Co ludzie średniowieczni robili pod pierzynami?

Bożydar Brakoniecki
Nasi średniowieczni antenaci nie żałowali sobie cielesnych uciech
Nasi średniowieczni antenaci nie żałowali sobie cielesnych uciech
Wieki średnie były przez stulecia synonimem ciemnoty i obskurantyzmu nawet pod względem seksualnym. Dziś naukowcy dowodzą, że było zupełnie inaczej.

Nieszczęsny Hegel, który radził przy studiowaniu filozofii przemknięcie przez okres średniowiecza w siedmiomilowych butach, byłby tą książką zdruzgotany. Nie dość bowiem, że autorka prof. Ruth Mazo Karras przedstawiła wieki średnie jako dalekie od barbarzyństwa i ciemnoty, to jeszcze postarała się o dowód, że była to epoka stosunkowo swobodna obyczajowo. A pod względem seksualnych uciech była ciekawsza niż ponure, płonące stosami odrodzenie.

Wywabianie plam z mrocznej rzekomo obyczajowości średniowiecza jest zajęciem wielce ciekawym. Seks naszych antenatów jawi się wówczas jako wypadkowa ról społecznych, struktury społecznej, przywiązania do ról w hierarchii. Ale - jak to zwykle bywa - nie brakowało wówczas zachowań odmiennych od ogólnie przyjętych, takich, które dziś nazwalibyśmy wyzwolonymi. Co więcej, podejście do spraw obyczajowych wśród Europejczyków XII-XIV wieku cechowała znacznie większa otwartość na sprawy seksualne niż nas.

Wszak Chaucer czy Boccaccio to także przedstawiciele średniowiecza. Ich bohaterowie korzystają z uciech cielesnych, ile wlezie, i traktują je jako coś całkowicie naturalnego. Grzech nie stanowi tu problemu, a i z wszechwładną religią, reprezentowaną przez Kościół na każdym etapie ziemskiej wędrówki człowieka, też doskonale sobie dają radę.

Powszechna nagość, stosunki przedmałżeńskie i zdrady, mnogość praktyk seksualnych były charakterystyczne dla średniowiecznego człowieka. Ale Karras zwraca także uwagę na fakt, że ówczesny seksualizm miał charakter zdecydowanie seksistowski. Seksualna aktywność kobiet, choć była faktem, a czasem ujawniała się, by tak rzec, w sporym natężeniu" (na przykład we francuskim mieszczaństwie XV wieku), była wypadkową męskości. To bowiem mężczyzna rządził, walczył i karmił.
Przyzwyczajeni do współczesnych teorii seksuologów, że człowieczą naturą rządzą popędy i instynkty, z uśmiechem reagujemy na wyjaśnienie Karras, że średniowiecznymi kochankami powodowały cztery humory, odpowiadające czterem żywiołom. To zachowanie równowagi między nimi decydowało nie tylko o zdrowiu człowieka, jego osobowości, ale też o udanym seksie. Dobrze utrzymane ciało nie było sprawą indywidualną, ale fragmentem społecznej całości, podobnie zresztą jak jego walory seksualne.
Płynie z tego oczywisty wniosek, że tezy zawarte w "Seksualności w średniowiecznej Europie" nie były czytelne, gdyby nie opierały się na rozumieniu średniowiecznego światopoglądu. Ten klarownie wyłożony i zinterpretowany znajdziemy w "Przewodniku po filozofii średniowiecznej. Od św. Augustyna do Joachima z Fiore" (pod redakcją prof. Agnieszki Kijewskiej). Czy zatem da się postawić tezę, że poziom i manifestacja seksualności danej epoki zależy od filozofii, jaką się wówczas uprawiało? Można iść o zakład, że zarówno Ruth Mazo Karras, jak i Agnieszka Kijewska odpowiedziałyby twierdząco.

Tkwi w tym swoisty paradoks. Średniowiecze przez stulecia uważane było za czasy ciemnoty i palonych czarownic, choć cielesność była w nim manifestowana chętnie i powszechnie. Ludziom ówczesnym pewnie nie przychodziło do głowy podejrzenie, że ich zachowanie może być czymś nagannym. Oddajmy głos św. Augustynowi: "Bo przecież Bóg stworzył wszystkie rzeczy, a będąc dobry, stworzył je jako dobre. Będąc większym i najwyższym Dobrem, stworzył też dobra mniejsze".

Jak obliczyli historycy sztuki, na obrazach epigona średniowiecza Hieronima Boscha 70 proc. postaci pojawia się nago. Czy to przypadek, czy też efekt tego, że jednak w średniowieczu seks nie miał się wcale tak źle, jak chcieliby nienawistnicy pokroju Hegla?

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

31 węzłowy Burke
I kto tego dzieła nie zna to nie powinien się o Średniowieczu wypowiadać. Oczywiście do tego koniecznie nasz Jan Długosz , kto wie czy nie ważniejszy bo przecież żył , przynajmniej częściowo, w tamtych czasach .
Z
Zak
Ludzie w tamtych czasach nie wiedzieli że "żyją w średniowieczu" tylko dla nich to był normalny "nowoczesny" świat. Nie było internetu, tv i gazet, ale jakoś dawali sobie radę we wszystkich sprawach, a nawet coś przetrwało do dzisiejszego dnia: MY ... bo przodków każdy z nas ma w średniowieczu a nawet dużo wcześniej .....
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Co ludzie średniowieczni robili pod pierzynami?
c
cytat
Johan Huizinga (ur. 7 grudnia 1872 w Groningen, zm. 1 lutego 1945 w De Steeg k. Arnhem) – holenderski historyk, eseista i językoznawca, autor słynnego dzieła Jesień średniowiecza, w którym prezentuje panoramiczny obraz kultury i życia społecznego u schyłku średniowiecza.
Sandro Botticelli to też Średniowiecze?
Dodaj ogłoszenie