Bruksela postawiła stoczniom ostre ultimatum

Tomasz Ł.Rożek
Tylko do czwartku Komisja Europejska czeka na plany restrukturyzacji trzech polskich stoczni: w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie. Mają je przygotować inwestorzy, którzy chcą kupić zakłady od państwa.

Bruksela chce, by plany zakładały ograniczenie i unowocześnienie produkcji tak, by stocznie wreszcie przestały przynosić milionowe straty powodowane przez lata przez niekompetentnych prezesów i dyrektorów. Jeśli inwestorzy nie zdążą, a do 15 lipca szefowie stoczni nie podpiszą umów prywatyzacyjnych z inwestorami, Bruksela nakaże zwrot ponad 5 mld zł pomocy publicznej.

Przez ostatnie cztery lata udzielały jej stoczniom kolejne polskie rządy. Komisja uważa, że gigantyczne pieniądze od państwa w formie pożyczek, gwarancji i dotacji naruszyły konkurencyjność produkcji statków w Unii Europejskiej i w dodatku nie dały żadnych efektów, bo stocznie toną w długach.

- To niesprawiedliwe - twierdzą eurokraci - że polskie stocznie dostają od państwa pieniądze i się nie rozwijają, a producenci statków z innych krajów nie dostają, a mimo to się rozwijają.

- Myślę, że do czwartku będziemy mieli komplet dokumentów od inwestorów, domknięte są plany restrukturyzacji w Gdańsku i Gdyni. Wciąż czekamy na dokumenty ze Szczecina - mówi "Polsce" Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.

W przypadku Stoczni Szczecińskiej to może być pobożne życzenie, bo nadal nie wiadomo, kto miałby ją kupić. Chętnych jest trzech, m.in. norweska stocznia Ulstein i niemiecki Commerzbank, ale z naszych ustaleń wynika, że największe szanse na zakup zakładu ma Mostostal Chojnice. Ta firma ma już bowiem konkretny plan - chce rozruszać stocznię, wstawiając do niej wyprodukowane przez siebie nowoczesne dźwigi i konstrukcje stalowe.

Nieco lepsza sytuacja jest w dwóch pozostałych stoczniach - Gdańsk kupił w ubiegłym roku ukraiński Donbas i ma zamiar szybko przejąć Gdynię, by stworzyć z nich jeden wielki zakład produkujący statki i części do nich.

- Może się zdarzyć, że dostaniemy plany od kilku inwestorów naraz, wtedy wszystkie wyślemy do Brukseli. Im więcej, tym lepiej - uważa Wewiór.

Urzędnicy mają nóż na gardle - jeśli Bruksela zażaąa zwrotu 5 mld zł pomocy publicznej, wszystkie stocznie natychmiast upadną i Polska przestanie produkować statki.

O przesunięcie ultimatum będą prosić w środę w Brukseli związkowcy ze stoczni. Szanse, że Komisja Europejska się na to zgodzi, są jednak mizerne.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie