reklama

Chińczycy zbudują A2 poniżej kosztów

Henryk SadowskiZaktualizowano 
Marcin Oliva Soto/POLSKA
Jest duża szansa, że odcinek autostrady A2 Stryków - Konotopa będzie kosztował o połowę mniej, niż szacowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Według ekspertów chińska firma zejdzie poniżej kosztów tylko po to, by pokazać się w Unii z dobrej strony.

GDDKiA spodziewała się, że za budowę 91-kilometrowego odcinka zapłaci 5,7 mld zł. Tymczasem najniższe propozycje firm, które chcą dociągnąć autostradę A2 do Warszawy, opiewają w sumie na 3 mld zł. Całość trasy podzielono na pięć mniejszych odcinków. W pięciu przetargach na budowę złożono 37 ofert.

Najkorzystniejsze oferty złożyli Chińczycy. W dwóch przetargach na budowę w sumie 50 km autostrady A2 zaproponowali kwotę 1,3 mld zł. Podczas gdy kosztorys GDDKiA opiewał na sumę ponaddwukrotnie wyższą - 2,8 mld zł. Wraz z chińskimi firmami inwestycję miałaby realizować polska Decoma, dotychczas specjalizująca się w budownictwie mieszkaniowym.

Według Adriana Furgalskiego, eksperta Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, przed kryzysem wiadomo było, że ceny na wykonanie robót autostradowych są znacząco przeszacowane. Teraz, kiedy na rynku jest mniej pracy do wykonania, ceny powinny być niższe. - Wydaje się, że oferty opiewające na 25 do 30 proc. poniżej kosztorysu GDDKiA są realne. Ale jeśli propozycja wykonawcy jest już o połowę niższa od ceny, jaką zakładał inwestor, to powinno zapalić się czerwone pulsujące światełko - mówi Furgalski.

Ekspert TOR zwraca uwagę, że nie ma znaczenia, skąd pochodzą firmy, które zaoferowały najtańsze wykonawstwo. Wiadomo, że nie przywiozą z Azji tańszych materiałów budowlanych. Będą też musieli spełnić unijne normy, które zawyżają kosztorys.

Zdaniem Furgalskiego są dwie możliwości. - Możliwy jest scenariusz, że przedstawiciele firm zaczną zgłaszać się do GDDKiA z prośbą o aneksy do umów, które podrożą inwestycję. A Generalna Dyrekcja, by dotrzymać terminu, będzie się na to godzić - mówi Furgalski. I druga możliwość jest taka, że firmy te dopłacą do interesu.

- W tym przypadku może im chodzić nie o zyski, lecz o wejście na unijny rynek i pokazanie się z dobrej strony. Jest to prawdopodobne, bo są to firmy z dużymi możliwościami finansowymi - podkreśla Furgalski.

Chińczycy jeden ponad 29-kilometrowy odcinek chcą wybudować za 754,5 mln zł. Kosztorys Generalnej Dyrekcji zakładał wydatek około 1,7 mld zł. Na ten sam odcinek autostrady A2 ofertę poniżej 1 mld zł złożyło także konsorcjum firm SRB i Hydrobudowa Polska. Natomiast polskie firmy Mostostal Warszawa i Budimex Dromex zaproponowały cenę niewiele przekraczającą 1 mld zł.
Firmy także złożyły wyższą ofertę niż Chińczycy na budowę następnego 20-kilometrowego odcinka A2. Drożej niż azjatyckie firmy za budowę tej części autostrady chcą konsorcja PBG, Apriva i Hydrobudowa oraz Mota Engil, NDI, Mosty Łódź.

Przetarg na kolejne dwa odcinki o łącznej długości 24 km wygrał irlandzki SRB Civil Engineering. Zaproponował, że wybuduje go za 1,03 mld zł, podczas gdy GDDKiA była przygotowana na wydatek 1,7 mld zł.

Ostatni z pięciu odcinków wybuduje najprawdopodobniej Strabag. Firma ta zadeklarowała, że za 17,6 km autostrady weźmie 643,8 mln zł. Podczas gdy ich rywale zaproponowali kwoty od 10 aż do 200 mln zł wyższe.

Ostatecznie wykonawców poznamy już w przyszłym miesiącu. Do tego czasu firmy mają czas na składanie odwołań. Według ekspertów takie dokumenty na pewno się pojawią. GDDKiA zakłada, że autostrada A2 dotrze do Warszawy w maju 2012 r.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 5

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

p
pinio

Dlaczego zdaniem pana Furgalskiego mamy nie wykorzystać chęci zapromowania się Chińczyków w UE i skorzystać na tym finansowo

m
m

TO NIECH OPŁATY ZA PRZEJAZD TEŻ SPADNĄ O POŁOWĘ......!

s
spokojny

W socjalistycznym PRL-u przeciętna płaca wystarczała na kilo niekartkowych bananów, które były dostępne „w wybranych miastach kraju”. Więc jednak jest różnica. Możemy sobie tu wypisywać co chcemy i nie idziemy za to do więzienia a w PRL-u była cenzura jakże inna i ostrzejsza od obecnej. Możemy razem z NATO świętować jego rocznice jako członek najpotężniejszego paktu wojskowego świata a nie satelita przyczepiony Układem Warszawskim do intersów Armii Czerwonej. Możemy jeździć od Finlandii do Portugalii i od Irlandii do Grecji bez wiz i paszportów, dowodzik w kieszeni wystarczy. Płaca w Polsce to dziś tysiąc euro miesięcznie a nie dziesięć (sztuk, tak jest!). Tak wiem, że nie dla wszystkich i że jest jeszcze wiele problemów do rozwiązania, w innych krajach też ciężko pracowali na swoje bogactwo. Pokolenia marzyły o tym aby w Polsce nie było socjalizmu, który jak chwast rozplenił się po drugiej wojnie światowej. I pokolenia nie wierzyły, że to co mamy teraz bądzie kiedyś możliwe. Za to ludzie ginęli, byli internowani czy więzieni. Więc nie lekceważyłbym tej różnicy między socjalizmem 20 lat temu a wolnorynkową gospodarką w demokratycznym państwie prawa dziś. Wiem, wiem. Można się do tej demokracji i do tego prawa przyczepić. Wiem, że kapitalizm to wielkie zło, tyle, że nikt jeszcze nic lepszego nie wymyślił. W każdym razie mnie z Koreą Półpopapraną czy Kupą nie po drodze.

W
Widukind

co Ty gadasz ? To już nie ma socjalizmu ? A od kiedy ? Ja tam żadnej różnicy nie zauważyłem. No chyba że w nocy zlikwidowali a ja wtedy śpię. Pozdrawiam. ? Widukind.

s
spokojny

Hurra, już 20 lat po socjaliźmie mamy 850 kilometrów autostrad.

Dodaj ogłoszenie