Były trener Radwańskiej: Nie tylko Chris Evert wierzy w Igę Świątek. Agnieszka mogłaby wrócić i grać debla, ale nie wierzę, by to zrobiła

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Tomasz Wiktorowski pracował z Agnieszką Radwańską od połowy 2011 roku.                                                                   `
Tomasz Wiktorowski pracował z Agnieszką Radwańską od połowy 2011 roku. ` Andrzej Banas
- Z całym szacunkiem, ale nie trzeba być Einsteinem, żeby wymienić te trzy nazwiska - komentuje słowa słynnej Chris Evert Tomasz Wiktorowski. Z byłym trenerem Agnieszki Radwańskiej rozmawiamy o Idze Świątek, problemach zawodowego tenisa, o tym co robi gdy nie komentuje meczów, a także o planach na przyszłość jego byłej podopiecznej.

Co porabia były trener Agnieszki Radwańskiej, kiedy nie komentuje meczów Igi Świątek w Eurosporcie?
Wbrew pozorom dużo dzieje się w moim życiu. Wszystko związane z tenisem, bo jesteśmy jako fundacja [JW Tennis - red.] w trakcie przejęcia obiektu tenisowego. Nie chcę jeszcze mówić gdzie to będzie. Powiem za to, że prowadzimy również zaawansowane rozmowy w kwestii stworzenia bardzo ciekawego projektu tenisowego w Warszawie. Cały czas pracujemy również nad tym, żeby zachować szansę zrobienia turnieju, jeżeli nie w przyszłym roku, to w kolejnym. Nawet wczoraj odpisywaliśmy z Marcinem [Matkowskim - red.] na maile z WTA, właśnie w sprawie turnieju. W fundacji mamy cały czas zawodników pod opieką, aczkolwiek do niedawna w zasadzie tylko wspieraliśmy ich finansowo, bo wychodziliśmy z założenia, że najpierw musimy mieć obiekt. Obecnie, w małym stopniu, ale prowadzimy już również z nimi konsultacje. Ja osobiście uczestniczę również w innym ciekawym projekcie, związany ze stworzeniem aplikacji dla tenisistów amatorów, ułatwiająca im zarezerwowanie kortu i umawianie się na wspólne granie. No i oczywiście jest jeszcze wspomniany na wstępie komentarz, który zresztą bardzo lubię.

W zeszłym roku został Pan również trenerem Serbki Olgi Danilović...
To już nieaktualne. Kontrakt miałem do listopada, ale zaczął się lockdown i rozwiązaliśmy go na początku kwietnia, bo po prostu technicznie nie było możliwości, żeby normalnie pracować. Pewne rzeczy da się robić zdalnie, ale na pewno nie prowadzić zawodniczkę, która mieszka trochę w Stanach, trochę w Serbii. Rozwiązaliśmy kontrakt, a ja 15 kwietnia wróciłem do Polski, ostatnim samolotem z USA. Później długo nie było możliwości, żeby tam wrócić, nawet teraz jest to utrudnione. Ja zresztą w tych warunkach niespecjalnie mam ochotę wyjeżdżać i pracować za granicą.

Ani trochę mnie to nie dziwi. 2020 rok był trudny nie tylko dla tenisistów.
Nie da się ukryć. A co do tenisa, to jeżeli nie było Wimbledonu to faktycznie wszystko stanęło na głowie. Oczywiście nie tylko z tego powodu.

Dla niektórych był również bardzo udany, na myśli mam oczywiście Igę Świątek. Zaskoczyła Pana jej wygrana w Paryżu?
I tak i nie. Nie, bo od dawna wiedziałem, że Iga ma narzędzia do tego, żeby wygrywać duże turnieje. Mówiłem to i w trakcie transmisji i w innych wywiadach. Myślę ponadto, że nie trzeba być wielkim ekspertem by dostrzec, jaki ta dziewczyna ma potencjał. Jeśli coś mnie trochę zaskoczyło to tylko to, jak bardzo Iga rozwinęła się od strony mentalnej. Jeszcze po US Open można było mieć wątpliwości, czy już podczas Roland Garros będzie w stanie udźwignąć presję, która na pewno jej towarzyszyła i zagrać na takim poziomie. Poradziła sobie fantastycznie i to było dla mnie pewną niespodzianką. Byłem przekonany, że ona jest w stanie wejść na taki poziom, ale nie spodziewałem się, że nastąpi to tak szybko. W tak młodym wieku. To są jednak kwestie, nad którymi jako trener wolałbym raczej się nie rozwodzić. Mogę analizować styl gry Igi, technikę jej uderzeń, to jak się do nich ustawia i td. Natomiast psychika jest w tenisie - w innych sportach również - elementem niemierzalnym. Można nad nią pracować, ale tak naprawdę nie wiadomo do końca, kiedy ktoś, kolokwialnie mówiąc, odpali. To było kluczem do sukcesu, bo inne elementy gry ona ma na niesamowitym poziomie. Prędkość jej piłek, rotacje. Zaskoczyła mnie in plus swoją taktyką serwisu, bo jest w tej chwili tak bardzo zróżnicowany, że bez trudu przechodzi od slajsa, przez płaski do kicka. Do tego jej bekhend po linii - wszyscy mówią przede wszystkim o forhendzie Igi i nie bez powodu, ale moim zdaniem ma również jeden z najlepszych w tej chwili na świecie bekhendów.

Psycholog Igi Daria Abramowicz zaznaczyła ostatnio, aby nie oczekiwać, że ona będzie teraz grać w każdym turnieju na takim poziomie.
Specyfika tenisa jest taka, że w normalnych warunkach startuje się średnio co dwa-trzy tygodnie. Startów zawodnik ma zazwyczaj około 20 w roku, niektórzy więcej, niektórzy mniej. Świetny sezon to w tych okolicznościach wygranie czterech-pięciu turniejów, ale to oznacza również 15 porażek. Na różnych etapach, bo czasem odpada się w pierwszej rundzie, a czasem dopiero w półfinale. Oczywiście Federer, Nadal czy Djoković potrafili w swoich najlepszych latach przegrywać tylko po trzy-cztery mecze w całym roku, ale umówmy się, że to nie jest norma, bo oni wywindowali męski tenis na kosmiczny poziom. Nawet oni jednak czasem przegrywali - porażki to w tenisie stały element i u Igi też na pewno przyjdą i mam nadzieję, że każdy rozsądny kibic zdaje sobie z tego sprawę. Warto im jednak o tym przypominać, a komentarz Darii jest ważny również dla samej Igi, żeby nie nakładała na siebie zbyt dużej presji. Porażka w tenisie to nie jest jeszcze koniec świata, no chyba, że się przegrywa dziesięć meczów z rzędu w pierwszej rundzie...

Iga chyba wpisała się w pewien trend, bo ostatnie cztery turnieje Wielkiego Szlema wygrały przedstawicielki młodej generacji: Bianca Andreescu, Sofia Kenin, Naomi Osaka i właśnie Świątek. Chyba oglądamy właśnie pokoleniową wymianę?
To jest zawsze proces, więc nie przekreślałbym starszych mistrzyń. Na pewno broni nie złoży Simona Halep, z tenisowego niebytu wróciła Wiktoria Azarenka, a Serena Williams też nie chce jeszcze kończyć kariery. Na pewno mają jednak teraz poważną konkurencję, bo wszystkie te wymienione dziewczyny nie są mistrzyniami jednego turnieju, jak to się w przeszłości zdarzało. U nich jest już powtarzalność, bo choćby Osaka ma już w dorobku trzy wielkoszlemowe tytuły. Te dziewczyny są kompletne pod względem tenisowym i sportowym. Są świetnie przygotowane fizycznie, potrafiące utrzymać prędkość piłki, dobrze ją kontrolują. Dobrze wreszcie zarządzają swoimi karierami, planują starty.

Słynna Chris Evert wymieniła ostatnio nazwiska trzech zawodniczek, które mogą zdominować kobiecy tenis na najbliższe kilka lat...
Osaka, Świątek i Cori Gauff.

Dokładnie.
Ja to mówię z głowy, nie czytałem tamtej wypowiedzi. Odpowiedziałem teraz sam. Z całym szacunkiem, ale nie trzeba być Einsteinem, żeby wymienić te trzy nazwiska. Dodałbym Andreescu, choć nie w sensie dominacji tylko bycia w czołówce. Może jeszcze Kenin, bo to taka damska wersja Nikołaja Dawydienki, choć oczywiście wygrała już turniej Wielkiego Szlema, a Rosjanin nigdy nie zagrał nawet w finale. Chodzi mi jednak o to, że to podobny typ zawodniczki. Jak się na nią patrzy to nie widzi się wielkiego tenisa, ale to tenis, który może zapewnić jej bardzo bogatą w sukcesy karierę.

Pana była podopieczna zażartowała ostatnio w social mediach, że może warto zastanowić się nad powrotem na kort...
Odpowiedź zawarta jest w samym pytaniu. Zażartowała. Nie siedzę oczywiście w głowie Agnieszki, ale moim zdaniem nie ma takiej możliwości, żeby wróciła. Teoretycznie, gdyby z całego serca zapragnęła wrócić na kort i grać debla, tak jak swojego czasu Martina Hingis, to byłby to realny scenariusz. Dostałaby z miejsca wszystkie dzikie karty świata do wszystkich turniejów. Może nie do Wielkich Szlemów, ale szybko mogłaby zbudować sobie ranking, który umożliwiłby jej grę wszędzie. Teoretycznie, bo praktycznie moim zdaniem tego nie zrobi.

W Londynie trwa właśnie męski turniej Masters [ATP Finals - red], damski został w tym roku odwołany, choć teoretycznie można go było przenieść w inne miejsce. Nie ma Pan czasach wrażenia, że w tych trudnych czasach ATP trochę bardziej się stara, niż WTA?
Tak to wygląda dlatego, że ATP jest marketingowo mocniejszym produktem, niż WTA. Nie znamy też do końca specyfiki umów podpisanych ze sponsorami w Chinach (WTA Finals miały zostać rozegrane w Shenzhen- red.], bo cały cykl azjatycki się nie odbył. Dużo łatwiej było w tych trudnych czasach zagrać Mastersa męskiego, niż damskiego. WTA bardzo się stara, cały czas mamy kontakt i wiem ile turniejów ma się odbyć w przyszłym roku.

Australian Open również? Na razie jest zagrożony.
Moim zdaniem się odbędzie, chociaż może się ewentualnie przesunąć w czasie. Wszystko zależy od australijskiego rządu, bo trudno sobie wyobrazić, żeby uczestnicy turnieju siedzieli w domach na kwarantannie przez dwa tygodnie po przylocie. Rozmawiałem nawet wczoraj na ten temat z moim znajomym z Australii i on uważa, że turniej się odbędzie. Z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności rzecz jasna. A co do podejścia WTA, to powtórzę - nie można powiedzieć, że się nie stara, po prostu ATP ma trochę łatwiej. Również z tego powodu, że męski Masters rozgrywany jest w Londynie. Trzeba również pamiętać, że WTA ma problemy finansowe i musi się starać, żeby przetrwać.

Nie tylko WTA ma problemy i w związku z tym pojawiają się pomysły na to, jak pomóc mniej zamożnym tenisistom, bo ci najlepsi sobie poradzą. Nie wszystkim się podobają, bo np. Dominic Thiem nie chciał się dzielić.
Moim zdaniem to dobry pomysł, żeby pomagać i już podczas US Open i Roland Garros podwyższone były premie w pierwszych rundach były wyższe, a obniżono je na szczycie. Tak trzeba robić, ale tylko na czas pandemii. Potem proporcje w dystrybucji pieniędzy powinny wrócić do takich, jakie były. Nie oszukujmy się, to ci najwięksi ciągną wózek, na którym cała reszta może jechać i logiczne jest, że powinni najwięcej zarabiać. Druga pięćdziesiątka rankingu nie ściągnie kibiców na trybuny i przed telewizory. Nawet ja bym zaczął oglądać coś innego.

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Nie żyje Diego Maradona

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.