Być jak Jose Mourinho, czyli tajemnice Fantasy Premier League

Krzysztof Nowicki

  • Sportowy24
Każdy fan Premier League marzy, by chociaż raz w życiu wejść w buty Antonio Conte, Pepa Guardioli czy Arsene’a Wengera. Miliony graczy na całym świecie robi to co rok przed ekranem swojego komputera, zakładając zespół w Fantasy Premier League - grze, na którą wpływ mają wydarzenia z angielskich boisk i która dostarcza swoim użytkownikom nie mniejszych emocji, co kibicom na stadionie.

Podstawowe zasady są bardzo proste. Rejestrujemy się na stronie fantasy.premierleage.com i zakładamy swoją drużynę. Za 100 mln funtów musimy stworzyć skład 15 zawodników. Każdy piłkarz posiada swoją wartość, która uzależniona jest od m.in. jego umiejętności, zajmowanej pozycji, popularności. Dlatego nie jesteśmy w stanie zbudować zespołu składającego się z samych gwiazd ligi. I tu zaczynają pojawiać się schody oraz „klucz” całej rozgrywki. Gracz przez 38 kolejek musi tak umiejętnie rotować swoimi piłkarzami, by ci zdobywali dla niego jak największą ilość punktów. Te przyznawane i odejmowane są za niemal każdą akcję na boisku – od zdobytych bramek po otrzymane kartki.

Fantasy Premier League zdobywa coraz większe uznanie w Polsce. Fani nie ograniczają się wyłącznie do budowy zespołu. Przeglądają klubowe informacje, śledzą spotkania, analizują poszczególnych zawodników pod kątem ich przydatności w swojej drużynie. – W kraju gra coraz więcej osób. Podchodzą do tego bardzo profesjonalnie, grają cały sezon, nie poddają się, tworzą lepsze zespoły. Są tacy, którzy oglądają sparing Bournemouth z zespołem z 6 ligi, żeby sprawdzić jak gra jakiś zawodnik – mówi Łukasz Grudzień, współtwórca bloga fantasypl.pl, na którym już od czterech lat analizuje każdy aspekt gry. – Więcej osób udziela się na także na naszym blogu. Jesteśmy zarazem niszą i jedyną aktualnie stroną, która się tym zajmuje. Gra jest popularna od paru lat, ale poniekąd sięgnęła ściany. Maksymalnie co roku gra około 3,5 mln graczy i ta liczba raczej się nie zmienia – dodaje Marcin Bulski, drugi redaktor.

Pomimo, że Premier League ruszyła 13 sierpnia, zaprawieni w bojach gracze Fantasy do sezonu przygotowywali się już dużo wcześniej. Śledzili sparingi, transfery, roszady trenerów. Tworzyli tabele z terminarzem ligi, aby sprawdzić, które kluby mają teoretycznie łatwiejszych przeciwników na początku sezonu. Wszystko po to, aby jak najlepiej zaplanować swój zespół przed pierwszą kolejką. – Moje przygotowania zaczynają się wraz z ogłoszeniem kalendarza na nowy sezon. Trudno nie śledzić dziś transferów. Dla nas jednak ważniejsze są te z udziałem mniejszych klubów. Pogbę czy Ibrahimovicia w swoim zespole ma większość graczy. Różnicę robi np. Andre Ayew, który przeszedł do West Hamu czy kupiony przez Manchester City John Stones. Takie transfery potrafią zmienić całą koncepcję drużyny w grze – mówi Łukasz. – Podstawą jest zaplanowanie urlopu tak, aby nie kolidował z sierpniem – śmieje się Marcin.

FPL to w dużej mierze gra losowa, jednak przeglądanie statystyk, szukanie informacji, analiza formacji zespołów i kondycji poszczególnych zawodników pozwala zredukować element przypadku. – Trzymam się teorii, że na sukces składa się 40% procent umiejętności i 60% procent szczęścia – stwierdza Marcin. Na czym opiera się więc ta wiedza? Według Łukasza nie wystarczy co tydzień na 15 minut przed kolejką zmienić ustawienia swojej drużyny. – Czytasz naszego bloga (śmiech) i wiesz, że nie warto ustawiać jako kapitana (zawodnik wtedy zdobywa podwójną ilość punktów) defensywnych pomocników, wiesz na których piłkarzy beniaminków stawiać, który obrońca gra bardziej ofensywnie, jakich bramkarzy dobrać do zespołu – wylicza. Pytam więc moich rozmówców – czy kilkuletnie

doświadczenie daje na starcie przewagę? – W poprzednim sezonie wygrał chłopak, który w FPL zagrał po raz pierwszy. Wszystko dzięki formie Leicester, bo doświadczeni gracze czekali aż ta bajka się skończy a oni zdobyli mistrzostwo – mówi Łukasz. – Myślę, że doświadczenie może nawet przeszkadzać. Weteran z natury bywa bardziej ostrożny, pozbawiony jest tego pierwiastka szaleństwa, który stanowi klucz do zwycięstwa. Liczysz na to, że Vardy w końcu przestanie strzelać, a on dalej swoje. Wtedy Ty spadasz w rankingu a inni lecą do góry – dodaje Marcin. Na blogu widnieją uniwersalne zasady, którymi powinien w trakcie sezonu kierować się gracz. Są to m.in. brak sentymentu dla ulubionych piłkarzy bo, jak piszą, „sentyment to można czuć do byłej dziewczyny lub dobranocki”; wytrwałość i cierpliwość – „FPL to maraton, a nie wyścig na 100 metrów”.

Maraton, któremu trzeba poświęcić dużo czasu, aby 21 maja po ostatniej kolejce Premier League z satysfakcją spojrzeć na swoją końcową pozycję w grze. – W ciągu tygodnia grze poświęcam dużo czasu. Lubię posprawdzać statystyki, poukładać plan w głowie na kilka kolejek do przodu. Nie ma co udawać, że myślę o tym jak podbić świat FPL – mówi Łukasz. – Żona już się przyzwyczaiła ale bywało ciężko. Święta, a Ty masz cały czas telefon w ręku, to mogło irytować. W domu cały czas przed komputerem, wakacje ułożone pod FPL. A znajomi? Większość gra ze mną i to myślę nas trzyma razem w dorosłym życiu i czasach kredytów. To jest taka odskocznia. Zawsze można zadzwonić, pogadać o Fantasy a przy okazji spytać co słychać – dodaje.

Również w Polsce na wzór Fantasy Premier League powstały gry z naszą Ekstraklasą w roli głównej. Jednak według moich rozmówców nie są w stanie konkurować ze swoim angielskim odpowiednikiem. – Nasze krajowe Fantasy jest nastawione na zysk organizatora. Dodatkowe punkty przyznawane są według niejasnych reguł, brakuje balansu, ceny piłkarzy są nieadekwatne do ich pozycji w klubie czy aktualnej formy. Gry nie są na bieżąco aktualizowane. Dodatkowo dochodzą awarie serwerów – wylicza Marcin. – Mnie denerwuje zimowa przerwa, podczas której drużyny są kasowane. Przecież można byłoby to zostawić i przed rundą wiosenną wprowadzić dziką kartę (możliwość wymiany całej drużyny). Ale wtedy już nie nabijesz kasy za smsy, więc pewnie się nie opłaca – stwierdza Łukasz.

Na czym więc polega fenomen Fantasy Premier League? Czemu gra co roku przyciąga około 3,5 mln graczy z całego świata? – Po pierwsze to liczne ligi, w których rywalizujesz z innymi oraz profesjonalizm EA. Gracz jest szanowany, nie czuje się jak maszynka do robienia pieniędzy. Dwa to pozorne kontrolowanie najciekawszej – może nie najsilniejszej – ligi Europy. FPL to walka z samym sobą, z własnymi słabościami i wadami. Wpływ na fenomen ma także społeczność. Dziwna, bo każdy teoretycznie jest przeciwnikiem i potencjalnym rywalem, ale ludzie darzą się szacunkiem bo wiedzą, że jadą na tym samym wózku. Wszyscy jesteśmy równi – mówi Marcin. – Każdy ma swoją wizję świata na 13 sierpnia i teraz pytanie, kto najlepiej ją przedstawi? – dopowiada Łukasz.

Premier League ruszyła. Kluby przed sezonem nie oszczędzały na transferach dlatego na angielskich boiskach zameldowały się światowe gwiazdy - Ibrahimović, Pogba, Sane, Gundogan. Interesująco również wyglądały roszady na ławkach trenerskich. Do pracy wrócił Jose Mourinho a rywalizować z nim będą m.in. Conte, Guardiola, Ranieri, Klopp, Wenger czy Bilić. Jak w takim razie ułoży się sezon? Czy będziemy świadkami niespodzianki na miarę mistrzostwa Leicester? – Teoretycznie wszystko wskazuje na Manchester United, ale wzmocniły się wszystkie kluby PL. Osobiście stawiam na Chelsea. Pod względem Fantasy liczę na dobry sezon Graya i Ramireza. Czarnym koniem może być Everton. Nie da się przewidzieć niespodzianki na miarę Leicester. Nie jesteśmy przecież Tomem Hanksem (Aktor w sezonie 15/16 postawił 100 funtów na mistrzostwo „Lisów”. Przy przeliczniku 5000:1, wraz z

ostatnim gwizdkiem sezonu jego konto zasiliło pół miliona funtów.) – mówi Marcin. – Mi się wydaje, że mistrzostwo zdobędzie Chelsea. Przy dobrze funkcjonującej obronie, zdrowym Hazardzie i bez kłótni w drużynie mają duże szanse. Chciałbym, aby sukces na miarę Vardy’ego osiągnął Charlie Austin. Według mnie na więcej niespodzianek możemy liczyć w walce o utrzymanie. Jeśli chodzi o miejsca 1-6, to karty są już rozdane – kończy Łukasz.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3