Co się stało z nosorożcami Tuska. Stara drużyna nie zagra już razem

Redakcja
FOT. WOJCIECH BARCZYNSKI / POLSKAPRESSE
W ciągu ponad czterech lat rządów Donalda Tuska jego drużyna nie jest już tą samą. Niektórzy najbliżsi współpracownicy premiera w ogóle wypadli z gry i znaleźli się poza polityką, inni nie walczą już na pierwszej linii ognia - pisze Dorota Kowalska.

Minęło sto dni nowego rządu Donalda Tuska. Pewnie trudniejsze dla premiera, niż mógł się tego spodziewać, gdy obejmował po raz drugi funkcję szefa rządu. Inna rzecz, że swoją drugą kadencję Tusk rozpoczął z inną drużyną i nie chodzi tu tylko o panie i panów ministrów, ale też tych, którzy stoją najbliżej niego. - Zawsze jestem sam - powiedział premier w wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Wprost" i rzeczywiście dzisiaj Tusk wydaje się bardziej osamotniony niż kiedykolwiek wcześniej.

Czytaj także: Olechowski: Tusk źle zaczął. Ale ciągle może dobrze skończyć

Z jego starej zgranej drużyny zostało zaledwie kilka osób: Paweł Graś, Sławomir Nowak, Tomasz Arabski, pozostali w czasie ponad czteroletnich rządów albo w ogóle wypadli z gry, albo spadli do drugiego szeregu. - Byłoby niemądre, aby stara drużyna absorbowała premiera bardziej niż nowa - śmieje się Mirosław Drzewiecki, były wiceminister sportu, człowiek starej ekipy. - Spotykamy się rzadziej, ale taka jest kolej rzeczy - dodaje.

Stara drużyna nazywana też była drewutnią - od pokoju hotelowego Mirosława Drzewieckiego, w którym stała wypasiona, jak na ówczesne czasy, 32-calowa plazma. To tu spotykali się Tusk, Graś, Arabski, Schetyna, gospodarz Drzewiecki, czasami Sławomir Nowak, oglądali piłkarskie mecze, ustalali strategie i popijali czerwone wytrawne wino. To była zgrana paczka ludzi, którzy potrafią po pracy wyluzować.

Czytaj także: Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność

Piotr Zaremba w swojej książce "O jednym takim…" opisuje: "W noc tworzenia rządu Suchockiej Jacek Kuroń, który wyszedł do dziennikarzy, poddał złośliwej ocenie różne ugrupowania, które się tam spotkały. Ludzi KLD opisał jako sympatycznych chłopców, którzy popijają piwko i oglądają pornosy". Z czasem, jak widać, piwko ustąpiło miejsca bardziej wyszukanym trunkom.

Do stałej ekipy, od czasu do czasu, dołączył ktoś jeszcze, ale trzon grupy stanowili wymienieni wyżej panowie. O starej drużynie Tuska rozpisywał się w swoich dwóch książkach Janusz Palikot, opisując dokładanie, kto jaką rolę w niej odgrywał, ale nie trzeba być Palikotem, aby wiedzieć, że przez długi czas numer dwa na koszulce Platformy nosił Grzegorz Schetyna, w starej drużynie i nie tylko prawa ręka premiera. Dziś zajmuje pokój w zakamarkach Sejmu, do których nikt nie zagląda, i spokojnie czeka na swoje drugie wejście.

Czytaj także: Raś: Kubeł zimnej wody mamy za sobą. A Mucha? Proszę o inne pytanie

Schetyna ma opinię twardego gracza, człowieka ambitnego, inteligentnego, a kiedy trzeba, pozbawionego skrupułów. - W ostatnich latach, kiedy się chciało coś załatwić, szło się do Grześka, bo Donald Tusk albo nie miał czasu, albo nie miał głowy - opowiadał mi kiedyś Paweł Piskorski, były polityk Platformy, dziś szef Stronnictwa Demokratycznego. To Schetyna jeździł w teren, rozmawiał z ludźmi, wyznaczał priorytety, a jeśli taka była wola premiera, pozbawiał ich stanowisk. Grał tego złego policjanta, zawsze w cieniu dobrego, jakim cały czas pozostawał szef rządu.

Piskorski twierdzi, że właśnie on poznał Tuska ze Schetyną, sam spotkał Schetynę w latach 80., kiedy obaj działali w NZS. Schetyna, pięć lat młodszy od Tuska, udzielał się we wrocławskim Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, potem został jego szefem. I jak opowiadają jego dawni koledzy, wykazał się genialnym zmysłem organizacyjnym: zapobiegliwy, ostrożny, surowy dla współpracowników, ale też dla siebie. Na początku lat 90. razem z tymi, którym dowodził, zapisał się do Kongresu Liberalno-Demokratycznego.

CZYTAJ TEŻ:
* Miller: Koalicja PO-PSL dotrwa do końca kadencji. Ale ws. emerytur Tusk liczy na Palikota
* Nitras: Media mogą zniszczyć najlepsze reformy. To co ważne pokazują w sposób karykaturalny
* Tusk: Bywałem w gorszych tarapatach. Rekonstrukcji rządu nie przewiduję
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, a Tusk z nim
* Gowin: Palikot dla PO jak Lepper dla PiS. Koalicja z nim skończyłaby się katastrofą
* Kwiatkowski: Poczekajmy, rząd Tuska potrzebuje trochę czasu na rozruch...
* Balazs: Tuska ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być jak na Węgrzech

Kiedy w 2000 r. Tusk przegrał walkę o szefostwo w Unii Wolności i stworzył Platformę Obywatelską, właśnie Schetynę zrobił sekretarzem generalnym partii i szefem struktur dolnośląskich. Jeden z polityków Platformy mówi, że Schetyna w pewnym okresie niemal uzależnił od siebie Tuska, ale też robił za niego całą czarną robotę. To on tak naprawdę organizował życie Platformy, a przy okazji skupiał wokół siebie ludzi. Problem zaczął się wtedy, kiedy wrocławski polityk przestał ukrywać własne polityczne ambicje. Palikot w książce "Kulisty Platformy" sporo uwagi poświęca obu panom. Jak pisze, mimo autentycznej "ludzkiej więzi", jaka łączyła Tuska i Schetynę, premier pokazał byłemu marszałkowi, gdzie jego miejsce w szeregu, kiedy ten stał się za silny. Afera hazardowa była do tego dobrym pretekstem, ale Tusk na długo przed jej wybuchem obawiał się rosnących wpływów Schetyny: "Schetyna w rządzie bardzo dbał o budowanie swojej pozycji, podczas gdy Donald był faktycznie skazany na jego ogląd sytuacji. (...) Grupa z Wybrzeża (...) uświadomiła mu, iż Grzegorz (...) całkowicie kontroluje przekaz informacji, jaki do niego jako premiera płynie" - pisze Palikot.

Czytaj także: Olechowski: Tusk źle zaczął. Ale ciągle może dobrze skończyć

Sytuacja między premierem a Schetyną zaczęła się psuć po wyborach w 2007 r., gdy Schetyna, dzięki puszczonym w mediach, plotkom o tym, że będzie wicepremierem, naprawdę został zastępcą Tuska. - Tusk poczuł się zagrożony, więc pozbył się Schetyny, wcześniej zrobił to samo ze mną, Rokitą, Zytą Gilowską czy Andrzejem Olechowskim - mówi Paweł Piskorski. I dodaje, że Schetyna w intrygach usuwania potencjalnych rywali Donalda Tuska aktywnie uczestniczył, więc sam nie powinien być zdziwiony, że przyszła kolej i na niego. Chyba nie był. Premier zwykł mówić na Schetynę: mój nosorożec, on sam pytany już trzy lata temu przez Anitę Werner i Pawła Siennickiego, gdzie są dzisiaj "nosorożce" z drużyny Tuska, odpowiedział: "W rezerwacie".

Afera hazardowa była dobrym pretekstem, aby usunąć go z rządu, nowa kadencja - by pozbawić Schetynę funkcji marszałka Sejmu.

Czytaj także: Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność

Teraz mówi się jednak, że były wicepremier może wrócić na pierwszą linię frontu na przykład jako minister sportu i zastąpić Joannę Muchę, która póki co wielkiej furory w rządzie nie zrobiła. - Tusk nie sięgnie teraz po Schetynę, bo przyznałby się tym samym, że trudną sytuację może uratować tylko Grzesiek. Grześkowi też się na to stanowisko nie śpieszy. Raz już przeżył upokorzenie, nie zamierza wracać do sytuacji, w której może się ono powtórzyć. Jeżeli już, wróci na swoich warunkach - mówi nam jeden z polityków Platformy.

Ale rywalizacja na linii Tusk - Schetyna podzieliła w konsekwencji Platformę i jako drugi, a właściwie pierwszy, z gry wypadł gospodarz pokoju z 32-calową plazmą, czyli Mirosław Drzewiecki, kojarzony ze Schetyną. Tyle że trochę na własne życzenie, bo afera hazardowa najpierw wymiotła go z rządu, a potem z polskiej polityki.

Czytaj także: Raś: Kubeł zimnej wody mamy za sobą. A Mucha? Proszę o inne pytanie

Drzewiecki przyszedł zresztą do niej z biznesu i nad piłkę nożną, ulubioną dyscyplinę dworu Donalda Tuska, preferuje golf, sport bardziej snobistyczny i elegancki. Stąd także jego znajomość z Ryszardem Sobiesiakiem, biznesmenem, który odegrał znaczącą rolę w aferze hazardowej, znajomość, która stała się jego przekleństwem.

CZYTAJ TEŻ:
* Miller: Koalicja PO-PSL dotrwa do końca kadencji. Ale ws. emerytur Tusk liczy na Palikota
* Nitras: Media mogą zniszczyć najlepsze reformy. To co ważne pokazują w sposób karykaturalny
* Tusk: Bywałem w gorszych tarapatach. Rekonstrukcji rządu nie przewiduję
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, a Tusk z nim
* Gowin: Palikot dla PO jak Lepper dla PiS. Koalicja z nim skończyłaby się katastrofą
* Kwiatkowski: Poczekajmy, rząd Tuska potrzebuje trochę czasu na rozruch...
* Balazs: Tuska ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być jak na Węgrzech

Drzewiecki, który dwa razy znalazł się na liście najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost", urodził się w tej samej wsi co Waldemar Pawlak: w Modelu w gminie Pacyna w powiecie gostynińskim. Od małego miał żyłkę do biznesu i uchodził za dzieciaka, który doskonale liczy pieniądze. Miał firmę krawiecką, knajpę, przez krótki czas był właścicielem jednej z lokalnych gazet. Swoją polityczną karierę zaczynał w Kongresie Liberalno-Demokratycznym. W wyborach do Sejmu pierwszej kadencji Kongres potrzebował na swoje listy dynamicznych przedsiębiorców. Drzewiecki pasował, jak ulał. Był bardzo aktywny, organizował mecze oldbojów, grywał w piłkę z Janem Krzysztofem Bieleckim, przewodniczącym KLD, więc zaproponowano mu kandydowanie z okręgu łódzkiego. Po Kongresie Liberalno-Demokratycznym przyszedł czas na Unię Wolności, a potem na Platformę Obywatelską. 13 stycznia 2006 r. Drzewiecki został rzecznikiem w gabinecie cieni PO odpowiedzialnym za sport. A od 16 listopada 2007 r. - ministrem sportu i turystyki w rządzie Donalda Tuska. Był przy Tusku prawie 20 lat. Jako skarbnik czuwał nad finansami partii i wiedział o nich wszystko. To przez jego ręce przechodziły tysiące faktur w czasie kampanii wyborczych. W starej drużynie premiera potrafił być duszą towarzystwa. Sympatyczny, uśmiechnięty, szybko zyskujący przychylność innych. To on podczas kolacji czy lunchów pierwszy sięgał po rachunek i płacił zarówno za panie, jak i za panów. Jako jeden z najbogatszych posłów, miłośnik cygar, markowych garniturów i właściciel apartamentu na Florydzie zawsze wie, jak się zachować.

Czytaj także: Olechowski: Tusk źle zaczął. Ale ciągle może dobrze skończyć

Choć prokuratura uznała, że nie naruszył prawa podczas prac legislacyjnych nad ustawą hazardową, biznesowe znajomości w polityce mu zaszkodziły. Dzisiaj twierdzi, że nie ma pretensji do premiera o to, że ten go zdymisjonował. - Donald Tusk nie mógł wiedzieć, co będzie. Rozumiem jego decyzję - mówi.

Czytaj także: Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność

Na polu bitwy pozostał Paweł Graś, dzisiaj jeden z najwierniejszych i najbardziej zaufanych ludzi premiera. - Wkradł się zgrabnie w łaski Tuska, zapełniając puste miejsce po Schetynie. Robi, co Tusk każe, jest posłuszny, wierny, oddany - mówi Paweł Piskorski. - Historia toczy się tymi samymi torami, bo kiedyś Schetyna zapewniał Donalda, że jest Grasiem, a ja Schetyną - dodaje.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

CZYTAJ TEŻ:
* Miller: Koalicja PO-PSL dotrwa do końca kadencji. Ale ws. emerytur Tusk liczy na Palikota
* Nitras: Media mogą zniszczyć najlepsze reformy. To co ważne pokazują w sposób karykaturalny
* Tusk: Bywałem w gorszych tarapatach. Rekonstrukcji rządu nie przewiduję
* Machina propagandowa się zacięła. Ostachowicz się chwieje, a Tusk z nim
* Gowin: Palikot dla PO jak Lepper dla PiS. Koalicja z nim skończyłaby się katastrofą
* Kwiatkowski: Poczekajmy, rząd Tuska potrzebuje trochę czasu na rozruch...
* Balazs: Tuska ma dziś tylko złe rozwiązania. Może być jak na Węgrzech

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
aktywista po
chyba tusk jest trochę żmęczony,powinien odpocząć
c
czlonek po z krakowa
a ja wole pana gibałe
a
anielka
cos jest na rzeczy ,rzeczywiscie to prawda
j
jestem za schetyna
chyba ktoś przestawił wajchę,bo zaczęli nieśmiało krytkować tuska i jego bande nieudacznikow,jak to mozliwe ,czyzby pan schetyna maczał w tym palce?
K
KTOS Z PO
RUDY NA SMIETNIK HISTORII
A
AKTYWISTA PO
CHYBA TEN SCHETYNA BEDZIE BARDZIEJ STRAWNY DLA LUDZI NIZ TEN ZAROZUMIALEC TUSK
G
Gość
GOŁYM OKIEM WIDAĆ ZE SCHETYNA PODETNIE SKRZYDEŁKA DONALDOWI,ALE POWOLI I METODYCZNIE
t
todd
guma marki Donald okazała się POspolitym przeterminowanym bubl'em...
W
WRÓG TUSKA
PO PARTIA OSZUSTÓW,TUSK - BEZCZELNY KŁAMCA,KTO DZIS POPIERA PO -ODMÓŻDZONE ISTOTY
O
ONKOLOG
PO- partia oszustów,tusk - żałosny kłamca,ustawa refundacyjna- okradanie ludzi chorych na raka
N
NorvidNH
Nasz domowy Putin jest największy we wszystkim. Od afer po demolowanie i okradanie najsłabszych i najbiedniejszych
D
Donald
Udowodnili to już wielokrotnie nasi dzielni dziennikarze z Polsatu, TVP oraz TVN, nie mówiąc już o naszych dziennikarzach z TOK fm oraz Polskiego Radia.

To samo dotyczy afery hazardowej, stoczniowej, smoleńskiej, szpitalnej, autostradowej, stadionowej, receptowej, szkolnej, emeryturowej oraz afery inwigilacji internetowej (ACTA).

Zawsze nasi dziennikarze dzielnie stoją na straży prawdy oraz na straży ustroju.

Winę za całe zło w naszej ukochanej ojczyźnie ponosi PiS, który -- chcąc założyć IV Rzeczpospolitą -- dąży do zburzenia dotychczasowego porządku ustanowionego przez gen. Kiszczaka oraz innych ludzi honoru.

PS To nieprawda, że w Polsce są loże masońskie, mafie lub inne tajne stowarzyszenia!

Udowodnili to już wielokrotnie nasi dzielni dziennikarze z Polsatu, TVP oraz TVN, nie mówiąc już o naszych dziennikarzach z TOK fm oraz Polskiego Radia.
Dodaj ogłoszenie