Byli politycy zostają biznesmenami. Ale chcieliby wrócić na...

    Byli politycy zostają biznesmenami. Ale chcieliby wrócić na Wiejską

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Koledzy Elżbiety Jakubiak zdradzają, że w swojej miejscowości prowadzi agencję banku

    Koledzy Elżbiety Jakubiak zdradzają, że w swojej miejscowości prowadzi agencję banku ©Bartek Syta/Polskapresse

    Byli najważniejszymi ludźmi w państwie, posiadali ogromną władzę, prestiż i popularność. Ale mandatu zaufania nie dostaje się raz i na zawsze. Co dziś robią i jak sobie radzą politycy, którzy wypadli ze sceny politycznej - przypomina Anita Czupryn
    Koledzy Elżbiety Jakubiak zdradzają, że w swojej miejscowości prowadzi agencję banku

    Koledzy Elżbiety Jakubiak zdradzają, że w swojej miejscowości prowadzi agencję banku ©Bartek Syta/Polskapresse

    Politycy zwykli narzekać, że w Sejmie zarabia się marnie. Ale poza nim może być jeszcze gorzej. Gdy nie powiedzie im się w wyborach i wypadną z politycznej sceny, tracą wiele. Nie tylko pewne i stałe pieniądze, ale też to, co zwykle boli ich najbardziej: prestiż. I nie chodzi tu tylko o to, że media, które wcześniej biły się o wywiady z nimi, już nie są zainteresowane. Były polityk wypada z rozdzielnika i list marszałków, burmistrzów, nie jest zapraszany na żadne imprezy, a gdy pojawia się w miejscach publicznych, nikt nie wita go brawami.

    Czytaj też: Poselskie zarobki, domy, oszczędności i auta. Kto i ile?

    To wstyd, że były premier Leszek Miller, z tak wielkim państwowym doświadczeniem, człowiek, który wprowadził Polskę do Unii Europejskiej, musiał prosić o pracę. Państwo powinno dbać też o premierów
    Państwo na szczęście zadbało o ustępujących prezydentów i oni nie muszą się martwić o swój byt. Do końca życia otrzymują prezydencką emeryturę, choć nie są to znowu takie kokosy - ok. 6 tys. zł. Ale dostają też pieniądze na utrzymanie swojego biura (ok. 11 tys. zł), służbowy samochód i ochronę. Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski korzystają z całej palety wykładów i płatnych spotkań, zapraszani są na debaty, podróżują z wykładami nieustannie, wydają książki. Ale takich jak oni - znanych i popularnych na całym świecie - jest niewielu. Należą do bardzo wąskiej elity i mało kto w Polsce z byłych polityków ma dziś taką pozycję jak oni. I świat medialny zawsze jest zainteresowany tym, co mają do powiedzenia.

    Czytaj też: Marcinkiewicz doradzał firmie budującej A2. "Gdyby mnie pan złapał na lobbingu..."

    Noblista Lech Wałęsa dla Zachodu jest postacią symbolem. Kanada czy Ameryka patrzą na niego tak jak na Gorbaczowa, Dalajlamę czy patrzyły na Jana Pawła II. Zawsze więc znajdą się tacy, którzy za jego wykład nie będą żałować grosza. A mimo to były prezydent w 2000 r. ponownie próbował wejść do polityki, startując w wyborach prezydenckich. Gdy mu się nie udało - na dobre ogłosił odejście na polityczną emeryturę. Wciąż jednak jest aktywny. Dzięki poparciu premiera Donalda Tuska został w 2008 r. członkiem 12-osobowej rady mędrców Unii Europejskiej, która zajmuje się rozpatrywaniem zmian i decyzji politycznych w niedalekiej przyszłości dotyczących globalizacji, zmian klimatycznych, imigracji i rynku pracy.

    Inaczej jest z Aleksandrem Kwaśniewskim. Jego przyjaciele nie ukrywali, że pierwsze miesiące po zakończeniu prezydentury zrodziły w nim głęboką traumę - nagle przestał być potrzebny, a z jego doświadczeń ani prezydent Lech Kaczyński, ani rząd niespecjalnie chcieli korzystać. Bez poparcia Polski nie miał też co liczyć na ciekawe stanowisko w strukturach międzynarodowych. Zostały wykłady w Ameryce.

    Czytaj też: Najbardziej zadłużeni posłowie. Zobacz, kto ma największe długi [GALERIA]

    Ostatnio Kwaśniewski zaskoczył tym, że ogłosił swoje wejście do Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej, by działać na rzecz zmiany nieskutecznych i szkodliwych przepisów. Jest on w komisji piątym prezydentem wraz z Césarem Gavirią z Kolumbii, Fernando Henrique Cardoso z Brazylii, Ruth Dreifuss z Szwajcarii i Ernesto Zedillo z Meksyku. W skład organizacji wchodzą również m.in. biznesmen Richard Branson, były sekretarz generalny ONZ Kofi Annan i były sekretarz generalny NATO Javier Solana, a jej celem jest depenalizacja używania i posiadania narkotyków na własny użytek.

    Czytaj też: Pensje księży w Polsce. Biskup zarabia mniej niż wikary?

    Media od razu wytknęły, że Kwaśniewski kiedyś podpisał restrykcyjną ustawę antynarkotykową, a dziś chce uchylenia tych przepisów. - To, co robiliśmy przez ostatnie lata, nie przyniosło efektów. Konieczna jest zmiana podejścia z restrykcyjnego karania nawet za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków na leczenie i edukację oraz promocję zdrowego trybu życia - powiedział Aleksander Kwaśniewski na konferencji prasowej dwa dni temu. O ile byli prezydenci wciąż nie tracą nic z prestiżu dawnego życia, o tyle byli premierzy nie mają już tak kolorowo. Głośno było o Leszku Millerze, który w 2005 r. w radiu Tok FM żalił się, że nie ma za co żyć i szuka pracy.
    « 1 3 5 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    W kazdej firmie trzeba pracowac,a na Wiejskiej

    belfer (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 59 / 53

    tylko pyskowac,a kasowac wielkie pieniadze z kiesy podatnika.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Zaraz sie poplacze.

    Kon Donek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 53 / 51

    Co za ckliwy artykuł, łzy same lecą do oczu, że się z kimś ZSL (tfu, PSL), udecja czy LSD nie podzieliło. Ktoś, kto cokolwiek sobą reprezentował przed kandydowaniem do Sejmu na pewno nie musi...rozwiń całość

    Co za ckliwy artykuł, łzy same lecą do oczu, że się z kimś ZSL (tfu, PSL), udecja czy LSD nie podzieliło. Ktoś, kto cokolwiek sobą reprezentował przed kandydowaniem do Sejmu na pewno nie musi narzekać, np. wraca na uczelnię, do własnej działalności, do dawnej firmy. Gorzej z motylkami co to z kwiatka na kwiatek. A swoją drogą liczba kadencji powinna być ograniczona do dwóch, od 20 lat utrwalił się samoodtwarzający się układzwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo