Być albo nie być dla polskich stoczni

Mariusz Jabłoński
350 związkowców ze stoczni w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie będzie pikietowało przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli
350 związkowców ze stoczni w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie będzie pikietowało przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli Bartłomiej Międzybrodzki/POLSKA
W czwartek ma się rozstrzygnąć los naszych stoczni. Aleksander Grad, minister Skarbu Państwa, ma przedstawić w Brukseli plan restrukturyzacji przemysłu stoczniowego.

Jeśli nie zostanie zaakceptowany przez unijnych komisarzy, zakłady czekają poważne problemy, a nawet bankructwo.

W najgorszym przypadku Unia może bowiem nakazać stoczniom zwrot pomocy publicznej. Według rządu to 700 mln zł. Z kolei związkowcy mówią o zdecydowanie większych kwotach, nawet o 5 mld zł. Jednak ich wysokość ma znaczenie drugorzędne. Nawet w przypadku zwrotu "tylko" 700 mln zł stocznie w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie upadną. Pesymistami w tej sprawie są związkowcy i zwykli stoczniowcy, którzy nie wierzą w pomyślność misji ministra w Brukseli.

Plan Aleksandra Grada zakłada ponowne połączenie Stoczni Gdynia i Gdańsk w jeden organizm. Zainteresowana nabyciem akcji Stoczni Gdynia jest firma ISD (należy do ukraińskiego koncernu Donbas), która jest już właścicielem zakładu w Gdańsku. Rozwiązanie to odpowiada stoczniowcom z Gdyni, sprzeciwiają się ci z Gdańska

- Tylko połączenie obu przedsiębiorstw zapewni im ratunek i rentowność - twierdzi minister Grad. Wiem, że firma ISD, która jest zainteresowana nabyciem Stoczni Gdynia, przygotowuje taki program restrukturyzacyjny, który spodoba się komisarzom unijnym.

Po połączeniu firm będzie można ograniczyć moce produkcyjne z 500 tys. ton do 400 tys. ton (GTC), a tego właśnie życzy sobie Unia Europejska. To pozwoliłoby też na poprawę wyników finansowych.
Według Aleksandra Grada, jeśli program zaakceptują unijni komisarze, Stocznia Gdynia zostanie sprywatyzowana, a Stocznia Gdańsk nie będzie musiała zwracać pomocy publicznej.

Stoczniowi związkowcy nie wierzą w ten optymistyczny scenariusz. Dlatego chcą wymóc na unijnych komisarzach, by byli bardziej życzliwi dla polskiego przemysłu okrętowego. - 350 związkowców ze stoczni w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie będzie pikietowało przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli za przedłużeniem terminu danego na prywatyzację polskich stoczni - mówi Marek Lewandowski, rzecznik Sekcji Krajowej Przemysłu Okrętowego NSZZ Solidarność.

Związkowcy są coraz bardziej radykalni. Grożą dalszymi protestami, jeśli Unia w całości odrzuci plany restrukturyzacji polskich stoczni.

- Zablokujemy wtedy ulice w Warszawie i Brukseli. Zorganizujemy tam miasteczka namiotowe. Nie oddamy naszych miejsc pracy - ostrzega Lewandowski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie