Chiny, Cypr, Gujana Francuska... Sejm to najlepsze biuro podróży

Joanna Miziołek
Joanna Senyszyn służbowo odwiedziła już m.in. Seszele, Madagaskar, Panamę, Meksyk i Wyspy Kanaryjskie
Joanna Senyszyn służbowo odwiedziła już m.in. Seszele, Madagaskar, Panamę, Meksyk i Wyspy Kanaryjskie Tomasz Bołt/Polskapresse
Sejm jest najlepszym biurem podróży, bo nigdy nie upadnie - mówią ironicznie o ostatnich służbowych wojażach posłowie. Najdroższe są podróże polityków z parlamentarnej grupy ds. przestrzeni kosmicznej. Wydano na nie już 30 tysięcy złotych.

W ostatnią ciekawą podróż, choć akurat ta nie była za sejmowe, ale partyjne pieniądze, wybrał się Leszek Miller. Pojechał do Wietnamu. 7 września 2012 t. w Hanoi spotkał się z sekretarzem generalnym rządzącej Komunistycznej Partii Wietnamu Nguyenen Phú Trongiem. Strony uzgodniły, że będą współpracować na rzecz zwiększenia wymiany gospodarczej między państwami oraz nad wybranymi zagadnieniami stosunków międzynarodowych. Podczas spotkania z przewodniczącym wydziału zagranicznego KC KPW w randze ministra partie podpisały porozumienie o współpracy.

Sojusz w Chinach

Ale to niejedyna interesująca zagraniczna wizyta, jaką członkowie SLD odbyli w ciągu tego lata. Tuż przed sejmowymi wakacjami część polityków Sojuszu z Grzegorzem Napieralskim na czele wybrała się do Chin, by odwiedzić Komunistyczną Partię Chin. Efektem miało być również zwiększenie współpracy gospodarczej. Istotne wydaje się pytanie, w jaki sposób partia opozycyjna może zwiększyć współpracę między naszym rządem a rządem Chin. Sojusz tłumaczy jedno, że wizyta była na zaproszenie Komunistycznej Partii Chin.

Ale bezcelowość niektórych podróży jest tylko jednym z zarzutów wobec wyjeżdżających polityków. Czasem wojaże mają nieprzyjemne konsekwencje. Do tej pory w Sejmie wspomina się wyjazd Karola Karskiego i Łukasza Zbonikowskiego, którzy brali udział w posiedzeniu podkomisji ds. ochrony praw człowieka (Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy) w Limassol na Cyprze.

Po podróży do Kancelarii Sejmu wpłynęło zawiadomienie w sprawie zachowania posłów PiS w jednym z cypryjskich hoteli. Zdaniem pełnomocnika hotelu polscy parlamentarzyści byli pijani i uszkodzili wózki golfowe. - Naciągacze zdarzają się wszędzie - komentował wówczas sprawę poseł Karski. - Nasze dobre imię zostało naruszone, żądamy przeprosin od hotelu - powiedział Zbonikowski. Do incydentu dojść miało 25 listopada 2008 r. Tamten wyjazd pokazał, że politycy na służbowych wyjazdach wyjątkowo dobrze się bawią. Część z nich twardo trzyma się wersji, że w ciepłych krajach też można ciężko pracować.

I tak na przykład Joanna Senyszyn z SLD odbyła już pięć egzotycznych wyjazdów w tamtej kadencji Parlamentu Europejskiego. Służbowo odwiedziła Seszele, Madagaskar, Panamę, Meksyk i Wyspy Kanaryjskie. Senyszyn wtedy tłumaczyła, że wszystkie wyjazdy należały do jej obowiązków, bo zasiadała w delegacji, która zajmowała się stosunkami Unii Europejskiej z Karaibami, Pacyfikiem, Afryką i Ameryką Łacińską. - Poza tym mój dorobek jest większy. Wszyscy myślą, że posłowie, którzy jeżdżą w delegacje, zyskują na tym finansowo. A jest odwrotnie, bo na wyjeździe dostaje się tylko pół diety. - wyjaśniała. Nie można nie przyznać jej racji. Dieta w czasie delegacji wynosi bowiem 148 euro. Posłowie, którzy w tym czasie są w Brukseli, kasują codziennie 298 euro - mówiła europosłanka.

Dziennik.pl zaś kilka tygodni temu opisywał wyjazdy przedstawicieli sejmowej Komisji ds. Przestrzeni Kosmicznej. Portal pisał, że nasi parlamentarzyści są tak ciekawi świata, który ich otacza, iż na ich wyjazdy wydano już 30 tys. zł.

Ponad 22 tys. zł z kieszeni podatników kosztowały dwa wyjazdy posłów na konferencje dotyczące kosmosu. Do Paryża za pieniądze podatników poleciało ośmioro posłów. Wśród nich byli m.in. Tadeusz Tomaszewski z SLD i Bożena Szydłowska z PO. Ta ostatnia w ramach innej konferencji w Gujanie Francuskiej obserwowała też start rakiety kosmicznej. O wyjazdach posłów z parlamentarnej grupy ds. przestrzeni kosmicznej poinformowało radio RMF FM. Francja i Gujana to tylko przykłady, bo podróży było więcej. I więcej było też chętnych. Szefostwo komisji uznało jednak, że zbyt duża ilość funduszy poszłaby na wyjazd kilkunastu osób. W końcu obserwowanie startu rakiet kosmicznych jest dosyć drogie. Oczywiście służbowe, zagraniczne wyjazdy posłów z Wiejskiej są konieczne. Ale warto przyglądać się ich efektom, bo nawiązywanie współpracy z zagranicznymi politykami to dość szerokie pojęcie. Często kończy się na ciekawej wycieczce.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wiem
Panie Premierze Miller- Politycy formatu Tuska i Kaczyńskiego nie sięgają Panu do pięt.
ł
łodzianin
A bydło styropianowe to w dalszym ciągu na nim leży ? Dziennikareczko z bożej łaski, napisz gdzie jeżdzą solidaruszki ?
p
pitbull
Switzerland & Luxemburg to raje pewne, ale dopisują nieznacznie. Republic of Singapore raj dla Azjatów. W każdym bądź razie są to bardzo modne miejsca u Polaków do odstawki takiej kasy, którą wcześniej nie zdążyli opodatkować u JVR. No bo jak mieli to zrobić? Przecież nie ma jeszcze podatku od wzięcia w łapę. Jednak każdy stan kont należy sprawdzić osobiście, gdyż telefonicznie nie udzielają informacji. Jednak, jeśli ktoś uważa że są tam tylko konta i cash ludzi biznesu, to ostro się myli!
p
polo
Tak lewacka zaraza traktuje pieniądze podatników.
Dodaj ogłoszenie