Coraz większe obszary życia publicznego zagarniają byty wirtualne

Agaton Koziński
Agaton Koziński
Agaton Koziński Fot. Polskapresse
Nagle do naszego życia publicznego z głośnym tupnięciem weszła nowa kategoria jego uczestników: polityczne awatary. Jako pierwszy w tej roli pojawił się prof. Piotr Gliński, który jest wirtualnym premierem rządu technicznego.

Jego gabinet ma już pierwszych ministrów: Krzysztofa Rybińskiego i Witolda Modzelewskiego. Oni też są wirtualni, choć na konferencji prasowej mówili o swoich planach, zamierzeniach i projektach w sposób jak najbardziej realny. A ledwo skończyli mówić, dołączyła do nich Wanda Nowicka. Ona wicemarszałkinią jest ciągle realną, ale za to chwilę po występie tria Gliński - Rybiński - Modzelewski straciła członkostwo w swoim klubie parlamentarnym. To sprawiło, że jej obecność w Sejmie stała się tylko wirtualna - nawet jeśli naprawdę będzie prowadzić jego obrady. Im głośniej będzie walić laską marszałkowską, tym bardziej wirtualną marszałkinią będzie.

W starych demokracjach od dawna istnieje zwyczaj tworzenia gabinetów cieni. W Wielkiej Brytanii już w XIX wieku zaczęto systematyzować w ten sposób pracę opozycji, podobne próby podjęły inne kraje, głównie anglosaskie. Ale w Polsce ten zwyczaj się nie przyjął. Próbowała Platforma w 2006 r., na czele swego gabinetu cieni postawiła Jana Rokitę, ale ciekawa propozycja szybko zamieniła się we własną karykaturę, a ulubionym politycznym żarcikiem stało się poprzedzanie nazwiska Rokity funkcją "premier". Swój gabinet cieni próbował stworzyć Jarosław Kaczyński w 2009 r., ale na zapowiedziach się skończyło. Powstał jedynie ośmioosobowy Zespół Pracy Państwowej, ale jego aktywność zanikła szybko po jego utworzeniu.

Ale obecnych eksperymentów z premierem Glińskim nie da się podciągnąć pod hasło "gabinet cieni". Wiadomo przecież, że w tej kadencji ten projekt nie ma szans się urzeczywistnić, a PiS twardo mówi, że po wyborach kandydatem tej partii na szefa rządu będzie Kaczyński. Oznacza to, że prof. Gliński oraz wszyscy wskazani przez niego ministrowie zawisną w próżni, staną się bytami wirtualnymi, gdyż będą pozbawieni realnych wpływów i władzy, a jednocześnie będą zapełniać przestrzeń publiczną swymi pomysłami, uwagami, komentarzami. Awatarami w rzeczywistości publicznej.

Dokładnie taką samą rolę zacznie pełnić Nowicka. Ona już deklaruje, że nie zamierza dołączać do żadnej partii. Jako że w Sejmie nie ma miejsca dla singli, jest skazana na polityczną marginalizację. Tyle że trudno zmarginalizować osobę z laską marszałkowską w ręku. Ale nie da się też jej nazwać "marszałkiem cieniem" czy jednoosobowym "klubem parlamentarnym cieniem". Będzie po prostu awatarem.

Proszę nie odbierać tych słów jak prób obrażenia, dyskredytowania czy lekceważenia kogokolwiek. Gdybym rzeczywiście chciał dyskredytować, pisałbym o "wydmuszkach". Nowicka, Gliński, Rybiński i Modzelewski zaangażowali się - z różnych powodów - w prawdziwą polityczną grę. Wkładają w nią dużo energii i choćby z tego powodu należy im się szacunek. Problem w tym, że obsadzono ich w roli bytów wirtualnych.

Jedyna nadzieja dla nich, że w wirtualu można mieć kilka różnych wcieleń i kilka żyć. Może w kolejnym rozdaniu ich wysiłki nabiorą bardziej realnego wymiaru.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie