Córka walczyła w szpitalu o życie, rodziców nie poinformowano. Bo jest pełnoletnia

Redakcja
Opel astra został kompletnie zniszczony podczas zderzenia z volkswagenem polo
Opel astra został kompletnie zniszczony podczas zderzenia z volkswagenem polo PSP Nowy Sącz
Rodzice 19-letniej Karoliny, ciężko rannej w niedzielnym wypadku w Nowym Sączu, kilkanaście godzin nie wiedzieli, że ich córka walczy o życie. - Nikt nie zadzwonił, aby nas poinformować o tym, co się stało - opowiada ojciec młodej sądeczanki. - Gdy długo nie wracała, dzwoniliśmy na jej komórkę, ale nie odbierała. Później okazało się, że telefon leżał w szufladzie izby przyjęć sądeckiego szpitala, a ona była już hospitalizowana w Krakowie

Pan Dariusz ma żal, że nikt nie zawiadomił go o wypadku córki. Sam jednak nie wie, do kogo ten żal adresować, kto winien poinformować rodzinę. Ratownicy pogotowia, szpital, policja?

- Ktoś to jednak powinien zrobić! O tym, że córka miała wypadek, dowiedzieliśmy się dopiero wiele godzin później od jej znajomych, gdy zaczęliśmy szukać naszego dziecka - mówi zdenerwowany. Wypadek zdarzył się na skrzyżowaniu przy hotelu Orbis po godzinie pierwszej w nocy z soboty na niedzielę. W jego wyniku osiem osób zostało rannych, jedna zmarła. Rodzice zaczęli szukać Karoliny dopiero w południe, bo wiedzieli, że wybrała się na noc do znajomych. Sądzili, że po prostu dobrze się bawi.

Czytaj też:PCK zachęca do korzystania z kart ICE. Czym one są?

Dlaczego nikt ich wcześniej nie poinformował o dramacie córki? Dyrektor sądeckiego pogotowia Józef Zygmunt i personel szpitala zgodnie twierdzą, że powinna to zrobić policja. - Gdy ratuje się czyjeś życie, nie ma czasu na szukanie telefonów i kontaktów do bliskich rannej osoby - rozkłada ręce dyrektor Artur Puszko.

Co na to policja?

- Funkcjonariusze, którzy przyjechali do szpitala, aby rozmawiać z uczestnikami wypadku, nie mieli już kontaktu z tą młodą kobietą - mówi Paweł Grygiel, rzecznik prasowy sądeckiej policji. - Została bardzo szybko przewieziona do Krakowa. Jej personalia ustaliliśmy w oparciu o dokumentację szpitalną.

Czytaj też:Na ratunek karta ICE

Jak dodaje, podobny problem może powstać zawsze, gdy ranna ofiara wypadku jest pełnoletnia. - Nie ma żadnych wątpliwości, jeśli chodzi o dziecko lub ofiarę śmiertelną. Wówczas powiadamiamy rodzinę, bo to należy do naszych obowiązków - zaznacza rzecznik Grygiel. - Kiedy jednak ktoś ukończył 18 lat, musimy brać pod uwagę, że może nie życzyć sobie, aby powiadamiać o tym, co się stało. Tak było w przypadku jednej z dziewięciu osób poszkodowanych w wypadku w Nowym Sączu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
k

Na temat bezduszniści personelu policji i urzędników wszelkiej maści wypisano już morze atramentu i wylano
morze łez. Oto jest katolicka Polska! wg przeciwników Pana Palikota.Pracowałem i w szpitalu i w policji i dobrze wiem jak na pogaduszki przy kawie mają zawsze czas , a na życiowo ważny telefon -nie. Ciekawość gdyby to był ktoś z ich rodziny,czy też byliby obojętni? Ich obojętność jest przerażająca!!!

Dodaj ogłoszenie