Były płk KGB Oleg Gordijewski broni Lecha Wałęsy

płk. Oleg Gordijewski
autor
Z płk. Olegiem Gordijewskim rozmawia Tomasz Pompowski

Autorzy gorąco debatowanej książki o Lechu Wałęsie sugerują, że jego teczka mogła trafić do Moskwy. Czy Pan coś o tym wie?
Tajne archiwa służb bezpieczeństwa państw Układu Warszawskiego były przewożone pod koniec lat 80. do Związku Sowieckiego. Jeśli li- der Solidarności za młodu współpracował z SB, to jest tam także jego teczka.

Mówi Pan o tym tak, jakby miał wątpliwości co do ustaleń historyków IPN, że Lech Wałęsa nie tylko współpracował z SB, ale brał za to pieniądze.
To bardzo poważne zarzuty. Trzeba mieć oryginalne dokumenty, żeby to stwierdzić. Kopie moim zdaniem nie są wystarczające. Inaczej pochopnie stawiane zarzuty skrzywdzą człowieka.

Jednak oryginalne dokumenty się nie zachowały. Istnieją kopie niektórych raportów, donosów i informacje przekazywane przez byłych funkcjonariuszy SB.

Oni nie są wiarygodni. Przecież dziś mogą chcieć zemścić się na legendarnym przywódcy Solidarności. Nie brałbym ich na świadków historii. Poza tym nawet informacje przez nich pisane w tamtym czasie mogą nie być wiarygodne. Moim zdaniem bez oryginałów określenie wartości zawartych tam informacji będzie bardzo trudne.

KGB interesowało się Wałęsą w latach 80.?
Za inwigilację i prześladowanie Wałęsy była odpowiedzialna polska SB. Dopiero przed Okrągłym Stołem, gdy Wałęsa stawał się de facto stroną dla rządu, informacje o nim były przekazywane do Moskwy. Potem już jako prezydent polskiego państwa był pod obstrzałem rosyjskiego wywiadu, bo Rosja ma wrogie zamiary wobec Polski. Jednak nawet jeśli Lech Wałęsa w młodości współpracował z SB, to był to epizod. Przecież współpracowało bardzo wielu ludzi w tamtym czasie. Ich motywacji nie powinniśmy sądzić. O wielu sprawach z ich życia, które ich do tego zmusiły, nie wiemy. O wielu nigdy się nie dowiemy. Wałęsy nikt nie powinien za to napiętnować.

Ale był osobą publiczną.
Trzeba znać tutaj miarę, jaką się stosuje. Warto przypomnieć, że antykomunistyczny węgierski przywódca Imre Nagy współpracował z bezpieką. A wskutek jego donosów ginęli ludzie. Wielu przywódców ruchów opozycyjnych za żelazną kurtyną współpracowało z KGB. Bezpieka zrobiła wszystko, żeby popsuć autorytet dysydentów. Nawet jeśli Wałęsa coś podpisał, to nie zaszkodził nikomu. A podpisując, myślał zapewne jak wielu - że teraz to robi, ale gdy tylko nadarzy się taka okazja, to będzie ostro z nimi walczył.

Ale historycy IPN piszą w książce o fakcie współpracy Wałęsy w latach 70.
Był wtedy młodym człowiekiem. Miał liczną rodzinę. Najpewniej był zastraszany, jeśli zgodził się na współpracę. Powtarzam jednak, że o tym, czy tak było, mogą rozsądzić oryginały dokumentów. Nawet jeśli to prawda, to Wałęsa na milion sposobów od 1980 roku pokazał, że stoi po stronie dobra.

W jaki sposób Pana zdaniem ta dyskusja o przeszłości Wałęsy wpłynie na obraz jego dokonań?
Z wielu jego zasług świat jeszcze nie zdał sobie sprawy. Ujawnienie tego faktu niczego nie zmieni. Być może pogłębi tylko podziały w Polsce, która i tak jest mocno podzielona.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

"Olek"

I komu tu wierzyć KGB czy Bolkowi?

Dodaj ogłoszenie