"Cofnęliśmy się do czasów starożytnych". Reportaż ze zrujnowanego Aleppo [ZDJĘCIA]

Anthony Loyd, Aleppo
Udostępnij:
Śmierć przyszła z zasnutego ciężkimi chmurami nieba. Pociski, które eksplodowały na głównej ulicy Aleppo, zabiły ludzi w ponuro znajomym stylu, rozbijając grupę czterech mężczyzn. Wszyscy byli cywilami. Scena była tak groteskowa, że nie da się jej tu opisać, chociaż wśród krwi i krzyków kobiet każdy szczegół mocno zapisał mi się w pamięci.

Każdy szczegół w tym, jak zginęli - zwyczajnie, przypadkiem, tak beztrosko, jak beztroski jest plusk przydrożnej kałuży, to, jak ich okaleczone ciała zostały załadowane na pakę ciężarówki jak zarżnięte bydło, tak banalne w tym mieście, tak przyziemne. Było jednak w tych zabitych ludziach coś nowego i złowrogiego. Umarli z pustymi żołądkami. Bo w wojnie w Syrii sięgnięto po nową broń - grę w głód.

Zaledwie kilka tygodni temu dwa miliony wciąż mieszkających w Aleppo ludzi skupiały swoje wysiłki, by przetrwać, na unikaniu pocisków i kul. Dzisiaj jednak, kiedy kolejne kraje na spotkaniu Grupy Przyjaciół Syrii deklarują w Marrakeszu swoje poparcie dla syryjskiej opozycji i stwierdzają, że Baszar al-Asad utracił legitymację do rządzenia, na pozbawione elektryczności, wody i połączeń telefonicznych miasto spada lodowaty deszcz, a zapomniani ludzie muszą koncentrować resztki energii na najbardziej pierwotnym ludzkim instynkcie. Polują na jedzenie.

- Cofamy się do starożytnych czasów - powiedział pewien mężczyzna w zaimprowizowanej na ulicy jadłodajni, gdzie dzienne porcje makaronu są roznoszone przez lokalnych ochotników - z braku pomocy z zewnątrz. - Al-Asad chce nas zagłodzić, tak samo jak Stalin zagłodził tych, którzy się mu sprzeciwiali. Błagam cię, powiedz światu, co się tu dzieje - mówił.
Zaczyna się zima, a ceny w Aleppo wzrosły w ciągu zaledwie miesiąca o 75 proc., podczas gdy pensje - tych, którzy wciąż mają pracę - zmalały o połowę.

W mieście pojawiło się więcej ludzi po tym jak ci, którzy wcześniej je opuścili, by walczyć o inną Syrię, powrócili do Aleppo, poszukując schronienia przed chłodem. Razem z nimi przybyli też uchodźcy w z tak odległych miast jak Homs. Abu Mohammed i jego żona Souad mają piątkę dzieci. Mieszkają w zimnym mieszkaniu w dzielnicy Al Maasraniyah. W oknach nie ma szyb, cała siódemka tłoczy się więcej wokół malutkiej kuchenki, w której palą plastikowe wykończenia rur. Drewna nie ma. Rodzina od czterech miesięcy nie jadła mięsa. Od sześciu dni nie mieli w ustach chleba. Żyją na dziennych porcjach zbóż, ziół i niewielkiej ilości ryżu. Jeśli mają szczęście, do podziału jest też puszka sardynek.

Reżim zmienił metody. Teraz z pełnym rozmysłem celuje w miejsca, które są ludziom potrzebne, w instytucje, na których polegają.

Szpital Dar al-Shifa zamienił się w zeszłym miesiącu w kupę gruzu. Chleb stał się najbardziej pożądanym towarem, dlatego wszystkie główne piekarnie są celami artyleryjskiego ognia.

Przed jedną z ocalałych piekarni kłębi się tłum. Kolejka stoi tu przez całą dobę, przeciętny czas oczekiwania na upragniony bochenek chleba to 9 godzin. Kiedyś piekarnia produkowała 50 ton chleba, czyli 250 tys. bochenków. Dziś produkuje, przy użyciu zapasowych generatorów, 15 ton. Młyny pozbawione prądu nie są w stanie produkować wystarczającej ilości mąki. - To głodowe oblężenie, pomóżcie nam, na boga! - mówi Abu Ahmed, jeden z mieszkańców. - Nie mamy nic wspólnego z uzbrojonymi rebeliantami. Jesteśmy cywilami, ale reżim używa chleba jako broni przeciwko nam! Chcą, żebyśmy byli głodni.
Dodaje, że zwykli ludzie są uwięzieni między rebeliantami, posłuszną Al-Asadowi armią a światem, którego nie obchodzi, co się dzieje w Syrii.

Wygląda jednak na to, że nastawienie świata do krwawego konfliktu, który pochłonął już 40 tys. ludzkich istnień, zmienia się. Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Michaił Bogdanow powiedział, że prezydent Baszar al-Asad traci kontrolę nad tym, co się dzieje w kraju, oraz że możliwe jest zwycięstwo opozycji.

Agencje Associated Press i Reuters zauważają, że czwartkowa wypowiedź wiceministra Bogdanowa to dotąd najbardziej oczywisty znak, że Rosja przygotowuje się na możliwą przegraną władz w Damaszku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie