Cudzoziemcy za sterami europejskich reprezentacji. Jak sobie radzili. Leo Beenhakker wcale nie był pierwszy w Polsce

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Leo Beenhakker prowadził polską kadrę w latach 2006-2010 i awansował z nią na Euro 2008
Leo Beenhakker prowadził polską kadrę w latach 2006-2010 i awansował z nią na Euro 2008 Fot Grzegorz Jakubowski/Polskapresse
Zatrudniając Paulo Sousę Polska wróciła po ponad dekadzie do grona krajów, które powierzyły swoją reprezentację cudzoziemcowi. Wbrew pozorom takich krajów jest całkiem sporo i nie tylko w Afryce czy na Dalekim Wschodzie. Europa również ma się czym pochwalić.

Choć to ostatnie słowo należałoby chyba wziąć w cudzysłów, bo eksperymenty z zagranicznymi selekcjonerami nie zawsze kończyły się dobrze. Zdarzały się również wpadki. Czasami spektakularne .

W SWOICH KRAJACH RADZILI SOBIE LEPIEJ

Do takich z pewnością należy zatrudnienie przez Serbów byłego selekcjonera reprezentacji Hiszpanii Javiera Clemente. Pod jego kierunkiem zajęli trzecie miejsce w grupie (za Polską i Portugalią) i nie awansowali na Euro 2008, a samego Clemente żegnało jedno wielkie westchnienie ulgi, bo swoją arogancją zraził do siebie w Serbii niemal wszystkich. Nieporozumieniem trzeba nazwać również pracę Niemca Berti Vogsta (lata 2002-2004) w Szkocji. Radził sobie znacznie gorzej, niż wcześniej z reprezentacją swojego kraju.

ANGIELSKI EKSPERYMENT

Ambiwalentne uczucia można mieć patrząc na wyniki reprezentacji Anglii pod rządami cudzoziemców. Dumni ze swego konserwatyzmu Wyspiarze złamali się w październiku 2000 roku i ich pierwszym selekcjonerem urodzonym poza Wielką Brytanią został Szwed Sven-Göran Eriksson. Zaliczył wejście smoka, bo gdy przejmował angielską kadrę ta była przedostatnia w swojej grupie w eliminacjach mistrzostw świata. Skończyła jako pierwsza, a po drodze rozgromiła m.in. 5:1 Niemców i to na wyjeździe.

Później już tak różowo nie było, bo zarówno na mundial w Korei i Japonii, jak i na dwie kolejne wielkie imprezy (Euro 2004, MŚ 2006) Anglicy z Erikssonem jechali jako jeden z faworytów. Za każdym jednak razem odpadali w ćwierćfinałach. Pożegnano go bez żalu...

By niecałe dwa lata później zatrudnić Włocha Fabio Capello. Wszystko dlatego, że ich powrót do rodzimej myśli szkoleniowej zakończył się spektakularną klapą, bo pod kierunkiem Steve’a McClarena Wyspiarze nie awansowali na Euro 2008. Z Capello zagrali dwa lata później na mundialu w RPA, ale tam dostali lanie od Niemców (1:4) już w 1/8 finału. Był to ostatni wielki turniej Włocha na angielskiej ławce, bo skłócony z tamtejszą federacją zrezygnował z pracy cztery miesiące przed startem Euro 2012. W lipcu został trenerem reprezentacji Rosji, ale tu radził sobie jeszcze słabiej. Pożegnano go bez żalu trzy lata później.

CAR HIDDINK, KRÓL OTTO, BELGIJSKI ŁĄCZNIK

Były też oczywiście przypadki pozytywne, bo pod kierunkiem Holendra Guusa Hiddinka Rosja dotarła do strefy medalowej Euro 2008 (w ćwierćfinale pokonała wówczas Holandię). Cztery lata wcześniej do sensacyjnego triumfu w mistrzostwach Europy poprowadził reprezentację Grecji Niemiec Otto Rehhagel. Do trzeciego miejsca na mundialu w Rosji pomógł dotrzeć Belgom Hiszpan Roberto Martínez.

SZEŚCIU PRZED LEO BEENHAKKEREM

A co do Polaków, to wbrew temu co myśli większość kibiców Leo Beenhakker nie był bynajmniej pierwszym cudzoziemcem, który prowadził naszą reprezentację. Na oficjalnej stronie PZPN-u na liście „trenerzy reprezentacji” nie ma co prawda o tym śladu, ale już z książki „Biało-Czerwoni 1921-2018. Dzieje Piłkarskiej Reprezentacji Polski” Andrzeja Gowarzewskiego można się dowiedzieć, że Holender był pierwszy, ale po 1960 roku. Przed nim było jeszcze sześciu co dowodzi, że eksperymentowaliśmy w Polsce na długo przed Beenhakkerem.

Nie zmienia to również faktu, że zatrudnienie Holendra, zaraz po nieudanym dla nas mundialu w 2006 roku, było wydarzeniem szeroko komentowanym. Trenera z takim piłkarskim C.V. (w przeszłości prowadził m.in. Real Madryt i reprezentację Holandii) jeszcze w Polsce nie było. Niektórzy przypominali co prawda, że jego dwie próby podbicia świata z reprezentacją swojego kraju kończyły się klapą, bo za pierwszym razem „Pomarańczowi” z Beenhakkerem na ławce przegrali baraże o mundial 86, a cztery lata później odpadli po kiepskiej grze już w 1/8 finału, choć mieli w składzie takie gwiazdy, jak Marco van Basten, Ruud Gullit, Frank Rijkaard, czy Ronald Koeman.

KIEPSKO ZACZĄŁ KIEPSKO SKOŃCZYŁ. ALE PORTUGALIĘ OGRAŁ I NA EURO AWANSOWAŁ

Początki w Polsce też miał trudne, bo w debiucie przegrał towarzysko z Danią, a na inaugurację eliminacji Euro 2008 z Finlandią i to w Bydgoszczy. W dodatku po fatalnej grze. Później udało mu się jednak przeprowadzić naszą kadrę na „jasną stronę księżyca” (jedno z powiedzonek, którymi czarował media i kibiców), a pamiętne 2:1 nad Portugalią w Chorzowie, wówczas wicemistrzem Europy i czwartą drużyną świata, było jednym z najbardziej spektakularnych zwycięstw w historii naszej reprezentacji.

Do historii przeszedł również dlatego, że jako pierwszy awansował z nią na mistrzostwa Europy. Turniej w Austrii i Szwajcarii zakończył się jednak niestety według aż za dobrze znanego polskim kibicom scenariusza: mecz otwarcia (0:2 z Niemcami), mecz o wszystko (1:1 z Austrią), mecz o honor (0:1 z Chorwacją). Zachował posadę, ale druga część jego kadencji zakończyła się katastrofą, bo w eliminacjach do mundialu w 2010 roku zajęliśmy w grupie przedostatnie miejsce. Niżej było tylko San Marino.

Jak zacznie Paulo Sousa?

Wideo

Materiał oryginalny: Cudzoziemcy za sterami europejskich reprezentacji. Jak sobie radzili. Leo Beenhakker wcale nie był pierwszy w Polsce - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie