Ci, którzy nie boją się kryzysu: Wybrańcy polskiego biznesu

Barbara Dziedzic
Zarobki na giełdzie wzrosły mimo kryzysu. Menedżerowie zarobili o 7 proc. więcej niż rok wcześniej
Zarobki na giełdzie wzrosły mimo kryzysu. Menedżerowie zarobili o 7 proc. więcej niż rok wcześniej Wojciech Barczyński/Polskapresse
Prezesi spółek warszawskiej giełdy nie boją się kryzysu. Rosną dochody menedżerów, a zarobki w prestiżowych branżach poza stolicą dorównują już tym w Warszawie. Najwyższe polskie pensje opisuje Barbara Dziedzic

Czterdzieści tysięcy złotych - tyle średnio zarabia miesięcznie prezes polskiej spółki notowanej na giełdzie. Nieco mniej, choć nieznacznie, co miesiąc wpływa na konta wiceprezesów. Robi wrażenie? Idźmy więc dalej - dziesięciu najlepiej zarabiającym prezesom wypłacono w 2011 r. łącznie 60 mln zł. A pensje rosną mimo kryzysu. Witajcie w świecie wielkich pieniędzy.

Bogatsi w kryzysie

Przeciętne wynagrodzenie prezesa spółki wzrosło do 708 tys. zł rocznie, czyli 59 tys. zł miesięcznie. "Rzeczpospolita" przeanalizowała raporty największych polskich firm notowanych na GPW i okazało się, że menedżerom i pracownikom giełdowych spółek zapłacono ogółem 42 mld zł, to znaczy o ok. 7 proc. więcej niż rok wcześniej. Menedżer może spodziewać się natomiast 550 tys. zł. przychodu rocznie. Najbardziej opłaca się jednak inwestować w banki i ubezpieczenia. W tych branżach roczne dochody na tym samym stanowisku wzrastają nawet do 1,7 mln zł rocznie. Na prawie 1,5 tys. menedżerów, uwzględnionych w raporcie Sedlak&Sedlak, największym niepaństwowym badaniu zarobków, 253 z nich zarobiło w ubiegłym roku ponad milion złotych, a 70 - ponad 2 mln.

Wzrost wynagrodzeń paradoksalnie nie jest jednak zwiastunem poprawy giełdowej kondycji. Z tych samych badań wynika, że menedżerskie pensje niewiele mają wspólnego z zarobkami samej GPW. Od czego więc zależą? Od wielkości spółki. I tak najbardziej opłaca się prezesura w giełdowych gigantach, nawet jeśli nie odnotowują one spektakularnych sukcesów. Wiceprezesi i członkowie zarządów 20 największych spółek warszawskiej giełdy na opłacenie pracowników najwyższego szczebla przeznaczają po ok. 9,8 mln zł rocznie. Dla porównania, już spółki WIG80, to znaczy mniejsze, na ten sam cel przeznaczają prawie 2 mln zł mniej.

Wiadomo także, w których zarządach szczególnie opłaca się budować swoją zawodową pozycję. Najbardziej swoich menedżerów docenił TVN, wypłacając trzyosobowemu zarządowi po niemal 5 mln zł na głowę. Tuż za TVN hojnością może się poszczycić TU Europa. W tej firmie analogiczne pensje wyniosły po 3,8 mln zł. Dalej warto wspomnieć jeszcze Getin Noble Bank (3,1 mln zł) i Cyfrowy Polsat (3,1 mln zł).

IT przepustką do wielkich pieniędzy

W niepewnych czasach kryzysu najbardziej spokojni o swoje konta mogą być eksperci IT. Wśród firm, które w 2011 r. najlepiej wynagradzały swoich menedżerów, znalazły się Comarch i Asseco Poland. Zresztą badania zarówno polskie, jak i amerykańskie pokazują, że najbardziej opłaca się dziś inwestować właśnie w technologie informatyczne. Główny Urząd Statystyczny obliczył, że przeciętne zarobki szeregowych pracowników wynoszą tu po 6,5 tys. zł brutto. Jeśli zaś nie IT, to energetyka, ciepłownictwo i handel - radzą eksperci. A twarde dane GUS podpowiadają, że zaraz po informacji i komunikacji sektorem, gdzie można najlepiej się dorobić, jest górnictwo i wydobywanie. Tu zarobki oscylują wokół 6,4 tys. zł. Są więc tylko nieznacznie mniejsze niż speców z IT. Trzecie miejsce zajmuje wytwarzanie i zaopatrywanie w energię, gaz i wodę. Tu średnia miesięczna przekracza 5,6 tys. zł. Dalej to już 3,7 tys. zł, które należą się pracownikom sektorów budownictwa, obsługi rynków nieruchomości i przemysłu.
Jeśli nie IT, to koniecznie branża medyczna - radzi "US News & World Report". Amerykańska firma analityczna prognozuje, że to właśnie w medycynie będzie można zbić fortunę w niepewnych czasach. W perspektywie kolejnych kilkunastu, a może nawet kilku lat, to właśnie ta branża ma oferować najlepsze finansowe perspektywy. Już dziś w USA, jak również w Europie Zachodniej brakuje chociażby wykwalifikowanych opiekunów medycznych. Deficytowe profesje to pielęgniarki, asystenci medyczni czy fizjoterapeuci. Analitycy spodziewają się, że do 2020 r. w samych Stanach Zjednoczonych liczba zatrudnionych pielęgniarzy wzrośnie o przeszło 25 proc. Wzrosną także ich wynagrodzenia.

Wróćmy jednak na polską giełdę. Wysokość zarobków najlepiej widać tu, jeśli przyjrzeć się personaliom. Szczęśliwym zwycięzcą rankingu (badania Sedlak&Sedlak) najlepiej zarabiających giełdowych prezesów został Janusz Filipiak z firmy Comarch. Złoty medal zawdzięcza dochodom rzędu 12 mln zł w 2011 r. Co więcej, Filipiak może się poszczycić nie tylko najwyższym rocznym dochodem, ale też najwyższą w całej historii zarobków na GWP pensją szefa giełdowej spółki. - Wydaję zaledwie nikły procent tego, co zarabiam, a jeździć nie mogę byle czym, choćby ze względu na prestiż firmy. Ludzie, z którymi robię interesy, przywiązują do atrybutów bogactwa dużą wagę - tłumaczył profesor w rozmowie z "Polityką". Oprócz informatycznego giganta, Filipiak jest także właścicielem piłkarskiego klubu Cracovia.

Kolejne miejsce na podium od prezesa Comarchu dzieli przeszło 3 mln zł. Jacek Podoba z Towarzystwa Ubezpieczeniowego Europa zarobił 8,7 mln. Jego wynagrodzenie stanowiło niemal połowę całej sumy przeznaczonej na pensje pracowników. - Mam przeszłość i naturę sportowca. W ten sposób często odreagowuję. Również ze sportów czerpię siłę, motywację i chęć do ścigania się, czasami nawet sam ze sobą - zdradzał jednemu z branżowych magazynów. Bo historie ludzi wielkiego biznesu bardzo często związane ze sportem.

Dalej na liście najlepiej opłacanych prezesów sytuują się Markus Tellenbach z TVN, którego dochody osiągnęły 7,3 mln, Alicja Kornasiewicz z Pekao z 6,2 mln przychodów, Dominik Libicki z Cyfrowego Polsatu - 5,1 mln i Moshe Greidinger z Cinema City - 4,8 mln.

Miliony spoza Warszawy

Dotychczas jasne było, że to województwo mazowieckie, jeśli nie sama stolica, zarabia najwięcej. Jednak to także się zmienia. Z badań wynika, że pensje menedżerów spoza centralnej Polski zaczynają z powodzeniem dorównywać Warszawie. Na przykład dyrektor w branży energetycznej, niezależnie od lokalizacji, może się spodziewać pensji w wysokości 15 tys.-25 tys. zł brutto miesięcznie, zaś menedżer tego samego sektora 13 tys.-23 tys. zł. Pracodawcy w mazowieckim i śląskim najczęściej oferują takie same wynagrodzenia dyrektorom produkcji (18 tys. zł) i dyrektorom jakości (22 tys. zł).
Mimo niezłych dochodów i, co najważniejsze, nie mniejszych perspektyw, wszystkim wymienionym branżom i tak daleko do nazwisk ze szczytów list najbogatszych Polaków. To doskonale znane twarze, bo tak naprawdę od lat niewiele zmienia się na górze rankingów. Niezmiennie króluje na nich Jan Kulczyk z majątkiem, który opiewa na 9,7 mld zł (szacunki tygodnika "Wprost"). Najważniejszą jego składową stanowią akcje piwnego koncernu SABMiller. Ich wartość jest szacowana na ok. 6 mld zł. Jednak tym, co teraz najbardziej zajmuje Jana Kulczyka, jest rozwijanie międzynarodowej grupy spółek inwestujących w wydobycie gazu i ropy w Afryce, Europie i na Bliskim Wschodzie. Co zrobić, żeby zarabiać wielkie pieniądze? Wcześniej wstawać i więcej się uczyć - poradził zapytany o receptę na sukces biznesman.

Drugim dobrze znanym szerokiej publiczności potentatem jest Zygmunt Solorz-Żak. 8,5-miliardowy majątek zawdzięcza inwestycjom w media i telekomunikację. Jest kojarzony z takimi markami jak m.in. Polkomtel, Telewizja Polsat i Cyfrowy Polsat, a także Invest Bank. Niedawno sprzedał niemal cały majątek, by zainwestować w operatora telefonii komórkowej Polkomtel.

Leszek Czarnecki swoje finansowe imperium, warte 5,6 mld zł, w skrócie podsumował tak: Pierwszy obszar działalności to Getin Noble Bank. Drugi to Idea Bank - przeznaczony dla małych i średnich firm, wokół niego funkcjonują firmy zajmujące się np. doradztwem księgowym i podatkowym. Trzeci obszar to firmy działające w branży finansowej na Wschodzie: czyli na Białorusi, Ukrainie i w Rosji - tam wciąż notujemy duże wzrosty obrotów. Czwarta jest działalność deweloperska .

U szczytu rankingu jest jeszcze Michał Sołowow (7,5 mld zł). Do jego spółek należą Echo Investment, Rovese (dawniej Cersanit), Barlinek. Krótko mówiąc, Sołowow stawia na rynek nieruchomości. Jest jeszcze Synthos, spółka branży surowcowej. Zaś oprócz robienia wielkch pieniędzy biznesmena pasjonują rajdy samochodowe. - Nie ma cudu. Wiem, że jestem najstarszym wyczynowym kierowcą w Polsce. Ale jestem przekonany, że fizycznie najsprawniejszym - mówił w wywiadzie dla jednej z gazet. - Widzę na trasie nowy narybek - 20-letnie chucherka, które nigdy nie kopały piłki. Tego pokolenia nie boję się zupełnie - zapewniał. Bo "wyczynowe" inwestowanie na giełdzie to też bardzo wyczerpujący sport.

Barbara Dziedzic

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
killa
po prostu. dla mnie autorytetem jest Leszek Czarnecki który mimo tego,że zarabia dużo pieniędzy, dzieli się swoją wiedzą i pomaga młodym osiągnąć sukces.
Dodaj ogłoszenie