18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Chińskie zabawki zawierają substancje trujące dzieci

Monika Gocłowska, Tomasz Ł. Rożek
Co czwarta chińska zabawka zawierała substancje szkodliwe dla życia i zdrowia
Co czwarta chińska zabawka zawierała substancje szkodliwe dla życia i zdrowia 123RF
Lalki z rakotwórczą melaminą, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców.

Najnowszy raport PIH nie pozostawia wątpliwości: chińskie produkty zawierają szkodliwe dla zdrowia i życia substancje. Państwowa Inspekcja Handlowa w sierpniu skontrolowała kilkaset bazarów i sklepów sprzedających zabawki. Znalazła lalki z rakotwórczą melaminą, dziecięce kosmetyki z trującym chromem i plastikowe kaczuszki z ftalanem, który powoduje bezpłodność u chłopców.

Kontrolerzy sanepidu i PIH niemal co miesiąc znajdują na sklepowych półkach chińskie produkty, które w ogóle nie powinny tam trafić. Na Mazowszu wykryli plastikowe miseczki z toksyczną melaminą, czyli tą samą substancją, która dodana do mleka w proszku spowodowała zatrucie u ponad 50 tys. chińskich dzieci.

Na śląskich bazarach znaleziono porcelanowe talerze malowane farbami zawierającymi rakotwórczy ołów. Po interwencji sanepidu importer z Wielkopolski wycofał z rynku czarne nylonowe chochle z toksyczną metylenodioksyamfetaminą. Substancja ta ma właściwości halucynogenne, a używana przez wiele lat wywołuje raka.

Niestety, Polacy chętnie kupują chińskie zabawki, naczynia i odzież, bo są one nawet trzykrotnie tańsze od markowych. W 2007 roku wydaliśmy na nie aż 32 mld zł.

Produkty z Chin są na cenzurowanym na całym świecie. Wczoraj we Florencji włoska policja skonfiskowała 1,7 mln par butów. Stwierdzono w nich obecność rakotwórczego sześciowartościowego chromu.

Za sprzedaż toksycznych wyrobów w Polsce importerowi grozi nawet 100 tys. zł kary.

Jeszcze nie przebrzmiała afera z chińskim mlekiem w proszku, po wypiciu którego zmarło pięcioro dzieci, a już świat obiegły kolejne doniesienia o toksycznych produktach z Państwa Środka.
W Polsce Państwowa Inspekcja Handlowa, która zbadała ponad 1,3 tys. zabawek, stwierdziła, że aż jedna trzecia z nich w ogóle nie powinna trafić na rynek.

Uznali, że część zakwestionowanego towaru może stanowić nawet zagrożenie dla życia i zdrowia konsumentów. Inspektorzy odkryli w zabawkach niedozwolone stężenie chromu i ołowiu, które mogą wywoływać ciężkie choroby, z rakiem włącznie.

Z kolei we Włoszech policja finansowa skonfiskowała we Florencji 1,7 mln par butów importowanych z Chin. W podróbkach znanych włoskich marek stwierdzono obecność tzw. sześciowartościowego chromu - toksycznej substancji, której stosowanie w procesie garbowania skóry jest w Unii Europejskiej zakazane od wielu lat. Używanie takiego obuwia może spowodować uczulenia, a nawet raka.

- Po kilku dniach chodzenia w butach importowanych z Chin mój syn miał bąble na stopach - mówi Agnieszka Gałkowska z Warszawy. - Dopiero po wizycie u alergologa okazało się, że do ich produkcji użyto barwników zawierających toksyczny chrom.

Tylko w tym roku media na całym świecie opisywały co najmniej pięć wykryć toksycznych substancji w produktach codziennego użytku i żywności. Ze sklepów w Europie, Azji i Ameryce wycofywano pastę do zębów Spearmint ze szkodliwym glikolem, toksyczne lalki Barbie nafaszerowane ołowiem czy trującą karmę dla zwierząt. W lutym tego roku Japonię zbulwersowała afera z pierożkami importowanymi z Chin, którymi zatruło się prawie pół tysiąca Japończyków.

Pierożki nafaszerowane były pestycydami, czyli środkami owadobójczymi. Mieszkańcy Tokio opowiadali, że po ich zjedzeniu tracili przytomność, dostawali drgawek, a wielu z nich spędziło kilka tygodni w szpitalu. Sprawa była na tyle poważna, że stanęła na nadzwyczajnym posiedzeniu japońskiego rządu. A Chiny - główny partner handlowy Japonii - by ratować skórę, rozpoczęły śledztwo i na ten czas zamknęły fabrykę pierożków.

Ale nawet tak drastyczne przypadki nie są w stanie zahamować fali popytu na wyroby made in China. Z bardzo prostego powodu: są tanie, a w dodatku łudząco przypominają markowe produkty, za które trzeba zapłacić często trzy, cztery razy więcej. Np. komplet czterech łyżek z czarnego nylonu, które zawierały trującą substancję MDA kosztował na bazarach w Polsce ok. 2 zł, podczas gdy za jedną plastikową chochlę z odpowiednim atestem trzeba w sklepie zapłacić ok. 4 zł.

Niska cena wyrobów to efekt taniej wciąż siły roboczej w Państwie Środka. Z tego powodu część bardzo znanych, dużych koncernów przeniosła tam produkcję już w latach 90. Robią wszystko, by jakość wyrobów nie wymknęła się spod kontroli, ale i im zdarzają się wpadki. W ubiegłym roku Mattel, właściciel tak popularnych marek jak Fisher Price i Barbie, wypuścił na rynek ponad 500 tys. toksycznych zabawek.

- Chińskie certyfikaty często nie odpowiadają wymogom Unii Europejskiej. Według ich norm są bezpieczne, a według naszych nie - mówi Jan Bondar z sanepidu.

Importer, który sprowadzi do Polski toksyczne wyroby, może dostać 100 tys. zł grzywny. Jednak same kary nie zahamują importu chińskich produktów. To my musimy patrzeć, co kupujemy.
Współpraca: Mariusz Wachowicz

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

h
hsdbcid

Panstwo powinno kontrolować panstwowa inspekcja handlowa zdrowia...itd. itp...my nie musimy się znac na tym...

a
ami

Wszystko chińskie dla polski jest złe no bo to prawda

m
milka

Nie no to już skandal. W USA nawet sprzedają chińskie jedzenie.

p
paciek

w mojej mjejscowośći(warszawa)można spodkać kilkanaście sklepów z chińską odzieżą i zabawkami.....POZDRO

M
Marek

Na przykłąd mułczako zawiera to ze jak wymachuje sie tym to moze rozbic glowe

i
iwcia

dlaczego karani są sprzedawcy w sklepach a nie importerzy?

P
Paulina

To pewnie marzenie ściętej głowy, ale ludzie mają prawo do informacji o produkcie i powinni mieć możliwość z tego prawa korzystać. Jeżeli zaś chodzi o "taniość" i jej przeciwników, którzy twierdzą, że droższe znaczy lepsze, to może warto się zastanowić, czy takie zdanie rzeczywiście wynika z ich rzekomego snobizmu, o który są oskarżani, czy aby nie mają oni racji. Oczywiście istnieją wyjątki od tej reguły, na markowe rzeczy też można się "naciąć", jednak niemal oczywistym wydaje się, że przez chęć zysku producentów tanich przedmiotów, często dochodzi do przypadków lekceważenia bezpieczeństwa konsumentów, na rzecz obniżania kosztów produkcji.

W
Wojtek

Uff, który to juz artykuł na temat trucizn chinskich. Mnie to nudzi juz.

Dodaj ogłoszenie