Burzliwe życie prezesa. Czy Artur Paszko podoła Nowej Hucie Przyszłości?

Natalia Słupek
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Od mniejszości (narodowych) do nieruchomości (państwowych) - kariera pełna zaskakujących zwrotów.

Jego przeszłość zawodową najkrócej można określić: bogata. Z wykształcenia religioznawca i pedagog, doktor nauk humanistycznych, pasjonat zagadnień mniejszości narodowych. Z zawodu - dyrektor, kierownik, rzecznik. Zarządza projektami, pomiędzy którymi próżno szukać ciągłości branżowej czy tematycznej. Kim jest Artur Paszko - wszechstronnie utalentowanym człowiekiem orkiestrą, samorodnym talentem z wizją, menedżerem sprawnie poruszającym się wśród politycznych i biznesowych możliwości?

Najpierw były studia - religioznawstwo na UJ i pedagogika resocjalizacyjna. Byli studenci wspominają go jako dobrego wykładowcę. Kiedy napisał ponad 1000-stronicowy doktorat wszyscy byli więcej niż zdumieni, że planuje porzucić stabilne życie wykładowcy akademickiego. Tym bardziej że publikuje mnóstwo teksów naukowych, pracuje w redakcji pisma "Studia romologica", prowadzi badania naukowe. W 1999 r., jeszcze przed obroną doktoratu, zostaje zauważony przez wojewodę. Przyjmuje najpierw posadę rzecznika, a potem kolejne stanowiska. Sprawdza się jako ekspert od mniejszości, uczestniczy w kreowaniu polityki społecznej.

Jest pełnomocnikiem do spraw mniejszości narodowych, potem zastępcą dyrektra wydzialu zdrowia i polityki sołecznej, kierownikiem oddziału rejestru ZOZ i ZPCh, wreszcie starszym inspektorem wojewódzkiego wydzialu spraw obywatelskich i imigracji. Ścieżkę kariery zmienia nagła wolta: bierze udział w konkursie i wygrywa stanowisko dyrektora Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie.

W bibliotece Paszko staje przed pierwszym zadaniem z gatunku niewykonalnych. Trzeba zagospodarować pieniądze z rezerw ministerialnych na nowe książki, jednak nie ma czasu na procedurę zamówień publicznych. Wraz ze współpracownikami decyduje, że zamówienie trzeba zrealizować w skróconym terminie, byle tylko doprowadzić projekt do końca. Decyzja zostaje zakwestionowana podczas kontroli dyscypliny finansowej w urzędzie. Paszko staje na komisji dyscypliny finansów publicznych, broni się. Ze sprawy wychodzi bez zarzutów.

Przed komisjami tego typu będzie stawał jeszcze kilka razy, m.in. z powodu sprawy remontu dachu i adaptacji poddasza biblioteki. Jednak biblioteka wkrótce staje się dla niego za ciasna. Dostaje etat dyrektora urzędu marszałkowskiego (obecnie stanowisko to już nie istnieje). Już po jego przenosinach okazuje się, że remont w bibiotece, pierwotnie wyceniony na niecałe 7 milionów złotych, ostatecznie zamknął się kwotą... 20 milionów. Jakby tego było mało, w tym samym czasie, i od tego samego wykonawcy, który dokonywał remontu, Paszko - już jako osoba prywatna - kupił mieszkanie. Jak twierdzi - nie po preferencyjnej cenie.

Paszko od początku broni się, że sytuacja jest ustawiana z powodów politycznych. Jest rok 2009, Marek Nawara leży w szpitalu po wypadku na nartach, nie pracuje. Paszko nie ma sobie nic do zarzucenia, w internecie publikuje dokumenty dotyczące kosztów zmian w bibliotece i szczegóły dotyczące kupna mieszkania. Sytuacja staje się jednak na tyle napięta, że decyduje się na odejście z urzędu w momencie powrotu Nawary do pracy.

Niemal natychmiast dostaje propozycje pracy jako dyrektor departamentu strategii i rozwoju Wojskowego TBS-u "Kwatera". Przeprowadza się do Warszawy, gdzie spędzi kolejne dwa lata. Zajmuje się obrotem nieruchomościami na dużą skalę: kupowaniem i sprzedawaniem ziemi, budowaniem mieszkań na wynajem dla żołnierzy, prowadzi procesy budowla- ne od budowania do egzekwowania gwarancji. Wraca jednak do Krakowa, zatrudnia się jako doradca w Grupie Hoteli WAM, która wcześniej prowadziła interesy z MON-em. Kiedy zawiązuje się spółka "Kraków Nowa Huta Przyszłości" zostaje jej prezesem. Wybór nie jest poprzedzony konkursem, stanowisko obsadza prezydent Jacek Majchrowski.

Od osób, które pamiętają Paszkę z czasów jego pracy w urzędzie wojewódzkim oraz bibliotece można usłyszeć, że jest człowiekiem o dużych zdolnościach organizacyjnych i wyróżniającej kulturze osobistej. Łagodzi problemy, słucha ludzi. Pracownicy wspominają go pozytywnie. Jeden z jego dalszych współpracowników z urzędu wojewódzkiego do dziś pamięta, że Paszko był jedynym urzędnikiem na wysokim stanowisku, który odwiedzających go petentów witał, wstając z krzesła i podając dłoń. Sam Paszko twierdzi, że kontrowersje wokół jego osoby wynikają z zakulisowych uwarunkowań politycznych.

- Odkąd funkcjonuję w sferze publicznej, przed komisjami stawałem wielokrotnie, nigdy nie zostałem skazany. Wiem, że tak funkcjonuje system. Na przykład z urzędem marszałkowskim musiałem rozstać się w zwarciu politycznym, które po części było wygenerowane tym, że marszałek miał wypadek. To wywołało całą serię procesów politycznych, do jakich nie pasowałem.Tak bywa w sferze publicznej, nie mam żalu ani pretensji, ale sposób, w jaki się ze mną rozstawano, był bardzo trudny i do dzisiaj go przeżywam w pewien sposób. Przekroczyłem granicę funkcjonowania w sferze publicznej, która była komfortowa dla mojej rodziny. To oni dostali rykoszetem. Ja mam grubą skórę, ale nie godzę się, żeby negatywne konsekwencje dotyczyły moich bliskich. Nie żałuję tamtego remontu, bo udało się stworzyć nowoczesną bibliotekę - wyjaśnia Artur Paszko.

Gruba skóra będzie przydatna na stanowisku prezesa spółki KNHP. Paszko zdaje sobie sprawę, że to jest projekt, który musi się powieść, nie ma żadnego "może" czy "jeżeli". Zderzeń z rzeczywistością i problemów jest cała masa. - Moje doświadczenie pokazuje, że same negocjacje z inwestorami przy takich projektach trwają miesiącami, a realizacja fizyczna? Czuję na plecach wielkie oczekiwanie, że tutaj wszystko powinno już stać - komentuje. - Jestem przyzwyczajony, że się szarga mną i projektem, który robię. Ja mówię na to - OK, byle do przodu.

Tymczasem powołaniem Paszki na stanowisko prezesa KNHP nie są zachwyceni politycy. Pojawia się stały refren - brak szerokiego spojrzenia na cały kompleks Nowej Huty Przyszłości. Działacz wysokiego szczebla mówi: - To człowiek bez wizji, nie rozwinie temu projektowi skrzydeł. Inny polityk na dźwięk nazwiska Paszko łapie się za głowę. - Facet myśli tylko o tym, ile wycisnąć z budżetu miasta. Nie nada Nowej Hucie Przyszłości żadnej wizji. Dla Paszki Nowa Huta Przyszłości może być kolejnym krokiem milowym w karierze. Przyszedł z zewnątrz, być może to pomaga mu złapać dystans do kontrowersji wokół projektu.

Sam Paszko twierdzi, że wlicza różne ryzyka w swój plan działania: te, których już teraz jest świadomy i te, które mogą pojawić się po drodze. A odwołanie ze stanowiska? - Jeżeli się tutaj nie sprawdzę, można mnie odwołać. Albo sam odejdę, jeżeli zrozumiem, że się nie nadaję. Nie można zakotwiczać całości projektu na jednej osobie. Konie można zmienić, wóz jedzie dalej w obranym kierunku. Jak na razie, wóz zwany trzyosobową spółką Nowa Huta Przyszłości, kosztuje nas 50 tysięcy złotych miesięcznie.

7 - Tyle razy Artur Paszko pełnił funkcje prezesa, dyrektora, kierownika lub samodzielnego pracownika decyzyjnego w administracji rządowej, samorządowej i sektorze prywatnym. Na swoim koncie ma 11 różnych stanowisk.

Tygodnik Nowa Huta

Co składa się na cenę paliwa?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie