Co ty wiesz o PRL-u? Wojtek Drewniak o tym, jak opowiadać o historii... z jajem

Ryszarda Wojciechowska
Ryszarda Wojciechowska
- W przypadku PRL moje ogromne zdziwienie wzbudziła tak duża liczba seryjnych morderców w tamtym czasie, ale młodzież bardzo dziwiły kolejki i kartki na żywność - mówi Wojtek Drewniak, historyk i autor książki "Historia bez cenzury 5. I straszno, i śmieszno - PRL".

Patrząc na pana metrykę, mogłabym żartobliwie zapytać - co pan wie o PRL-u?

Z perspektywy własnych przeżyć oczywiście niewiele, ponieważ urodziłem się w 1988 roku. Być może ktoś się bardzo postarał  i ja też mam jakąś teczkę... ale mówiąc poważnie, jestem absolwentem historii. Poza tym w moim domu temat PRL-u nie był tabu. Rozmawiałem też z innymi na ten temat. I podczas tych rozmów zorientowałem się, jak można usłyszeć wiele sprzecznych opinii o tamtej epoce. Chociażby o towarzyszu I sekretarzu Edwardzie Gierku. Dla jednych był twarzą opresyjnej władzy, dla innych prawdziwym bohaterem i patriotą. Przy tej książce, poza oczywiście sprawdzonymi publikacjami, posiłkowałem się też wspomnieniami moich rodziców, dziadków, ale rodzinne wspomnienia moich kolegów z HBC (Historii Bez Cenzury) też znalazły w niej odbicie. One oczywiście też zostały gruntownie sprawdzone. Wspomnienia. Nie rodziny. A wracając do pytania - co ja wiem o PRL-u? Wiem tyle, ile dowiedziałem się podczas studiów, z domu i ze zweryfikowanych źródeł.

Książka "Historia bez cenzury 5. I straszno, i śmieszno - PRL" to zbiór różnych opowieści o tamtych czasach. Jak pan patrzy na tamten, słusznie miniony świat?

Patrzę okiem historyka, wiedząc, że zdecydowanie warto poznać tamtą epokę. Ponieważ nie była ona czarno-biała. PRL to nie tylko traumatyczne wspomnienia stanu wojennego, nieustanne pałowanie przez ZOMO, ale to też zwyczajne, codzienne życie. Patrzę na PRL jak na każdą, inną epokę historyczną, nie spolaryzowaną, tylko o bardzo wielu odcieniach.

Gdyby młody człowiek zapytał pana - jaki był ten PRL, to co by mu pan odpowiedział?

Wiem, że żaden młody człowiek nie lubi takich odpowiedzi ale, powiedziałbym mu - to zależy kogo spytamy. Jeśli będziemy rozmawiać z kimś, kto był w tamtym czasie młody, kto pochodził z biednej rodziny i mógł liczyć na awans społeczny w służbach czy partii, to może sobie PRL chwalić. Zresztą generalnie młodość jeśli nie jest traumatyczna, to sprawia, że nawet cięższe czasy wspomina się z sentymentem. Inni z kolei będą wspominać to, że oni albo ich najbliżsi byli poddani różnym szykanom, z zamykaniem w więzieniach. Jeśli ktoś by mnie zapytał - jaki był ten PRL, to z całą bezczelnością odesłałbym go do książki HBC. Mam nadzieję, że udało się w niej zarysować spojrzenie z wielu stron.

Z jednej strony był to mroczny świat, ale był też drugi, który pozwalał ludziom żyć i nawet być szczęśliwym.

Drugi świat też był jednak naznaczony polityką. Ale ta polityka integrowała ludzi, którzy się jej przeciwstawiali. Były też inne elementy, które łączyły i zbliżały ludzi, jak chociażby sport czy kultura. W tym czasie powstawały świetne utwory, odnosiliśmy sukcesy, z których Polacy byli dumni. W wielu wspomnieniach jakich wysłuchałem, padało przypomnienie domów kultury, które działały fantastycznie. I młodzi ludzie mogli się tam rozwijać. To były jaśniejsze strony PRL-u. Oczywiście od niektórych moich rozmówców słyszałem, że zaletą PRL było to, że człowiek nauczył się kombinować. Ale to nie powinien być plus. O wiele lepiej byłoby, gdyby państwo stwarzało takie warunki do życia, żeby człowiek jednak kombinować nie musiał.

Historyka podobno nic nie dziwi. Ale czy podczas zbierania materiałów do książki było coś, co pana zaskoczyło?

Bardzo lubię być zaskakiwanym. I mam nadzieję, że historia nie raz mnie jeszcze zaskoczy. Ale w przypadku PRL moje ogromne zdziwienie wzbudziła tak duża liczba seryjnych morderców w tamtym czasie.

A z czego to zjawisko się brało? Przecież milicja ostro wtedy działała.

Działała, ale nie zawsze była używana w słusznym celu. Zresztą to jak działała, można prześledzić na przykładzie skazanego na karę śmierci Zdzisława Marchwickiego, wampira ze Śląska. Z późniejszych badań tamtych zdarzeń może wynikać, że został skazany tylko dlatego, bo ktoś musiał. Wśród ofiar grasującego wówczas na Śląsku wampira była bliska krewna Edwarda Gierka i trzeba było szybko znaleźć winnego. Nie było przebacz. Ale czy to faktycznie był on? To jedna z PRL-owskich spraw nadal nie rozstrzygnięta ostatecznie.

Pamiętacie te przedmioty? Wiecie, do czego służyły? Niektórz...

Kiedy spotyka się pan z młodymi ludźmi i opowiada im o PRL-u, to co ich dziwi, interesuje?

Niestety wirus pomieszał nam szyki i teraz te spotkania autorskie nie są możliwe. Ale bazując na komentarzach, które pojawiały się pod kolejnymi odcinkami „Historii Bez Cenzury" to młodzież bardzo dziwiły kolejki i kartki na żywność. Dla nas to oczywiste. Ale wielu dopytywało w swoich wpisach, o co tak naprawdę z tymi kartkami chodziło. Bo dla nich to jakaś czarna magia. To był zresztą jeden z impulsów do napisania tej książki. Pomyśleliśmy: kurczę, przecież młodzi ludzie nie mają bladego pojęcia o PRL-u.

Jeden z rozdziałów książki dotyczy aut w PRL-u.

Bo życie motoryzacyjne nie było takie ubogie jakby się wydawało. Chociaż możliwości były skromne i nawet jeśli pojawiały się jakieś konstrukcyjne pomysły, to partia brutalnie podcinała skrzydła konstruktorom. Ale było kilka porządnych aut i o nich opowiadam.

A życie kulturalne?

Pomijając czytanie w PGR-ach swojej mizernej twórczości przez mizernych twórców, to jednak mieliśmy kulturę bardzo rozwiniętą. Wspomnę chociażby wyborny festiwal Jazz Jamboree, na który przyjeżdżali muzycy światowego formatu. Koncertowały u nas też takie gwiazdy jak Rolling Stones czy Abba. Ale mieliśmy też własne festiwale, na których rodziły się muzyczne talenty.

Jest pan także youtuberem, który prowadzi odcinki "Historii bez cenzury" z ponad milionem subskrybentów. Powiedziałabym, że to robi wrażenie, ale też znaczy,  że o historii można mówić ciekawie.

Nie jestem człowiekiem orkiestrą i to nie jest tylko mój program. W tej chwili nad HBC czuwa 5 osób. Wszyscy wychodzimy z założenia, że o historii da się opowiadać z jajem, że się tak wyrażę. A jak to robimy? Wszystko zaczęło się od formy. Pomysł na nią miał Tomek Okoń, który chciał, żeby to była opowieść merytoryczna ale na luzie.  

Co to znaczy z jajem?

Traktuję to jako formę swobodną, ale przyswajalną. Chodzi też o język w przedstawianiu faktów. Ważniejsza jest skuteczność języka, niż jego kwiecistość.

Stąd określenie "Polskie koksy"?

Koks w tym kontekście to twardziel, może nie bez skazy, ale odważny, zdecydowany i ciekawy.

I kto jest w tej książce?

Polskie koksy to bogaty zestaw. Mamy tu Zawiszę Czarnego, Pileckiego, Hubala, Żółkiewskiego, Czarnieckiego. To byli generalnie ludzie od brudnej roboty, dzięki którym w dużej mierze polscy władcy mogli mówić o swoich sukcesach.

Jest taki fragment historii, który pan lubi najbardziej?

Kiedyś było mi łatwiej odpowiedzieć na to pytanie. W ciemno odpowiadałem, że to średniowiecze i XX wiek. Ale im dłużej siedzę w historii, tym bardziej się przekonuję, że nie ma w niej takich momentów, które nie byłyby pociągające. Jako licealista z dużą rezerwą podchodziłem do historii XVI i XVII wieku. Dla mnie długo to był czas chłopaków w rajtuzach i dziwnej muzyki. Ale na studiach zobaczyłem, jak wiele działo się w tamtym czasie. I ta epoka inaczej mi się jawi.

Na spotkania z panem, jeszcze przed pandemią, przychodziły tłumy młodych ludzi. O co pana pytali?

Często przychodzą lokalni pasjonaci, którzy interesują się wąskim skrawkiem historii.  I to nie jest tak, że historyk wie wszystko. Ja też bywałem przez nich zaskakiwany ciekawostkami, o których wcześniej nie miałem pojęcia.

Ale z drugiej strony przychodzą czasem młodzi ludzi, którzy próbują zweryfikować pewne ciekawostki. W tym takie, które jawnie przerażają…

Jakiś przykład?

Podeszła do mnie kiedyś nastolatka. I pokazała mi fragment tekstu, który znalazła w internecie. Nie zmyślam, opowiem to w całości. Otóż było tam napisane, że podczas Powstania Wielkopolskiego mieszkańcy Poznania rzucali we wroga płonącymi ziemniakami, które w tamtych stronach nazywane są pyrami. I właśnie stąd - dowodzono w tym tekście - wzięło się określenie pyrrusowe zwycięstwo. Dziewczyna zapytała mnie, czy to prawda. Odpowiedziałem: "Na Boga, nie. Spoko, że spytałaś. Ale to absolutna bujda". To pokazuje na jakie niestworzone historie młodzi trafiają w internecie, nie mając potem szansy, a częściej ochoty, na weryfikację. To pokazuje też z czym przyjdzie nam się mierzyć w przyszłości, jeżeli nie będziemy trzymać ręki na pulsie. Dlatego my weryfikujemy każdą informację. Bo skoro nas oglądają setki, tysięcy młodych, ponieważ te nasze filmiki są puszczane w szkołach, to traktujemy to jako naszą cegiełkę w prostowaniu takich pierdół. I jeżeli się czegoś nauczyłem podczas tych spotkań, to tego, że ciąży na nas duża odpowiedzialność za wiedzę tych młodych ludzi o historii.

Fryzury modne w PRL-u. Zobacz, jak dbaliśmy o włosy za komun...

Wideo

Materiał oryginalny: Co ty wiesz o PRL-u? Wojtek Drewniak o tym, jak opowiadać o historii... z jajem - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie