Były piłkarz Lechii zatrzymał Dinamo. Słabszy weekend Polaków w Chorwacji

Kaja Krasnodębska
Kaja Krasnodębska
Antonio Colak grał w Lechii Gdańsk w sezonie 2014/2015.
Antonio Colak grał w Lechii Gdańsk w sezonie 2014/2015. Tomasz Bolt/Polskapresse
Bez goli u Łukasza Zwolińskiego, bez występu w wyjściowej jedenastce Krystiana Nowaka oraz Damiana Kądziora. Ekipa tego ostatniego przegrała po raz pierwszy w tym sezonie, a decydującego gola zdobył były napastnik Lechii Gdańsk Antonio Colak.

15 kolejek piłkarzom Dinama udawało się uniknąć ligowej porażki. Podopieczni Nenada Bjelicy do 24 listopada stracili zaledwie dwa punkty (remisy z Hajdukiem Split oraz HNK Rijeka) i zasłużenie plasowali się na pozycji lidera. Ich dorobek - 36 oczek, pozwoli im zimować na pierwszym miejscu. W sobotę stracili jednak status niepokonanych: 0:1 ulegli ekipie z Rijeki, a jedynego gola strzelił były zawodnik Lechii Gdańsk Antonio-Mirko Colak.

Napastnik przerwał zagrzebianom serię ośmiu zwycięstw z rzędu. Podopieczni Nenada Bjelicy wygrywali nie tylko na własnym podwórku, ale najlepsi są również w swojej grupie Ligi Europy. Dawien szkoleniowiec Lecha osiąga w Chorwacji fantastyczny rezultat. Dinamo poprowadził już w 28 meczach, ma średnią ponad 2,5 punkta na spotkanie, a jego pozycja w klubie jest silniejsza niż kiedykolwiek. Nie przeszkodziła jej również sobotnia porażka, choć przyniosła ona kibicom spore rozczarowanie. Na wyjazd Dinamo udało się w roli faworyta, nie zlekceważyło rywala od początku wystawiając do boju m.in. Emira Dilavera. Damian Kądzior zasiadł na ławce rezerwowych, a na boisku pojawił się dopiero w samej końcówce. Nie zdołał jednak uratować swojego zespołu przed porażką.

Wcześniej, bo po godzinie gry, piłkę do siatki wpakował bowiem Antonio Colak. Napastnik, który w sezonie 2014/2015 strzelił dla Lechii Gdańsk dziesięć bramek, od lata przebywa na wypożyczeniu z TSV Hoffenheim właśnie do Rijeki i radzi sobie tutaj niegorzej niż w ekstraklasie. W dwunastu starciach zdobył sześć bramek oraz dwie asysty.

W klasyfikacji strzelców wciąż plasuje się jednak za Łukaszem Zwolińskim. Napastnik w ten weekend nie dopisał sobie ani trafienia, ale wciąż jest liderem klasyfikacji strzelców. Tę rolę dzieli z Komnenem Andriciem z Interu Zapresić. Tylko trzy występujące na najwyższym poziomie w Chorwacji ekipy nie zdobyły w 15. kolejce ani punktu i oprócz Dinama była to właśnie Gorica, której zawodnikiem jest także kontuzjowany od lipca Michał Masłowski. Mimo rehabilitacji w Łodzi, ogląda wszystkie mecze swoich klubowych kolegów. Tym razem nie mógł być zadowolony z ich postawy, bowiem aż 0:2 przegrali ze znacznie niżej plasującą się w tabeli Istrą 1961. Rywale Zwolińskiego po raz ostatni komplet punktów zdobyli na początku października i do rozpędzonej Goricy jechali jak na ścięcie. Nie poddali się jednak, by sprawić ogromną niespodziankę.

Dla beniaminka to piąta porażka w tym sezonie, jednak aż osiem zwycięstw sprawiło, że po 15 kolejkach zajmują piąte miejsce. Pierwsze cztery premiują grą w europejskich pucharach. O nich nie myślą raczej zawodnicy Slavena Belupo. Oni w niedzielę zremisowali 2:2 z Hajdukiem Split, a Krystian Nowak na boisku pojawił się w drugiej połowie. To siódmy występ obrońcy w tym sezonie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie