Co zniknęło z dokumentów WSI?

Krzysztof Kowalczyk
Nasze państwo traci wiarygodność - mówił w środę Janusz Zemke
Nasze państwo traci wiarygodność - mówił w środę Janusz Zemke Wojciech Barczyński/POLSKA
Udostępnij:
Nasze państwo traci wiarygodność - mówił w środę Janusz Zemke, szef sejmowej komisji obrony i członek komisji ds. służb specjalnych. W ten sposób odniósł się do wydarzeń z wtorku, gdy Służba Kontrwywiadu Wojskowego wywiozła dokumenty, przy pomocy których pracowała komisja weryfikacyjna WSI.

Zdaniem Zemkego, byłego wiceministra obrony, zaginięcie ok. 200 dokumentów z komisji - o czym poinformowało MON - jest skandaliczne, bo kryją się w nich nazwiska i opisy działań nie tylko polskich agentów, ale też obcokrajowców, którzy współpracowali z naszymi służbami za granicą, w tym w Afganistanie.

Według szefa komisji weryfikacyjnej Jana Olszewskiego w dokumentach wywiezionych z kancelarii tajnej w BBN znajdowały się nie tylko dokumenty służb wywiadowczych wojska, ale też służb cywilnych, IPN, BBN, policji i prokuratury. Spytaliśmy te instytucje, czy wiedzą, jaką ilość dokumentów wypożyczyły komisji. Precyzyjną odpowiedź dostaliśmy tylko z BBN.

To 37 teczek, dokumentów historycznych Komitetu Obrony Kraju z lat 1988-1999, wszystkie opatrzone klauzulą "niejawne". Pozostałe instytucje nie potrafiły podać, ile dokumentów zostało wypożyczonych. - Wiemy dokładnie, co wypożyczyliśmy, wystąpimy o zwrot tych dokumentów w porozumieniu z SKW i MON - zapewnił nas rzecznik IPN Andrzej Arseniuk, ale liczby wypożyczonych akt nie był w stanie podać. Na to pytanie nie potrafiła odpowiedzieć też ABW, policja ani prokuratura krajowa.

Kwerenda wypożyczonych dokumentów rozpoczęła się dopiero po naszych pytaniach. Może potrwać nawet kilka dni, bo samych dokumentów zarządu II Sztabu Generalnego (wywiadu wojskowego przed rokiem 1990), które dziś należą do IPN, a znajdowały się w komisji, było kilka skrzyń - mówią nam anonimowo jej członkowie. Komisja dysponowała teczkami personalnymi funkcjonariuszy WSI, dokumentami z postępowań sprawdzających, osłony kontrwywiadowczej, spraw operacyjnych, aktami agentów i współpracowników służb.

- To całe historie pracy oficerów polskiego wywiadu, okoliczności weryfikacji agentów, relacje z działań, stenogramy przesłuchań. Jednym słowem wiedza, która w każdym kraju jest najbardziej strzeżoną tajemnicą państwową - opowiada nam członek komisji.

Zagubienie choćby niewielkiej części takich dokumentów powinno niepokoić każde państwo. Tym bardziej że dokumenty z SKW do BBN i z powrotem wędrowały bez rejestracji przewożonego materiału. To dlatego Zemke zaapelował wczoraj do prokuratury, by poinformowała o działaniach podjętych w związku z doniesieniem byłego szefa SKW Grzegorza Reszki o utracie kontroli nad tajnymi dokumentami. Nie wiadomo, czy prokuratura odpowie na ten apel, bo śledztwo w tej sprawie trwa i jest niejawne.

Ale w dokumentach przewiezionych do SKW są też materiały wytworzone przez samą komisję, w tym gotowe zawiadomienia o przestępstwie, które nie zostały przesłane do prokuratury. Te dokumenty, zdaniem Antoniego Macierewicza, demaskują powiązania mafijne w świecie polityki. - Są tam rzeczy, które - jeśli kiedykolwiek ujrzą światło dzienne - będą polityczną bombą - przyznaje jeden z członków komisji.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
andrzej
To jest skandal niebywały.Ci wszyscy,którzy zawinili i wytworzyli ten bajzel powinni być przykładnie ukarani.
Dodaj ogłoszenie