"Czarownica" okradała z oszczędności. Zgłaszają się kolejne...

    "Czarownica" okradała z oszczędności. Zgłaszają się kolejne ofiary

    Karolina Gawlik

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    56-letnią kobietę podającą się za uzdrowicielkę zatrzymali wieliccy policjanci. Na razie postawiono jej siedem zarzutów. Osoby pokrzywdzone mogą się

    56-letnią kobietę podającą się za uzdrowicielkę zatrzymali wieliccy policjanci. Na razie postawiono jej siedem zarzutów. Osoby pokrzywdzone mogą się zgłaszać pod numer telefonu 12 289 12 11 ©małopolska policja

    Fałszywa uzdrowicielka Halina G. oferowała pomoc za pieniądze i złoto. Potem z nimi znikała. Oszustka mogła tak zdobyć kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wciąż zgłaszają się jej kolejne ofiary.
    56-letnią kobietę podającą się za uzdrowicielkę zatrzymali wieliccy policjanci. Na razie postawiono jej siedem zarzutów. Osoby pokrzywdzone mogą się

    56-letnią kobietę podającą się za uzdrowicielkę zatrzymali wieliccy policjanci. Na razie postawiono jej siedem zarzutów. Osoby pokrzywdzone mogą się zgłaszać pod numer telefonu 12 289 12 11 ©małopolska policja

    Pani Anna od kilku lat była całkowicie pochłonięta ciężką chorobą męża. Mimo że ma ponad 80 lat, musiała mieć siłę, by wozić go na wózku, karmić, myć. Dlatego gdy dwa tygodnie temu na progu drzwi jej domu w Wieliczce pojawiła się tajemnicza uzdrowicielka z Medjugorie, kobieta zobaczyła cień nadziei. Gdyby tamtego dnia nie oddała jej wszystkich swoich oszczędności, dziś mogłaby się skupić jedynie na pogrzebie męża. Nie musiałaby myśleć o tym, za co będzie dalej żyć.

    To właśnie w takich jak ona: starszych, schorowanych, w trudnej sytuacji życiowej celowała oszustka Halina G. Do tej pory postawiono jej siedem zarzutów kradzieży, ale na policję wciąż zgłaszają się kolejni poszkodowani. Ofiarą jej "uzdrowień" mogło paść nawet kilkadziesiąt osób z całej Polski.

    Po prostu czarownica
    Wiadomo, że 56-letnia Halina G. oszukała siedmiu mieszkańców powiatów wielickiego, suskiego, nowotarskiego, tatrzańskiego i myślenickiego. Na razie grozi jej do ośmiu lat więzienia. Zarzutów może być jednak więcej, gdyż policja weryfikuje informacje od kolejnych kilkunastu potencjalnych ofiar fałszywej uzdrowicielki. Zgłoszenia napłynęły jak dotąd z województw lubuskiego, śląskiego i pomorskiego.

    Śledczy nie mieli wątpliwości, że kradzieży dokonała ta sama kobieta. Śniada cera, długa spódnica, jasna bluzka, ciemne okulary i biały, płócienny kapelusz - niemal każdy z poszkodowanych tak opisywał jej charakterystyczny wygląd. - Czarownica. To pierwsze słowo, jakie przyszło mi na myśl, gdy ją zobaczyłem - mówi nam jeden z funkcjonariuszy.
    Halina G. chwaliła się, że ma restaurację, jest bogata, pomaga biednym. Była przekonująca: nosiła złoty naszyjnik, pierścionki, perły. Była pełna energii.

    We wszystkich przypadkach taki sam był nie tylko wygląd, ale i schemat działania oszustki. Zawsze mówiła, że pochodzi z Medjugorie i ma moc uzdrawiania. - Wcześniej robiła rozpoznanie wśrod mieszkańców. Kiedy już trafiała do domu, gdzie ktoś oczekiwał pomocy, rozpoczynała "odprawianie czarów". Zwykle rozpoczynała od modlitwy do świętych obrazów - opowiada Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji.

    Kłębek włosów w szklance
    To właśnie gorliwą modlitwą Halina G. przekonała panią Annę. Nie bez znaczenia było też to, że oszustkę przyprowadziły do niej znajome. Kiedy więc oszustka poprosiła o biżuterię na poczet uzdrowienia męża emerytki, ta dała się przekonać. Choć na to złoto pracowała ciężko latami.

    - Poprosiła mnie, żebym przyniosła też chustkę i szklankę z wodą. Owinęła to wszystko, odwróciła do góry dnem, a gdy odsłoniła, w szklance pojawił się kłębek włosów - wspomina pani Anna. - Mówiła, że to jej ojca, który ma 117 lat i to po nim odziedziczyła zdolność uzdrawiania. Jak to zobaczyłam, uwierzyłam...

    Dla "uzdrowicielki" to było mało: - Matka Boska mówi mi, że w domu są jeszcze pieniądze - naciskała. Były - całe tysiąc złotych. Jedyne oszczędności gospodyni. Złodziejka chciała też złotą ślubną obrączkę, ale tej pani Anna nie oddałaby nawet za cenę zdrowia.

    56-letnią kobietę podającą się za uzdrowicielkę zatrzymali wieliccy policjanci. Na razie postawiono jej siedem zarzutów. Osoby pokrzywdzone mogą się zgłaszać pod numer telefonu 12 289 12 11

    Wszystko to Halina G. nakazała schować w wersalce i zajrzeć tam za trzy miesiące. Gdy "uzdrowicielka" wyszła, Anna chciała sprawdzić, czy kosztowności na pewno tam są. Okazało się, że została z niczym.
    - Uwierzyłam jej, bo sama jestem pobożna, a dziś jest mi tak ciężko, że są chwile, w którym bluźnię do Boga - ociera łzy.

    Pieniądze w rajstopach
    Historia o ojcu i uzdrawianiu chorych na raka przemówiła też do pani Barbary z Myślenic. Ponad 70-letnia kobieta od lat modli się, żeby mogła normalnie chodzić - przeszła już dwie operacje biodra. Była przezorna i początkowo wpuściła Halinę G. jedynie do ogrodu. Ta jednak nie odpuszczała: - Ludzie nie mogą widzieć, jak klęczę - upierała się.

    Barbara zaprosiła ją więc do środka, ale tylko do sieni. To jednak wystarczyło, żeby oszustka zrealizowała swój standardowy plan: poprosiła o wodę święconą, chustę, rajstopy i ręcznik. Zastrzegła, że do uzdrowienia potrzebne są dary. Wtedy pani

    Anna przyniosła wszystko, co miała - 2 tysiące zł. Sama wkładała je do rajstop.
    - Owinęła słoik w to wszystko i kazała schować za piec. Groziła, że jeśli to ruszę, cała zdrętwieję - wspomina. - Powiedziała, że będę zdrowa, a ja tak cierpię i bardzo nie chcę być zależna od innych... - wzdycha.
    Gdy Halina G. wyszła, w pani Barbarze coś drgnęło. Zajrzała za piec, ale ręcznika z zawartością tam nie było. Poszła za oszustką, jednak po Halinie G. nie było śladu.

    Gusła z jajkiem i kurą
    Oprócz uzdrowienia Halina G. oferowała zdjęcie klątwy z domu czy usunięcie złej energii. Czasem odprawiała gusła z jajkiem czy prosiła o przyniesienie kury, która rzekomo pod wpływem jej mocy zdychała. Największe kwoty, jakie udało się zgarnąć oszustce, to 16 tys. zł w Nowym Targu i 20 tys. zł w Kokotowie pod Wieliczką.

    Pani Anna dziś chowa swojego męża. Pani Barbara w styczniu skończy spłacać pożyczkę w banku, którą wzięła, by mieć za co żyć.

    Imiona oszukanych kobiet na ich prośbę zostały zmienione.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo