Brudziński: Schetyna chętnie wbije w polityczne serce Tuska osikowy kołek

Barbara Dziedzic
Joachim Brudziński
Joachim Brudziński FOT.BARTEK SYTA/Polskapresse
- Schetyna stoi na czele anty-Tuskowej frakcji w Platformie. Świetnie się maskuje, bo jest doświadczonym politykiem i nie chce podzielić losu Pawła Piskorskiego, Andrzeja Olechowskiego czy śp. Macieja Płażyńskiego. W odpowiednim momencie Schetyna chętnie wbije osikowy kołek w polityczne serce Donalda Tuska - mówi Joachim Brudziński, poseł PiS, w rozmowie z Barbarą Dziedzic.

Nie przepada Pan chyba za Grzegorzem Schetyną?
Schetyna ani mi brat, ani swat.

Mówiąc, że jest Pan przekonany o poparciu marszałka Sejmu dla nowego rządu ekspertów, nie ułatwia mu Pan politycznego życia u boku premiera.
Nie twierdzę, ze Schetyna na pewno poprze rząd techniczny. Opisuję tylko fakt. Schetyna stoi na czele anty-Tuskowej frakcji w Platformie. Świetnie się maskuje, bo jest doświadczonym politykiem i nie chce podzielić losu Pawła Piskorskiego, Andrzeja Olechowskiego czy śp. Macieja Płażyńskiego. Rozgrywa swoje działania we frakcji w sposób bardziej przebiegły, niż tamci. Jednak nie mam żadnych złudzeń: jeśli tylko nadarzy się stosowna okazja, odegra się za upokorzenia, których doznał od szefa partii, m. in. za usunięcie z rządu. W odpowiednim momencie Schetyna chętnie wbije osikowy kołek w polityczne serce Donalda Tuska.

Za drugi kołek chwyci minister Gowin?
Jest wielu takich, którzy za Tuskiem w Platformie nie przepadają. Tylko strach powstrzymuje ich przed jawnym rokoszem. Platforma jest eklektycznym tworem, spoiwa ideologicznego w niej tyle, co kot napłakał. Dotychczas były nim sondaże i strach przed szefem. Ale ten będzie topniał.

Rokosz nastąpi, kiedy spadną sondaże?
Tak, bo to one polityków na razie hamują. Ale gdy spadną, to będzie koniec partyjnego posłuszeństwa.

Po trzech poważnych aferach poparcie dla partii rządzącej ani drgnie- 40 proc. w notowaniach CBOS-u.
Polecam artykuł w "Gazecie Polskiej Codziennie" o tym, w jaki sposób jest powoływana rada CBOS-u. Premiera Tuska w Radzie reprezentuje socjolog, który z jednej strony publicznie nie ukrywa swojej wrogości do PiS i często daje temu wyraz w wystąpieniach medialnych, z drugiej strony konsekwentnie wychwala rządzących. Prezydenta reprezentuje szef jego gabinetu. A nadzór nad CBOS-em zgodnie z ustawą sprawuje premier. Sondaże są jednym z elementów kreowania rzeczywistości. Rodzajem samospełniającego się proroctwa. Proszę jednak pamiętać, że jesteśmy dopiero rok po wyborach. Do najbliższych jeszcze...

No właśnie, ile?
... trzy lata. Nie jestem optymistą na tyle, żeby twierdzić, że na pewno dojdzie do wcześniejszych wyborów. Choćby dlatego, że Waldemara Pawlaka chętnie zastąpiłby zarówno Leszek Miller, jak i Janusz Palikot. Z drugiej strony istnieje dynamika społeczna, której nie jesteśmy w stanie na dzień dzisiejszy rozszyfrować. Stąd właśnie nasz wniosek o konstruktywne wotum nieufności, ze wskazaniem naszego kandydata na premiera. Jestem przekonany, że takie rozwiązanie poprą także pojedynczy posłowie Platformy.

Toczyły się już na ten temat jakieś wstępne rozmowy? Na przykład z Grzegorzem Schetyną?
Nie, absolutnie nie.

Kiedy dokładnie zostanie złożony ten wniosek?
Na przełomie października i listopada.
Naprawdę wierzy Pan, że może się teraz udać powołać w Polsce rząd ekspertów?
A czy na początku rządów Leszka Millera, kiedy zabrakło 2 proc. do samodzielnego sformułowania rządu przez lewicę, kiedy przewodniczący mówił, że na jego życzenie wyrosną gruszki na wierzbie i kiedy mówiło się o "Żelaznym Kanclerzu", czy wówczas ktoś był w stanie przewidzieć tak sromotny koniec lewicy?

To Pan przypomniał mi przed chwilą, że do wyborów jeszcze trzy lata.
Sytuacja wewnętrzna i zewnętrzna działa na pewno na korzyść opozycji. Jeżeli się nie uda, jesteśmy przygotowani na to, aby wygrać wybory w roku 2015. Chciałbym jednak podkreślić, że nie lekceważę Donalda Tuska jako politycznego przeciwnika. Ten basior jest wciąż bardzo silny i trzyma kontrolę nad sforą, jaką jest Platforma Obywatelska. Ktoś, kto dziś nie docenia pozycji szefa rządu, jest bardzo naiwny.

Janusz Palikot wspominał o konstruktywnym wotum tuż po aferze taśmowej PSL. Powiedział: niech Leszek Miller dopisze nazwisko fachowca, jakie chce, typu Marek Belka. Ostatnio dużo się mówiło o kandydaturze prof. Kleibera, który jednak jasno uciął spekulacje na temat swojej obecności w rządzie. Czy widzi Pan inne kandydatury ?
Projekt Palikota nie był poważny i miał na celu raczej ośmieszenie tego pomysłu, niż jego realizację. W moim odczuciu został rozpisany we współpracy z Tuskiem i jego doradcami wizerunkowymi. Nadal uważam Palikota za głównego pomagiera i sprzymierzeńca Tuska.

Kiedy spadną rządowi sondaże?
Przed nami bardzo trudne miesiące. Euforia związana z Euro 2012, później z Olimpiadą, w końcu sezon ogórkowy, to wszystko już za nami. Przed nami natomiast trudne jesienne miesiące. W najbliższych dniach najboleśniej odczują je rodzice dzieci, które trzeba wysłać do szkół, płacąc za wyprawkę po kilkaset złotych na jedno dziecko. Przeraża sytuacja demograficzna. Coraz więcej obowiązków jest przerzucanych na samorządy, przy stałym ograniczaniu środków finansowych. Cały problem moralny tej sytuacji polega na tym, że dla mnie, jako polityka opozycyjnego, ale przede wszystkim obywatela Polski, dysfunkcja państwa nie jest powodem do zadowolenia. Kwestia odpowiedzialności sprowadza się więc do tego, że po rządach nieudaczników ktoś będzie musiał posprzątać. Jedyną alternatywą jest dziś PiS.

W koalicji z PSL-em?
Robimy wszystko, by móc rządzić samodzielnie.

Ludowcy mogą zmienić lidera na jesieni? Niedługo podczas kongresu wybiorą lidera.
Nie sądzę, aby ktokolwiek był w stanie zagrozić Waldemarowi Pawlakowi.

Politycy PSL, m.in. poseł Kłopotek, nie wykluczają poparcia PSL-u dla powołania komisji śledczej i mówią o tym otwarcie, to znaczy przeciwstawiają się premierowi. Koalicja jest zagrożona?
Z punktu widzenia Stronnictwa, powstanie takiej komisji nie oznaczałoby większych strat. Przeciwnie. Uważam, że mogłoby pomóc PSL - owi w odcięciu się od opinii partii uwikłanej w nepotyzm, ugrupowania wiecznych układów. To może być pierwszy krok do odarcia z szaty pierwszego moralizatora Donalda Tuska, który przy okazji taśm Serafina dosyć mocno upokarzał swoimi wypowiedziami koalicjanta.

Premier oczekuje, że koalicja powinna mówić jednym głosem z rządem.
Nie została spisana umowa koalicyjna, a takich zgrzytów ta koalicja zaznała już wielokrotnie. Jak chociażby wtedy, kiedy Jacek Rostowski nakładał na partię karę rzędu ponad 20 milionów, czy kiedy Donald Tusk upokarzał Waldemara Pawlaka, informując go na konferencji prasowej o tym, że teraz to on zajmie się osobistym nadzorem nad resortem rolnictwa po dymisji ministra Sawickiego.
Dotychczas nie było dwóch afer pogrążających jednocześnie obydwu partii.
Osłabienie Platformy Obywatelskiej, pokazanie, że Donald Tusk nie ma moralnego prawa pouczać innych odnośnie wysokich standardów w polityce leży w gestii PSL-u. Przesunięcie uwagi publicznej z partii ludowców na PO to pokazanie opinii publicznej prawdy. Nikt lepiej niż ludowcy nie wie, jak politycy Platformy przyczyniają się do psucia państwa. Choć nie zmienia to faktu, że PSL także w jakimś stopniu jest partią patologii i zależności, zwłaszcza na poziomie najniższym, samorządowym.

Bo na tym poziomie rządzi.
Proporcjonalnie w stosunku do tego, w jaki sposób państwo zostało zawłaszczone przez Platformę i jej działaczy, PSL jest mniejszym, uboższym, bardziej cherlawym koalicjantem. PO pod tym względem przebiła nawet najgorsze lata rządów lewicy. Afera Rywina przy tych sprawach, które śledzimy obecnie, to zupełnie inna skala skandalu. Warto pamiętać, że tamta afera zmarginalizowała lewicę. Tusk doskonale zdaje sobie z tego sprawę i dlatego Platforma nie zgadza się na powołanie komisji śledczej.

Różnie jest oceniana skuteczność tych komisji.
Oczywiście, jeśli miałaby ona wyglądać tak, jak komisja hazardowa z nieocenionym posłem Sekułą, nie ma sobie w ogóle po co zawracać głowy. Jednie gdyby miała działać tak, jak ta w sprawie Rywina, czy komisja orlenowska, dla Tuska zaczęłyby się schody.

Jeśli komisja miałaby powstać i badać działalność sądów i prokuratury, problem jest taki, że Sejm nie sprawuje funkcji kontrolnej nad prokuraturą. Czyli nie mogłaby działać w świetle prawa.
Uważamy - a to jest także opinia konstytucjonalistów - że Sejm winien sprawować taką kontrolę. Prokuratura jest instytucją urzędniczą. Bardzo negatywnie podchodzimy zresztą do ustawy rozdzielającej prokuraturę i ministerstwo sprawiedliwości. (Do niedawna prokurator generalny pełnił jednocześnie funkcję ministra sprawiedliwości- red). Naszym zdaniem nie ma przeszkód konstytucyjnych ku temu, aby prokuratorzy byli przesłuchiwani przez komisję śledczą.

Ale żeby komisja zbadała nieprawidłowości zgodnie z prawem, trzeba byłoby najpierw zmienić zapis o prokuraturze i ministrze sprawiedliwości.
Najprościej byłoby oczywiście przywrócić dawny stan rzeczy, co byłoby z korzyścią dla wymiaru sprawiedliwości. W tym kierunku idą zresztą propozycje ministra Gowina, który przygotowanymi zmianami w ustawie o prokuraturze de facto przywraca pierwotny stan nadzoru prokuratury przez resort sprawiedliwości, choć ten stan ma być wprowadzony nie wprost, ale za pomocą różnych pośrednich mechanizmów. Jestem jednak w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której jest przegłosowana poprawka do Konstytucji, wzmacniając instytucję komisji śledczych, aby nie było instytucji wyjętych z jakichkolwiek kontroli. To nie są standardy demokratycznych państw prawa, jeśli funkcjonują samowolnie korporacje czy instytucje, które tworzą państwo w państwie i wymykają się wszelkim zewnętrznym mechanizmom kontrolnym i nadzorczym. W tym wypadku uważamy, że patologiczna jest sytuacja, w której nie ma kontroli nad wymiarem sprawiedliwości. Tym, z czym jako parlamentarzyści spotykamy się najczęściej, jest rozpacz ludzi poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości. Bez możliwości interwencji, naprawienia szkód, które zostały dokonane na obywatelach przez korporację sędziowską, znajdującą się poza czyjąkolwiek kontrolą.

Zmiany ministra Gowina zostały ostro zaopiniowane przez prokuratora generalnego.
Prokurator Seremet został postawiony w dość kłopotliwej sytuacji, bo oczywiście boi się otwarcia furtki do własnego odwołania ze stanowiska.
Zostanie odwołany?
Nie wykluczam sytuacji, w której afera Amber Gold posłuży premierowi do tego, aby się go pozbyć i odzyskać wpływy Platformy czy Pałacu Komorowskiego w prokuraturze. Obarczając Seremeta czy Gowina za aferę, Tusk umywa od sprawy ręce. Tym bardziej, że pozycja Seremeta wydaje się być tej chwili dosyć słaba, nie ma w ręku zbyt wielu kart, chyba, że ma już konkretną wiedzę w sprawie Amber Gold np. powiązań Marcina P. z prominentnymi ludźmi na Pomorzu i ta wiedza jest dla niego polisą ubezpieczeniową, bo może nią szachować Tuska.
Środowe zatrzymane Macieja P. pokazuje wyraźnie, że premier wciąż poważnie zastanawia się, jak to wszystko rozegrać. Czy przypadkiem nie ubrać się w szaty pierwszego sprawiedliwego. W myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak Donald Tusk wskaże wielu winnych w różnych instytucjach, zapowie, że trzeba się rozprawić ze wszystkimi, którzy ponoszą odpowiedzialność za aferę Amber Gold? Oczywiście wszyscy okażą się winni, tylko nie premier. To bardzo prawdopodobny scenariusz.

Opozycja powinna być zadowolona, bo też wskazuje jako jednego głównych winnych za aferę prokuraturę.
My wskazujemy winnego przede wszystkim po stronie tych, którzy podnosili ręce za rozdzieleniem stanowiska prokuratora generalnego od urzędu ministra sprawiedliwości. To stało się przyczyną dzisiejszej słabości prokuratury i braku jakiegokolwiek nadzoru nad nią. Nie jest tajemnicą, że ten zapis został przeforsowany wbrew stanowisku ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i opozycji, głosami Platformy, lewicy i PSL-u. ale to nie tylko prokuratura zawiodła. Gdzie było ABW, które podlega premierowi, gdzie kontrola skarbowa podległa ministrowi finansów. Teraz nagle widzimy jak uzbrojeni i w kominiarkach funkcjonariusze ABW zatrzymują Marcina P. ale dziś to pokazówka, a zasadne jest pytanie dlaczego tych działań nie dokonali wiele miesięcy wcześniej?

Gdyby ta zmiana nie nastąpiła, afera Amber Gold by się nie wydarzyła?
Tego nie umiem ocenić. Wiem jednak, że żaden 28-latek, absolwent liceum ekonomicznego, nawet wybitne zdolny i utalentowany, nie byłby w stanie dokonać takiego przekrętu, gdyby nie miał nad sobą parasola ochronnego. To jest zadaniem komisji śledczej. Uchylenie zasłony jak to się stało, że taka piramida mogła zostać stworzona. Jak to się stało, że prominentny polityk Platformy, jakim jest prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, mówi o nim, że jest innowacyjny jak innowacyjny był Lech Wałęsa.

Istnieje "gdański układ"?
Jest coraz więcej patologii w województwie zdominowanym przez PO. Klasyka politologii mówi, że tam, gdzie wszystkie instytucje państwowe i samorządowe są w rękach jednej partii i brakuje odpowiedniej kontroli także sprawowanej przez media, prędzej czy później dochodzi do nadużyć. Jesteśmy świadkami kolejnych rażących, skandalicznych sytuacji z udziałem ważnych polityków partii rządzącej. A można tu dołożyć znane osoby takie jak Lech Wałęsa czy Andrzej Wajda, które przyjmując sponsoring dla filmu od Amber Gold uwiarygadniały właściciela spółki. Nie pozostaje powiedzieć nic innego niż to, że najciemniej jest pod latarnią. A najjaśniejszą latarnią tej formacji jest właśnie Pomorze i Trójmiasto.

Co będzie z aferą Michała Tuska, rozejdzie się po kościach?
O tym marzy na pewno premier i sztab jego PR-owców. Właśnie żeby tak się nie stało, niezbędne jest powołanie komisji śledczej. Mówienie, że te same instytucje: ABW, prokuratura, kontrola skarbowa, sądy, które przez kilka lat nie poradziły sobie z ta aferą teraz nagle staną na wysokości zadania jest naiwnością.

Akurat tą sprawą zająłby się zespół parlamentarny Sprawiedliwe Państwo powołany przez PiS.
To zespół, który ma ewidencjonować patologie związane z funkcjonowaniem państwa. Na szczęście nie jest nam potrzebna zgoda Platformy, aby mógł powstać. Będziemy więc robić swoje.
Ilu liczy teraz członków?
Dopiero się konstytuuje. Trzeba przygotować regulamin i wtedy rozpoczną się prace.

PiS chciał, żeby znaleźli się w nim nie tylko politycy PiS. SLD twierdzi jednak, że wystarczy komisja Ryszarda Kalisza. Tak powiedział m. in. szef partii Leszek Miller.
Pozostaje zapytać, o co Leszek Miller i cała lewica gra. Czy o to, żeby dokonać sanacji naszego państwa, czy raczej zamienić PSL jako koalicjanta w rządzie. To jest sprawa Millera i jego klubu, nie nasza.

Kalisz zostanie ministrem sprawiedliwości?
Niech Bóg broni, mam jak najgorszą ocenę polityczną Kalisza. Uważam go za zwykłego pozera polskiej polityki.

Drugie expose premiera będzie gorącym momentem politycznej jesieni?
Czego jeszcze premier nam nie obiecał?

Ma ostrzegać, mówić o kryzysie.
Żeby zauważyć kryzys, nie jest potrzebne expose. Mieliśmy już premiera, który dba o ciepłą wodę w kranie i takiego, który zachęca do grillowania. Teraz widocznie będziemy mieć roztropnego szefa rządu, który przestrzega, nawołuje, uczula. Pytanie czy jest w Polsce ktoś, kto się na kolejne wcielenia Tuska daje nabrać.

Będą jeszcze kolejne taśmy, nowe afery?

Tego nie wiem, choć nie można tego wykluczyć. Pewne jest, że prędzej czy później opinia publiczna dowie się o różnego rodzaju aferach i szwindlach z udziałem ludzi władzy.

Przeczytałam ostatnio w jednym z tygodników, że Tomasz Kaczmarek nosi czarną teczkę i niektórzy politycy nie są pewni, co w niej chowa.
Nie ma chyba większego świństwa niż dorabianie gęby człowiekowi, który niejednokrotnie narażał swoje życie w walce z patologią i przestępczością zorganizowaną.

Może to nie dorabianie gęby, tylko zwykły strach?
Czy ktoś z publicystów, dziennikarzy czy polityków atakujących wtedy funkcjonariusza służb specjalnych, ujawniając jego prawdziwe nazwisko i wizerunek, zadał sobie pytanie, czy nie naraża przypadkiem życia i zdrowia Kaczmarka i jego najbliższych? Był on funkcjonariuszem, policjantem, rozpracowującym handel twardymi narkotykami czy luksusowymi samochodami. Robienie z niego wroga i formułowanie pod jego adresem ośmieszających hipotez, jest postępowaniem haniebnym.

Ceni Pan Kaczmarka?
Cenię bardzo. Jest osobą niezwykle odporną psychicznie i na pewno nie zasługuje na prześmiewczą, protekcjonalną ocenę, z jaką się spotyka.
Politycy snują domysły np. na temat teczki, bo poseł Kaczmarek sam przyznaje, że będzie reagował za każdym razem, kiedy zachodzi taka potrzeba. To on zadzwonił na policję, kiedy miał podejrzenia, że w tvn24 pojawiła się marihuana.
I kto tu jest nienormalny, Kaczmarek, czy ten, kto promuje narkotyki? Nie przyjmuję za prawdę objawioną faktu, że mając pseudonim Kora, uroczego białego pieska i partnera, który przyznaje się otwarcie do zażywania narkotyków, wszystko wolno. Fakt, że pani Olga Jackowska była w komitecie poparcia Bronisława Komorowskiego wraz ze swoim partnerem, nie stawia tej pary czy też inne osoby promujące narkotyki ponad polskim prawem. Zbyt łatwo niektórym przychodzi ferowanie pod adresem Tomasza Kaczmarka zarzutów. Oskarżanie polityka za to, że poważnie traktuje zapisy Konstytucji i Kodeksu Karnego, jest niedorzeczne.

Jednym słowem jak ktoś jest w porządku, nie boi się posła Kaczmarka.
Czego tu się bać? W tym sporze wszelkiego rodzaju pożal się Boże celebrytów i innych żałosnych błazeńskich postaci z posłem Kaczmarkiem, stoję po jego stronie.

Kary za posiadanie narkotyków, w tym za niewielkie ilości marihuany, narkotyków miękkich powinny zostać zaostrzone?
Moim zdanie wystarczyłoby aby obecnie obowiązujące prawo było konsekwentnie egzekwowane, także względem tych którzy są bohaterami różnego rodzaju kolorowych magazynów.

Palił Pan kiedyś marihuanę?
Paliłem jak parowóz bardzo dużo papierosów które są takim samym śmierdzącym świństwem jak "marycha"(śmiech). Na szczęście od kilkunastu lat nie palę i wszystkim palaczom mogę zaświadczyć, ze wystarczy odrobina silnej woli i determinacji aby móc rzucić palenie.

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Less
Ile to tych osikowych kolkow zaliczyl szef Brudzinskiego?
Ciekawe . Brudzinski taki zatroskany o PO,a o swoim towarzystwie wzajemnej adoracji, przynajmniej publicznie nie wykazuje zmartwienia ,a jest czym sie martwic.Strach przed konsekwencjami odbiera mu odwage? Nadchodzi sezon na wykopki.
Brudzinski moze spac spokojnie .Kaczynski jest wystarczajacym gwarantem stabilnosci w PO i w rzadzie.
j
jakieś wątpliwości?
*** Rosjanin Adamowicz musi odejsc. Niech sobie ciągnie z kumplami samoloty Amber Banków.
j
jakieś wątpliwości?
*** Rosjanin Adamowicz musi odejsc. Niech sobie ciągnie z kumplami samoloty Amber Banków.
M
Makaron
Kazda partia ma takich politykow na jakich zasluguje. Pomijajac warstwe merytoryczna tego wywiadu, zastanawia mie fakt braku swiadomosci Pana Brudzinskiego. PiS jako partia polityczna jest skazana na wyborcow niewyksztalconych, malomiasteczkowych i w wieku emerytlanym. Elektorat ten, z przyczyn naturalnych z roku na rok pomniejsza sie. Zastanawia, sie, skad ta partia za 3 lata znajdzie taka ilosc matolow i nieukow, ktorzy zaglosuja na nia tak, aby partia ta uzyskala wynik pozwalajacy jej stworzyc rzad? Oczywiscie, mozna powiedziec iz z roku na rok ilosc matolow i nieukow w tym kraju wzrasta (patrz: matura 2012). Problem polega jednak na tym. iz sa to matoly i neuki "generacji 2.0", ktore raczej nie zaglosuja na patrie Pana Brudzinskiego. Ale kto wie, zycze sukcesow Panu Brudzinskiemu i polecam dobrego lekarza psychiatre.
E
End
.
r
ryba
dla mnie jest najdziwniejsze że taki głupek wykładał na uniwersytecie szczecińskim. nie wystawia to tej uczelni dobrej opinii. dla mnie tow. brudziński to taka menda o mentalności spod budki z piwem i wcale nie dziwię sie jego wynurzeniom są takie jak on.
G
Gość
POSEŁ BRUDZIŃSKI JEST JEDNAK BARDZIEJ CHORY PSYCHICZNIE ANIŻELI JEGO PREZESUNIO. SWOJĄ POSTAWĄ I NIENAWIŚCIĄ DO CAŁEGO ŚWIATA - DORÓWNUJE JEDYNIE BARDZO CHOREMU polo ORAZ JEGO WYPOCINOM (poniżej). JEŻELI SĄ JESZCZE INNI, KTÓRZY CHCĄ ZAGŁADY NASZEGO KRAJU - TO NIECH DALEJ IDĄ TĄ DROGĄ MYŚLENIA I SZYBKO ZNAJDĄ SIE W DOBRYM ZAKŁADZIE ZAMKNIETYM. O ICH DZIAŁANIACH NIE MÓWIĘ, BO NA SZCZĘŚCIE W ROZSĄDNYM SPOŁECZEŃSTWIE NIE MOŻE MIEĆ MIEJSCA A WIĘC POZOSTAJE IM TYLKO UJADANIE WILKOŁAKÓW.
w
wels5
A kto wbije osikowy kołek w serce prezesa?
p
polo
Tu już potrzebne są pale, palownicy i latarnie.
Nie liczmy na to, że reżim matołów odda władzę dobrowolnie.
G
Gabriel
Panie pośle, co Pan oprócz bzdetów potrafi zrobić dobrego ?
Z ględzenia jest Pan znany ale co więcej ?
e
emeryt29
pis-tumanie słuchaj nikczemnego i kłamliwego Brudzińskiego; zawsze opowiada bzdety na temat tego co się dzieje w PO, a zapomniał jak w pisowskiej sekcie oddzieliły się PJN i SP; nb tyle samo warte co PIS. Pis-kundel Brudziński ośmiela sie nie tylko obrażać władze i premiera . Trzeba być wyjątkowo wrednym, aby opowiadać w mediach takie bzdety. Będzie można zwalić na premiera i legalne władze. To jest właśnie ta perfidna i nikczemna pis-sekta.
a
al
jaki był święty spokój bez ciebie i kaczyńskiego!!!
S
Sybirak
A to pislamski chuj, jak słonia nos, lepiej wie, co zrobiłby Schetyna niż sam Schetyna. To jest dopiero jasnowidztwo.
G
Gabriel
Może tak byś to trochę chociaż uzasadnił ?
Na więcej Cię nie stać ?
a
abe
"Miło posłuchać mądrego człowieka" mawiał w filmie "Dom" cieć Popiołek. Zgadzam się z Popiołkiem, a posłuchać Brudzińskiego to wyjątkowa przyjemność.
Dodaj ogłoszenie