Budżetu Unii w tym roku nie będzie? "To balon próbny, forma gry negocjacyjnej"

Agaton Koziński
Udostępnij:
Kompromisowy budżet Unii będzie o 80 mld euro mniejszy od propozycji KE - mówią nam źródła w europarlamencie

Coraz mniej szans na zakończenie negocjacji nowego budżetu UE w tym roku. Wprawdzie pod koniec listopada odbędzie się szczyt poświęcony tylko i wyłącznie próbom wypracowania kompromisu w tej sprawie, ale nikt nie wierzy, aby było to możliwe. - Szanse na zakończenie rozmów w listopadzie są niewielkie - przyznaje w rozmowie z "Polską" Jan Olbrycht, europoseł PO specjalizujący się w tematyce budżetowej.

Od poniedziałku rozpoczyna się nowy etap negocjacji budżetowych - w swoje ręce bierze je Herman Van Rompuy, przewodniczący Rady Europejskiej. To nowość. Do tej pory poszukiwanie kompromisu w sprawie wieloletniej perspektywy finansowej było na głowie (przynajmniej formalnie) kraju sprawującego w danym momencie prezydencję. Skąd więc ta zmiana? Wcześniejsze wieloletnie budżety przyjmowano przed wejściem w życie traktatu lizbońskiego - a dopiero ten przyjęty w 2009 r. dokument stworzył stanowisko zajmowane obecnie przez Van Rompuya.

Mikołaj Dowgielewicz, były polski minister ds. europejskich, a od maja wicegubernator Banku Rozwoju Rady Europy, liczy, że Van Rompuy na ostatniej prostej negocjacji skoncentruje się na dwóch zadaniach. - Po pierwsze, uprości negocjacje. Zamiast toczyć je na szczeblu technicznym, pełnym rozmaitych detali i szczegółów, skoncentruje rozmowy na trzech, czterech najważniejszych sprawach. Po drugie, wywrze maksymalną presję na kraje członkowskie, by te negocjacje jak najszybciej znalazły swój finał - mówi "Polsce" Dowgielewicz.

- Van Rompuy jest pragmatykiem. Będzie prowadził negocjacje w taki sposób, by doprowadzić je do finału. Bez względu na to, co ten finał będzie oznaczał - uważa Jan Olbrycht.

Podobnie jak europoseł Platformy także Dowgielewicz nie wierzy, by udało się osiągnąć kompromis na listopadowym szczycie. - Jeśli to się nie uda, to w grudniu nie będzie ciągu dalszego rozmów. Potrzebne będą nowe propozycje, a na ich wypracowanie trzeba czasu. Spodziewam się, że ewentualna dogrywka miałaby miejsce na przełomie stycznia i lutego - przypuszcza Mikołaj Dowgielewicz.
Listopadowy termin zakończenia negocjacji jest trudny do osiągnięcia, gdyż coraz więcej zastrzeżeń do projektu budżetu zgłaszają unijni płatnicy netto. Kolejne kraje żądają dla siebie specjalnego rabatu na wzór brytyjskiego (Dania, Holandia) lub chcą cięć w propozycji przedstawionej przez Komisję Europejską (Szwecja).

Najwięcej szumu w sprawie zmniejszenia wielkości unijnego budżetu generuje Wielka Brytania. W ubiegłym tygodniu Izba Gmin przegłosowała rezolucję obligującą Davida Camerona do żądania zmniejszenia wielkości budżetu w porównaniu z perspektywą na lata 2007-2013. Brytyjski premier proponował jego zamrożenie, ale deputowanych to nie zadowala. Taka sytuacja bardzo komplikuje sytuację, gdyż Cameron staje się zakładnikiem własnego parlamentu - jeśli budżet nie zostanie okrojony według jego koncepcji, to może on zażądać jego dymisji. Premier, chcąc zachować posadę, może więc wetować wypracowane przez innych porozumienie.

Jednak mimo tych napięć osoby, które z bliska przyglądają się negocjacjom budżetowym, twierdzą, że kompromis jest blisko i uda się go osiągnąć najpóźniej na początku przyszłego roku. Jego podstawą będzie propozycja Komisji Europejskiej, która zakłada zobowiązania UE w latach 2014-2020 w wysokości 1,033 bln euro. - Wszystko wskazuje na to, że uda się osiągnąć kompromis. Będzie nim suma mniejsza o mniej więcej 80 mld euro - mówi "Polsce" rozmówca związany z Parlamentem Europejskim. Gdyby jego informacje okazały się prawdziwe, Polska uzyskałaby ok. 70-73 mld euro w ramach polityki spójności na najbliższe siedem lat. Wszystko będzie zależało od końcowych szczegółowych ustaleń i kursu wymiany, ale na pewno byłaby to suma wyższa niż 300 mld zł, które Platforma Obywatelska obiecywała wynegocjować w czasie ostatniej kampanii wyborczej.

- Proszę nie traktować takich informacji jako ostatecznych. To balon próbny, który jest formą gry negocjacyjnej. Podobnych informacji będzie się pojawiać coraz więcej, w miarę jak rozmowy będą się zbliżać do końca - podkreśla Dowgielewicz, który także wierzy, że finał negocjacji będzie korzystny dla Polski.

- Negocjacje zakończą się po myśli Donalda Tuska, Unia przyzna nam ok. 300 mld zł w ramach polityki spójności na następne siedem lat - mówi "Polsce" Ryszard Czarnecki, europoseł PiS. - Oczywiście, rząd przedstawi to jako wielki sukces. Tymczasem prawda jest dużo bardziej smutna: mogliśmy walczyć o wiele więcej, a premiera zadowoli mniejsza suma. Gdyby premierem był Jarosław Kaczyński, ubiegalibyśmy się o 400 mld zł - dodaje Czarnecki.

- Liczę, że Van Rompuy rozdzieli negocjacje budżetowe od reform w samej Unii - podkreśla z kolei Dowgielewicz. W innej sytuacji Polska, jako kraj poza strefą euro, będzie miała wyjątkowo słabą pozycję negocjacyjną. W takiej sytuacji nawet 300 mld zł okaże się sumą poza naszym zasięgiem.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jureq
przykre, ale jak się nie będzie krzyczeć, to kto się będzie domyślał potrzeb? Może przyzwyczaili się, że ciekawostka europy z uprzejmości i skromności sobie odejmie, by dodać sąsiadowi, ale w eurolandzie poziom życia jest kilka razy wyższy, a kto wymyślał publicznie na "reformy" od nazistów? Ciasnota jest gorsza od głupoty, bo głupota nie jest zdolna do refleksji, ale za ciasnotę i "skromność" pokolenia będą potem uciekały od wspomnienia takich przodków. Ja rozumiem, że kiedyś pewni politycy mówili publicznie, że jak widzą dziewczynę przy autostradzie to śmiać im się chce, ale może komuś już nie chce się śmiać i wymyślać ?
j
jureq
przykra gra drona van Rompuya. Nasz komisarz Lewandowski przy nim to lilijny liberał
g
gasipies
żadna tam gra negocjacyjna, tylko wstępna, potem nas wydupcą.
Dodaj ogłoszenie