18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Chwin: Adam Michnik jest autorytetem, który nie zastygł w pomnikowej pozie

Redakcja
Stefan Chwin
Stefan Chwin Fot. Grzegorz Mehring/Polskapresse
- Adam Michnik jako postać odgrywająca istotną rolę w naszym życiu politycznym i intelektualnym jest z pewnością ważnym punktem odniesienia dla znacznej grupy Polaków i część z nich nadal uznaje go za autorytet. On nie zastygł w żadnej pomnikowej pozie i w żadnym razie nie widzę go w roli instytucjonalnego autorytetu, który zmuszałby innych do myślenia na swój sposób - mówi prof. Stefan Chwin, pisarz, w rozmowie z Andrzejem Godlewskim.

Rok 2011 minister kultury ogłosił Rokiem Czesława Miłosza (100-lecie urodzin), a Sejm Rokiem Marii Skłodowskiej-Curie (100 lat od przyznania drugiej Nagrody Nobla). W ten sposób mają zostać przypomniane ich życie i dorobek. Ale w tych inicjatywach widać potrzebę istnienia uznanych autorytetów. Tylko czy w erze Facebooka i Twittera, kiedy każdy sam konstruuje swoją społeczność i hierarchię, ktokolwiek może odgrywać rolę autorytetu publicznego?
W moim życiu intelektualno-duchowym nie występuje pojęcie autorytetu. Ja uznaję tylko autorytety warunkowe.

Co to znaczy?
W potocznym rozumieniu autorytetem jest dla nas ktoś, kto posiada wyjątkowe zalety i kompetencje, które sprawiają, że możemy mu zaufać bez zastrzeżeń. Gdy więc ktoś taki mówi nam, że powinniśmy zrobić coś lub czegoś zaniechać, to stosujemy się automatycznie do jego wskazań. Otóż ja nie miałem i nie mam takiego stosunku do nikogo. Niektórych ludzi cenię i szanuję jako autorytety warunkowe, to znaczy ufam im, ale do pewnego stopnia.

Dlaczego?
Moje doświadczenie życiowe mówi mi, że nie ma ludzi, którzy byliby wykuci z jednej bryły, to znaczy, którzy byliby autorytetami we wszelkich możliwych dziedzinach życia. Na przykład Czesław Miłosz był dla mnie autorytetem w kwestiach literackich i filozoficznych, ale nie we wszystkich. Podobnie traktowałem moich mistrzów: prof. Marię Janion, prof. Jana Błońskiego. Osoby te stanowiły dla mnie ważny układ odniesienia, ale nie we wszystkim się z nimi zgadzałem.

I pewnie nie przypadkiem razem ze Stanisławem Rośkiem napisał Pan książkę pt. "Bez autorytetu" w 1981 r.
Zastanawialiśmy się w niej nad tym, czy możliwa jest "etyka bez autorytetu", o której w swoich esejach pisał m.in. Stanisław Barańczak. Było to w czasach, kiedy to starano się nam wbić do głowy różne twarde autorytety polityczne i ideologiczne. My jednak szukaliśmy formuły życia, w którym nie obowiązywałaby zasada bezgranicznego zaufania.

Czytaj także:
* Adam Michnik: PiS jest jak Komunistyczna Partia Polski
* IPN musi przeprosić Adama Michnika
* Galeazzi: To skandale i wojna biskupów spowolnią beatyfikację Wojtyły
* Źródła w Rzymie: Beatyfikacja Jana Pawła II w przyszłym roku
Udało się Panom?
Dzisiaj dość często mówi się o braku autorytetów. Że to jest podobno znak naszych czasów. Że młodzież żadnych autorytetów nie ma, trzeba więc jej jakieś autorytety dać, bo inaczej młodzi ludzie zdziczeją. I że kiedy ci ludzie będą mieli autorytety, to się wszystko polepszy. Tymczasem wiem, że jest wielu ludzi w Polsce, którzy uznają kogoś za autorytet absolutny. Na przykład niektórzy moi starsi znajomi uznają za absolutny autorytet o. Tadeusza Rydzyka. Mam też znajomych, którzy podobnie traktują, względnie traktowali, Jana Pawła II. Są też tacy, którzy traktują tak Jarosława Kaczyńskiego. Bezgraniczne oddawanie się autorytetowi to nie jest jednak, moim zdaniem, dobry sposób na sanację wszystkiego.

Znaczna część liberalnej inteligencji odrzuca religijne autorytety, natomiast dość bezkrytycznie podchodzi do autorytetów z własnego środowiska. Mam wrażenie, że taka postawa nie jest Panu bliska.
W moich "Kartkach z dziennika" wyraźnie daję do zrozumienia, w czym się nie zgadzam z osobami, które uznaję za bardzo ważne dla mojego życia duchowego. Cenię je, ale nie zajmuję wobec nich postawy wyznawczej. Jeśli chodzi np. o Miłosza, to bardzo go ceniłem za rozpoznania dotyczące kryzysu kultury europejskiej. Jego "Ziemia Ulro" stanowi bardzo dobry i głęboki opis tego zjawiska, choć może, jak zauważył Zbigniew Herbert, jest to książka nieco chaotyczna. Jednak Czesław Miłosz miał inny obraz człowieka niż ja i w tej sprawie prowadziłem z nim otwarty spór. Miałem też zastrzeżenia co do Herlinga-Grudzińskiego czy Andrzeja Szczypiorskiego, za co mi się oberwało.

Ale przecież wielu intelektualistów, których zapewne i Pan szanuje, regularnie żali się, że w Polsce zbyt łatwo i zbyt często niszczy się autorytety.
W naszym kraju toczy się walka między Polską "narodowo-katolicką" a Polską "liberalną", Polską "okrągłostołową" a Polską "antyokrągłostołową" o przyszły kształt polskiej kultury. Obie strony chcą narzucić społeczeństwu polskiemu hierarchię własnych autorytetów. I nie ma w tej walce niczego złego do momentu, gdy próbuje się sprawy załatwiać administracyjnie, to znaczy np. stosownym dekretem eliminuje się z list lektur nazwiska "niesłusznych" pisarzy. Kiedy władzę polityczną wykorzystuje się do ustalenia kanonu autorytetów. Próby narzucania autorytetów czy ich rewidowania są normalnym mechanizmem zdrowej kultury - jeśli się wyrażają w języku merytorycznych debat. Oficjalne ustanawianie hierarchii "nietykalnych" oznacza zastygnięcie kultury w bezruchu.

Niestety, dzisiaj każda strona marzy u nas o tym, żeby nikt nie ośmielił się podnieść ręki na "prawdziwy autorytet", to znaczy ten, który jest "naszym" autorytetem. Walka ta wcale nie oznacza jednak jakiejś katastrofy w dziedzinie autorytetów. Podczas moich niedawnych wizyt w hospicjum poznałem osoby, które robią tak wspaniałe i trudne rzeczy, że chyba musi za tym stać mocny autorytet duchowy. Spotykam wolontariuszy, którzy nawet jeśli nie mają autorytetu personalnego, to z pewnością autorytetem jest dla nich system wartości, który nakazuje im konkretne zachowania. Ich dość mało obchodzą spory wokół "hierarchii autorytetów". Mają w sobie busolę moralną niezależną od wszystkiego.

Czytaj także:
* Adam Michnik: PiS jest jak Komunistyczna Partia Polski
* IPN musi przeprosić Adama Michnika
* Galeazzi: To skandale i wojna biskupów spowolnią beatyfikację Wojtyły
* Źródła w Rzymie: Beatyfikacja Jana Pawła II w przyszłym roku
Mimo to chyba brakuje wybitnych osobistości, które mogłyby stanowić wzorce dla współczesnych Polaków. Spośród trójki bliskich Panu duchowo osób, które Pan wspominał w naszej rozmowie, nie żyje dwoje, a Jan Paweł II zmarł prawie sześć lat temu.
Ale Jan Paweł II ciągle jest wśród nas obecny. Jego głos wciąż słychać w mediach, a on sam nadal oddziałuje na Polaków. Chociaż ja z wieloma jego myślami się nie zgadzałem, np. z jego tezą, że w Europie toczy się wojna między cywilizacją życia a śmierci, uważam jednak, że idea wieloreligijnych spotkań w Asyżu czy odwiedziny papieża w synagodze rzymskiej to ważne wzorce do naśladowania. Tu zasada autorytetu nie słabnie. Poza tym każdy z nas ma autorytety w swoich dziedzinach zawodowych. W dziedzinie polonistycznej bardzo szanuję Marię Janion, Michała Głowińskiego, Ryszarda Przybylskiego, Janusza Sławińskiego, Jerzego Jarzębskiego, Przemysława Czaplińskiego, Ryszarda Nycza, Aleksandra Fiuta i wielu innych. Jednak zdarzają się też naukowcy, np. profesorowie fizyki czy chemii, którzy są wybitnymi autorytetami w swoich domenach zawodowych, ale nie sprawdzają się w funkcjach społecznych. Są to więc wyłącznie autorytety częściowe.

A jak w tym kontekście ocenia Pan Adama Michnika? W przeszłości podważał autorytety, ale później, gdy sam stał się jednym z nich, bezpardonowo zwalczał swoich krytyków.
Adam Michnik jako postać odgrywająca istotną rolę w naszym życiu politycznym i intelektualnym jest z pewnością ważnym punktem odniesienia dla znacznej grupy Polaków i część z nich nadal uznaje go za autorytet. On nie zastygł w żadnej pomnikowej pozie i w żadnym razie nie widzę go w roli instytucjonalnego autorytetu, który zmuszałby innych do myślenia na swój sposób. Przecież kiedy ośmielił się podać rękę generałowi Kiszczakowi czy generałowi Jaruzelskiemu, miał przeciwko sobie także własne środowisko, potrafi więc iść pod prąd tak, jak to robił dawniej w dużo gorszych czasach.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Czytaj także:
* Adam Michnik: PiS jest jak Komunistyczna Partia Polski
* IPN musi przeprosić Adama Michnika
* Galeazzi: To skandale i wojna biskupów spowolnią beatyfikację Wojtyły
* Źródła w Rzymie: Beatyfikacja Jana Pawła II w przyszłym roku

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

ł
łowca czerwonych

Ależ mnie p. Chwin rozbawił... Michnik autorytetem - chyba dla tych, którzy nie wiedzą co myśleć, mówić i pisać dopóki nie przeczytają w Wybiórczej.

Z
Zygfryd

Michnik to największy szkodnik od 1989r. Tyle zła (kłamstwem) co on z swoją "gazetą" narobił jest nie do wybaczenia. Powinien z tą swoją redakcją siedzieć do końca życia w pierdlu.

L
LUBELAK

ZADEN ZYD NIE MOZE BYC AUTORYTETEM DLA POLAKA . MY MAMY SWOJE AUTORYTETY !

z
zdzich

i to ma być autorytet przecież on dla kariery i żeby być w mediach zakapował swego kolegę rywina jakaż to świnia nagrywa przyjaciół to kapuś z nie jasnym życiorysem ze stanu wojennego.

b
bubu.

A moze jakas NIKE ?
Chce byc zauwazony przez Wyborowa~ ?

Panie Chwin,
mam w pracy jedna z Pana ksiazek. Namocze ja w wodzie, zeby papier stal sie przyjemniejszy do wycierania d***. I jak tylko wyschnie, powiesze ja w toalecie z odpowiednim komentarzem :)

o
olo

Michnik autorytet ?! no się ześmiałem ze śmiechu jak pszczoła no a poważnie może on i jest autorytet ale nie dla Polaków a dla swoich tych scyzorykiem chrzczonych podobnie jak Wałęsa i wielu wielu innych pajaców typu Geremek , Bartoszewski czy J. Nowak , Jeziorański więc bronią i wygadują takie niby autorytety takie banialuki .

a
anna

Jaruzelski i Kiszczak.Paranoja!

G
Gdansk Stare Miasto

w tej POmnikowej POzie.Bylby Swiety Spokoj.

G
GAMA

Wart Pac Pałaca, a pałac - Paca.
Swój broni swojego. Przypomina mi sie obrona wesołego Romka pedofila.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Chwin: Adam Michnik jest autorytetem, który nie zastygł w pomnikowej pozie

S
Szechter

Bezwzględny czerwony naziol, otrzymał od sowietów, od samego Gorbaczowa i KGB misję trzymania za mordę Polaków według sowieckich procedur, z których słynął dr. Goebbels.
Jeśli wegług mordercy politycznego Michnika PiS to KPP, to on pierwszy powinien do niej wstąpić. Choć tatko był w KP Zachodniej Ukrainy, która za cel miała zniszczenie polskiego państwa. Takowi się nie udało, ale synuś ciągnie rodzinny biznes.

k
koniec Donald, koniec

ZDRADA. II połowa lat 80. Francja. Turowski, "założyciel" pisma "Libertas" (niby bardziej intelektualnej wersji lubelskich "Spotkań"), brat w zakonie Jezuitów, rezygnuje jednak ze święceń kapłańskich i po 10 latach występuje z Zakonu, bo chce się żenic. Jego wybranką jest jego uczennica z lektoratu rosyjskiego, który Turowski prowadzi u Jezuitów PANNA ROCARD... córka PREMIERA FRANCJI za rządów PREZYDENTA MITTERANDA. NIEZŁA PARTIA, PRAWDA? W ostatniej chwili, szeroko rozreklamowany ślub nie dochodzi -- z jakiejś tajemniczej przyczyny -- do realizacji. FRANCUSKI KONTRWYWIAD? Zaraz szybko Turowski żeni się (niektórzy mówią, że na następny dzień w stosunku do planowanej daty ślubu z ROCARD!) z Hiszpanką nazwiskiem De Dios De Dios (która -- było, nie było - chyba głośnym nazwiskiem "przykrywa" poprzednie "wspaniałe" zapowiedzi. Kto dziś pamięta o Rocardzie?)
Ale w polskim środowisku w Paryżu l.80. była to głośna sprawa...
PS. Niektóre zawody często się dziedziczy... Mówi się, że ojcem T. był pułkownik Bronisław T. z Oddziału ŁĄCZNOŚCI SPECJALNEJ za czasów Gomułki, m.in. służący w Międzynarodowej Komisji Rozjemczej w Wietnamie w okresie agresji dywizji Viet-Congu na Wietnam Południowy w l. 60. Chyba wszystko się zgadza.
PS. Więcej na ten temat w wywiadzie Jeglińskiego w Radio WNET.

Dodaj ogłoszenie