Cenzura w białoruskim internecie: Łukaszenka zabrania korzystać z zagranicznych witryn

Redakcja
Dyktatura Aleksandra Łukaszenki dosięga również internetu. Białorusini w miejscach publicznych nie mogą czytać wiadomości pochodzących ze stron internetowych, które nie działają pod białoruską domeną
Dyktatura Aleksandra Łukaszenki dosięga również internetu. Białorusini w miejscach publicznych nie mogą czytać wiadomości pochodzących ze stron internetowych, które nie działają pod białoruską domeną Kremlin.ru
Aleksandr Łukaszenka wykonuje kolejny krok, aby zmniejszyć niezależność obywateli Białorusi. A konkretnie nieograniczony dostęp do witryn internetowych z całego świata. Korzystanie w miejscach publicznych ze stron, które nie funkcjonują pod białoruską domeną .by, od 6 stycznia będzie karane. Władze Białorusi chcą tym samym rozpocząć eliminowanie dopływu informacji z krajów demokratycznych.

Najnowszy przepis jest nowelizacją ustawy z 2010 roku mówiącej o korzystaniu z internetu na Białorusi. Ustawa sprzed dwóch lat nakazywała zarejestrować wszystkie strony funkcjonujące w Białorusi oraz firmy prowadzące działalność przez internet.

Teraz prezydent Łukaszenka postanowił zakazać korzystania ze stron, które nie działają pod białoruską domeną .by. Nowy przepis wejdzie w zycie 6 stycznia. Ci, którzy nie będą stosować się do przepisu, będą karani finansowo. Dotyczy to zarówno użytkowników internetu, jak i właścicieli miejsc, w których mozna korzystać z internetu. Zakaz uderzy przede wszystkim w kafejki internetowe, które będą zobligowane do zablokowania zagranicznych witryn. Na razie na listę zakazanych stron trafiło trzydzieści adresów internetowych.

Czytaj również: Białoruś będzie krajem milionerów: Płaca minimalna wzrasta dwukrotnie

Co może się stać, gdy ktoś nie zastosuje się do nowego przepisu? Trzeba będzie wtedy zapłacić karę pieniężną, która maksymalnie wyniesie 125 dol., co dla przeciętnego Białorusina jest bardzo wysoką kwotą. Dwie trzecie tej kwoty maksymalnie zapłacą właściciele miejsc, w których skorzysta się z zakazanej strony.

Czytaj również: SOPA - ustawa zezwalająca na cenzurę w Internecie? "Podpisaliście własny wyrok śmierci"

Przepis jest najprawdopodobniej wstępem do zakazu korzystania z zagranicznych stron nie tyllko w miejscach publicznych, ale i w domach obywateli. Wprowadzenie zakazu najlepiej świadczy o tym, że władze wschodniego sąsiada Polski chcą mieć kontrolę nad tym, czy do obywateli trafiają wiadomości przedstawiające rządy Łukaszenki w korzystnym świetle. A te publikują już tylko białoruskie media.

Źródła: Gazeta.pl / Biblioteka Kongresu USA

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
cloud
Aleksandr musi wszystko wiedzieć. Ciekawe czy do zagląda rodakom do łózka :) Na publi. pl jest dużo fajnych tematów
Dodaj ogłoszenie