Chciałem tylko pomóc Olewnikom

    Chciałem tylko pomóc Olewnikom

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Z Grzegorzem Korytowskim, byłym sierpeckim baronem SLD, rozmawia Anita Czupryn
    Kiedy Pan poznał rodzinę Olewników?
    Kilkanaście lat temu. Spotykaliśmy się towarzysko, a także na imprezach politycznych, festynach, spotkaniach z politykami z centrali, które organizowałem. Pan Olewnik przedstawiał się jako sympatyk lewicy. Sam prosił mnie o takie spotkania wielokrotnie.

    Pańskie nazwisko wciąż się przewija w sprawie porwania.
    Jestem przedstawiany przez media jako najczarniejszy charakter. To gehenna dla mnie i moich najbliższych, choć nie mam żadnych zarzutów w tej sprawie. Kiedy doszło do porwania, w 2002 r. zadzwonił do mnie pan Olewnik i prosił o spotkanie. Zrozpaczony błagał o pomoc. Zapytałem, na czym miałaby polegać.
    Powiedział: "Ma pan liczne znajomości, kontakty, niech pan popyta, każda informacja jest istotna" . Prosił mnie też o udział w spotkaniach ze swoimi informatorami. Skarżył się, że prokuratura i policja nic nie robią w tej sprawie.

    Pan Olewnik opowiedział mi, że przyszedł do niego Eugeniusz D., "Gienek", lokalny bandyta i zaproponował pomoc za pieniądze, twierdząc, że Pan będzie gwarantem. Dlaczego Pan?
    Nie wiem. Może dlatego że sam go kiedyś zapytałem, czy coś wie na temat Krzysia. Pamiętam, że kiedy byłem wicestarostą, on załatwiał jakieś sprawy w urzędzie, spotkaliśmy się na korytarzu. Zapytałem: "Czy wiesz coś na temat porwania?"Chciał, bym go skontaktował z panem Olewnikiem, bo jest w stanie podjąć się zbierania informacji. Nie chciałem go skontaktować. Powiedziałem - jak będzie miał konkretne informacje, niech da sygnał.

    Znał Pan "Gienka"?
    To małe miasto, wszyscy się znają, jest niewiele młodszy ode mnie. Pan Olewnik pytał mnie o niego. Powiedziałem mu to, co wiem. Ale nie ja kontaktowałem "Gienka" z Olewnikiem. Jeszcze raz podkreślam - to pan Olewnik przyjechał do mnie po pomoc. Według jego relacji część pieniędzy przekazał "Gienkowi", zanim się ze mną skontaktował.

    Ale pośredniczył Pan między Olewnikiem a "Gienkiem"?
    W późniejszym okresie brałem udział w spotkaniach między nimi, przekazywałem również informacje od "Gienka", gdyż pan Olewnik mnie o to prosił. Przekazywałem też informacje od dziennikarza płockiej gazety, które ten pozyskiwał od swoich informatorów z zakładu karnego przy okazji zbierania materiałów.

    Widział Pan, że Olewnik daje "Gienkowi" pieniądze?
    Była mowa o pieniądzach, natomiast ja często wychodziłem z samochodu, nie chciałem brać w tym udziału. Wielokrotnie mówiłem Olewnikowi: mogę panu pomóc pod warunkiem, że w grę nie wchodzą pieniądze. Nie chcę, aby mnie ktoś kiedyś podejrzewał, że coś na tym zarabiam. Przekazywałem jedynie informacje, które zasłyszałem. Byłem już poirytowany tą sytuacją. Naciskałem "Gienka", że jeśli wziął jakieś pieniądze, to żeby się wywiązał z umowy, bo Olewnik to mój znajomy i nie pozwolę, by był wykorzystany. Olewnikowi mówiłem: "Niech pan nie płaci. Rozumiem, że za konkretne informacje, ale jeśli ich nie ma, niech pan nie płaci".
    1 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo