Bugaj: Powinniśmy podnieść podatki dla najbogatszych

Redakcja
Ryszrd Bugaj
Ryszrd Bugaj Piotr Król/Polskapresse
- Niech Tusk pokaże Unii Europejskiej gest Kozakiewicza - mówi ekonomista prof. Ryszard Bugaj w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Unia Europejska utknęła głęboko w kryzysie - i od kilku lat, mimo prób, nie umie się z niego wyrwać. Jak Pan ocenia działania Brukseli, pomysły Unii na wydostanie się z tarapatów?
Proszę zwrócić uwagę, że jeszcze wiosną powszechne były komentarze: kryzys się skończył. Teraz z kolei wszyscy przestrzegają minorowym tonem przed jego drugą falą. To świadczy o dużym rozchwianiu nastrojów. Właśnie wpadliśmy w fazę pesymizmu. Do tego trzeba się przyzwyczaić. Przez takie fale, przeskoki od optymizmu do pesymizmu, przejdziemy pewnie jeszcze kilkukrotnie w ciągu najbliższych kilku lat. To konsekwencja tego, że nie zlikwidowano nierównowagi finansowej, która leżała u podłoża kryzysu. Szybko przesunięto ją z sektora prywatnego do publicznego, co na moment uspokoiło sytuację. Ale przesunąć łatwo, zlikwidować dużo trudniej.

Bo to wymaga na przykład podniesienia podatków czy cięć budżetowych, a na to nie zgadzają się wyborcy.
To nie jest tylko kwestia przyzwolenia społecznego lub jego braku. To kwestia jeszcze narzędzi. Rozwiązanie problemów wymagałoby mocnych cięć - ale prawie na pewno takie cięcia doprowadziłyby do recesji, zabiłyby rozwój gospodarczy. Widać to w Grecji. Także owszem, można ciąć - ale to wylewanie dziecka z kąpielą. Światowa gospodarka odzyskałaby równowagę bardzo nisko, być może światowy PKB straciłby jedną czwartą swojej wartości. Także nie zgadzam się z tymi, którzy twierdzili, że państwa nie powinny się wtrącać do problemów prywatnych firm, niech uporządkuje to rynek. W takiej sytuacji koszt kryzysu mógłby się okazać bardzo wysoki. W dodatku koszty mogłyby być nie tylko gospodarcze, ale także polityczne - tak jak to się stało w latach 30. XX wieku.

Ale skoro nie cięcia, to co?

Czekają nas trudne decyzje. Dobrze by było, gdyby partie zarysowały stojące przed nami dylematy i zaproponowały własne rozwiązania. Tymczasem politycy ten temat ignorują

Trzeba znaleźć wąską ścieżkę, która przeprowadzi nas po drodze między potrzebą oszczędzania a podtrzymywania wzrostu gospodarczego. Ta ścieżka to jak stąpanie po grani. Po bokach straszą nas bowiem: ryzyko nadmiernego zadłużenia, negatywnej reakcji rynków, które mogą prowadzić do zbytniego podniesienia kosztów kredytów, recesja. Na to jeszcze nakłada się ważne pytanie o to, kto tak naprawdę powinien zapłacić rachunki. Bo w najbliższym czasie, nawet jeśli uda nam się uniknąć recesji, to stopa wzrostu będzie bardzo niska, a więc nie należy się spodziewać, że nagle pojawią się wolne pieniądze w budżetach państw czy prywatnych przedsiębiorstw. Gdzie więc znaleźć pieniądze na obsługę zadłużenia? Czy ciąć wydatki socjalne, ponosząc konsekwencje naruszenia równowagi społecznej i politycznej? A może podnieść podatki dla osób najlepiej zarabiających?

Ten ostatni pomysł pojawił się niedawno we Francji i USA - w dodatku rzucili go właśnie najbogatsi.
Nie mam cienia wątpliwości, że w Polsce też powinniśmy pójść tą drogą. Teraz w naszym kraju osoby najlepiej zarabiające płacą bardzo niskie podatki.

Jeśli w ogóle płacą je w kraju, a nie za granicą.
Właśnie. Powinniśmy zrobić to samo co Włosi, czyli zapytać ich wprost, gdzie płacą podatki. Jeżeli Jan Kulczyk zaoszczędził w ciągu 20 lat 9 mld zł - a przecież oprócz oszczędności dużo wydawał na konsumpcję - to uważam, że obywatele mają prawo wiedzieć, ile zapłacił w tym czasie podatków.

CZYTAJ TEŻ:
* Gomułka: Nie zaczyna się nowy kryzys. Trwa raczej długa rekonwalescencja
* Kozakiewicz: Do Sejmu nie idę dla pieniędzy. Jako nauczyciel WF zarabiam więcej niż mogę zarobić jako poseł
* Kleiber: Grozi nam utrata suwerenności intelektualnej

Wracając do głównego tematu naszej rozmowy. Europie, mimo problemów, udaje się uniknąć recesji. Oznacza to, że po tej wąskiej ścieżce, którą Pan opisał, stąpa umiejętnie?
Nie ryzykowałbym tak jednoznacznych osądów, bowiem wcale nie jestem przekonany, czy ryzyko recesji można wykluczyć. Tutaj wiele zależy od czynników będący poza Europą, czyli od Stanów Zjednoczonych i Chin. Przecież ważnym motorem napędowym europejskich gospodarek, zwłaszcza Niemiec, jest eksport. Gdyby popyt na niemieckie towary gwałtownie się osłabił, to recesji wykluczyć nie można. A w takiej sytuacji łatwo wpaść w sytuację, w której malejący popyt pociąga ograniczenie zatrudnienia, co z kolei oznacza dalsze zmniejszenie zatrudnienia. Taka spirala byłaby szalenie niebezpieczna. A takiemu scenariuszowi trudno zapobiegać, zwłaszcza gdy brakuje narzędzi. A Europa ich nie ma. Stopy procentowe są bardzo niskie, a dług publiczny wysoki - to sprawia, że nie da się uczynić kredytów tańszymi ani dosypać pieniędzy do gospodarki kosztem powiększenia deficytu budżetowego. A wcale nie można wykluczyć, że ta nierównowaga finansowa, która doprowadziła do kryzysu, jest tak wielka, że dramatycznych konsekwencji nie da się uniknąć. Choć trzeba robić wszystko, by tak się nie stało.

Rozważmy scenariusz pozytywny - udaje się uniknąć bankructwa Grecji.
Obawiam się, że tego bankructwa uniknąć się nie da. A to pociągnie za sobą konsekwencje, które dziś trudno przewidzieć. Oznacza to niestabilność całej Grecji, ale ucierpią także europejscy inwestorzy. Przecież one kupowały greckie obligacje, a po ogłoszeniu bankructwa nie zostaną one od nich odkupione. A proszę pamiętać, że w te obligacje inwestowały także różnego rodzaju fundusze, w tym emerytalne. Oznaczałoby to, że wraz z bankructwem Grecji przepadają oszczędności, jakie poczyniło na starość wielu Europejczyków. I kto umie przewidzieć, jakie konsekwencje pociągnie za sobą przepadek tych pieniędzy? Przecież to może oznaczać albo bankructwo banków, albo sprawi, że oszczędzający dostaną mniejsze emerytury. Papiery greckie posiadają głównie banki francuskie. Francja już teraz jest mocno zadłużona. Gdyby więc sektor bankowy tego państwa otrzymał tak solidne uderzenie, jakim byłaby plajta Grecji, to bardzo trudno będzie go ratować. Już teraz banki nie chcą pożyczać sobie nawzajem pieniędzy - bo żaden nie wie, w której szafie jest trup, czyli za dużo złych kredytów. Dlatego na problemy Grecji nie można patrzeć tylko przez pryzmat rozmiarów - stosunkowo niewielkich - ich gospodarki. To problem całej Europy.

Uda się go kiedyś okiełznać? Czego trzeba, by opanować sytuację? Ile czasu musi minąć, by się uspokoiła?
Rozczaruję pana, ale trzeba uczciwie stawiać sprawę. Nie wiem. Nikt zresztą nie umie odpowiedzieć na tak postawione pytania. Ci, którzy twierdzą inaczej, robią tylko mądre miny. Pewne jest tylko jedno: na pewno nie można odtrąbić końca kryzysu. Choć wcale nie musi oznaczać to tragedii. Nie musi wybuchnąć recesja, osłabienie tempa wzrostu może być umiarkowane. Europa przez ostatnią dekadę i tak rozwijała się dość wolno, także niewielki spadek nie będzie bardzo odczuwalny. Tak moim zdaniem wygląda scenariusz optymistyczny.

Rozmawiał Agaton Koziński

Więcej przeczytasz w weekendowym wydaniu dziennika "Polska" lub w serwisie prasa24.pl

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
ryszard
'nie ma zadnego kryzysu"...
b
ben
Ta produkcja w bogatych krajach zachodnich, to glownie towary konsumpcyjne. Kupowanie czesto calkiem niepotrzebnych towarow(na kredyt), ktore za kilka tygodni trafiaja na smietnik? - Tego sie nie da utrzymac, to jest nawet szkodliwe dla ludzi pod kazdym wzgledem nawet zdrowotnym, bo ogromna ilosc produktow spozywczych wcale nie powinna byc konsumowana (SLONINA i CUKIER). Leczenie ludzi z cukrzycy kosztuje w Ameryce setki miliardow rocznie. Rasa ludzka wyglada jak slonie, krowy, byki a nie jak normalni ludzie. Ja lubie ogladac filmy historyczne i na tych z czasow I i II Wojny swiatowej widze normalnych ludzi; Szczuplych zolnierzy i cywilow - ani jednego grubasa wazacego 200 a chocby i 100 kg.W Ameryce oficjalne bezrobocie to 9% ale powszechnie uwaza sie ze moze siegac 15%. Moim zdaniem to ludzie,ktorzy z powodow warunkow fizycznych albo mentalnych nie sa zdolni do pracy. Ich prace przejmuja miliony mlodych, chudych, malutkich Meksykanow, ktorzy pala sie do roboty - zadne kordony na granicach tutaj nic nie pomoga. Wzrost produkcji jest mozliwy tylko w krajach rozwijajacych sie jak Chiny, Indie Brazylia itp i ten wzrost jest ale oni sa w stanie sami wszystko wyprodukowac.
z
zdzich
ja to bym tobie pokazał ten gest ,ale to żaden gest kozakiewicza bo ten gest to już pokazywano jak jeszcze kozakiewicza na świecie nie było tylko przy pokazaniu tego gestu to się mówiło"taki ch... jak mańki noga"lub "takiego wała jak polska cała".
m
mm
"Dotychczasowa praktyka członkostwa naszego kraju w UE pokazuje też, że członkostwo to stworzyło szereg "kanałów" prawnych dla naruszania i unieważniania zasad i postanowień polskiej Konstytucji, jej wyśmiewania i zwalczania przez różne struktury unijne, np. instytucji małżeństwa, rodziny, życia człowieka, patriotyzmu zwalczanego w Unii jako "szkodliwy nacjonalizm" itp"

Jakich "kanałów" - merytorycznie proszę
c
cezar
Fałszem jest, że Unia Europejska "szanuje suwerenność i tożsamość państw członkowskich", gdyż Unia "żywi się", przejmuje "bezzwrotnie" kompetencje suwerennych państw członkowskich, a jej celem jest rozmywanie tożsamości narodowej państw-członków. W Parlamencie Europejskim nie reprezentuje się interesów narodowych, nie ma grup narodowych, tylko nic niemówiące o tym określenia kierunków politycznych, np. socjaldemokraci, konserwatyści, reformatorzy itp. Nawet produktów spożywczych, towarów itp. nie można określać nazwami narodowymi, a jedynie określeniami geograficznymi. Nie jest też prawdą, że członkostwo RP w Unii służy celom Konstytucji i nie narusza jej zasad. Jest odwrotnie, bo właśnie dostosowanie polskiej Konstytucji, jej obecne zmiany mają służyć celom Unii. To Polska się "nagina" prawnie do Unii, a nie Unia do interesów Polski. Dotychczasowa praktyka członkostwa naszego kraju w UE pokazuje też, że członkostwo to stworzyło szereg "kanałów" prawnych dla naruszania i unieważniania zasad i postanowień polskiej Konstytucji, jej wyśmiewania i zwalczania przez różne struktury unijne, np. instytucji małżeństwa, rodziny, życia człowieka, patriotyzmu zwalczanego w Unii jako "szkodliwy nacjonalizm" itp.
z
zawsze-jot9
Pan Bugaj wpadl nie tylko w "fazę pesymizmu " ale także w fazę zupełnie nieodpowiedzialnch komentarzy !
Proponuje gest Kozakiewicza wobec UE ale ja użyję tego gest przeciw niemu,destrukcynemu malkontentowi !
Z
Zbynio
Bugaj stawia diagnozę, podobnie jak lekarz-onkolog który mówi np. pacjent ma raka płuc nieoperacyjnego. Czy jest ktoś na swiecie kto potrafi podać racjonalną i realną receptę na wyjście z choroby?. Chyba nie. Czy można winić lekarza, który mówi "Zostało Panu pół roku, no maksimum rok życia"?. Bugaj przypomina mi takiego kompetentnego lekarza, stawia diagnozę, prawidłową, moim zdaniem, nie próbuje nas mamić cudownymi homeopatycznymi lekami, które sprawią, że po tygodniu pacjent stanie na nogi. Zreszta podobni lekarze, Gomułka, Rybiński, Belka mówią w zasadzie to samo, tyle, ze z inna ekspresją, w zasadzie wszyscy to widzą czarno, poza min.Rostowskim, co zrozumiałe. Ostatnio złoty traci, rynki finansowe widzą, że Tusk który ma wprawę w malowaniu pomalował naszą wyspę zielona farbą, ostatnie deszcze ta farbę zmywają, odsłaniają się łaty brudnego piachu.
K
K.J.
Dzięki naszej firmie do skarbu państwa w miesiąc miesiąc idzie od 20 000 do 30 000 tys podatków do US (pracownicy i my). To utrzymanie 4 darmozjazdów urzędników lub budżet jednej szkoły na wykarmienie uczniów lub przynajmniej jedna średnia operacja.

Nie jestem ubekiem, nie jestem komunistą (mam 31 lat), rodzice kasy mi nie dali, nie jestem z układu - tylko ciężko pracuję (przeważnie po 10-12 godzin) i nie życzę sobie by ktokolwiek podwyższał nam podatki (czy bedę miał kasy jak Kulczyk (dzięki jefgo firmom mase ludzi ma prace i płaci podatki) czy będę tak jak teraz ciężko pracujacą średnią klasą.

Nie życzę sobie też by sfrustrowani kolesie obrażali wszystkich którzy mają firmy lub wysokie stanowiska i wrzucali ich do jednego worka z psedo-układami.
p
patriotka
Przykład powinien "iść" z góry.Prawda jest sromotna.W Polsce płacą podatki najbiedniejsi. I to jest zasługa obecnych rządów. Bez wątpienia przyjaznych bogatym ...
w
wyborca niezalezny
Panie Bugaj niech sie pan nie slini i nie opowiada bredni , jezeli sie cos krytykuje to trzeba podac konkretne sposoby i kosekwencje zwiazane z wyjsciem z UE .
Niestety pan jest za glupi i poza propagandowa krytyka wyborcza nic pan nie potrafi !
Z
Zbynio
Aby pokazać gest Kozakiewicza, trzeba mieć Jego charakter. Nie liczył bym na takie gesty ze strony Tuska.
e
emeryt29
P. Bugaj bełkocze o wyjściu z kryzysu, nie podając żadnej racjonalnej i realnej recepty. Jest to typowe dla pis-matołowatych ekspertów, a nie potrafią się zdobyć na pochwalenie polityki naszego rządu , który spokojnie dobrze radzi sobie z efektami kryzysu światowego.
G
Gość
PO GŁOSI PROGRAM KRESU NASZEJ NIEPODLEGŁOŚCI i to w programie wyborczym!!!!

Jest to wprost zapisana deklaracja PORZUCENIA SAMODZIELNEJ POLSKIEJ POLITYKI ZAGRANICZNEJ i dowód na to, że PO w ogóle nic nie rozumie z tego co dzieje się w Unii!

a oto kluczowe zdania z programu PO:

"większość naszej aktywności na polu polityki zagranicznej jest realizowana ZA POŚREDNICTWEM Unii Europejskiej. Skutecznie realizować naszą RACJĘ STANU można TYLKO POPRZEZ umiejętne WPISANIE NASZEGO INTERESU W SZERSZY INTERES EUROPEJSKI”.

PO GŁOSI PROGRAM KRESU NASZEJ NIEPODLEGŁOŚCI i to w programie wyborczym.

Dalszych słów nie trzeba.
Krzysztof Szczerski

Dr hab. nauk o polityce, były wiceminister spraw zagranicznych
więcej wpolityce.pl
b
ben
Nie wiem czemu nikt nic nie mowi o Solarzu-Zaku, ktory zaciagnal kilkanascie MILIARDOW zlotych pozyczki aby cos tam kupic. Te kilka czy kilkanascie miliardow POZYCZONE w (prywatnych bankach) sa juz jego (jezeli nie zrobi jakiegos glupstwa). A jezeli sa jego to i po trosze nasze,Polakow. To samo jest i z innymi naszymi miliarderam - jedni przetrwaja inni upadna.
s
stach
Walczyliśmy o to , aby taki Kulczyk , nie obrażając jego osoby, w ciągu 20 lat zarobił 9 mld złotych.

Prawda czy Fałsz !!!!!

A może o to nie walczyliśmy ?

A wiec kto stworzył jemu takie jemu i jemu podobnych takie wspaniałe warunki ?

I dlaczego jemu a nie innemu itd ?

Pytania na wielogodzinne rozmowy Polaków !!!!

I tyle Nam chyba pozostało !!!

I to prawdopodobnie jest jedyny wymierny efekt naszej walki !!!!

I niestety , ta walka z przeszłości może się także okazać w większości przypadkach zwyczajną ściemą !!!!!

A więc cieszmy się z tego co mamy , bo i to mogą Nam zabrać !!!!

I na to się zanosi !!!!

A zabiorą Nam to nie KOMUCHY , ale Nasi obecni Idole , Autorytety i ich liczne pociotki .
Dodaj ogłoszenie