Budujcie drogi, zamiast gnębić kierowców

Krzysztof Skiba, muzyk, satyryk i publicysta
Tomasz Wojtasik/POLSKA
Wczoraj "Polska" pisała o nowym projekcie MSWiA polegającym na wprowadzeniu w pełni automatycznego systemu walki z piractwem drogowym.

W praktyce oznacza to, że już wkrótce na naszych drogach pojawi się dodatkowych kilkaset fotoradarów. Będzie ich dwa razy więcej niż do tej pory. Cel - owszem - szczytny, ale metoda wydaje się być chybiona.

Pomysł ten, używając frazeologii drogowej, jest bowiem brnięciem w ślepą uliczkę. Najpierw powinniśmy zająć się zalepieniem dziur w drogach - nie wspomnę już nawet o budowaniu autostrad, bo to jest zadaniem ponad siły rządzących. Jednak właśnie stan dróg, a nie nadmierna prędkość, jest głównym powodem wypadków. Polskie drogi ekspresowe zbyt często przypominają tory tramwajowe.

Jakiekolwiek wyprzedzanie, nawet przy dozwolonych w polskim prawie prędkościach, staje się zadaniem o najwyższym stopniu ryzyka. Niemal co dnia słyszymy, że "do wypadku doszło na prostej drodze". Owszem, może i droga była prosta, ale z dziurami!

Jaki będzie efekt proponowanych zmian? Najprawdopodobniej niestety żaden. Obstawienie dróg ekspresowych fotoradarami spowoduje tylko to, że staniemy się bardziej nerwowi i zaczniemy jeździć większymi zrywami.

W praktyce wygląda to bowiem tak, że gdy tylko znikamy z pola widzenia radarów, chcemy nadgonić stracony czas i wciskamy gaz do dechy. Właśnie wtedy najczęściej dochodzi do tragedii. Gdyby stan dróg pozwalał na równomierną jazdę, powiedzmy z prędkością 130 km/h, to podróż z jednego miasta do drugiego nie zajmowałaby niemal całego dnia, ale tylko kilka godzin.

Niepokoi mnie także sprawa podejścia naszych władz do problemu bezpieczeństwa na drodze. Wymachiwanie kolejnymi radarami ma na celu jedynie zastraszenie użytkowników dróg. Kierowco, pamiętaj - Wielki Brat Komendy Drogowej obserwuje Cię! Strach nie jest właściwą metodą.

Większa ilość radarów na drogach nie przyniesie poprawy bezpieczeństwa także z innego powodu. Wśród kierowców panuje bowiem opinia, że większość z tych urządzeń to atrapy, a ich celem jest tylko wywołanie efektu psychologicznego. To jednak także się nie sprawdza, ponieważ kierowcy skutecznie informują się o tym, który radar jest prawdziwy, a który nie.

Warto się też zastanowić, czy nie są to działania jakiegoś lobby radarowego, bowiem korzyści z wprowadzenia tego systemu osiągnie przede wszystkim producent tych urządzeń. Znów po czasie okaże się, że firma je produkująca należała do wujka ojca szwagra kogoś tam wysoko postawionego. Za tego typu sprawami niestety często kryje się zwyczajny, prywatny interes.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rych

To niestety znak naszych czasow. Zawsze bowiem latwiej i taniej jest wykopac kolejny grob niz wydawac pieniadze na leczenie, ze o zapobieganiu chorobom nie wspomne. A jesli jeszcze przy tym wujek ojca szwagra moze troche zarobic to szkodliwosc spoleczna czynu zniweluje sie gladka gadka o bezpieczenstwie, porzadku, szczytnych celach obludnie przyozdabiajac przerazajacymi statystykami ludzkich tragedii.
Ale nic to, dopoki "ludek" na dole ma oczki szeroko zamkniete to "elitek" na gorze moze robic co chce. Miejmy nadzieje, ze w koncu te oczki w koncu kiedys otworzy.

Dodaj ogłoszenie