Córciu, czemu zemdlałaś? Ze smrodu!

Paweł Zarzeczny
Udostępnij:
Kradli, kradli, aż w końcu zabrakło" - proroczo opowiada Borys Szyc w filmie, który można obejrzeć tylko na YouTube, pod nazwą "Polska 20 lat później". Łany zboża, stara chata, obrazek Matki Boskiej i stary człowiek" I odpowiada na pytanie: "A co się stało? Ano kradli, kradli, aż w końcu zabrakło. I Unia kazała zaorać!".

I łany zboża…

Jestem załamany tym, co dzieje się w Polsce, w moim kraju. Prezydent od rana nawołuje w radiu, żeby mu kupić samolot. Samolot zrób se z papieru i puszczaj pod żyrandolem! Polski prezydent, każdy po Kaczyńskim, takie ma znaczenie w ONZ jak król Burkina Faso.

Wyobrażacie sobie, że Obama spotyka się z Elżbietą i ona mówi: - Podobno Komorowski nie ma własnego samolotu!

A Obama na to: - Mój wynajem też się już kończy. A ten Komorowski, hm, a kto to właściwie jest?

Komorowski, o którym proroczo pisałem przed laty: "Wybierz Bronka, a czeka Cię Biedronka", użalił się, że tłumaczka siedzi na podłodze…

Panie Prezydencie, z całym szacunkiem, ale jak ja kiedykolwiek wyruszam w świat, ani mi do głowy przychodzi brać tłumacza. Czy to do Gruzji, czy do Kenii, Stanów czy Rosji, ja sobie radzę! Gadam!

I żali się, że nie ma stolików do czytania i pisania…

Przecież wiadomo, że lepiej, żeby Pan niczego nie pisał! Najpierw do szkoły radzę, języki i ortografia na początek, belfrówka, a potem dopiero własny samolot. Zresztą jak nie ma Pan czym latać - no to w domu radzę posiedzieć.

Z tą znajomością języków to w ogóle są jaja. Zbigniew Boniek obwieścił, że zna ich pięć. Jest to oczywista nieprawda, zna włoski i polski, czyli machnął się z prawdą o 60 proc. mniej więcej, ten światowiec. Jest to i tak 100 proc. więcej niż konkurenci, ale marna pociecha.

Właśnie, uwagę tłumów zaprząta wyścig po fotel prezesa PZPN. I miga pięć indywiduów. Nie znam pana Potoka, słyszę, że to oficer WSI i był w NATO - chyba w NRD, Edku, wycofaj się waćpan, bo napiszę: Edek z fabryki kredek… To samo Antkowiak, jak samo nazwisko wskazuje - syn starego Antkowiaka, ale jeszcze starszy, z monopartii, odpuść, chłopaku. I Kręcina. Malina. Ten jest wciąż "na etapie kupowania dla młodego". Mieszkania. Taki ma rządzić polskim futbolem? Żarty? Mój młody jest na etapie kupowania rancza. Zapytałem gdzie? Odpisał niegłupio: "Potrzebuje tata do artykułu?".

A ja sprawdziłem tylko, czy wstawił właściwe "u" - w dwóch miejscach. Zdał egzamin. Artykułu.
Córka za to nie zdała. Zemdlała w pociągu, jadąc do szkoły, koło siódmej rano. Pomógł jej jeden pan z całego wagonu (1 ze 100 osób), zadzwonił do domu i poczekał na ewakuację, dziękuję. Córa z pomocą innych dobrych ludzi trafiła do szpitala, gdzie okazało się, że to nic strasznego, ale dostała super opiekę i badania. No i jak potem przespała 24 godziny, pytam ją:
- Co się stało? Może ty się za bardzo odchudzasz? Czemu zemdlałaś?
A ona, szybko:
- Ze smrodu.

Tak, niestety proleci i pracownicy korporacji nie otwierają okien. Nie chodzi nawet o to, że się nie myją tak często jak moje koty i pies - chodzi o to, że jedzie sto osób w zamkniętym pudełku. Oddychają, zamieniają resztki tlenu w azot, który wydzielają zresztą jako gaz bengalski, ten zabija dalej tlen - a oni się dalej dziwią, że każdego boli głowa…

"Praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan rura" - mówi Kobuszewski w "Dudku", no i jazda bez tlenu udać się nie może. A idzie zima, okna jeszcze bardziej zatrzaśnięte. Mordujecie mi dziecko, proleci.

A propos proletów, czyli lumpów w wersji Orwella, miałem ostatnio zły sygnał, co nas czeka, mianowicie rządy głupków. Jeden zaczepia pod sklepem, żeby się chętnie napił. No to mówię: "Bolek, zaniesiesz mi siatki z zakupami do domu, to dostaniesz piwo". Zgadza się. Idzie. Ale po dwudziestu metrach zatrzymuje się i buntuje: "A ja chcę nalewkę! Bo nie zaniosę!".

No to ja do niego, klasycznym warszawskim akcentem: "Sam sobie zaniosę. Wypierdalaj".

A następnego dnia inny prolet umawia się na skoszenie trawnika kosiarką samojezdną. Pytam, czy pięć dych wystarczy i czy przyjdzie na dziewiątą? Tak, przyjdzie, jest szczęśliwy, zresztą zarobił u mnie już z dziesięć tysięcy. No i jak już umówiłem się z nim na dziewiątą - przychodzi. Kosi.

Wypłacam mu pięćdziesiąt, za krótkie dwie godziny pracy, a on:
- Mało!
I warczy, jak to prolet, na mnie.
Dostał kopa i okrzyk: "Won, gnoju!".

Było mi przykro bardzo, że wobec starszych ludzi zachowałem się brutalnie. Ale… Jeden nie chciał piwa za przejście stu kroków, drugi pięciu dych za przejechanie się kosiarką? To ludzie, którzy myślą, że ja pieniądze mam w skarpetkach. A ja nawet nie mam skarpetek, dzielę się resztkami, ale oni chcą więcej i więcej…

Pomyślałem - no, ale w wyborach to oni, proleci, mają dwa głosy, a ja jeden! Oni mnie przegłosują! Jakby przyszło do wyborów na naszej ulicy - wyjdzie na to, że ja jestem złodziejem!

Musimy uważać, by lumpeksy nie doszły do władzy, to będzie dramat.
Z Polską źle, każdy to widzi. Właśnie mam w rękach książkę Janusza Szewczaka z dedykacją autora, pod tytułem "Zielona wyspa". To główny ekonomista SKOK i doradca Kaczyńskiego. Ta książka poraża. 100 miliardów długów, dwieście, trzysta, Szewczak wylicza to na cyfrę rzadko używaną w Polsce, mianowicie bilion. A Rostowskiego nie nazywa inaczej jak - Sztukmistrz z Londynu.

Sądzę, że katastrofalne zadłużenie państwa, przy braku jakichkolwiek form zarabiania gotówki (poza łanami zboża i zagonami kartofli), winno być powodem natychmiastowego połączenia sił politycznych, odejścia obecnej władzy, przewietrzenia korytarzy… I zamiast bredni o samolotach (Bronku, te rejsowe są całkiem OK, ochłoń), jakiejś zgody narodowej. Zamiast wysłuchiwania połajanek.

Wczoraj byłem na obiadku (gęsie wątróbki, jagnięta z Nowej Zelandii) z europosłem Czarneckim. Lubię go i szanuję, bo pochodzi ze świata sportu, synowie to kibice (jeden zatrzymany na granicy z Rosją z transparentem: "Weźcie Donka, oddajcie skrzynki"). No więc Rysio pokazał mi plakat, jaki w Parlamencie Europejskim wywieszała Niemka, frau Zimmer, szefowa jakiejś tam postkomunistycznej frakcji, zapraszając na środową (wczoraj) wystawę. Tytuł:

"Bieda w Polsce".
I zdjęcia jakichś paroletnich brzdąców na ulicach, w dziurawych majtadałach, jedzących jakiś szajs z kubka… Rysio był oburzony. Ja również.

Trzeba może tej pani z Niemiec wytłumaczyć, że ta bieda to skutek napaści jej rodaków na nasz kraj, a nie braku zaradności. Że hitlerowskie Niemcy ukradły nam i zniszczyły ponad 60 proc. majątku narodowego. Okupanci nie ukradli jedynie tego, czego nie zdołali bądź nie zdążyli unieść! Trzeba takim paniom jak Zimmer, jak Steinbach tłumaczyć, skąd polska bieda, polski prolet, polskie złe obyczaje…

A jak poprawili nas Sowieci - nic dziwnego, że córka mdleje ze smrodu.

Nieboszczyk Lech Kaczyński już kiedyś wyliczył, ile setek miliardów w złocie Niemcy winni oddać za zburzoną Warszawę. Wyliczał też krzywdy Sowietom. On się nie bał i pewnie dlatego musiał zginąć.

Ostatnio Grecja zażądała zwrotu za okupację. Polska nie może?

W każdym razie - frau Zimmer - Polska zrzekła się odszkodowań wojennych na rozkaz Stalina, żeby odbudować sowiecką strefę okupacyjną w Niemczech. Pani rodzimą NRD, to państwo z cyrklem w herbie. Winna jest nam pani wdzięczność za trabanty i wartburgi, zamiast szyderstwa z naszej biedy i taniego współczucia.

Z nas się śmieją i inni - ostatnio Islandia, Ukraina, Ameryka to od zawsze… Mam wrażenie, że trzeba polską dumę budować od nowa, zamiast roztapiać się w smrodzie.
Spotkałem na ulicy Gowina - jestem pewien, że właśnie ten człowiek scali posolidarnościowy świat i podniesie nasze głowy do góry. Lekko się zmieszał, jak podszedłem, może miał mnie za intruza…

A ja spytałem tylko: - Pan z Krakowa? No, to Wisła czy Cracovia?

Uśmiechnął się. I z błyskiem w oku:
- Wisła!

A Rysio Czarnecki, jak zwykle najlepiej poinformowany:
- Jaka Wisła? To przecież bramkarz Czarnych Jasło!

Ano właśnie, tylko nasz futbol sześćdziesiąty w świecie, łagodzi nasze międzypartyjne obyczaje, cywilizuje. Opowiem wam fajną historię Romka Koseckiego, jak to on planetę naszą, nie tylko futbolowo, ucywilizował… Konstantynopol.

Mianowicie kupił go Galatasaray Stambuł. I wchodzi Romek pierwszego dnia do szatni, idzie do kibla, a tam… dziura w podłodze! Na narciarza srać trzeba! I tłumacz mówi, że ma podcierać tyłek lewą ręką, bo prawą będzie się witał z kolegami…

Romek wychodzi i mówi - to ja tu nie będę ani srał, ani grał.

Ale następnego dnia przychodzi. I zamiast dziury jest… sedes, a na nim deska.

I napis - Roman Kosecki!

Tak więc Polska nie jest na końcu świata. Nigdy, jeśli potrafi dopominać się o swoje. I świat wtedy zaczyna robić w pory. I przynajmniej stawia sedes. Dla siebie my postawimy sami.

Aha, jak już o tych kandydatach i pięciu językach Bońka, anegdotka. Pyta jeden Żydek drugiego:

- Szukam kogoś, kto zna francuski, jest robota…
- To weź mnie!
- A znasz francuski? To powiedz coś…
- Carramba!
- Ty, ale to jest po hiszpańsku…
- To ja nie wiedziałem, że ja znam i hiszpański!

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
x
Znawcy i światowcy dowiedzcie się najpierw co to jest felieton.
J
JaPB
Sam Pan napisał jak to maturę się zdobywało... (w łóżku z Panią Polonistką rzekomo) i teraz te braki wychodzą! Tlena zamieniany w azot w procesie oddychania? Felieton stanowczo za długi i dlatego - trochę słusznych uwag, ale generalnie - pomieszanie z poplątaniem.
m
miki202
O, kosiarkęma
M
Mike
Miało być inteligentnie, a wyszło infantylnie i żenująco...
s
sceptyk
Niewielu z Pana profesji jeszcze ją ma.
Pozdrawiam serdecznie.
n
na miejscu
a na co jest ta kasa ? pewnie na drogi - a nie, po chuju, nie ma... więc może na szkolnictwo ! nie... tez nie... Wszystko poszło na ratowanie stoczni ! a nie, pomyliłem się, przecież one upadły ! Na nowe miejsca pracy ! nie, pudło, też nie..... Na telewizory ! tak tu sie coś znalazło :)
O
Ola
Dawno nie czytałam takiej bzdury!
E
Emeryt
Dzięki za prawdziwy jak to dziś mówią do bólu /wg. Bronka bulu/ felieton. Podziwiam, że jako bardzo nieliczny potrafi Pan pisać prawdę posiadaną w duszy.
R
R. Mitwerandu
Jak zamienisz tlen w azot to dostaniesz nobla.
r
rozumiem
Mega bełkot. W każdym felietonie zajawka na temat kasy jaką Pan posiada. Ta intensywność potrzeby urbi et orbi pokazania co mam i kogo znam stała się nie do zniesienia. Z doświadczenia wiem, że osoby, które osiągnęły sukces zawodowy oraz finansowy nie maja potrzeby informowania o tym innych osób. A w Pana przypadku to jest "musik" aby być fajnym. Ja wiem, że dom dziecka itp ale stało się to niestrawne i bardzo małe.
P.S. Samsung galaxy III czy Iphone 5?
K
Kan
I Pan też o zamachu Redaktorze.Koniec Swiata.Ja już przestaję czytać te wszystkie gazety
a
aa
jest naigrywanie się z , bądź, co bądź, Prezydenta RP.
A samolot jest potrzebny, bo po prostu wstyd przed światem, że na inne pierdoły jest kasa, a na rządowy aeroplan - nie ma.
Dodaj ogłoszenie