Czasem lepiej, czasem gorzej, ale gotować każdy nauczyć się...

    Czasem lepiej, czasem gorzej, ale gotować każdy nauczyć się może

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Ewa Szeloch, mistrzyni z Siedliska Sobibór
    1/7
    przejdź do galerii

    Ewa Szeloch, mistrzyni z Siedliska Sobibór ©materiały prasowe

    Programy kulinarne biją w Polsce rekordy oglądalności. W internecie królują blogi, które traktują o jedzeniu. Polacy coraz częściej, zamiast iść do restauracji, wolą ugotować coś sami. Kuchnia znów staje się sercem domu.
    Jeszcze kilka lat temu ich życie wyglądało zwyczajnie, jak życie milionów przeciętnych Polaków: praca - dom, praca - dom, wychowywanie dzieci, przygotowywanie posiłków. Rutyna. Aby od niej uciec, szukali odmiany w… kuchni. Bo ciągle tylko rosół albo schabowe, a ileż można jeść wciąż to samo. Szukali nowych smaków, próbowali odtwarzać stare receptury, a efektami swoich poszukiwań zaczęli dzielić się z innymi.
    Zakładali blogi, zamieszczali w internecie krótkie filmiki o gotowaniu, ale też wciąż rozwijali swoje umiejętności. I nagle ich zwyczajne życie zupełnie się odmieniło. Zyskali popularność, dla wielu stali się idolami, ale co najważniejsze - popularyzując kulinarne talenty, zarażają pasją gotowania ogromne rzesze ludzi.

    Kuchnia basowa Janka


    Na śniadanie zjadł proste kanapki. Proste?! Z pieczoną piersią kurczaka, świeżym, aromatycznym ananasem, rukolą, drobno pokrojoną czerwoną cebulą, polane sosem ketchupowo-majonezowym?! - To prosta kuchnia, proste przepisy, proste smaki, niedługi czas przygotowania - upiera się przy swoim Janek Paszkowski i dodaje: - A jednocześnie niespotykane połączenia smakowe: słodkie ze słonym, kwaśne z gorzkim. Wtedy jedzenie sprawia mi frajdę.

    Janek ma 20 lat, pochodzi z aktorskiej rodziny, ukończył szkołę muzyczną w klasie klarnetu, gra na gitarze basowej. A gotuje, choć brzmi to niewiarygodnie, od dzieciństwa. Jednak dopiero teraz, gdy wystąpił w programie kulinarnym "Master Chef", poznała go szersza publiczność, a dzięki popularności, jaką tam zdobył, organizatorzy warsztatów kulinarnych i restauratorzy chętnie zapraszają go, aby gotował ich gościom. Poszedł za ciosem i założył bloga pod tytułem "Kuchnia basowa", (www.kuchniabasowa.blogspot.com), na którym zamieszcza przepisy na "jazzowe" dania.

    - Miałem 6 lat, kiedy rodzice grali wieczorem spektakl w teatrze i zostawili mnie pierwszy raz samego w domu. Chcąc im zrobić niespodziankę, wpadłem na pomysł, że im coś przyrządzę na kolację. Otworzyłem lodówkę, odkryłem pieczarki, włoszczyznę. Ugotowałem z tego improwizowaną zupę pieczarkową. Rodzice byli zachwyceni. Tak to się zaczęło. Gotowanie zafascynowało mnie, im częściej zostawałem sam w domu, tym częściej robiłem jakieś dania, nie bojąc się brać za takie skomplikowane, jak na przykład gulasz.
    Jamie Oliver był dla mnie bramą do kulinarnego świata. Miałem 12-14 lat i chciałem go naśladować. Kilka lat później zdjęcie mojej tarty czekoladowej zwyciężyło w konkursie Olivera
    Od maleńkości lubił siedzieć w kuchni i patrzeć, jak rodzice i babcia gotują. W przedszkolu zaglądał do kuchennego okienka, przez które wydawane są potrawy i podglądał pracę kucharek. - Bazowałem głównie na wizualnych doświadczeniach - śmieje się. Zwariował, gdy trafił na programy angielskiego mistrza kucharskiego Jamiego Olivera. - Był dla mnie bramą do kulinarnego świata. Taki młody i może dlatego tak trafił do mnie. Miałem wtedy 12-14 lat i chciałem go naśladować - opowiada. Kilka lat później zdjęcie jego tarty czekoladowej wygrało w konkursie Jamiego Olivera. Tartę upiekł dla babci: połączył kruche ciasto z płynnym, ciągnącym się słodkim nadzieniem, z kwaśnymi malinami i jeżynami, czyli z esencją tego, co dla niego w jedzeniu jest najpiękniejsze. - Potem przyszły inne programy, zacząłem kupować książki kucharskie i to mnie nakręcało. Rodzice zauważyli, że moje dania są coraz lepsze i zaczęli powierzać mi gotowanie obiadów - kontynuuje opowieść Janek. Bezbłędnie rozpoznaje ludzi, którzy lubią gotować i jeść. - Widać to w człowieku natychmiast: na zakupach w supermarkecie potrafię takich wyłowić, na bazarku. Oni różnią się od tych, co mają tylko światło w lodówce i wpadli na zakupy po byle co, aby tylko to światło przysłonić. Twarze ludzi, którzy lubią gotować, mówią o tym, że im zależy, aby kupić produkt najlepszy, najsmaczniejszy. Długo wybierają, zastanawiają się, oglądają dokładnie. Nie mają na twarzach rozgoryczenia, zmęczenia, ale radość, jakby już sobie wyobrażali, co z tego powstanie.
    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    tytuł

    jaaaaaaaa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    to prawda, każdy może gotować i to nawet nie najgorzej. Teraz mamy na rynku wolnowary, frytownice czy roboty kuchenne typu Kohersen które poniekąd ugotują za Ciebie to na co masz ochotę. i często...rozwiń całość

    to prawda, każdy może gotować i to nawet nie najgorzej. Teraz mamy na rynku wolnowary, frytownice czy roboty kuchenne typu Kohersen które poniekąd ugotują za Ciebie to na co masz ochotę. i często lepiej od Ciebie ;pzwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo