Cymański: Nawet przyjaciele Platformy zaczynają ją krytykować

Joanna Miziołek
Tadeusz Cymański
Tadeusz Cymański FOT. PIOTR KRZYZANOWSKI/POLSKAPRESSE
- Wydaje mi się, że w tej chwili obserwujemy, że nawet przyjaciele Platformy zaczynają ją krytykować. Myślę, że władzę wspierają głównie media komercyjne. Telewizja publiczna w dużym stopniu promuje rząd. Nie wspominając już o "Gazecie Wyborczej" - ocenia Tadeusz Cymański, europoseł SP, w rozmowie z Joanną Miziołek.

Joachim Brudziński w wywiadzie dla "Super Expressu" snuje wizję, w której PiS razem z częścią posłów PO, w tym z Grzegorzem Schetyną, obali Donalda Tuska. Realna wizja?
Trudno mi się do tego odnosić. Bo to raczej spekulatywne myślenie. Takimi sprawami nie warto sobie zbytnio zaprzątać uwagi. Liczą się fakty i czyny. Teraz czeka nas moment sprawdzenia. Czasy zapowiadają się mroczne. Nowy polityczny sezon otwieramy z hukiem po aferze taśmowej i Amber Gold. Udowodniły one słabość państwa.

Mamy za sobą gorące polityczne wakacje. Afera goniła aferę. Jesień może stać się momentem przełomu, gdy opozycja zacznie zyskiwać w sondażach?
Mogą być przełomy polityczne. Ale będą wynikały nie z afer, a z kryzysu gospodarczego. Spadek nastrojów społecznych wcale mnie nie cieszy, nawet gdyby miał nam przysporzyć poparcia. Polska pragnie, aby była konkurencja, kto jest lepszy, a nie gorszy. Tak się składa, że w ostatnich dwóch dekadach zawsze nowe siły wychodziły na klęsce pozostałych. Niby to jest prawidłowość polityczna, ale krytyka musi być zawsze pozytywna. Musimy licytować się na lepsze programy społeczne, musimy współpracować. Jeżeli opozycja dojdzie do władzy na klęsce wynikającej z kryzysu, ogromnego bezrobocia i zubożenia społecznego, to żadna pociecha. W Polsce potrzeba przełomu w myśleniu. I dlatego Solidarna Polska tak często mówi o młodych rodzinach. Bo są w najtrudniejszej sytuacji. Mamy do czynienia ze smutnym fenomenem. Rodzice, którzy wyjechali za granicę, nie wracają do kraju, tylko ścigają do siebie dzieci. To bardzo źle wróży. Zresztą afera Amber Gold może mieć fatalne konsekwencje. Bo firma ucieknie z resztą kapitału i osoby, które inwestowały, mogą nie otrzymać nawet części ze zwrotu swojego kapitału. Takie sygnały już teraz docierają do ABW.

Kto Pana zdaniem może dokonać przełomu, o którym Pan mówi?
Ci, którzy mają w ręce pakiet kontrolny. Im bliżej do wyborów, tym bardziej można liczyć na PSL, które cienko przędzie. I musi się zastanowić, czy nie będzie musiał wreszcie zapłacić takiej ceny, że będzie pod powierzchnią 5 proc. Bo to jest partia, której udaje się lądować na cztery łapy, ale wszystko ma swój kres. Platforma nie robi żadnej reformy w zakresie rynku pracy. W służbie zdrowia też poważne problemy. A to, że jej notowania są wysokie, wynika przede wszystkim ze słabości opozycji i wsparcia medialnego. Ale to się skończy.

Mówi Pan o wsparciu medialnym. Z której strony płynie i czemu jest?
Wydaje mi się, że w tej chwili obserwujemy, że nawet przyjaciele Platformy zaczynają ją krytykować. Ale mówię o wypadkowej. To znaczy, że wszystkie media i wszyscy dziennikarze. Myślę, że władzę wspierają głównie media komercyjne. Telewizja publiczna w dużym stopniu promuje rząd. Nie wspominając już o "Gazecie Wyborczej". Mamy prawo różnić się w ocenach, ale media tworzą pewien pozytywny klimat wokół rządu. Media są liberalne, łagodne wobec PO. A zwróćmy uwagę na to, że resort Gowina przygotował liberalizację wymiaru kary dla tego typu przestępstw jak w przypadku Amber Gold. A teraz Seremet proponuje zaostrzenie. Dokładnie odwrotne myślenie. Pan Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości, w wywiadzie spekulując, w jaki sposób mogło dojść do tego, że tak łagodne wyroki w zawieszeniu otrzymywał Marcin P., był łaskaw zauważyć, że być może bronił go sławny adwokat, a być może oskarżyciel zwrócił się do sędziego: "Słuchaj, to dobry chłopak, dajmy mu szansę". Obraz, który się z tego wyłania, jest przerażający. I pokazywałby, że prokuratorzy są adwokatami. To jakieś nieporozumienie. Źle się dzieje w państwie duńskim, jeżeli w ogóle można mówić o państwie. To wszystko przykre. Niby opozycja powinna mlaskać językiem, ale to nie jest dobre. Dlatego, że bierzemy udział w złych zawodach. Obywatele są skonsternowani. Sondaże dla Platformy zaczynają się powoli sypać. I tu się zaczyna problem opozycji. O Solidarnej Polsce jeszcze mało kto mówi, ponieważ jesteśmy jeszcze nierozpoznawalni. Nas wciąż kojarzą z PiS. Ostatnio zaczepiła mnie kobieta i mówi: "Panie pośle, ja też jestem za PiS".
Panie Pośle, ale najbliżej wam jednak do PiS. I najpewniej z nimi tworzylibyście koalicję.
My się nie uchylimy od współpracy. Ale nie kreujemy przyszłej koalicji, dlatego że nasza poprzednia partia bardzo nieładnie nas traktuje. Ostatnia wypowiedź Adama Hofmana na temat Zbigniewa Ziobry, że jest winien porażki PiS, była szokująca. Kiedy ktoś jest w PiS, jest perłą, a kiedy poza nim - to kamień pusty, błyszczący, żaden diament. Zresztą to się powtarza, bo kiedy Ujazdowski był ministrem, był najlepszy, kiedy odszedł - był kimś najgorszym. Kluzik-Rostkowska była aniołkiem Charliego, a potem już była niedobra. To jest prawidłowość, która się powtarza.

Gdyby Solidarna Polska miała do wyboru koalicję z PiS albo z Platformą, to która byłaby lepsza?
To jest pytanie retoryczne. Nie odcinamy się od wspólnych korzeni. Nas podzieliła ocena praktyki, a nie programu. Bo program Solidarnej Polski i zmarłego prezydenta jest podobny w widzeniu świata. Rozłam dotyczył działań związanych między innymi z postacią pani Gilowskiej. Chodziło też o demokratyzację w partii, której dzisiaj nie widać. Brak mechanizmów demokratyzacji, co wiązałoby się z decentralizacją na poziomie regionów. I w związku z tym Kaczyński mocno zareagował i nas wyrzucił. Ale nie będziemy płakać, biadolić, żalić się. Jeśli pani pyta, do kogo nam bliżej, to oczywiście do PiS. My nie Zosia samosia. Poszliśmy na swoje, ale nadal mocno akcentujemy sprawy społeczne. Po próbie demontażu, która się nie udała, prezes powinien przyjąć do świadomości, że jest inna partia. Mam nadzieję, że refleksja przyjdzie.

Mówi Pan poseł, że Solidarna Polska jest wrażliwa społecznie. Piotr Duda, szef Solidarności, mówi, że w związku z tym, że nie było referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego, ludzie są wściekli, sfrustrowani.
Łączę duże nadzieje z panem Dudą. Od przywódcy bardzo dużo zależy. Dostrzegam pewne nowe akcenty, wyrazistość, charyzmę. Jest dynamicznym liderem ze Śląska. Widzę w nim same dobre rzeczy, a jego wystąpienie w Sejmie było znakomite. Myślę, że nie sprowadzi się tylko i wyłącznie do tematyki związanej z potężnymi grupami zawodowymi energetyków, paliwowców, tych silnych grup. One oczywiście są podporą organizacyjną Solidarności, to trzeba wyraźnie powiedzieć, że wypowiada się ogólnie w imieniu ludzi pracy. Myślę, że pan Duda ma okazję rozpocząć odbudowę ruchu związkowego, przecież w Polsce coraz mniej ludzi nie widzi sensu w przynależeniu do związku. Tylko 8 proc. należy do związków zawodowych. To bardzo zła wróżba, która oznacza w przyszłości wyjście na ulice i protesty. Polski Sejm razem z lewicą są zainfekowani składnikiem liberalizmu. To jest klimat zatrutej wolności.

Mamy słabe państwo?

Bardzo słabe. Miarą siły jest respektowanie przez obywateli prawa. Miękka polityka się tu nie sprawdza. I w społeczeństwie budzi się podziw dla ludzi, którzy potrafią obejść przepisy.

Na co dzień, kiedy rozmawia Pan z Polakami, można wyczuć, że są coraz bardziej niezadowoleni?
Nie wszyscy. Mamy cały czas państwo wielkich kontrastów. Jednym się powodzi nieźle. W przypadku innych zaś dochodzi do wyzysku, bezrobocia, małych perspektyw. Tych ludzi się nie dostrzega, oni są niewidoczni. Widzimy rozwijający się kraj, duże centra handlowe, dynamikę spożycia, dobre wskaźniki. Ale niech to nas nie zwiedzie, bo to część prawdy. Wciąż jest mnóstwo ludzi, którzy pracują od rana do nocy, po godzinach na umowach śmieciowych. Mamy duże różnice terytorialne, regiony, gdzie jest ogromna bieda. Która działaniami kolejnych rządów tylko się utrwaliła. I to ma konsekwencje społeczne i polityczne. Można temu przeciwdziałać. Polska jest na tyle świeża i dynamiczna, że jeszcze może sobie poradzić. Dlatego z optymizmem patrzę na młode rodziny i dlatego Solidarna Polska walczy, by polepszył się ich byt.

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
OLGA
PO TO MORALNE SZAMBO ,A TUSK TO ZALOSNY KLAMCZUCH
j
janek614
Powinien jednak pozostać przy kopaniu grobów a nie pieprzyć takie kocopały.Niech on lepiej zajmie sie jak przeżyć bez euro parlamentu.chyba nie jest ustawiony do końca życia jak jego kumpel Kurski
t
tomasz1
pomiędzy jednym dziadostwem,a drugim nie ma różnicy

Ziobro ma syny,a prezes Kaczyński jeszcze nie
c
cep
co pan zrobil ze pan przeszedl do lemingow
P
Polihistor
rzeczywiście - powoli, bo powoli - zbliża się moment weryfikacji.
I faktycznie, jak to już zasugerował ktoś na dole, niech Pan myśli, z czego Pan będzie żył, kiedy skończy się kadencja PE.
Pomijając okoliczność, że następnej może w ogóle nie być, dla Pana będzie to oznaczało - tak czy inaczej - koniec funkcjonowania w polityce.
I choćby poszedł Pan drogą Kluzik-Rostkowskiej, skończy Pan jak ona, w odstawce.
Po co to Panu było?
Kogo Pan - już dziś - obchodzi, poza mediami (w momencie gdy Pana potrzebują).
A taki wydawał się Pan rozsądny.
z
zobrzydzonyPO&PiS
.. Polska w budowie a naród w zagładzie!!!!!
H
Hania
z Wami.Solidarna Polska przewidywalna,merytoryczna opozycja.Brawo panie Cymański nie zrażajcie sie atakami mediów.
H
Hania
z Wami.Solidarna Polska przewidywalna,merytoryczna opozycja.Brawo panie Cymański nie zrażajcie sie atakami mediów.
H
Hania
z Wami.Solidarna Polska przewidywalna,merytoryczna opozycja.Brawo panie Cymański nie zrażajcie sie atakami mediów.
L
Less
Panie Cymanski dobrze Pan zaczal swoja wypowiedz "wydaje mi sie..." Zgadzam sie z Panem. Panu sie wydawalo,wydawalo sie tez Ziobrze i Kurskiemu,Kempie,ze zgarniecie prawicowy elektorat Kaczynsko-smolensko-rydzykowy. Nie proponujac czegos innego staliscie sie PiS-em bis.Osmieszyliscie sie deklarujac wspolprace z Kaczynskim.Straciliscie szanse,chociaz watpliwe jest to ,czy mieliscie ja kiedykolwiek.
Proponuje podzielic sie IV Rzeczpospolita po rowno.Wyjdzie dwie II-gie Rzeczpospolit po jednej dla kazdego,bo Pilsudski z Dmowskim doszli do porozumienia,ale PiS i SP nie ma szans.
ż
żałosne
zamiast zając sie teazmi PiS? A co nas obchodzi, co Cymański MA DO POWIEDZENIA.

A co tam u kluzików? Co dzisiaj gotował na ekranie Kowal?
???
Takze ci wewnatrz Platformy, jak na przyklad Gowin - dano mu szanse wykazac sie, jest ministrem sprawiedliwosci. Grupinski byl krytyczny - ma wazne zadanie w parlamencie. Schetyna byl lekko krytyczny ale odstawiono go troszke na bok,bo bo jako marszalek,przetrzymywal ustawy rzadowe. Nikt ich z Platformy nie wyrzucil. A co sie stalo z Cymanskim, ktory tylko raz otworzyl dzioba nie tak jak Kaczynski potrzebowal? To samo z trzydziestoma innymi (PJN,SP). A pierwszym byl Marcinkiewicz, ktory poszedl odstawke zaraz potem jak sie wydalo, ze pil kawe z Tuskiem w Sopocie.
k
katoliczka
bo za moment konczy sie mu 50 tys miesiecznie z PE.
W
Władysław
Widzą PO-wskich burłaków lotniskowych, których młokos Plichta pogonił żeby przeciągnęli jego samolot, jasne że nabierają wstrętu do nich. Mimo, że to wielkie dyrektory, prezydenty, utytułowane notable, wśród nich Bolek. Dali się jednak przeciągnąć cwaniakowi.
Co było motorem tej kompromitacji? Myślę, że kasa od Plichty na aferalną partię i dla jej aparatczyków.
Dodaj ogłoszenie