Chcemy otwarcia akt IPN i cięcia esbeckich przywilejów

    Chcemy otwarcia akt IPN i cięcia esbeckich przywilejów

    Wiktor Świetlik

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Z przeprowadzonych na zlecenie "Polski" badań Instytutu ARC Rynek i Opinia wynika, że nie chcemy, aby byli esbecy pobierali wysokie emerytury.
    Polacy chcą znać historię i ją rozliczać. Z przeprowadzonych na zlecenie "Polski" badań Instytutu ARC Rynek i Opinia wynika, że nie chcemy, aby byli esbecy pobierali wysokie emerytury. Aż 57 proc. badanych uważa, że powinno się je obciąć i wyrównać do poziomu emerytur, które pobierareszta społeczeństwa. 5 proc. badanych twierdzi, że państwo byłym esbekom nie powinno płacić w ogóle.
    W naszej ankiecie zapytaliśmy także o pomysł powszechnego dostępu do archiwów IPN. Największa grupa, 45 proc. badanych, opowiedziała się za takim rozwiązaniem.

    Niesprawiedliwość systemu emerytalnego wobec esbeków i ich ofiar dostrzegają zarówno politycy PO, jak i PiS, z którymi rozmawialiśmy. Andrzej Czuma, poseł PO, polityk o wyjątkowo pięknej karcie opozycyjnej, zwraca też uwagę: - 5,5 tys. zł mają ci, którzy wtedy do więzień zamykali, a choćby mój przyjaciel, który najpierw siedział w czasach stalinowskich, a potem był internowany, dziś ma emerytury 1350 zł - mówi.

    Faktycznie, w czasie, gdy system emerytalny rozpieszcza esbeków, los tych, którzy walczyli o wolną Polskę często woła o pomstę do nieba. Zygmunt Dybek, 69-latek z Olkusza, to jeden z cichych bohaterów opozycji z lat 70. Był w KOR, kolportował podziemną bibułę. Wyleciał za to z pracy w kopalni. Przez półtora roku był bezrobotny, w końcu dostał posadę kierowcy autobusu. Ale zarabiał trzy razy mniej niż wcześniej. Starość cichego bohatera wolna Polska wycenia na 948 zł miesięcznie. Niedawno dostał dodatek do emerytury za działalność podziemną: 1,51 zł na miesiąc.

    Nasz sondaż ucieszył Przemysława Gosiewskiego, szefa klubu PiS. Jego partia chce nie tylko zmniejszyć świadczenia emerytalne esbeków (do poziomu średniej), ale także ogłosić publicznie ich nazwiska i zakazać pełnienia funkcji publicznych na 10 lat. Projekt leży w Sejmie od grudnia. Przeciwko takiej ustawie zagłosowałby tylko klub SLD, którego nowy przewodniczący Grzegorz Napieralski krytycznie wypowiada się o zniesieniu esbeckich przywilejów.

    Jednak Robert Gwiazdowski z Centrum im. A. Smitha zwraca uwagę, że portfelom emerytowanych esbeków sprzyjać będzie także orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. Taką ustawę bardzo trudno napisać tak, by nie naruszała reguł naszej ustawy zasadniczej.

    Polacy chcą nie tylko rozliczać historię, ale i mieć prawo do jej poznawania. Opowiadają się za otwarciem archiwów IPN, o czym niedawno mówił premier Tusk. Ten pomysł ma także zwolenników w PiS. Ale są i sceptycy. Zarówno Andrzej Czuma, jak i historyk IPN Antoni Dudek zauważają negatywny aspekt sprawy, jakim jest dostęp osób postronnych do informacji o intymnych czy osobistych sferach życia osób obserwowanych przez bezpiekę.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (4)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Od 45 proc. więcej jest 56 proc.

    javel (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 13 / 12

    więc jaka to niby większość chce otwarcia archiwów? W stosunku do notowań sprzed jeszcze 2 lat to znaczny spadek popierających tę inicjatywę. Wtedy ok. 70 proc było za.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Powazny problem Tuska

    kolega Bolka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 16 / 9

    Nierozliczone morderstwa - sprawa bez precedensu w NATO i UE. Pomimo, że Iwany z wiadomej ambasady piszą swoje, Polacy rozumują w ten oto sposob. Problem leży w tym, że niefortunna prezydentura LW...rozwiń całość

    Nierozliczone morderstwa - sprawa bez precedensu w NATO i UE. Pomimo, że Iwany z wiadomej ambasady piszą swoje, Polacy rozumują w ten oto sposob. Problem leży w tym, że niefortunna prezydentura LW utrwaliła patologie w polskim życiu społecznym. Dominację Gazety Wyborczej, takze w sensie jej antydemokratycznego srodowiska kierowniczego i np. nierozliczanie morderstw politycznych PRL-u i transformacji. Jak na kraj NATO i UE to ewenement. Jak wiadomo GW zostala "przejeta" przez Michniora (zob. ksiazke znanego dziennikarza S. Remuszko). Problemem jest nierozliczona smierc zza wegła jako metoda walki politycznej rodem ze Wschodu i w sluzbie Rosji/przedtem Sowietow. W biografii szefa Abwehry Canarisa (zgładzonego przez SS w ostatnich dniach wojny), w zwiazku z poważną hipotezą nt. wspólpracy Martina Bormanna [drugi po Hitlerze po ucieczce Hessa] z Sowietami, niejako na marginesie pracy znakomitego historyka brytyjskiego Richarda Bassetta, Autor ten pisze o wymordowaniu przez Sowietów kilkuset młodych znanych Gestapo opozycjonistów wobec Hitlera na terenie Niemiec, Austrii. Dzialo to sie tylko w samych kilku miesiacach zakonczenia wojny w 1945 r. z rak "wyzwolicieli", w sposob skryty. Opozycjonisci wobec Hitlera, ktorzy niezdazyli byc zamordowani przez siepaczy z SS, byli skrytobojczo mordowani przez 'Smiersz'; byli oni przewaznie mocnej orientacji chrzescijanskiej i dlatego zgineli. Sowieci/Rosjanie kremlowscy nie znosza odmiennosci. Odmiennosc (byc moze teraz to sie nazywa "polityczna NIEpoprawnosc") przeszkadzala Sowietom, jak teraz przeszkadza Gazpromowi. Pyjas, Wildstein, inni nie byli stadem baranów; raczej jako przywodcy in spe wielkiego formatu - byli bardzo grozni dla systemu kremlowskiego. Wildstein nadal jest grozny (choc bardzo znany - a to klopot dla potencjalnych mordercow). Tych kilkuset Niemcow i Austriakow zamordowano w połowie 1945 prewencyjnie zwalajac wine na hitlerowcow. W dalszych latach zdarzaly sie tajemnicze morderstwa, porwania i znikniecia - az aktywni i zdolni zostali na tym terenie znacznie przerzedzeni. Totalisci z NSDAP i SS znaleźli zas zatrudnienie przy powstawaniu NRD. Itd., itp. W mysl tej samej metody promowano miernoty. Np. w czasach I Solidarnosci LW byl powszchnie nazywany przez swoich najblizszych wspolpracownikow z Ruchu Mlodej Polski - “Bokassą”. Ręce im opadały. Nie wiedzieli mlodzi z RMP co z tym fantem zrobić. Zachwyt świata umacniali zagraniczni dziennikarze. Ale i wsrod nich byli bystrzejsi. Ksiazka Cenckiewicza i Gontarczyka wymienia np. niemieckiego korespondenta nazwiskiem Ludwig Gut (ktory za dewizy kupil - w 1990 r. - kopie dokumentow “Bolka”). Jesli je mial, mial tez je zapewne BND. A wczesniej Stasi. A akta Stasi zdobyla - jak wiadomo - CIA. Pytanie się rodzi. Dlaczego RMP nazywala LW “Bokassą”? Wiecej na ten temat pisze ostatnio Plechicki w artykule “Niesiolowskiego fixum dyrdum i “Cesarz Bokassa”. Znaleźć można łatwo w Sieci. Zas morderce, emerytowanego Billa i jego kumpli szybko bym przesluchal, i to zdecydowanie. Ale czy PO na to pojdzie? To nie "pestka" laptop Ziobry, to pelno trupow w szafie!zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo