Co przyniesie przyszłość? Ile warte są prognozy i przepowiednie na nowy rok? Prof. Łukasz Turski m.in. o książkach Yuvala Noaha Harariego

  • Polska

Anita Czupryn

Człowiek nie jest komputerem. Człowiek jest maszyną analogową. Nie działamy według napisanego algorytmu. Dlatego, że w jednakowych sytuacjach potrafimy niejednakowo działać. My się nie powtarzamy - mówi prof. Łukasz Turski, fizyk.
Łukasz Turski - profesor nauk fizycznych specjalizujący się w fizyce materii skondensowanej i mechanice statystycznej.Popularyzator nauki i publicysta, miłośnik teatru. Związany z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. Był jednym z pomysłodawców budowy Centrum Nauki Kopernik, objął funkcję przewodniczącego rady programowej tej instytucji
 fot. Bartek Syta

Przeszła Panu kiedykolwiek przez głowę myśl, że chciałby Pan być nieśmiertelny?
Nie. Nie chciałbym być nieśmiertelny, bo nie wiem, co to znaczy. Nie lubię mówić o czymś, co jest kiepsko zdefiniowane i czego nie można dobrze określić. Czy nieśmiertelność ma być związana z czasem życia wszechświata? To jest bez sensu.

A przynajmniej taka, żeby dłużej żyć?
Czyli mówimy o tym, że nieśmiertelnie znaczy - długo? Ale, w jakim sensie długo? Czy nieśmiertelność oznacza, że miałbym być w takim stanie, w jakim jestem dzisiaj? Trudno mi chodzić, mam różne schorzenia. Czy może pani pyta mnie o tę nieśmiertelność, kiedy miałem 40, albo 35 lat? A może, kiedy miałem 60? A zatem znów - co to znaczy?

Co cię czeka w 2019 roku? HOROSKOP QUIZOWY 2019

To znaczy - długo i w zdrowiu.
Kiedy miałem lat 40, to moje życie istotnie różniło się od tego, kiedy miałem 60, bo zupełnie co innego wiedziałem i inaczej reagowałem na różne rzeczy. Jako czterdziestolatek żyłem w komunizmie. Kiedy rano ubierałem się do pracy i zerwało mi się sznurowadło przy bucie, to zaczynałem myśleć o tym, jak tu się zaprosić na wykład do Berlina, bo to było najbliższe miejsce od Warszawy, gdzie można było kupić sznurowadła. A jak miałem lat 60, to ten problem przestał istnieć. Interesowało mnie zupełnie co innego. A teraz na powrót znajduję się w sytuacji, kiedy moje wewnętrzne sprawy i marzenia zaczynają kolidować z otaczającą mnie rzeczywistością i widzę, że w tej rzeczywistości, nie tylko zresztą polskiej, realizacja wielu rzeczy, na których mi zależy będzie trudna. Zastanawiam się więc, w której z tych faz miałbym się zatrzymać.

W której?
Nie umiem udzielić odpowiedzi. Nie wiem czy byłbym szczęśliwy żyjąc 300 lat pod presją kupowania sznurowadeł w Berlinie (śmiech).

I żyjąc w komunie.
No, tak. Nieśmiertelność więc jest pojęciem nieokreślonym. A poza tym każdy człowiek, w szczególności w moim wieku ma naturalne, maleńkie marzenia o nieśmiertelności, jak to, żeby być całkowicie przytomnym na przykład na weselu u wnuków. Żeby nie siedzieć w kącie jako dziadziuś, który się ślini. Oczywiście, każdy człowiek ma pragnienie dostatecznie długiego życia, ale trzeba je połączyć z definicją stanu tego życia.

Pragnienie dotyczy tego, aby życie było długie, zdrowe i szczęśliwe.
Ale co to znaczy szczęśliwe? Pojęcie szczęścia zmienia się u człowieka w czasie. Miałem zupełnie inne pojęcie o wielu rzeczach, kiedy miałem lat 20, 30, potem 50 i 60 i teraz, kiedy mam 75 lat.

Przepowiednie na 2019 rok mrożą krew w żyłach. Czy to wszyst...

Panie Profesorze, 30 lat temu 75-latek, jeżeli w ogóle dożył tego pięknego wieku, to miał gorzej, niż dzisiejszy 75-latek, który może korzystać z dóbr nowoczesnej medycyny.
To zależy od konkretnego człowieka. Pamiętam, w latach 80. byłem w Niemczech, na uniwersytecie w Getyndze. Na jedno z seminariów, czy może był to wykład, przyszedł leciwy pan. Widać było, że jest] niezwykle sprawny, przytomny, mówiący, partycypujący. Zapytałem, kto to jest. I co się okazało. Kiedy w latach 20. XX wieku tworzyła się mechanika kwantowa, powstała tak zwana reguła Hunda. I usłyszałem, że to był właśnie Friedrich Hund. Umarł, jak miał 101 lat. Jak go poznałem, był w doskonałym stanie zdrowia. Zachował przytomność umysłu. Dla niego to musiała być niesamowita frajda widzieć do jakiego stopnia ten dział nauki, który współtworzył, ta cywilizacja, wyglądała w latach 80., potem 90.

Ale czy dziś powiedzenie, że wszyscy umrzemy nadal jest takie pewne?
Absolutnie pewne! Jest mi z tego powodu przykro, ale gwarantuję pani, że umrzemy.
To co Pan powie na to, że Google założyło spółkę Calico, aby rozwiązać problem śmierci? Albo że powstała Inicjatywa 2045, czyli rosyjscy miliarderzy razem z amerykańskimi naukowcami dążą do osiągnięcia nieśmiertelności?
To są w dużej mierze tabloidowe historyjki. Tak samo, jak ta, że Walt Disney kazał się zamrozić, by w przyszłości mógł zostać rozmrożony. Przed pierwszą wojną światową żył niejaki Siergiej Woronow, który przeszczepiali panom małpie jądra, żeby zachowali witalność. Pomysły na zachowanie młodości mieli też inni. Tyle, że zwykle były to pseudo naukowe koncepcje. Aby naprawdę mierzyć się z problemami zwalczania chorób umożliwiającym przedłużenie sprawnego życia musimy rozwijać badania naukowe. Zresztą to się nam udaje, żyjemy coraz dłużej. Dzieje się tak, ponieważ nauka poszerza nasze możliwości. Profesor MIT, Vannevar Bush napisał po II wojnie światowej książkę pod tytułem „Bezkresna granica”.

Kim był?
Organizował całe życie naukowe w USA. Podczas II wojny światowej był szefem kompleksu badawczego, a jeszcze przed wojną założył niewielką firmę inżynieryjną Raytheon, od której to firmy dziś kupujemy na przykład rakiety Patriot. Obecnie Raytheon to jeden z największych koncernów zbrojeniowych świata, jest już nawet w Polsce i sfinansował drobny projekt w Centrum Nauki Kopernik [za co dziękuję]. Ta firma wyprodukowała też pierwszą kuchenkę mikrofalową.

XXI wiek wyzwolił człowieka z upadlającego obowiązku ciężkiej pracy fizycznej. Dziś wszystko mogą zrobić roboty

I co z tą „Bezkresną granicą”?
To książka niezwykła. O przyszłości, a przede wszystkim o tym, jaką rolę nauka i badania naukowe powinny odgrywać we współczesnym świecie. Zadziwiające, że ta książka jest na czarnej liście u tych, którzy zajmują się reorganizacją badań naukowych. Zawsze mnie zastanawiało, że ludzie, którzy pisali programy reform, nawet nie politycy, bo ich nie posądzam o to, żeby coś [dużo] czytali, tylko ci eksperci, którzy dla nich pracowali, też takich rzeczy nie czytają. „Bezkresna granica” pokazuje, że w każdym momencie rozwoju nauki znajdujemy się w sytuacji jak ci marynarze Jamesa Cooka, którzy lądowali na jakiejś wyspie - za sobą mieli ocean, a przed sobą dżunglę; trzeba więc było wziąć maczetę i wyrąbywać ścieżkę w jakimś kierunku. Ale wybór tego kierunku był dowolny. Vannevar Bush brzmi tu podobnie jak Jarosław Iwaszkiewicz, który pisał w jednej z nowel, że jest wiele alejek, a los bohaterów zależy od tego, w którą alejkę się skierują. „Wyrąbując” w nauce jakiś kierunek, nie wiemy, jakby potoczyła się nasza cywilizacja, gdybyśmy wybrali inny, gdybyśmy poszli bokiem. Dlatego jest to bezkresna granica - im dalej się posuwamy, tym więcej za nami, ale jeszcze więcej jest przed nami. Stąd też nasza wiedza, w szczególności o nas samych, o biologii, jest wspaniała, ale bardzo, bardzo ograniczona.

 Pixabay

Horoskop ROCZNY 2019. WIELKI horoskop na 2019 rok dla wszyst...

Czy kierunek, jaki teraz obrała nauka na świecie, patrząc na nowe technologie, genetykę, niewyobrażalny rozwój medycyny…
…jakie nowe technologie?!

Jak to, jakie? Nie mamy?
No, mamy, ale co pani nazywa nową technologią? O! Na przykład nasz premier jest zafascynowany elektromobilnością. Jedyny samochodód elektromobilny, jeśli się o nim mówi, to się myśli: Tesla. Otóż Tesla Model 3, który ma być takim volkswagenem dla mas, ma silnik elektryczny, którego zasadnicza konstrukcja została zaprojektowana no, niech pani zgadnie kiedy?

Kiedy?
Plus minus w 1836 roku. Oczywiście, ten współczesny silnik jest rozwinięty, ale to jest pomysł, który leżał na półkach w XIX wieku.

A internet?
A czym się różni internet od komunikacji za pomocą bębnów w Afryce? Idea jest dokładnie ta sama.
Idea ta sama, ale bębnienia z Afryki nie usłyszymy, za to możemy się kontaktować z Afryką błyskawicznie.
No, ja tu oczywiście celowo przesadzam, ale rzecz polega na tym, że w porównaniu z tym, co możemy jeszcze odkryć, to wszystko, co do tej pory odkryliśmy, to jest małe piwo. Niestety ludzie mają niesamowitą tendencję do… no, dobrze, użyję tego słowa - do głupiej generalizacji. Proszę popatrzeć na ostatnie kilkadziesiąt lat naszej historii. W latach 50. głównym problemem świata było zagrożenie wojną atomową. Postacią wtedy szalenie popularną był amerykański futurysta Herman Kahn. Nawiasem mówiąc, jego postać posłużyła za jedną z inspiracja dla Stanleya Kubricka do filmu „Dr Strangelove”. Kahn pisał książki, przepowiadał, jak będzie wyglądał świat, kiedy wybuchnie wojna atomowa; uważał, że wojnę atomową można wygrać. Bełkot! Kompletna nieprawda. A teraz weźmy lata 90. - cały świat ślinił [perorował] na temat książki Fukuyamy „Koniec historii”. Pamiętam, jak pan Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej organizował wtedy konferencje, na której niezbyt przychylnie się na temat treści tej książki wypowiedziałem.

Czym się Panu naraził Fukuyama?
Wszyscy się nim zachwycali. Kompletnie bez sensu, bo myśl przewodnia tej książki okazała się błędna.

Nic się nie sprawdziło?
Może i coś się sprawdziło. Pytii też się coś sprawdziło. Ale nie o to chodzi.

Teraz wszyscy się zachwycają książką Yuvala Noaha…
… Harariego! Właśnie czytam jedną jego książkę.

Co cię czeka w 2019 roku? HOROSKOP QUIZOWY 2019

I co Pan o niej myśli?
Wczoraj wieczorem przeczytałem fragment, który dowodzi, że dalsze jej czytanie będzie dla mnie torturą. Pan Harari, który słabo rozumie, co to jest algorytm, opisuje np., że jak się para pokłóci, to algorytm napisze muzykę, która ich uspokoi. I dalej twierdzi, że jak będziemy znali wszystkie biomedyczne parametry człowieka, to komputery Artificial Intelligence napiszą dla nas odpowiednią muzykę. To przecież absurd.

Dlaczego?
Mogę obiecać, że wolontaryjnie pozwolę sobie zbadać wszystkie moje biomedyczne parametry i niech eksperci od Artificisl Inteligence na ich podstawie dowiodą i udzielą odpowiedzi, dlaczego ja bardzo lubię Marlenę Dietrich, a nie lubię Lady Gagi.

(Śmiech).
Czy biomedyczne parametry Paganiniego były na pewno różne od Jaschy Heifetza, jeśli tę samą muzykę uprawiali? Te książki, tak samo jak książka Khana, czy Fukuyamy są pisane tak, że za 10-20 lat będziemy się z nich śmiali. Dlatego, że one są w dramatyczny sposób powierzchowne. To lektury, w których się bardzo powierzchownie traktuje pewne pojęcia.

Ale czy człowiek, jakiego znamy, nie odchodzi dziś w przeszłość? Czy człowieczeństwo nie ulega zmianie?
Już kiedyś to powiedziałem: chciałbym, żeby ktoś się zastanowił nad pytaniem, czy gdyby Johannes Kepler znalazł się w tej chwili u nas, to byłby dobrym studentem na naszym wydziale? Na ile ci wielcy kiedyś ludzie byliby w stanie poznać naszą dzisiejszą naukę ? Twierdzę, że nauczyliby się błyskawicznie wszystkiego. Między nimi a nami nie ma wielkiej różnicy. Ewolucja nie działa tak, jak sobie ktoś myśli, że oto człowiek będzie się zmieniał. Urośnie mu głowa, na nogach powstaną płetwy…

No, ale za pomocą genetyki będzie można na przykład przeprojektować ciała, czy zmienić kod genetyczny tym, którzy będą tego chcieli i będą mieli pieniądze.
Na razie nie umiemy zrobić taniego ekranu w telefonie, który by się jak kartka papieru dał zwinąć i zmieścić w kieszeni. Dlatego ludzie dostają choroby kciuka, choć nie wiem, czy to prawda. A jeśli chodzi o projektowanie ciał, to dziś można wymienić człowiekowi biodro i to jest genialna operacja.
Można przywracać ludziom słuch i robi to profesor Henryk Skarżyński.
To jest wszczepienie człowiekowi prymitywnego - przepraszam Henryka Skarżyńskiego, że używam tego słowa - prymitywnego urządzenia, który potrafi imitować elementy ludzkiego słuchu. Ale nikt nigdy nie napisze algorytmu, który wyjaśni, dlaczego Otello udusił Desdemonę.

Z zazdrości udusił.
No właśnie, a teraz „algorytmy” Harariego napisałyby mu melodyjkę, żeby się uspokoił. Człowiek nie jest komputerem. Człowiek jest maszyną analogową. Nie działamy według napisanego algorytmu. Dlatego, że w jednakowych sytuacjach potrafimy niejednakowo działać. My się nie powtarzamy. Naprawdę, z serca życzę wszystkim, aby przestali się bać tej sztucznej inteligencji. To jest taki sam chochoł wpuszczony w dyskusję, jakim kiedyś była bomba neutronowa.

Dziś naukowcy uważają, że śmierć to problem techniczny, więc zabierają się za jego rozwiązanie.
Ale co to znaczy? Kilka dni temu zmarł wybitny człowiek, pan profesor Dębski. Ostatnie kilka dni żył w szpitalu. Czy to było życie? Czy to było życie Dębskiego? Życie wielkiego lekarza? Czy rzeczywiście warto ratować elementy ludzkiego życia? To są bardzo głębokie pytania, a ich istnienie zaprzecza tezom Harariego, tym wszystkim banialukom, że zjedzą nas komputery. To są pytania, które nie są stawiane przez algorytm. Wie pani, co mnie najbardziej denerwuje w tej całej dyskusji?

Ciekawa jestem.
To, że wszystkie te problemy zawarte są w jednej sztuce teatralnej, z której wzięło się słowo robot, czyli w sztuce Karela Čapka pod tytułem R.U.R. - Rossums’ Universal Robots. Napisał ją w latach 30. Klęska robotów, czy też ich problem sprowadza się do tego, że pytania, jakie sobie stawiają ludzie, nie są algorytmiczne, a najważniejsze dotyczy czegoś, co nazywamy miłością. Oczywiście będą maszyny, które będą potrafiły wiele zrobić.

Przepowiednie na 2019 rok mrożą krew w żyłach. Czy to wszyst...

I wtedy, jak uważa pan Harari, człowiek stanie się zbędny.
Co znaczy - zbędny? Można być zbędnym do wykonywania jakiejś czynności. To jaka jest ta czynność, której człowiek nie będzie wykonywał i dla kogo ona będzie potrzebna? Najlepiej podsumował to Steven Jobs, który powiedział: „Ważnym jest, żeby myśleć o postępie z punktu widzenia użytkownika i tę potrzebę użytkownika przeprowadzić wstecz do technologii, która może ją spełnić”. Nie chodzi więc o to, żeby zawołać: „Mamy taką wspaniałą technologię, to może byśmy coś z niej zrobili”. Niestety, ku mojemu zaskoczeniu, w ostatnich latach wielu ludzi na świecie myśli przeciwnie niż Jobs. Dlatego Jobs odniósł wielki sukces. Ponieważ tworząc Iphone’a, stworzył zapotrzebowanie dla człowieka. Wszystko zaczęło się od tego nieszczęsnego Iphone’a. A przecież w nim nie ma wiele nowej nauki. Są tranzystory. Jest ekran ze szkła, który został wymyślony w latach 30. Nowe było to, że można było zebrać wszystko razem i że to nam, ludziom, do czegoś posłuży. Najpierw pomyślano o celu, a potem zrobiono maszynę. Ale jakiemu celowi by ona służyła, gdyby nas nie było? Wie pani, XXI wiek źle się zaczął.

Źle? Co Pan ma na myśli?
Fatalnie się zaczął. De facto od 11 września, ataku na World Trade Center. Kilka tygodni potem wspomniany przeze mnie Steve Jobs pokazał pierwsze urządzenie mobilne czyli iPoda. Gdyby nie lawina wydarzeń uruchomionych przez terroryzm, gdyby nie mniej lub bardziej głupie pociągnięcia polityczne czy wojskowe, mielibyśmy zupełnie inny, wspaniały wiek. Wiek, który niesie w sobie potencjał niesamowitych rzeczy, możliwości zajrzenia jeszcze głębiej w nieskończoność.

Zdaniem Harariego, XXI wiek zmienia wszystko - stosunki społeczne, religie, człowieka.
Tak samo zmienił XIX wiek, czy XVIII wiek. A zmiany, jakie w XVI wieku wywołał druk? Jakie były konsekwencje rewolucji informatycznej wywołanej przez Gutenberga? Czy Pani myśli, że jak się pojawił komputer, to on nie był takim samym szokiem dla człowieka, jak drukowane książki? Przy okazji - świat dziś ma możliwość bycia bogatym, bezpiecznym i zdrowym. A przerażające jest to, że na świecie są tak gigantyczne ilości żywności.
Można powiedzieć, że problem głodu został zlikwidowany.
Ale nadal umierają ludzie z głodu. Umierają w Jemenie. Największa podobno katastrofa cywilizacyjna wydarza się o rzut beretem od nas. Ale może więcej na ten temat powiedziałaby pani Ochojska. W listopadzie byłem na konferencji w Krakowie, którą organizuje profesor Jerzy Hausner, na którym pani Ochojska miała swój wykład. To był wstrząsający wykład. Pokazała, jak ludzie w straszliwy sposób ignorują to, co się dzieje na świecie. Jeżeli więc pyta mnie pani o nieśmiertelność, to powiedziałbym raczej, żeby myśleć o nieśmiertelności ludzkości, w sensie człowieczeństwa. Sens ma nieśmiertelność tego trudno definiowalnego pojęcia człowieczeństwa. Ale nieśmiertelność poszczególnego człowieka? Naprawdę nie wiadomo, co znaczy.

Czego dzisiaj się boimy?
Różnych rzeczy. Ja najbardziej boję się ludzkiej głupoty. Tego, że ona, w sposób niechcący może nas doprowadzić do katastrofy. Taką głupotą było na przykład to, co Cameron zrobił z Brexitem. Jest wiele przykładów, wskazujących na to, że rządzi czysta głupota, brak zrozumienia dla różnych zjawisk, nieuctwo. Ubolewam nad tym, że rozsądni ludzie stronią od zajmowania się sprawami publicznymi.

Nie powinniśmy się bać tego, że przestaniemy rozumieć ten świat, że technologia sprawi, że będziemy czuć się coraz bardziej wykluczeni?
My i tak nie rozumiemy tego świata. Ale każdy może się sporo nauczyć. Rzeczywiście rozwój technologiczny powoduje, że trzeba się zastanowić nad wieloma problemami, nad którymi ludzie nie chcą się zastanawiać. Jak nad tym, czy zwiększanie liczby ludzi jest istotnym elementem rozwoju.

Co cię czeka w 2019 roku? HOROSKOP QUIZOWY 2019

Poszczególne państwa są o tym przekonane.
Ja uważam, że nie jest. My ciągle do oceny obecnej sytuacji próbujemy posługiwać się pojęciami z przeszłości. W myśl powiedzenia, że generałowie zawsze są przygotowani do toczenia poprzedniej wojny. Jednym z problemów dziś w Europie jest problem emerytur, ale politycy używają przy tej okazji pojęć z XVIII czy XIX wieku. Takim pojęciem jest podatek związany z żywym człowiekiem, bo w tamtych czasach nie było kogo opodatkować. Ale dziś w fabrykach można opodatkować roboty, które wykonują tę samą pracę, którą kiedyś wykonywali ludzie.

Jestem za tym! Niech roboty płacą podatki, a nie ja.
Pani również będzie płaciła za swoją wykonaną pracę. Ale jeżeli fabryka samochodów wyrzuci robotników i zatrudni roboty, to jej koszt osobowy spada, a jej produkcja nie spada. Kiedyś fabryka musiałaby zapłacić robotnikowi, który zapłaciłby podatek i z tych podatków jego rodzina miałaby opiekę lekarską. Jeśli wyrzucono go z roboty, bo zatrudniono roboty, to robot nie płaci podatku, a fabryka nadal zarabia.

Stąd rządy różnych państw podwyższają wiek emerytalny.
Ponieważ jesteśmy zdrowsi, możemy pracować. Poza tym - co ja bym robił, gdybym, poszedł na emeryturę? To wydanie wyroku śmierci. Wyobraża sobie pani, że siedziałbym w fotelu? I na co miałbym czekać?

Wyobrażam sobie, że na emeryturze czy nie, nadal by Pan twórczo pracował.
Ale to nie jest takie proste. Potrzebny jest mechanizm, który przymusza człowieka. Najpierw powiedziałbym, że sobie odpocznę ze dwa miesiące. A potem już byłby koniec.
Jest jakiś program dla ludzkości na XXI wiek?
Nie ma i nigdy nie było. Dlaczego teraz miałby być?

Bo jesteśmy mądrzejsi.
Ale tylko ciupeczkę. Ludzie w XXII wieku będą wiedzieć trochę więcej, ale będą mieli swoje problemy.

Wyobraża Pan sobie XXII wiek?
W jakimś sensie sobie wyobrażam. Będzie bardzo podobny do naszego. Tak jak wiek XIX był podobny do XX. Pod koniec XIX wieku ludzie mieli już telefony. Niestety, cechą XXI wieku, która nie wiem, skąd się wzięła, jest to, że my nie chcemy być odpowiedzialni.

Może wzięła się z egoizmu. Dziś bardziej skupiamy się na sobie, na swoich potrzebach.
Mnie się wydaje, że to jest coś innego. Jest nam strasznie dobrze. Nigdy w historii świata nam tak dobrze nie było. Nigdy nie byliśmy tak bogaci, zdrowi, bezpieczni.

Nie jest powiedziane, że rozwój technologii musi powodować, że ludzie nie będą mieli pracy. Muszą tylko zająć się czymś innym

To dlaczego ludzie nie są szczęśliwi?
Nie wiem, czy nie są szczęśliwi.

 Pixabay

Horoskop ROCZNY 2019. WIELKI horoskop na 2019 rok dla wszyst...

Gdyby byli, nie popełnialiby samobójstw.
Ponieważ nie są przyzwyczajeni do roboty. Uważają, że ma być im dobrze. Czytają głupie książki, o których tu mówimy, które wmawiają im, że ma być im dobrze, albo, że są niepotrzebni, bo zastąpi ich sztuczna inteligencja, więc się boją, co oni wtedy zrobią.

Z czego zapłacą kredyt.
Wcale nie jest powiedziane, że rozwój technologiczny musi powodować, że ludzie nie będą mieli pracy. Tylko muszą zająć się czymś innym.

Czym? Grami komputerowymi?
Nie. Musimy się zacząć uczyć. Niewątpliwie XXI wiek wyzwolił człowieka z upadlającego obowiązku ciężkiej pracy fizycznej. Dziś wszystko mogą zrobić roboty. Ale idąc za Jobsem, powinno się je wykorzystywać do sprzątania ulic czy czyszczenia studzienek ściekowych. Kilka dni temu w kopalni zginęli polscy górnicy. Dlaczego nie jest podstawowym zadaniem zrobienie robotów, które będą kopać węgiel? Bo to jest nieeleganckie? Lepiej pleść dyrdymały o tym, że Artificial Intelligente napisze dla mnie muzykę, żebym się uspokoił, gdy się pokłócę z żoną. To wydumane problemy milenialsów siedzących na Placu Zbawiciela przy sojowym caffè latte, a nie prawdziwe problemy cywilizacji.

POLECAMY:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

10.01.2019, 17:56

jeśli w ogóle on będzie jeszcze istniał to będzie on w znacznym stopniu zislamizowany. Na pewno zismalizowana zostanie cała Europa zachodnia. nasze wnuki będą nas wyklinać i przeklinać

01.01.2019, 15:47

niewolniczym doświadczalnym zwierzątkiem niż zorganizować sobie życie bez polityków i bandziorów patologicznych degeneratów na których jak nic innego pragnie harować do końca świata.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3