Cimoszewicz: Życie nad stan kończy się jak libacja alkoholowa. Bolesnym kacem

RedakcjaZaktualizowano 
Włodzimierz Cimoszewicz
Włodzimierz Cimoszewicz Marcin Obara/Polskapresse
O przyszłości polskiej lewicy, politycznej karierze Janusza Palikota, uciekinierach z PiS i expose Donalda Tuska - mówi senator Włodzimierz Cimoszewicz w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Leszek Miller to dobry pomysł na przyszłość Sojuszu?
Dwie partie poniosły oczywistą porażkę w ostatnich wyborach: SLD i PiS. Obie unikają z uporem uczciwej i otwartej rozmowy o przyczynach klęski. To podobieństwo idzie nawet dalej. Obie ponoszą porażki od kilku lat i nie szukają głębszej odpowiedzi na elementarne pytania: co jest nie tak z partią, programem, jej ludźmi? Dlaczego hasła, postulaty, argumenty nie trafiają do wyborców? Dlaczego nie budzą zaufania? Są oczywiście także liczne różnice, ale niechęć czy niezdolność do rzetelnej samooceny to pierwsza z przyczyn kolejnych klęsk. Dlatego takie czy inne decyzje personalne stają się drugorzędne. W SLD skrajnie ograniczono zakres zmian personalnych i nie był to przypadek. Wszystkie władze tej partii powinny były natychmiast po wyborach podać się do dymisji. To dopiero stworzyłoby warunki do otwartej i krytycznej analizy. W praktyce zablokowano taką możliwość. Leszek Miller, którego wielu na lewicy pamięta z okresu wielkiego sukcesu w 2001 r., jest dla tych ludzi nadzieją. Moim zdaniem, choć nieporównanie bardziej profesjonalny jako polityk od swojego poprzednika, nie zdziała cudu, jeśli nie zmusi SLD do bolesnego rozliczenia z własnymi błędami, także jego osobistymi błędami.

Jak Pan myśli, czemu zabrakło innych, ciekawych nazwisk w tych wyborach? Sojusz jest już tak wykrwawiony, że nikomu nie chce się walczyć?
Młodych wybitnych talentów nie ma. Starsi albo odeszli z polityki, albo z SLD.

A może o tym, że nikt ze znanych nie startował w wyborach na szefa Sojuszu, zadecydował fakt, że Ryszard Kalisz przegrał wybory na szefa klubu parlamentarnego SLD? Czemu tak się stało? Kalisz był cały czas czynnym politykiem, Miller działał trochę poza partią, a jednak to on wyszedł zwycięsko z tego pojedynku.
Leszek to partyjny wyga. Wie, jak to rozgrywać. Nie przypominam sobie przypadku, by kandydował, nie znając z góry wyniku. Kalisz był z kolei zupełnie nieprzygotowany i nie orientował się w sytuacji.

Swoją drogą, to dziwne, że tak długo się krygował. Miller nie chciał stratować w wyborach na szefa klubu parlamentarnego, anioł przekonał go, aby startować w wyborach na szefa SLD. Kokieteria czy kalkulacja?
Taktyka. Po co mobilizować rywali, skoro można ich uśpić?

(...)

Nie uważa Pan, że Palikot to szansa dla Sojuszu? Że bez niego do otwarcia na inne lewicowe środowiska nie dojdzie, bo te skupią się wokół niego, a nie Sojuszu?
Pożyjemy, zobaczymy. Przez ponad 20 lat widziałem już wielu polityków robiących błyskotliwe, ale krótkie kariery. Na mnie to wielkiego wrażenia nie robi. SLD grał kiedyś w pierwszej lidze. Jeśli mentalnie zaakceptuje grę w trzeciej, to nigdy nie awansuje. Centrolewica nie musi szukać popularności przez skandal i dogadywanie się z chwilowymi celebrytami. Musi jednak sama być kimś i mieć coś do powiedzenia. Jeśli nie jest i nie ma, to nie będzie nieszczęścia, jak ktoś inny ją zastąpi.

Janusz Palikot proponuje wielką konwencję lewicy, np. 1 maja 2012 r. Sojusz powinien w ten projekt wejść?
Poważna debata, o której mówię, wymaga czasu i powszechności. Spektakularne formy są raczej zaprzeczeniem tego. Jeśli kongres miałby polegać na kolejnych przepychankach personalnych, to lepiej, żeby go nie było. Jeden czy dwa dni obrad nie będą miały większego znaczenia, jeśli nie będą podsumowaniem kilkumiesięcznej rozmowy. Na razie nigdzie jej nie widzę i nie słyszę.
Skoro już jesteśmy przy nowych bytach politycznych, daje Pan jakąś szansę Solidarnej Polsce?
Jeśli Kaczyński będzie trwał na czele PiS, to raczej nie. Ciągle to zupełnie różna waga bokserów. Kaczyński bije w półciężkiej, a Ziobro w koguciej. Albo założy worek pokutny i powróci jak syn marnotrawny, albo nie odegra większej roli. Jego nadzieja to znikniecie Kaczyńskiego. Jeśli ten nie cierpi na zaawansowana chorobę wieńcowa, to raczej nic z tego nie będzie.

Myśli Pan, jak Jarosław Kaczyński, że Ziobro planował to, co zrobił, już od dłuższego czasu?
Nie znam tego towarzystwa, więc trudno mi to ocenić. Ale przecież wszystko już było. I zazwyczaj nie ma w takich sytuacjach przypadku i całkowitej spontaniczności.

Jaka w takim razie będzie przyszłość Prawa i Sprawiedliwości?
Na jednej ze ścieżek w puszczy, niedaleko mojego domu jest wystający spory kamień. Ciągle się o niego potykam i muszę uważać, kiedy jadę tam rowerem. Z PiS jest trochę jak z tym kamieniem. Sterczy w miejscu i do momentu, gdy ktoś się nie zdenerwuje i go nie wykopie, będzie tam. Wszyscy będą musieli uważać, żeby się nie uderzyć, ale z czasem przyzwyczają się do niego i nauczą omijać. Mówiąc serio, ta partia może przez dłuższy czas reprezentować zagubionych, przestraszonych, rozczarowanych i sfrustrowanych, ale szanse na powrót do władzy ma prawie żadne. Jeśli Europa nie zbankrutuje i wszystko będzie się toczyło w miarę normalnie, to radykałowie i populiści będą tracili, a nie zyskiwali.

Rozbita prawica, rozbita lewica - koalicja PO-PSL będzie rządzić wiecznie?
Nic nie jest wieczne, ale nawet w demokratycznej Europie zdarzało się, że te same partie rządziły po kilkanaście lat. Jeśli sprostają swojej odpowiedzialności za zagwarantowanie długotrwałego rozwoju Polski, a to wiąże się z niezbędną modernizacją społeczeństwa, gospodarki i państwa, to niech sobie rządzą.

Jak Pan ocenia exposé Donalda Tuska i planowany program reform? Odetchnął Pan z ulgą czy raczej podchodzi do nich sceptycznie i jak niektórzy uważa, że nie zostaną wprowadzone na czas?
Treść popieram. Czy będzie zrealizowana? Tego nie wiem. Mam nadzieję, że była to poważna zapowiedź oparta na ustaleniach gwarantujących poparcie większości, a nie fantazjowanie Donalda Tuska. Generalnie musimy dbać o stabilność i przewidywalność finansów publicznych. Uczmy się na cudzych błędach. Życie nad stan kończy się jak libacja alkoholowa. Bolesnym kacem. Rzecz jednak w tym, że to nie wszystko. Polska musi się zmieniać, dostosowując się do nowej rzeczywistości w świecie. A ten świat jest coraz bardziej konkurencyjny, zmienia się tak szybko jak nigdy dotąd. Kto nie nadąży, ten przegra. Mamy pewne atuty. Głównie coraz lepiej wykształcone społeczeństwo. Ale to tylko zadatek.

(...)

Rozmawiała Dorota Kowalska

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

polecane: Flesz: Koniec gorszego jedzenia - żywność w Polsce, jak na zachodzie.

Materiał oryginalny: Cimoszewicz: Życie nad stan kończy się jak libacja alkoholowa. Bolesnym kacem - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 12

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
u
ubezpieczony

cimoszka, ty się zajmij tym na czym znasz się najlepiej , czyli na usuwaniu skutków powodzi !! podobno w zaszłym roku, gdy pakistan i australia tonęły pod wodą, tamtejsze rządy błagały ciebie, tzn. "żydziątko-cimoszątko" o pomoc !! podobno odmówiłeś, bo ci chcieli zapłacić w złotówkach, a ty takie pieniądze olewasz !! idż do synagogi pośpiewać nabożne songi, nam nie zawracaj 4 liter !

zgłoś
I
Investment banker

Nigdy niczego nikomu nie ukradłem. Nie jestem też pseudofachowcem (naucz się ortografii zanim zdecydujesz pisać publicznie), ani też debilem. Wiem o wielu aferach w skali ogólnopolskiej, ale mam dowody, że prokuratura skutecznie chroni interesy przestępców z pierwszych stron gazet powiązanych ze światem polityki (także środowiskiem Wł. Cimoszewicza) i służb, odmawiając wszczęcia postępowań albo bezzasadnie je umarzając. Prokuratorzy w III RP są w takich sprawach w pełni dyspozycyjni. Biedaka, który ukradnie chleb w sklepie oskarżą natychmiast. Ustosunkowanego przestępcy - nigdy.

zgłoś
a
alexx

n/t

zgłoś
P
POdode

Mówisz, żeś "POLAK", a piszesz po knajacku! O błędach ortograficznych nie wspomnę.

zgłoś
j
ja ja

Ileż to lat pan się tak wozisz na cudzy koszt tow. Cimoszewicz? Praktycznie od zawsze! Najpierw było się czerwonym księciem , a teraz - różowym "hrabią" czy tam senatorem/posłem.

zgłoś
P
POLAK !!!!!

pięć komentarzy które jak widać każdy jest fachowcem - mało tego ! piszą niby fachowcy od bankowości
wiedzą jak kraść kradną i narzekają może że mało (INVESTMENT BANKIER ) JESTEŚ DEBILEM
jak i inni fachowcy (psełdo ) a jak nie mam racji srasz w swoje gniazdo - od tego jest prokuratura debilu!!!

zgłoś
i
investment bankier

Panie Cimoszewicz, jestem wyborcą PiS, ale bałby się Pan publicznej i merytorycznej dyskusji ze mną. Jestem bankowcem inwestycyjnym znającym od podszewki skalę zgnilizny tzw. III RP. Mimo, że uważam pana za jednego z lepiej przygotowanych polityków, zostałby pan zmiażdżony argumentami merytorycznymi. Ubolewam nad faktem, że pllitycy PiS to takie "cioty" bez charakteru. Gdyby Polacy znali prawdę o Polsce, już dawno w życiu publicznym takich jak pan już by nie było! Ale widać już brutalny dla przeciętnego Polak kres kłamstwa i nieudolności we sprawowaniu władzy. Niebawem już nawet najgłupszy wyborca PO zrozumie jak bezczelnie był okłamywany. Niestety, sami kłamcy ucierpią najmniej, jeśli w ogóle...

zgłoś
B
Balanga

Zycie ponad stan w eurostrefie bynajmniej nie konczy sie na kacu. Przeciez rzady tych krajow jako sposob na kryzys wywolany wieloletnim zyciem na kredyt szukaja teraz frajerow, ktorzy im dadza nowy kredyt aby splacic stary kredyt. To bardziej przypomina zachowanie sie nieuleczalnie chorego alkoholika, ktory do leczenia swego kaca potrzebuje nowego "klina", oczywiscie za cudze pieniadze...

zgłoś
Z
Zikak

Spokojny, zakladaj sobie partie s a m, nie czekaj na innych i glosuj na siebie!

zgłoś
k
kinsky

Istotnie, pełną zasadnością jest to, że obecne dolce vita członków klubu nie można w żaden sposób pogodzić z Vitae Cursus osób pod wodzą Comandante Che Guevara. Albowiem Che na kontynencie latynoamerykańskim docierał do swoich wyborców za własne pieniądze i na zdezelowanym motocyklu. Który technicznie i cenowo daleko odbiegał od tej mustangowo-jaguarowej kolekcji tak ściśle upchanej przy Gentlemen's Ordynacka Club. Nadto, takim podstawowym wyżywieniem Che były zupy i placki kukurydziano-fasolowe popijane źródlaną wodą. Lecz nigdy nie był to kawiar Beluga i The Macallan Whisky. Natomiast powszednim odzieniem był drelichowy mundur i parciane sandały, a nie tuziny garniturów od Armani i kopa węgierskich skórzanych trzewików za pieniądze podatników. W rzeczywistości wynurzenia obywatela Cimoszewicza, jakby analogiczne do tych Oleksego podczas jego wizyty u Gudzowatego, nie są jakimiś frywolnymi konfabulacjami, lecz gołą prawdą! Jednak, jeśli już mowa o kacowym zwidzie co niektórych członków, on już niedługo przekształci się w chroniczny. A bynajmniej na pewno w tym momencie, kiedy Miller przehandluje Palikotowi sztandar SLD. Skadinąd tak bardzo nielubiany przez większość członków klubu.

zgłoś
s
spokojny

A kto powiedział, że jakaś polityczna lewatywa jest Polsce potrzebna? Np. W USA są bardziej prawicowi Republikanie i bardziej centrowi Demokraci i tyle. Dwie partie i żadnego lewactwa. PiS powstał, PiS upadnie a ci sami ludzie będą w innej partyjce i tak w kółko. SLD powstał SLD upadnie a ci sami ludzie będą w innej partyjce i tak w kółko. Kiedy wreszcie skończy się w Polsce ciągłe tworzenie nowych partii, po to by je potem znowu rozbić i tak w kółko? A potem dziwi się jeden z drugim rozpolitykowany działacz, że społeczeństwo ma to w nosie.

Pan Jurek mówił, że PiS jest dobry a potem mówił, że PiS nie jest dobry. Pan Sikorski mówi, że PO a wcześniej, że PiS. Palikot popierał PO a teraz popiera siebie, te panie z PiS-u popierały PiS a teraz popierają siebie. Kiedy wreszcie będziemy mieli stabilny system polityczny jak na Zachodzie? A u nas co chwila jakiś przyjaciel magnetowidów zakłada Partię Przyjaciół Magnetowidów (sprawdziłem - była taka!) a jakaś niedotarta starowinka, przyjaciółka drugiej łechtaczki, zakłada Partię Bab Trzeciego Wieku. Ciągle ktoś się dzieli przez podział lub pączkowanie i bądź tu mądry. Niech ktoś wreszcie założy Partię Bezpartyjnych i na nią będę głosował – tylko błagam, jak już raz ją założycie to jej nie rozbijajcie i niech ona sobie zostanie przez najbliższe 50 lat.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3