Cimoszewicz: Platforma to partia jednego człowieka. Mam wrażenie, że Tusk jest zdemotywowany

Dorota Kowalska
Włodzimierz Cimoszewicz
Włodzimierz Cimoszewicz FOT.MARCIN OBARA / POLSKAPRESSE
- PO to partia jednego człowieka. Reszta jest sparaliżowana. Nikt się w żaden sposób nie wychyli. To zresztą kopia sytuacji w PiS. Tusk robi wrażenie zdemotywowanego. Może to kwestia znużenia, może zniechęcenie wywołane kłopotami osobistymi - mówi Włodzimierz Cimoszewicz, senator, w rozmowie z Dorotą Kowalską.

Czego spodziewa się Pan po drugim exposé Donalda Tuska?
Czym bliżej tego wystąpienia, tym wyraźniej widać, że będzie miało charakter sprawozdania za pierwszy rok po wyborach połączonego z zapowiedzią działań w najbliższym czasie. To zrozumiałe. Choć, moim zdaniem, zarówno nam wszystkim, jak i rządzącym potrzeba czegoś więcej. Gdy wsiadamy do pociągu czy samolotu, to mniej nas interesuje to, co będzie robił motorniczy lub pilot, a bardziej to, dokąd się udajemy. On też powinien to wiedzieć. Tymczasem można odnieść wrażenie, że Polska dryfuje w czasie bez konkretnego planu. Nie próbujemy nawet wyobrazić sobie, do jakiego celu chcemy zmierzać.

O czym powie premier? Przedstawi, jak twierdzą niektórzy, receptę na kryzys?
Byłbym tym zaskoczony, bo nikt nie ma na to jasnej odpowiedzi. Co więcej, jesteśmy raczej ofiarą cudzego kryzysu. Nasza gospodarka zwalnia, bo nie może sprzedać swojej produkcji w innych krajach dotkniętych kryzysem. My nie jesteśmy w stanie rozwiązać problemów finansowych innych krajów w Europie. Chociaż oczywiście coś można robić. Na przykład od jakiegoś już czasu powinniśmy byli energicznie zabiegać o wejście na nowe rynki w regionach lub krajach, gdzie dotąd nie było problemów. Rząd mógł i może bardziej wspierać eksporterów.

To ważne exposé, bo tu zdania ekspertów są podzielone: jedni uważają, że wiele od niego zależy, inni nie przykładają do tego wystąpienia premiera zbyt dużej wagi?
Umówmy się, że to nie jest żadne exposé. Takie premier wygłasza po wyborach. Teraz to jedno z rutynowych wystąpień, jakie co jakiś czas powinien wygłaszać szef rządu, informując Sejm i społeczeństwo o bieżących problemach i własnych zamiarach. Jeśli jest coś wyjątkowego w tym przypadku, to okoliczności, w jakich Tusk wystąpi. Jego rząd od dawna jest bardzo krytycznie oceniany, a PO traci pozycję lidera w badaniach sympatii wyborczych. To dzwonek alarmowy. Stąd tak powszechne oczekiwania na coś nadzwyczajnego.

Pana zdaniem dojdzie jesienią do rekonstrukcji rządu? Takie posunięcie premiera na pewno poprawiłoby notowania Platformy.
Chyba nie. Tusk upiera się, że dokonał rok temu właściwych wyborów personalnych. To błąd, bo jest rzeczą oczywistą, że wielu ministrów nie dorasta do swoich zadań i byłoby z korzyścią dla państwa, gdyby zostali zastąpieni przez kogoś lepszego. W dłuższej perspektywie zyskałby też premier. Ale zdaje się, że on sam jest innego zdania.

Który minister powinien opuścić rząd?
Nie odpowiem pani na to pytanie, ale jeśli jako czynny polityk nie potrafię sobie przypomnieć jakiejkolwiek aktywności niektórych z nich, a w innych przypadkach pamiętam w zasadzie jedynie wpadki, to na miejscu premiera wymieniłbym ich sporo.

Którego członka rządu ocenia Pan dobrze?
Nikomu nie dałbym oceny bardzo dobrej. Sporo niezłych inicjatyw prezentuje Sikorski, ale i w jego przypadku były proste błędy, a ponadto mam dość krytyczną ocenę tego, co dzieje się w MSZ, a co unika uwadze opinii publicznej. Niezły jest minister finansów, ale jego apodyktyczność sprawia, że może być sprawcą poważnych konfliktów w państwie, na przykład z władzami lokalnymi. Boni to łebski człowiek, ale w tym swoim ministerstwie zniknął zupełnie.

Nie dziwi Pana to milczenie Platformy w ostatnich tygodniach? Opozycja, a zwłaszcza PiS, mocno naciera, Platforma wyraźnie zeszła do defensywy?
Oczywiście dziwi, bo to przedszkolny błąd. Oddajesz inicjatywę, to znaczy, że musisz się dostosować do kogoś, kto ustala najwygodniejszy dla siebie scenariusz polityczny. Ponadto od dawna wiadomo, że jesień to okres większego krytycyzmu wobec rządu. Trzeba było z góry nastawić się na ofensywę polityczną we wrześniu, tuż po wakacjach. Tymczasem zrobiła to część opozycji.

Z czego to może wynikać? Premier czuje się tak pewnie czy może po prostu jest zmęczony?
PO to partia jednego człowieka. Reszta jest sparaliżowana. Nikt się w żaden sposób nie wychyli. To zresztą kopia sytuacji w PiS. Tusk robi wrażenie zdemotywowanego. Może to kwestia znużenia, może zniechęcenie wywołane kłopotami osobistymi. Trudno to z zewnątrz ocenić. Ale jest oczywiste, że nie ma w nim napędzającej go na co dzień energii.

Inna rzecz, że Platforma nie ma ostatnio dobrej passy: sprawa Amber Gold, potem afera z zamienionymi ciałami ofiar katastrofy smoleńskiej. Co, Pana zdaniem, mógł zrobić premier, aby nie przegrać tak wiele na tych historiach? Co Pan by zrobił na jego miejscu?
Ta seria jest o wiele dłuższa. Leki, lekarze i aptekarze w końcówce ubiegłego roku, ACTA, taśmy PSL, co pośrednio dotyczyło całego rządu, cała masa wpadek wymiaru sprawiedliwości, wymienione przez panią kwestie itd. Poza sukcesem organizacyjnym mistrzostw piłkarskich żadnych zauważalnych osiągnięć. Bo przecież nawet odważna decyzja w sprawie wieku emerytalnego nie jest uznawana przez opinię publiczną za sukces. To wszystko świadczy o poważniejszych przyczynach. Z jednej strony, to błędy konkretnych ludzi, których najwyraźniej niewłaściwie dobrano. Z drugiej, to sygnał, że w rządzie nie funkcjonują mechanizmy wczesnego ostrzegania i że premier albo nie wie o nadciągających kłopotach, albo je lekceważy.
Recepta jest dość banalna. Lepiej zorganizować prace rządu i lepiej wszystko kontrolować. To oczywiście oznacza, że samemu też trzeba więcej pracować.

A może, co podnoszą niektórzy, pomysłem na lepsze notowania PO i rządu jest zmiana lidera, czyli Donalda Tuska?
Na kogo? To problem partii wodzowskich. Nie ma realnej alternatywy.

Myśli Pan, że Platforma jest tak podzielona, jak mówią jej wrogowie?
Niektórzy skrajnie prawicowi posłowie PO otwarcie mówią, że będą robili to, co uważają za stosowne, niezależnie od stanowiska partii. Czy jest to znak głębszych podziałów? Nie wiem, ale wydaje się to prawdopodobne.

PiS służy ta sytuacja, co widać chociażby po ostatnim sondażu, bo po raz pierwszy od wielu lat partia Jarosława Kaczyńskiego wyprzedza w nim Platformę. Był Pan zaskoczony wynikiem tego sondażu?
Skalą przyrostu poparcia dla PiS byłem zaskoczony. Tendencją - nie. Wydawało się, że PiS nie przebije dość nisko wiszącego sufitu, że ludzie pamiętają jego ekscesy z okresu rządzenia Polska. Okazuje się jednak, że wielu nie pamięta. Może to dotyczyć młodych wyborców, którzy 5-6 lat temu nie interesowali się polityką, może też być sygnałem ogólnego i silnego niezadowolenia z rządów PO.

Wierzy Pan, że Jarosław Kaczyński złagodniał, bo wygląda na to, że po raz kolejny zmienia retorykę?
Oczywiście nie. Po prostu narzucił na siebie owczą skórę.

Podobał się Panu pomysł z prof. Glińskim jako kandydatem na premiera?
Z punktu widzenia konstytucyjnego cyklu wyborczego to pomysł bez sensu. Gdyby wszyscy uznawali wynikającą ze zdrowego rozsądku zasadę, że kraj zasługuje na czas spokojnego rządzenia, a nie nieustannego propagandowego użerania się, to również nie powinno być tej propozycji. W gruncie rzeczy jest ona logiczna tylko z punktu widzenia interesów PiS. Jest elementem ofensywy politycznej mającym na celu utrzymywanie inicjatywy i retuszowanie wizerunku tej partii.

Profesor Gliński premierem nie zostanie, wotum nieufności wobec rządu też pewnie nie przejdzie, ale wyborcy mają wrażenie, że PiS chce coś w kraju zmienić. To chyba dobra taktyka?
Dobra dla partii, niezbyt dobra dla kraju. Państwo targane nieustannie ostrą walką polityczną to państwo nienormalne. Demokracja polega m.in. na tym, że co jakiś czas powierzamy komuś władzę i pozwalamy mu tę władzę sprawować. Jeśli natomiast nieustannie wieszamy na władzy (prezydent, rząd) psy, jeśli codziennie zmuszamy ją do zajmowania się często prowokowanymi awanturami, to działamy przeciw demokracji i swojemu państwu.

Z drugiej strony lepsza jest opozycja, która próbuje rozmawiać merytorycznie, niż taka, która cały czas atakuje Smoleńskiem. Nie uważa Pan?
Gdyby tak było rzeczywiście, to należałoby temu przyklasnąć. Ale tak nie jest. Przynajmniej w przypadku PiS. Czy na organizowane przez tę partię debaty zapraszani są członkowie rządu? Nie. O jakiej więc rozmowie można tu mówić? Ostatnio SLD zmienił taktykę i idzie właśnie w tym kierunku. I to jest prawidłowe.

Solidarna Polska dołuje w sondażach, PiS rośnie w siłę, myśli Pan, że politycy skupieni wokół Zbigniewa Ziobry opuszczą swego lidera i wrócą skruszeni na łono Prawa i Sprawiedliwości?
Pewnie nie wszyscy, bo niektórzy powiedzieli zbyt wiele i nikt ich tam nie potrzebuje. Ale to scenariusz bardzo prawdopodobny.

Jak Pan w tym wszystkim widzi lewicę? Też Pan uważa, że Ruch Palikota to formacja jednej kadencji?
Trawestując tytuł powieści Remarque'a "Na lewicy bez zmian". Przynajmniej bez większych zmian. Palikot? Jego inicjatywa nie miała prawa się powieść rok temu. Przy założeniu, że wyborcy zachowują się w pełni racjonalnie. Okazało się jednak, że można ich skutecznie uwodzić bardzo prostymi metodami. Kto wie, co wymyśli Palikot za dwa, trzy lata? Na pewno będzie mu trudniej, bo traci wiarygodność.

A Leszek Miller? Mówi się, że gra o wejście do koalicji?
SLD nie może wykluczać takiego wariantu, gdyby trzeba było wesprzeć obecny rząd przed upadkiem. W końcu lepsza PO u władzy niż PiS. A taki jest wybór. SLD zmarnował większość roku powyborczego. Teraz stał się nieco bardziej aktywny i zachowanie tej partii jest bardziej racjonalne w porównaniu z resztą opozycji. Zobaczymy, czy znajdzie to uznanie w oczach ankietowanych ludzi.

Ta koalicja dotrwa w ogóle do końca kadencji, ostatnio mocno w niej trzeszczy, a Waldemar Pawlak wyraźnie gra na dwa fronty?
Bardziej prawdopodobne jest, że jeszcze potrwa, niż nie. Czy dotrwa? Tego nie wiem. W moim rządzie PSL postanowiło przejść do opozycji bez wyraźnej przyczyny już przed wyborami. W rządzie Millera PSL głosowało przeciw proponowanej przez ten rząd ustawie. Tak więc doświadczenia w tym zakresie są bogate.

Nie wiem, czy Pan o tym słyszał, ale ostatnio pojawiła się hipoteza, że kiedy PiS zbliży się w sondażach do PO, a tak się właśnie stało, z cienia wyjdzie Aleksander Kwaśniewski i pod hasłem ratowania kraju stanie na czele lewicy, a Miller i Palikot będą musieli podać sobie rękę? Pan sobie wyobraża taki scenariusz?
Jest skrajnie mało prawdopodobny. Mógłby się spełnić tylko w przypadku, gdyby PiS chciał dokonać przewrotu w państwie. Na razie na to się nie zanosi.

A taki, że oto po prawej stronie sceny politycznej pojawi się nowe ugrupowanie, w którego skład wejdą takie osoby, jak: Michał Kamiński, Paweł Kowal, Roman Giertych, konserwatywna frakcja PO, jacyś politycy z Solidarnej Polski?
A po co? Ci ludzie mogą się spotkać w kawiarni i sobie pogadać. Łatwiej, taniej i z podobnym skutkiem.

Panie Senatorze, jaki więc scenariusz jest, Pana zdaniem, najbardziej prawdopodobny na najbliższe miesiące i lata? I jak wielki wpływ będzie miał na niego kryzys, który ponoć najdotkliwiej odczujemy w przyszłym roku?
Będzie tak "po naszemu". Zamiast zrozumieć, co się dzieje w świecie i uzgodnić przynajmniej zasadnicze elementy strategicznego programu dla Polski, który by obejmował energiczną modernizację gospodarki, edukacji i administracji, będziemy się żarli ze sobą o Ruskich i Szwabów, o Smoleńsk i krzyże, o pozorne przejawy suwerenności i pozorne formy patriotyzmu, o aborcję i związki partnerskie, okręgi jednomandatowe, Senat, liczbę posłów i parę innych podobnych rzeczy, od których zależy Bóg, Honor i Ojczyzna. A za 20 lat wprowadzimy do szkół zamiast lekcji religii obowiązkową naukę chińskiego.

Rozmawiała Dorota Kowalska

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krzyhoo1
niezwykle miłosierny dla premiera i jego gromadki
G
Gabriel
Jako Senator Pan Cimoszewicz powinien postulować zmiany aby nie
występowały zjawiska negatywne, które ciągle krytykuje i wie
na czym one polegają.
A
Admin
Za długo Donek siedzi na demotach...
a
artur
nauka chinskiego w szkolach juz dzis, to dobry pomysl
to zwiekszyloby zainteresowanie i kontakty z Chinami w przyszlosci,
moglibysmy gospodarczo duzo na tym zyskac
zreszta nauka jezyka mandarynskiego, bardzo dobrze wplynela by na rozwoj umyslowy naszych dzieci
poszerzyla ich horyzonty,
s
socjał
Sojusz SLD z PO? Ludzie czy was pogięło?? Ludzie potrzebuja LEWICY, a nie jakiegos PO-bis.

To pokazuje, ze interes obywateli jest kompletnie obojetny tej tzw. LEWICY. Chodzi tylko o stołki, wiadomo.

Jaka lewica poszlaby na koalicje z taka prawicowo-liberalną sitwa?
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Cimoszewicz: Platforma to partia jednego człowieka. Mam wrażenie, że Tusk jest zdemotywowany
???
Jan Rulewski powiedzial, ze najlepszym partnerem Platformy do rzadzenia bylby SLD i Leszek Miller,ktory ma praktyke i wie, co to znaczy dzialanie propanstwowe. Niestety Jan Rulewski takiej koalicji by nie zaakceptowal, ze wzgledow ideologocznych. Krotko mowiac Rulewski dziala przeciwko interesom panstwa polskiego. Takich jak on znajdzie sie w Platformie znacznie wiecej. Wobec tego trzeba trzymac sie Pawlaka, ktory jest najwiekszym hamulcowym wszelkich reform od poczatku III RP. Tusk jest pod calodobowym obstrzalem ideologicznym Kaczynskiego,drugiego hamulcowego III RP i musi mu jakos odpowiadac. Chwila nieuwagi(,,znikniecie premiera w ostatnich tygodniach") i notowania spadaja. Znaczy NIC NIE MOZNA ZROBIC- MUSI BYC JAK BYLO. Jedynym naszym sojusznikiem jest biurokracja unijna, ktora zmusza kazdy nasz rzad do wprowadzania unijnych regulacji.
d
długo_pis
skutkowalo to pozniejszymi tragicznymi wydarzeniami bo wplyneło na rozklad sil w ówczesnym parlamencie smierc paru posłow na wskutek prowadzonych postepowan, czy w koncu tragiczna w skutkach katastrofe lotnicza... pomyslec ze wszystko zaczeło sie od podrobionego podpisu, pieczatki i ucieczki do lasu
Dodaj ogłoszenie