Andrzeja wykracza poza ramy sportu.

Tym gorzej dla Salety, który też ma fanów, bo przecież sportowiec wielki i człowiek zeń prawy, ale jakby mniej interesujący. Taki - za porządny. Jestem ciekaw, jak przywita ich publiczność w Ergo Arenie 23 lutego. Jak się podzieli w sympatiach, za kim stanie. Jedno jest pewne. Walka w ringu będzie poważna. Walka o honor, prestiż i pamięć narodu. Walka na zabój, bo okazji do rewanżu raczej nie będzie.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
konkretny kibic
Panie niech Pan z ludzi nie zartuje.2 emerytow w tym jeden czyli Saleta to kpina boksu zawodowego.To cyrk dla naiwnych.
Dodaj ogłoszenie