Co dalej z raportem MAK? "Niewykluczone, że będziemy domagać się sprostowania"

Redakcja
Po ujawnieniu ustaleń biegłych z krakowskiego Instytutu im. Jana Sehna powraca pytanie o kształt raportu MAK ws. katastrofy smoleńskiej. Rosjanie już zapowiadają, że nie zamierzają go poprawiać. - Jestem zawiedziony - przyznaje Tomasz Nałęcz, a Grzegorz Schetyna nie wyklucza, że Polska będzie domagać się sprostowania.

Szef sejmowej komisji spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna nie wykluczył, że polski rząd będzie domagał się sprostowania rosyjskiego raportu MAK. Warunkiem interwencji są jednak "twarde ustalenia śledczych". - Nie powoływałbym żadnego nowego ciała, komisyjne raporty są zamknięte, została prokuratura i miesiące do wyjaśnienia tych kwestii. Nie wracałbym do tego, co zostało już zrobione - powiedział na antenie Radia Zet.

Także Tomasz Nałecz uważa, że, by rozpocząć starania o sprostowanie rosyjskiego raportu MAK, Polacy powinni wcześniej zakończyć własne śledztwo. - Musimy mieć twarde dowody na stole. Myślę, że trzeba (...) poczekać. Ze względów politycznych niektórzy politycy chcą stworzyć wrażenie, że oto kolejna ekspertyza rozmów w kokpicie jest takim przełomem w tym śledztwie. No przecież nie jest - powiedział w RMF FM.

Przyznał jednak, że jest zawiedziony kształtem raportu MAK. Jego zdaniem, ceną utrzymania ciepłych stosunków z Rosją nie może być rezygnacja z polskich interesów. - Tutaj nikt nie ustępuje - zaznaczył prezydencki minister.

Tusk nie powinien przepraszać wdowy

Schetyna komentował też reakcję Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza na ostatnie ustalenia śledczych. Polityk PO ocenił, że jest to "czysta polityka". - To odbiera wiarygodność nam samym, którzy chcemy tę sprawę wyjaśnić - powiedział.

Zapytany, czy premier Donald Tusk powinien przeprosić wdowę po gen. Błasiku, odpowiedział: "Nie, nie powinien, dlatego że ta sprawa nie jest zamknięta. Czekamy na ustalenia śledczych, prokuratury wojskowej i pewnie to jeszcze potrwa parę miesięcy. Dopiero wtedy będziemy mogli mówić, że ten etap wyjaśniania przyczyn i okoliczności katastrofy mamy za sobą". Schetyna przypomniał, że eksperci nie wykluczyli obecności gen. Błąsika w kokpicie, a wśród wypowiedzi nieprzypisanych do nikogo może być także głos generała.

Źródło: RMF FM/Radio Zet

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Obserwator
Poprostu ruscy pomylili kokpit - gdzie podobno znajdowało sie ciało gen. Blsika z salonem nr. 1 samolotu. Ot i cała prawda. Zmusić ich do sprostowania i nikt tego nie uczyni lepiej jak przyszły zwierzchnik służb specjalnych - conajmniej pułkownik Macierewicz ( oczywiście jeżeli nie ucieknie z pola rozmów jak raz to już miało miejsce w Smoleńsku ).
Dodaj ogłoszenie