Ciekawe, kiedy to wszystko pieprznie

Paweł Zarzeczny
Udostępnij:
Bóg istnieje. Jednak tak, istnieje. A piszę to, bo mam chyba jeden ze szczęśliwszych momentów w życiu. Mianowicie, właśnie dzieci moje idą razem na mecz Portugalczyków i Cristiano Ronaldo (córę nauczyłem nawet gwizdać, syna nie musiałem, on i tak by nie zagwizdał na nikogo).

No i te moje dzieci na pewno zaczną się chwalić, w końcu są moje. Córa, że właśnie skończyła gimnazjum z czerwonym paskiem, pierwszy raz w życiu, w najważniejszym momencie. Dostając najwyższe stopnie z przedmiotów tak dla małej dziewczynki egzotycznych jak matma, fiza, chemia (to znaczy, ja też miałem z tego wszystkiego piątki, zawsze będąc młodszym dwa lata od rówieśników, ale ja to byłem specyficzny - mianowicie, tak patrzyłem na obijane po twarzy przez ciotkę moje siostry, że ze strachu przed... mordobiciem od razu nauczyłem się wszystkiego, to pozwoliło mi całe życie wagarować i kpić z nauczycieli - byli głupsi, cudowne to uczucie). No więc córa zaczęła się uczyć w idealnym momencie, kiedy mózg jeszcze chłonny i wszystko łyka jak karpik... Paulinka będzie dumna jak paw, wygwiżdże Krystynę Ronaldową (pewnie nawet uważa, błędnie niestety, że jest ładniejsza - jest jedynie, ale aż, dla mnie, cenniejsza) I zje kilka porcji frytek, ględząc coś o tym, że się odchudza... Schemat małolatki.

Nasi udowodnili coś, co specjalnych dowodów nie wymagało - że są najgorsi. Ale i tak ich kochamy, dobrze, że nie przeszkadzają w grze

No, a syn ma dla niej ważny komunikat, ważny i dla mnie. Mianowicie - wreszcie... zostanie ojcem! Synowa jest w ciąży. Jak rozumiecie, oznacza to, że zostanę niebawem dziadkiem (i już dostałem pytanie, czy będę się opiekował dzieckiem, oczywiście nie, bo nauczyłbym je tylko złych rzeczy, jak zgadujecie trafnie, ale w asyście synowej, mądrej kobiety, skoro wybrała sobie mojego syna, prosciutto poniańczę jak najbardziej). Jedyna zła wiadomość jest taka, że przyszli rodzice już wybrali imię dla... córeczki (nieprzypadkowo użyłem słowa "dziecko" - bo mówi się albo "dziecko", albo "syn". Ale dobra, to zagadka, może kutasik się schował na USG, a jak będzie nawet dziurawiec, no to przecież tyle w życiu skorzystałem, że samemu też czasem wypada coś wrzucić na rynek. No więc to imię, trzymajcie mnie, to... Mia. Jak Mia Farrow, jak Mia Wallace z "Pulp fiction" - Mia. Od razu krzyknąłem z rozpaczy - Mamma Mia!!! Czy wyobrażacie sobie, że ktoś może się nazywać Mia Zarzeczna? A ja wyobraźnię mam dosyć sporą i sobie tego nie wyobrażam. Ale czasu jeszcze sporo, najważniejsze, żeby zdrowa była ta Mia i żeby nie była żmija. No więc dzieci będą się wzajemnie chwalić, zapraszały też na mecz mnie, ale mam sporo pracy w Orange Sport. I tak cud boski, że szef zabronił mi łażenia po innych telewizjach, więc zamiast wystąpić do tej pory 300 razy w TVN, 200 w TVP 1, 100 razy w Polsacie, odrzucam te telefony z regularnością zegarka (kłamię, że jestem na Ukrainie, jak są namolni nazbyt), wysypiam się (choć przyznam, czasem z kobietą, więc bywa różnie) i kibicuję.

Kliknij, aby czytać pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

No i powiem wam - ja bym się mógł tym dzieciom też czymś pochwalić. Mianowicie poznałem anioła, być może najfajniejszą kobietę w Warszawie, która dba o mnie jak nikt i nigdy o mnie nie dbał. To znaczy mam do dyspozycji przede wszystkim coś w rodzaju mało mi znanego rodzinnego ciepła, to najważniejsze, poza tym kamienicę i dwa superauta, piwnicę pełną wina i najlepszą kuchnię pod słońcem, i mądre rozmowy (bo to kobieta mądra), i oglądanie meczów... Właściwie powinienem się zakochać, gdyby nie to, że ja nie wierzę w cuda - jest tu jakaś szatańska pułapka, po której jak zwykle zostaną ból i rozczarowanie. I wychodzą ze mnie tchórzostwo, lęk przed utratą wolności (nie lękajcie się, nigdy jej nie porzucę, wolności, bo jest to wartość bezcenna i najważniejsza). Ale jest mi dobrze, tyle że dostaję niepokojące sygnały. Mianowicie moja przyjaciółka chciałaby mnie pięknie ubrać i odchudzić. Ubrać, fakt, przydałoby się, bo chodzę jak łazęga w jednych butach, ale wy nie wiecie, co to jest zapłacić pięć tysięcy za gaz...

Ale odchudzić? Gdy właśnie zajadamy młode ziemniaczki, kalafiorki, jagnięta, fasolkę, pomidorki, gicze cielęce, czereśnie, ogóreczki małosolne, młody bób, a w lodówce czekają tylko na skinienie kozi serek, foie grais i kawior... No więc szatan macza w tym palce albo - co mówię przyjaciółce - GRU. Albo Mosad (nawet bym wolał). Nie wierzę w cuda, wiem, że to jest nierealne, żeby było prawdziwe. I uwierzcie, zresztą zawsze mówię, co myślę, że coś walnie, coś się popsuje. I modlę się, żeby u mnie, a nie u dzieci. No i u wnuczki! Jezu, będę dziadkiem, ale głupie uczucie. Czas umierać, staruszku!

O Euro nie będę wam pisał, poza tym że nasi udowodnili coś, co specjalnych dowodów nie wymagało - że są najgorsi. Ale i tak ich kochamy, dobrze, że teraz nie przeszkadzają w grze w piłkę innym, a my, kibice, przynajmniej żeśmy się policzyli i poczuli dumę nie z jednego czy drugiego piłkarza, gola, tylko z własnej ojczyzny. Dla mnie, a duże to wyrzeczenie, ważne jest przyznanie się do niewiary w polityków. Byłem pewien, że te gnoje nic nie potrafią. A to nie gnoje, tylko kompetentni ludzie. Dwóch podziwiam - Nowaka, że przepchnął tę autostradę w sposób gierkowski, czyli skuteczny, i Cichockiego, tego od służb. Jeżdżę nocami po Warszawie i okolicach i czuję się bezpiecznie. I mogę pracować, a po robocie pić piwo i nikomu to nie przeszkadza. No nie, przeszkadza przyjaciółce, że od tego tyję, a ja bez piwa nie miałbym przecież miliona przyjaciół i byłbym nudny i powtarzalny jak Palikot. To już wystarczy chyba, że wyglądam jak Anna Grodzka...

No, ale to jest zawsze sporny temat z damami, które mnie otaczają - mianowicie wszystkie chciałyby mnie ucywilizować, mają prawo, ale primo - będąc ładniejszym, zaraz poderwę inną, chciejcie raczej, żebym był brzydki i nudny, a secundo - źle bym się czuł w obcej skórze. Przyszedł mi do głowy film "Gorączka" z De Niro, chyba najlepszym aktorem, jakiego widziałem w życiu, i on gra gangstera obrabiającego największe firmy. I ma zasadę taką, bandycką, pozwalającą się konspirować. Nigdy nie wiąż się z nikim, kogo nie potrafisz zostawić w kilka minut! No i oczywiście De Niro - w końcu to film - zakochuje się w prostej dziewczynie z księgarni, no i zamiast spieprzać (gdzie pieprz rośnie, stąd - spieprzać), chce ją ze sobą mieć, bo kocha, no i płaci za to życiem. Hm, co byście doradzili - wiązać się z kimś, kogo nie można zostawić w pięć minut, bo jest zbyt szlachetny i na to nie zasługuje, poddać się, stracić ciężko wywalczoną wolność, schudnąć, nie pić piwa i stać się podobnym do innych nudziarzem? Czy się nie poddać, wybierając zło...

Kliknij, aby czytać pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

Pomyślcie, człowiek uchodzący za cynika też miewa rozterki. Zresztą, cynicy to byli bardzo mądrzy ludzie.

No dobra, nie nudzę już, oglądam kolejny mecz i czekam na opowieści dzieci. A ponieważ syna czeka pierwszy poród (to znaczy jego małżonkę, ale jednak), no to śliczny dowcip, który na pewno mu opowiem.

Stoi młody tatuś pod szpitalem. I krzyczy do okna na piętrze:
- Urodziło się?
I słyszy kobiecy głos:
- Urodziło!
- Chłopiec czy dziewczynka?
- Chłopiec!
- A do kogo podobny?
- Nie znasz!

No dobra, poza brakiem kasy mam na tym Euro cudne dni. I zadaję sobie tylko jedno pytanie - gdzie popełniłem błąd...

Kliknij, aby czytać pozostałe felietony Pawła Zarzecznego

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pawlo_lubi_fantazjowac
stan upojenia alkoholowego niemal murowany, w końcu miłość do upijania się piwem wcale nie jest skrywana, a nawet podkreślana we wielu tekstach. szczególnie lubi pić "prywatnie", czyli w czasie gdzie właśnie pisze artykuły jak ten wyżej.
T
Tomek
artykuł równie pasjonujący jak manewry taktyczne Franciszka Smudy
m
mesut
a ty bucku za klawiaturą czym się interesujesz? Historią, wojnami (tak jak to robi niemilionowy plebs) gdzie paru spoconych człowieczków biega z podłużnym kawałkiem metalu w ręce i strzela w innych człowieczków innym kawałkiem metalu (nabojami), a może ekologią, gdzie mała istotka zaopatrzona w pierze robi ohydny kał na zwilżoną od rosy traweczkę, a inna istotka tępymi oczkami przewraca aby upodobać się chcącej ciągle kopulować innej istotce? pewnie tym się zachwycasz?
drogi chłopczyku/droga dziewczynko, która myśli że jest mądra: wszystko, każdą jedną dziedzinę, która obecnie może być obiektem zainteresowania człowieka można sprowadzić do najprostszej rangi, do czegoś, co wydaje się, że może fascynować tylko ludzi najprostszych. ty to uczyniłaś akurat z piłką nożną, bo zapewne masz kompleksy i nikt inny nie podziela twoich wcale nie mądrzejszych zainteresowań. próbujesz zgrywać filozofa i osobę będącą intelektualnie ponad całym plebsem emocjonującym się piłką, podczas gdy sama jesteś pewnie osóbką równie małą, a nawet mniejszą. niepozdrawiam.
a
adam
co pan oszalal?- kogo interesuja osiagniecia naukowe pana, pana corki , oraz innego rodzaju osiagniecia pana syna. no i ta kryptoreklama. caly tekst bez sensu. czas sie wyspac
m
miś dwa
Tak tak, to prawda. Wszyscy znamy to już na pamięć. Jak na niezwykłego bystrzaka iintelektualnego orła, to ta przewidywalność i powtarzalność jest już nudna. W kółko ten jakiś bóg, te niby super dzieci, te fantazje o sypianiu z kobietami... Ale najgorsze jest to, że pawełek cały czas próbuje wszystkich przekonać, że on myśli (jako jedyny) w poprzek, odwrotnie niż inni, zawsze inaczej i ciekawiej. A tu tymczasem cały czas, nieustannie te same pospolite fantazje - jaka tu oryginalność, jeśli się zachwyca kilkoma spoconymi facetami biegającymi z kawałkiem zszytej skóry, podobnie jak to czyni milionowy plebs? Jaka oryginalność w dyskutowaniu o sporcie samemu będąc nieruchawym klockiem (pokażcie mi chociaż jedną laskę, która poleciała na skrywającą się w tym klocku inteligencję)?
M
Miś
Fajnie napisane, ale mnie już nudzą fantazje Pawełka. Znam je już na pamięć.
J
JURAS
Czy to tylko licencja poetica - ta miłość - ma się rozumieć. Pan nie wygląda na faceta za kórym szaleją kobiety tego pokroju o którym pan pisze. Raczej jakieś sklepikarki smażace rano nalesniki...Ale może, może...Bo nie wiem czy poanu to ktos powiedział ala pana powierchownosc pokroju karczmarza zmusz mnie do takich ocen. Niech pan wybaczy.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Ciekawe, kiedy to wszystko pieprznie
j
j
Panie Pawle,
nie poddawać się. Za wszelką cenę!

pozdrawiam
j
Dodaj ogłoszenie