Bugaj: Kaczyński się wkręcił i robi okropne rzeczy. Petru wygra, ale to co niesie jest niebezpieczne

Dorota KowalskaZaktualizowano 
Prof. Bugaj: Konstytucja powstała w ramach kompromisu
Prof. Bugaj: Konstytucja powstała w ramach kompromisu Fot. Bartek Syta
O rządzie Beaty Szydło, nadziejach związanych z prezydentem Andrzejem Dudą, o tym, czy powinniśmy zmienić konstytucję i o niebezpieczeństwach, które grożą Polsce - mówi prof. Ryszard Bugaj, ekonomista, były polityk.

Panie profesorze, jaka Pana nachodzi refleksja, kiedy Pan patrzy na to, co dzieje się na polskiej scenie politycznej?
Wie pani, martwię się, bo jeśli klasa polityczna nie znajdzie kompromisu, a jego znalezienie leży chyba w rękach prezydenta, tylko prezydent musi wykazać pewną niezależność...

I Pana zdaniem, to możliwe?
Wielu całkowicie w to zwątpiło, wielu jest przekonanych, że to niemożliwe. Ja napisałem listy do pana prezydenta. Czekam na reakcję na drugi list. Diagnoza, czy można na niego liczyć, czy nie, nie jest łatwa. Natomiast, jeśli nie można liczyć, to zdarzenia pobiegną w kierunku frontalnego zderzenia. Boję się tego zderzenia.

Jaki mógłby być jego rezultat?
Mnie się wydaje, że w dłuższej perspektywie PiS, zachowując standardy demokratyczne, bo w pewnych granicach chce te standardy zachować, nie może wygrać. Kto się pojawi? Ktoś taki jak Ryszard Petru. Patrzę na to z najwyższym niepokojem. On wygra, bo jest bardzo sprawny socjotechnicznie, natomiast to, co niesie w sensie programowym jest dla Polski niezwykle niebezpieczne. Przeczytałem jego artykuł w ostatniej „Polityce”, tam jest próba powiedziałbym, nie pierwsza z jego strony, próba opisu sytuacji Polsce, w której konflikt na linii na ogół opisywanej bogaci-biedni, kapitaliści-robotnicy, że użyję marksistowskiego porównania, jest zastępowany tezą o konflikcie na linii młodzi-starzy. To bardzo śmieszne w jego wykonaniu, bo on, jako człowiek młody zdążył utłuc więcej pieniędzy niż ci starzy w polityce, którzy, jego zdaniem, powinni odejść. Ale ważniejsze jest coś innego: on się przedstawia, jako rzecznik nowoczesności 40-latków, ale jest przecież rzecznikiem, w sensie programowym, fali neoliberalnej. Powtarza rzeczy, które w polityce zaczęły się od Margaret Thatcher i od których się teraz odchodzi. Jesteśmy krajem, który nie chce zaakceptować tego odejścia, w każdym razie nie chce go zaakceptować wielu wpływowych ludzi. Boję się, że rezultat takiego starcia może pod pewnymi względami przypominać, nie posuwałbym tej analogii zbyt daleko, taki scenariusz włoski. Kiedy działo się bardzo źle pod rządami włoskiej chadecji razem z socjaldemokratami, przyszła rewolucja, ona nie była udana, no i pojawił się Berlusconi. I tak kraj znalazł się na wiele lat w impasie. Ja się boję takiego impasu dla Polski, powiem to wyraźnie.

W sprawie mediów Kaczyński urządził prowokację,bo powołanie na szefa telewizji Jacka Kurskiego to prowokacja

Panie profesorze, ale skoro mówi Pan o Ryszardzie Petru, to skreślił całkowicie Platformę Obywatelską?
Wie pani, chyba tak. Mnie się wydaje, że oni znaleźli się w rozsypce i musiałby się zdarzyć splot jakichś szczególnych okoliczności, który by ich podniósł, tak mi się wydaje. Ale to bardzo mało prawdopodobne. Powtarzam: PO jest w kompletnej rozsypce. Zresztą, nie bardzo mają alternatywę. Alternatywa, którą powinni przyjąć, żeby odzyskać pozycję, to alternatywa, która zaprzecza ich polityce, która jakoś musi się uporać z dziedzictwem tej polityki. Nie mówię, że kraj jest w ruinie, bo to oczywiście nieprawda, to nie jest kraj w ruinie, ale to kraj, który wchodzi w złą fazę w stosunku do tego, co działo się w przeszłości. Myślę też, że PiS ma tutaj poważne rezerwy, to znaczy, jeżeli będzie komisja śledcza dotycząca podsłuchów, jeśli zostaną ujawnione podsłuchy, które nie zostały jeszcze ujawnione, a jest ich cała masa przecież, to sytuacja PO będzie fatalna. Zdarzyły się przecież rzeczy niebywałe, które będą robić wrażenie. Jeżeli, takie były informacje prasowe, podsłuchano rozmowy świętej czy nie świętej pamięci Jana Kulczyka z Donaldem Tuskiem w jego prywatnej, premierowskiej willi, to już właściwie nie bardzo ma znaczenie, co na tych taśmach jest nagrane. Fakt, że premier polskiego rządu przyjmuje na kolacji najbogatszego Polaka, który całe swoje pieniądze zarobił praktycznie na interesach z państwem, jest kompromitujący ze wszystkimi tego następstwami. PiS obiecuje także komisję śledczą dotyczącą podatków. I obawiam się, że to będzie także spora porcja kompromitacji dla rządu, który odszedł. Przecież egzekwowanie podatków za czasów rządów PO i PSL drastycznie się pogorszyło, o kilkadziesiąt miliardów złotych. Najłagodniejsza wersja, która może wyjść z obrad tej komisji, to wersja, że temu nie przeciwdziałali. Ale może wyjść wersja bardziej brutalna.

Że?
Że działali. Niektóre pogłoski, które do mnie docierają z ministerstwa finansów są dość porażające.

Jakie to pogłoski, Panie profesorze?
To są pogłoski, a ja pogłosek nie powtarzam.
A jeśli okażą się prawdą? Może Pan jednak powtórzy?
Nie, nie ma mowy!

Czyli Grzegorz Schetyna nie da rady podnieść Platformy?
Moim zdaniem, ma nikłe szanse.

Domyśla się Pan, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość przyjęło tak zabójcze tempo wprowadzania zmian? Trybunał Konstytucyjny, media, teraz prokuratura - to tempo wręcz zawrotne!
Komentatorzy starają się wyjaśniać, że stoi za tym jakaś racjonalna myśl. Ja bym nie wykluczył, że wypadki po prostu się toczą, że PiS nad tym nie panuje, że Jarosław Kaczyński, który jest bystrym człowiekiem, ale nie jest demiurgiem, który planuje pięć ruchów do przodu, po prostu się wkręcił. Przypuszczam, że się wkręcił i robi okropne rzeczy, okropne w moim przekonaniu. Ale to nie mój biznes, nie mój cyrk, nie moje małpy….

Jak To nie Pana cyrk i nie Pana małpy?! Przecież żyje Pan w Polsce, więc to Pana cyrk i Pana małpy!
Ja mówię w tej chwili o cyrku pisowskim. Więc to nie moje małpy z tego cyrku, mówiąc trywialnym językiem. W sprawie, na przykład mediów publicznych, Kaczyński urządził prowokację, bo powołanie na szefa telewizji Kurskiego, to prowokacja, tylko po co?

No właśnie, po co?
Nie wiem. Być może jest tak, jak niektórzy mówią, że chodzi o demonstracje: Kaczyński może wszystko. Ale jeśli tak, to w moim przekonaniu, nie jest zachowanie rozsądne, bo potencjalne koszty, wcześniej czy później, myślę, że wcześniej, będą ogromne. Jak oglądam w tej chwili dziennik telewizyjny, bo nie oglądam publicznej telewizji szerzej, to przecież gołym okiem widać, jak bardzo to medium się angażuje. Bardziej się angażuje, niż angażowali się poprzednicy w pracę ochrony rządu. Każda telewizja publiczna ma jakąś skłonność, żeby rząd traktować dobrze, ale w tej chwili idzie to dużo dalej, niż robiła to poprzednia ekipa. A miało iść mniej.

Usłyszałam taką opinię, że Jarosław Kaczyński tymi wszystkimi zmianami chce zapewnić sobie kolejne wygrane wybory. Pan się z tą diagnoza zgadza?
To bardzo mało prawdopodobne. Jednak ilość czynników, które przeciwdziałają takiemu skręceniu wyborów jest wiele. Oczywiście trzeba sobie zdawać sprawę od samego początku, co to znaczy wygrać wybory. Przecież Kaczyński wygrał wybory nie pod rządami prawa, które sam ukształtował, ale które ukształtowali poprzednicy. Wygrał wybory, choć pofatygowało się poprzeć PiS, ja też należałem do tej grupy, niespełna 19 procent potencjalnych wyborców. Jedni poszli zagłosować na PiS, bo chcieli, inni zagłosowali na PiS, jako na mniejsze zło, to także moja skłonność. Z tych wszystkim, którzy poszli do urn, oddała na nich głos niespełna jedna trzecia wyborców. Prawo wyborcze przesądziło, że 19 procent uprawionych do głosowania i 37 procent tych, którzy oddali na nich głos wystarczy, aby jedna partia miała większość. Mogła utworzyć rząd. Jest pytanie, czy PiS może zrobić na tej drodze jeszcze jakiś zasadniczy krok. Moim zdaniem, zasadniczego nie, ale jakieś niewielkie kroki, na przykład z ordynacją wyborczą, owszem.

Mówi się, że PiS chce zmienić ordynację wyborczą, wprowadzić coś na wzór ordynacji mieszanej z 230 okręgami wyborczymi jednomandatowymi.
Wie pani, nie wykluczam tego. Chociaż konstytucyjność tego wydaje mi się wątpliwa. A kiedy już jesteśmy przy konstytucji, ja w czasie apogeum sporu o Trybunał Konstytucyjny napisałem list do pana prezydenta. Pozostał bez odpowiedzi. Nie mówię nawet o osobistej odpowiedzi Andrzeja Dudy, bo zadowoliłaby mnie odpowiedź kancelistów, ale po miesiącu nie otrzymałem żadnego sygnału, co nota bene może być problemem z punktu widzenia kodeksu administracyjnego, ale mniejsza o to. Chodzi o rzecz z merytorycznego punktu widzenia bardzo istotną: mamy jakieś domniemanie, że w konstytucji jest wszystko uregulowane i na każde pytanie konstytucyjne, Trybunał Konstytucyjny może odpowiedzieć: „Zgodne z konstytucją” lub „Niezgodne z konstytucją”. Spędziłem siedem lat w komisji konstytucyjnej parlamentu. To się skończyło uchwaleniem konstytucji: nie cudownej, ale będącej owocem przetargu, kompromisu - to nie ulega wątpliwości, innej konstytucji by się nie dało w Polsce uchwalić. Nie tylko w Polsce zresztą. Chodzi mi o to, że nie wszystko można tak rozstrzygnąć. Jeżeli jest tak, że izba i prezydent przyjmą ustawę zdecydowaną większością, potem ustawa przychodzi do TK i ten większością trzy do dwóch uznaje, że ustawa jest niezgodna z konstytucją i nie obowiązuje, to przecież jest chore! Uważam, tak zawsze uważałem, że w pewnych sytuacjach rozstrzygnięcie TK nie może być ostateczne. Tylko musi wrócić do parlamentu i parlament może daną ustawę uchwalić odpowiednią większością, nie zwykłą, ale odpowiednio większą. Wie pani, w ogóle sama zasada głosowani w TK w gruncie rzeczy jest nielogiczna. Odpowiada się na pytanie: zgodna lub niezgodna z konstytucją? Czy na takie pytanie można odpowiadać większością głosów?
Dlaczego nie?
Bo głosujemy nad tym, czy to jest prawda czy fałsz.

No tak, sędziowie mogą mieć różne, co do tego zdanie.
Ale głosuje się większością głosów! Sądy zwykłe też orzekają jakąś większością głosów. Powiem tak: w tych orzeczeniach TK po 1997 roku, kiedy orzeczenia mają status orzeczeń ostatecznych, bo wcześniej nie miały takiego, przynajmniej parę razy chwytałem się za głowę z myślą: „Co ja uchwaliłem w tej konstytucji?!” Nie przyszło mi do głowy, że takie rzeczy uchwalałem. Została uchylona ustawa, głosowaliśmy za tym, jako ówczesna Unia Pracy, o planowaniu rodziny i warunkach usuwania ciąży. To nie była, wbrew potocznemu myśleniu, ustawa o tak zwanej aborcji na życzenie. Nie, nie była, ale była liberalna. Podważono ją w TK na podstawie zapisu artykułu drugiego konstytucji, który mówi, że Polska jest demokratycznym państwem prawa. No, sędziowie okazali się niesłychanie zdolni, że wywiedli jedno z drugiego. Z drugiej strony w 2003 albo 2004 roku, rządzące SLD uchwaliło podatek liniowy dla najbogatszych obywateli, nie dla wszystkich, dla najbogatszych. A my mamy normę tegoż artykułu drugiego konstytucji, który mówi: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.” Więc kiedy słyszę ataki na tego biednego Kornela Morawieckiego, który mówi, że naród jest ponad prawem… Można oczywiście Morawieckiego boksować, ale przypominam, że artykuł czwarty konstytucji mówi, że w Rzeczpospolitej Polskiej władza należy do narodu.

Uważa Pan, że konstytucję powinno się zmienić?
W pewnych sprawach chyba tak. Osobiście głosowałem za tamtą konstytucją, która była kompromisem. Wie pani, lubię opowiadać, bo to już czas najwyższy na to, o kuchni jej tworzenia. Przecież najpierw projekt konstytucji został przygotowany, co tu dużo mówić, przez SLD i Unię Wolności. Był zapięty na wszystkie liberalne guziki. Ja wtedy podburzyłem chłopów, dali się podburzyć, też chcieli, powiedzieliśmy: „Jeżeli nie będzie tam paru zapisów, głównie takich socjalnych, to nie będzie konstytucji. Bo potrzeba zgody dwóch trzecich zgromadzenia narodowego, bez nas tego nie macie”. No i zaczęły się negocjacje, negocjacje w składzie ośmiu osób, trochę się te osoby zmieniały. Trwały w siedzibie klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Świętej lub nie świętej pamięci Szmajdziński donosił whisky. Konstytucja powstała w ramach tego kompromisu. Inaczej nie mogła powstać. I co żeśmy wymienili? My uzyskaliśmy różne gwarancje praw socjalnych, zapis o społecznej gospodarce rynkowej, chłopi dostali zapis o rodzinnym gospodarstwie rolnym, nie wiem, czy ich to cieszy dzisiaj czy nie, Unia Wolności dostała niesłychanie rygorystyczne zapisy dotyczące limitu zadłużenia, dotyczące procedur podatkowych, dotyczące gwarancji niezależności NBP, ale tej rzeczy, o którą się bardzo dobijali nie dostali. Bo myśmy się wtedy z chłopami mocno postawili. Mianowicie nie ma w konstytucji zapisu o trójszczeblowym układzie samorządowym, nie ma, jest tylko gmina.

Tylko zastanawiam się, czy w tej atmosferze, która panuje obecnie jest możliwe wypracowanie lepszej konstytucji?
To ma pani problem, to znaczy, ja też mam problem, wszyscy mamy ten problem. Oczywiście, Petru to chyba powiedział, że Nowoczesna nie zgadza się na zmiany konstytucji, bo jak się zacznie, to nie wiadomo, gdzie się skończy. Wie pani, ten rodzaj ryzyka w polityce jest chyba nieusuwalny. I trzeba przyjąć, nie ma innego wyjścia - trzeba przyjąć jakieś porozumienie zawarte w świetle kamer, założyć, że jest granica zmian, rozsądna. Mnie się nie podobał projekt konstytucji, krytykowałem go, który PiS ogłosił chyba pod koniec 2005 albo na początku 2006 roku. To mi się nie podobało, to mi się nie podobało bardzo! Ale moim zdaniem, rzeczywiście, jest pytanie o parę rzeczy, które są, na moje oko, źle ukształtowane. Widzę to dzisiaj z perspektywy czasu.

Panie profesorze, jak Pan myśli, ile procent z tych Polaków, którzy zagłosowali na PiS dzisiaj tego żałuje?
Chyba spory procent, ale to nie znaczy, że nie doszli nowi zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości.
A Pan żałuje, że na PiS zagłosował?
Powiem tak: jest wielce prawdopodobne, że już wkrótce będę żałował definitywnie. Na razie mogę powiedzieć tyle: moje nadzieje są nieporównywalnie mniejsze, są już szczątkowe.

Myśli Pan, że są nowi zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości?
W sondażach utrzymują poparcie.

W sondażach to poparcie spada nawet do 32 procent.
Ale był sondaż z poparciem 39 procent, całkiem niedawno zresztą. Poza tym przypuszczam, że PiS na jakiś czas podratują projekty socjalne. Natomiast w dłuższej perspektywie myślę, że będą mieli problem. Jeśli w gospodarce nie zdarzy się coś nadzwyczajnego, to nie będzie dobrze szło. Ludzie gospodarkę łączą bardzo z ekipą rządzącą, chociaż z reguły te ograniczenia są zewnętrzne. Niech pani zwróci wagę, jakie świetne rezultaty SLD uzyskiwało w latach 1993-1997, czy dlatego, że robili jakąś bardzo dobrą politykę? Zawracanie głowy! Dlatego, że okoliczności były bardzo korzystne. A potem, w latach 2001-2005 nie prowadzili gorszej polityki, ale okoliczności były fatalne i dołowali straszliwie. Podobnie będzie w przypadku Prawa i Sprawiedliwości. To co oni zaproponowali, to nie był ruch w złą stronę, natomiast wszystko w praktyce zależy od dwóch rzeczy: czy rozsądnie skonkretyzują ten kierunek, ja nie widzę tej konkretyzacji ciągle. Nie skarżę się na to, że nie mają kompletu gotowych ustaw, ale skarżę się, także jeśli chodzi o tę radę prezydencką, że nie ma zarysowanej średniookresowej polityki gospodarczej.

Jest wielce prawdopodobne, że już wkrótce będę żałował definitywnie głosowania na Prawo i Sprawiedliwość

Myśli Pan, że dzisiejsze postrzeganie Polski przez Unię Europejska będzie miało wpływ na sytuacje w kraju?
To pewne znaczenie ma, ale trzeba pamiętać o słynnym powiedzeniu Lenina, który mówił: „Sprzedadzą nam postronek, na którym ich powiesimy”. Myślę sobie, że z punktu wiedzenia relacji gospodarczych, ważne będzie to, co się dzieje w gospodarce światowej. Są też w kraju pewne groźne pomysły: gdyby wszedł w życie ten projekt dotyczący frankowiczów, co na szczęście jest bardzo mało prawdopodobne, to reakcja rynku byłaby pewnie bardzo nieprzyjemna. Z drugiej strony gdyby wszedł projekt bardziej powściągliwy, bo jakiś wejść powinien, to PiS będzie miał na głowie z jednej strony banki, a z drugiej strony lobby tych od kredytów frankowych, tam często są ludzie biedni, pokrzywdzeni, ale często są także rekiny. Mieszkam w Podkowie Leśnej, jak wychodzę na spacer, to widzę, że są budowane wille, które na oko muszą kosztować 2-3 miliony. Nie wiem, czy oni wzięli kredyty frankowe czy nie. Mamy im dopłacić?

Minister Morawiecki proponował właśnie, żeby dopłacać tylko tym najbiedniejszym.
Tak, słyszałem to dzisiaj. Myślę sobie, że w tym projekcie, który prezentował Maciej Łopiński są pewne elementy rozsądne. Rozsądnym elementem jest, żeby uwzględnić, że banki oszukiwały na spreadzie i żeby tę różnice między rozsądnym spreadem, stosowanym przez NBP, a tym, który był naliczany faktycznie, oszacować i żeby wziął ją na siebie kredytodawca. Rozsądne jest także założenie, że pomoc nie należy się tym, którzy koszty obsługi kredytu wliczali w koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Ale czego w tym projekcie nie ma? Przecież nie wszyscy brali kredyt, żeby kupić pierwsze mieszkanie, niektórzy kupili je w celach spekulacyjnych, żeby potem odsprzedać, albo wynająć. Jedni produkują gwoździe, a inni zarabiają na czynszówkach. Oni są przedsiębiorcami, powinni być zorientowani.

I jak, Pana zdaniem, rozwinie się sytuacja w kraju?
Proszę iść od wróżki i przeprowadzić z nią wywiad.

Pan jest profesorem, ekonomistą, byłym politykiem, jakąś opinię Pan ma!
Ekonomiści, bardzo wielu moim kolegów, powinni mieć więcej pokory. Bo my wiemy o gospodarce i życiu publicznym znacznie mniej niż wielu napuszonych, na przykład Leszek Balcerowicz twierdzi, że wie.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 50

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

m
marnotrawny

Jako zdeklarowany prawicowiec byłeś zapewne strasznie oburzony, kiedy śp.L.Kaczyński przygarnął tego, jak go nazywasz lewaka, do swego gabinetu jako doradcę. Chyba, że i PiS to partia lewacka? Co by mnie właściwie nie zdziwiło patrząc na życiorys rodziny Kaczyńskich!

m
marnotrawny

Jeśli bzdury o których PiSzesz okażą się prawdą, to naczelny szeryf IV RP na pewno wykryje i osądzi ich sprawców. Do tego czasu nie należy wydawać tak karygodnych sądów, bo możesz doczekać czasów kiedy to Ciebie będą nazywać złodziejem, oszustem i zbrodniarzem. Zastanów się w jaki sposób wtedy będziesz się bronił przed niesłusznymi zarzutami? Jest takie polskie przysłowie do którego często się odwołuję i Tobie też doradzam: nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.

m
marnotrawny

Jakoś nigdy nie miałem zaufania do ludzi,którzy są jak chorągiewki,tak jak Bugaj. Jemu było dobrze i z byłymi komunistami jak i PiS-em. Chyba, że jedno i drugie to jest to samo!

t
tagon

Straszne panie Bugaj to jest nie to co robi Kaczyński ale to co pan powiedział o tych mniejszych wpływach POdatkowych budżetu państwa za rządów PO-PSL .. I ta pana POgłoska dająca wyraźnie do zrozumienia , że przyczyną tych mniejszych wpływów mogło być świadome działanie popoprzedniego rządu a nie tylko brak przeciwdziałania ..

s
sta-n

No właśnie, wtedy był po niewłaściwej stronie popierając Kaczyńskiego i tą całą katopisowską sektę.
Szanuję prof. Bugaja, za obiektywna ocenę obecnej sytuacji w Polsce i głośny sprzeciw wobec putinowskich metod, które wprowadza Kaczyński w naszym kraju. A na temat rządzenia, to pewnie jesteś ślepa i głucha, skoro nie widzisz tego jak PiS zawłaszcza wszystkie stanowiska dla swoich partyjnych kolesi i pociotków, a to jest korupcja polityczna. Do tej ekonomicznej, to już tylko jeden krok.

g
gość

Fedrowania? typowe wyśmiewanie wiedzy i edukacji.

d
dr.jekyl

Ludzi dzielę na : mądrych i głupich i dobrych i złych ! Szczegółowa kompozycja należy do Ciebie !

a
arkadia-magnilia

A kim dla ciebie był i jest obecnie Mieciu Gil????

R
Realista

Gdy Jarosław Kaczyński został premierem 4 RP dziennikarze zapytali czy będzie coś wyprzedawał odpowiedział-Chociaż bym chciał to już nic w Polsce nie ma już do sprzedania bo SLD wszystko sprzedali-Jarosław Kaczyński (premier RP 2005r).To co pozostało jeszcze polskie nie nadaje się do sprzedaży bo nikt tego nie kupi chociażbyśmy mu dopłacili-Jarosław Kaczyński(Jak wyżej)(Mam ci przesłać scan tej wypowiedzi-mam cały dysk zewnętrzny z wypowiedziami i wystąpieniami Kaczyńskich.To miała być sama mądrość-okazało się że to największy kabaret-oczywiście bardzo delikatnie to nazywając.Nie wiem co chcesz nam Polakom przekazać swoim komentarzem???? Są tylko 2 możliwości.Albo uważasz że:
1.Jarosław Kaczyński to zwykła papla która bredzi a sam nie wie co i nie należy go słuchać???
2.Donald Tusk jest cudotwórcą który sprzedał nawet to co Jarosław Kaczyński uważał że nawet idiota tego nie kupi???
Trzecia opcja to taka że Kaczyński sam z siebie robi idiotę .No bo jak można publicznie zaprzeczać samemu sobie i uważać że to normalne???

Z
Zadowolona

panie Bugaj gdzie byłeś kiedy korupcja i sprzedaż państwa Polskiego wiary i bezpieczeństwa działa się za Tuska.Gdzie byłeś kiedy Polska w majestacie prawa była rozkradana, gdzie politycy rządowi określali w rozmowach prywatnych ze Polski już nie ma.

k
konserwa

Jestem zdeklarowanym prawicowcem! Jeszcze niedawno Pan R. Bugaj kojarzył mi się z osobą, która może zorganizować prawdziwą lewicę w tym kraju, tj. taką formację, dla której najważniejsza jest polska racja stanu a dopiero później spieranie się o wewnętrzną politykę z rządzącymi, kimkolwiek oni by byli. Jednak widzę, że Pan Bugaj odleciał nam na lewacką orbitą i nie da już się go stamtąd ściągnąć!

ś
św.NH

Co za idiotyzm, poświęcił się i poparł komuchów i złodziei!

t
toefl

co za tragedia rodzinna

b
bosman

To jest facet który m.in. chce zlikwidowania polskiego rolnictwa. Z partii Balcerowicza dbają jedynie o elite bankową i przedsiębiorców, którzy najlepiej by płacili 5 zł/h albo wcale. To dopiero "żyło by się lepiej"

G
Gabriel

Bardzo dobrze, że pojawił się Pan Petru. Na razie niczego złego nie zrobił, poglądy ma zdrowe, zobaczymy co będzie dalej ? W każdym razie dobrze " wzywa do wojska " rządzących i dobrze robi, tal trzeba ponieważ się zagalopowali i uważają, że im wszystko wolno.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3