18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Co piąty Polak spóźnia się do pracy

Joanna Pieńczykowska
Fot. Polskapresse
Z badania przeprowadzonego przez Instytut Badania Opinii "Homo Homini" na zlecenie firmy Work Service wynika, że 19,2 proc. pracowników co najmniej raz w tygodniu lub częściej spóźnia się do pracy. Prawie codziennie robi to 2 proc. badanych.

Jako powody spóźnień wskazujemy m.in. korki, długi sen, jedzenie śniadania lub... kaca. Nasza nieobecność na czas w pracy bije po kieszeni pracodawców - tylko jednego dnia tracą łącznie przeszło 12,5 mln zł.

Co ciekawe - im większe miasto - tym większy problem. - Najbardziej narażeni na spóźnienia pracowników są przedsiębiorcy z miast powyżej 500 tys. mieszkańców. W tych miastach aż 26 proc. osób spóźnia się co najmniej raz w tygodniu, a kolejne 13 proc. ma problemy z określeniem, jak często pojawia się w pracy niepunktualnie - mówi Tomasz Hanczarek, prezes firmy Work Service.

Ciekawe są uzasadnienia spóźnień. Prawie co trzeci Polak twierdzi, że przyczyną są kłopoty z dojazdem do miejsca zatrudnienia: 19 proc. skarży się na komunikacyjne korki, a 10,3 proc. na spóźnienia komunikacji publicznej. Jednak najczęściej powody leżą po stronie pracowników. Aż 30,2 proc. wskazuje konieczność odprowadzenia dzieci do szkoły lub przedszkola. Częstym wyjaśnieniem porannej absencji jest zbyt długi sen (29 proc. Polaków). 4 proc. badanych twierdzi, że zbyt długo jadło śniadanie. Nieco ponad 3 proc. przyznało się, że spóźnia się do pracy przez… kaca.

Czytaj także: Polacy nadal za mało odkładają na starość. Większość odprowadza tylko podstawowe składki

- Rzadko kiedy jest to losowa sytuacja, która w sposób obiektywny uniemożliwia nam dotarcie do pracy na czas - komentuje Tomasz Hanczarek.

Ile to kosztuje? - Właściwie w każdym przypadku nieobecność w pracy wiąże się z dużymi wydatkami po stronie pracodawców. Nawet najmniejsze spóźnienie pracownika kosztuje, bo nie wykonuje on w tym czasie swoich obowiązków zawodowych, a pobiera część swojego wynagrodzenia - mówi Krzysztof Inglot, dyrektor działu rozwoju rynków w Work Service.

- Gdyby jednego dnia wszyscy pracownicy, którzy przyznają się do spóźnień, opuścili zaledwie po 15 minut, łączne straty pracodawców sięgną ponad 12,5 mln zł - wynika z wyliczeń Work Service.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Grzesieks
"...Co ciekawe - im większe miasto - tym większy problem..." im większe miasto tym średnia odległość od miejsca pracy jest większa. Tyle, że w większych miastach w wielu firmach wprowadzono ruchomy czas pracy: np. przyjdziesz 15 minut później to 15 minut dłużej siedzisz w pracy i nikt z tego nie robi jakiegoś cyrku. Albo np.: przyjście do pracy między 8 - 10 i praca do 16-18. Łatwiej wówczas rozplanować sobie dzień a i mniej agresji na drogach bo ludzie nie lecą na wariata, żeby tylko "odstać" w kolejce do listy obecności punktualnie o np.:8. Oczywiście sprawdza się to na stanowiskach takich jak biurowe czy inne zadaniowe gdzie nie ma konieczności być o dokładnej godzinie.
P
Paweł
Ciekawe w jaki sposób te "straty pracodawców" zostały oszacowane. Owszem zdarzyło mi się kilkakrotnie spóźnić, ale znacznie częściej bywało tak, że pozostawałem po godzinach, aby wszystko dopiąć na ostatni guzik. Poza tym wielu pracowników poświeca swój prywatny czas na wykonanie zadań i to za zwykłe "dziękuje", no moze czasem jest to brane pod uwagę przy dzieleniu premii. Ale z tymi spóźnieniami i stratami nie przesadzajmy. Może zastanówmy się za ile pracujemy i jak jesteśmy wynagradzani. Bo niestety czasami słuszne sie wydaje stwierdzenie: " jaka płaca taka praca", takie wywiązywanie sie z obowiązków.
J
Jurek
rkkrkkr
m
marta
Pracownik mając wyznaczone godziny pracy ma do wykonania określone zadania i je wykonuje, bo z nich jest na ogół rozliczony, bo to one na ogół są decydujące przy przyznawaniu premii. Jak nie zdąży w godzinach pracy wykonuje je do domu. A może by tak Pan powiedział ile tracą pracownicy, którzy muszą odbierać telefony od swoich pracodawców w trakcie urlopów, odpisywać na e-maile, a czasami wpadać na chwilę do firmy? Jakoś tutaj nikt nic złego nie widzi. Najważniejsze, aby pracodawca zarobił. To jak taki stratny to niech wprowadzi zadaniowy system pracy. Oczywiście są takie rodzaje pracy, gdzie spóźnienie ma znaczenie, ale może już tak nie przesadzajmy.
Dodaj ogłoszenie