Co łączy Adamka z Allenem? Nuda

Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny
Paweł Zarzeczny Fot. Polskapresse
Pierwsze skojarzenie po walce Adamka z Kliczką miałem z ostatnim filmem Woody'ego Allena. Megapromocja w mediach, meganuda w kinie, co nie znaczy, że obaj panowie nie zarobili. Kto zatem stracił? Ano widzowie. Żeby się przekonać, że Allen robił jednak lepsze komedie, trzeba było kupić bilet do kina, w przypadku Adamka na stadion, i tak czy owak jest się do tyłu, ale - jak wiadomo - za naukę się płaci.

Niby nic wielkiego, ale jakiś przełom w sobotę się dokonał. Mianowicie zadebiutowała płatna usługa pay-per-view. Musiała, bo honoraria i transmisje kosztują coraz więcej, zatem ludzie będą musieli szybko zapomnieć o czasach, kiedy najlepszy sport dostawali za darmo, tak jak przedszkola mniej więcej, bo i tu ekonomia, i tu rządzi niepodzielnie. Trudno, dopóki wybór należy do odbiorcy, reguły gry są czyste. Gorzej, kiedy dostaje się marny towar, a tak było w obu wypadkach. Bo… widz przestaje wierzyć w reklamę i dowierzać ekspertom. Wszyscy tak zwani fachowcy wróżący Adamkowi wygraną już w niedzielę zgodnie uznali, że przecież nie miał szans najmniejszych? Oj, wypadałoby się trzymać jednej wersji.

Adamek przegrał z Kliczką. Sędzia przerwał walkę w 10. rundzie (ZDJĘCIA)

Otóż nie miał szans, fakt, nikt by nie miał, też prawda, ale czy taka refleksja warta była pięciu dych - już niekoniecznie. Bo Adamek zburzył sobie solidny rynek, który wytrwale budował. W boksie chyba ważniejszy niż porywanie się na najmocniejszych jest taki dobór rywali, który dawałby nadzieję na sukces. Ale - to z kolei nie daje pieniędzy i koło się zamyka. Więc Adamek w wadze ciężkiej skazany jest na przegrywanie. No, nie całkiem tego naród oczekiwał, a pewnie i kardynał Gulbinowicz, ofiarowując cenny pierścień na szczęście, prawda?

Lech Poznań: Czy Bakero stracił kontakt z rzeczywistością?

Kliczko jest w sporcie obecnym naprawdę jednak wyjątkowy. Tylko w jego wypadku można używać jeszcze terminu "pewniak" - a bez "pewniaków" nie ma po co iść się do bukmachera! Weźmy ten weekend. Barcelona remisuje z kimś dziesięciokroć uboższym. Legia przegrywa u siebie z zespołem, który w ekstraklasie nie wygrał od roku 1927, to znaczy od czasu, kiedy ona istnieje! Na US Open w mikście zwycięża w ogóle nierozstawiona para, podobno dlatego, że on i ona są w sobie zakochani, więc niesie ich miłość, jak w kinie. Dortmund przegrywa z Herthą, kiedy lada moment rusza na podbój Ligi Mistrzów. I Milan remisuje na start Serie A.

Benítez: Nie wykluczam, że kiedyś poprowadzę reprezentację Polski

No więc pewniak w światowym sporcie pozostał tylko jeden. I szkoda, że przekonał nas o tym Adamek. Bo jemu jednemu autentycznie, wbrew rozumowi, każdy życzył niespodzianki, bo życzył jej głównie sobie. A dostał Allena…

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie