Bronisław Wildstein: "Resortowe dzieci" mają różne braki....

    Bronisław Wildstein: "Resortowe dzieci" mają różne braki. Wielu ludzi nie powinno tam być

    Jakub Szczepański

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    - Mam podwójny stosunek do "Resortowych dzieci". Z jednej strony, uznaję wartość zagadnienia, którą obnaża publikacja, z drugiej - mam poważne zastrzeżenia - mówi prawicowy publicysta Bronisław Wildstein w rozmowie z Jakubem Szczepańskim.
    Bronisław Wildstein

    Bronisław Wildstein ©FOT MARCIN OLIVA SOTO

    To dość irytujące, że polska prawica ciągle nie może się dogadać. Nie uważa Pan?
    A dlaczego pan sądzi, że prawica musi zwarcie maszerować? Niby skąd taki pogląd?

    Powinna tak maszerować chociażby po to, żeby przekonać do siebie ludzi.
    Dlaczego przekonanie ma polegać na posiadaniu jednego głosu? Mnie dużo bardziej przekonują grupy ludzi, którzy zgadzają się co do zasady i proponują nieco odmienne interpretacje. Bo rzeczywistość jest przecież ogromnie złożona. Można zgadzać się co do pryncypiów, ale jednocześnie nie podciągać świata pod jeden strychulec.

    Ma Pan rację, ale spór wokół "Resortowych dzieci" wydaje się wychodzić poza kontrolę. Zdaje się wręcz, że nieprzyzwoicie uderza w polskie twarze prawicy.

    E tam! Bajki. To żadna poważna sprawa. W Telewizji Republika w moim programie "Bronisław Wildstein przedstawia" rozmawialiśmy na temat "Resortowych dzieci". W studiu pojawili się Dorota Kania i Piotr Zaremba. Spierali się bardzo ostro, ale nie wyszli pokłóceni. Fatalna aura wokół tego wydarzenia powstała dopiero później. Stało się tak, bo atmosferę kreują sekundanci. Ci, którzy stoją z tyłu i wciąż powtarzają: "ugryź, ugryź!" To kreacja wrogości. A mój stosunek do tej książki jest ambiwalentny.

    Mógłby Pan konkretniej?
    Z jednej strony, uważam, że jako pierwsza pokazuje realne zjawisko. I chwała jej za to! Dzięki publikacji możemy obserwować poważny proces reprodukowania się elit PRL-owskich w III RP. Krótko mówiąc: elity III RP dziedziczymy z czasów komuny. Ta książka dobrze to pokazała na płaszczyźnie medialnej. Ale to tylko jeden z elementów, bo nie chodzi wyłącznie o media. Z drugiej strony, "Resortowe dzieci" mają różne braki. I błędy. Jakiś nadmiar ludzi, którzy nie powinni się tam znaleźć. To ułatwia wprowadzenie dyskusji na niewłaściwie tory. Dlatego - jak pan słyszy - mogę mieć podwójny stosunek do tej książki. Z jednej strony, uznawać wartość zagadnienia, którą obnaża publikacja, z drugiej - mieć zastrzeżenia.

    Niech mi Pan powie jak facet facetowi. Nie uderzyło to Pana, że redaktor Kania zarzuciła i Panu, i Piotrowi Zarembie brak odwagi?
    (śmiech) U Szekspira było takie powiedzenie: niech się drapią ci, którzy mają świerzb. Wie pan, jak mi ktoś zarzuca brak odwagi, to średnio mnie to rusza.

    Jest Pan uodporniony?
    W tej mierze nie mam żadnych kompleksów. (śmiech)

    No dobrze, Pana podejście to jedno. Ale po tej rozmowie głos zabrało spore grono dziennikarzy prawicy. Chociażby Piotr Skwieciński czy Michał Karnowski.
    No i dobra! A niech się uaktywniają, ale nie powinniśmy się licytować, kto ma większą odwagę. To śmieszne, wręcz infantylne. Ja nie biorę udziału w tej licytacji.

    W każdym razie konkurs wystartował. W "Tygodniku Powszechnym" wyczytałem, że "Resortowe dzieci" można porównać do propagandy Marca 1968 r. Można?
    To świadczy jedynie o głupocie piszącego tamten tekst. To odwracanie sensu rzeczy. Bo ta publikacja nie miała być atakiem na ludzi za ich pochodzenie. Powtarzam jeszcze raz: miała pokazywać elementarną jakość socjologiczną. Rodowód elit jest strasznie ważny. Bardzo interesująco jest prześledzić, jak one wyglądają, jak są spluralizowane. Jeżeli mamy jednorodne elity w III RP, które wyrastają bezpośrednio z PRL-u, to możemy powiedzieć, że w jakimś sensie dziedziczymy PRL. Chociażby w wymiarze prawnym. Mam na myśli korporacje prawnicze, których rodowód przekłada się na ich stosunek do PRL-u i jego zbrodni. To element układu oligarchicznego wyrastającego z czasów komuny. Ale ludzie nie ponoszą winy za swoich rodziców! To oczywiste i nigdzie w tej książce nic takiego nie ma...
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Resortowe - Dzieci PIS w IV RP.

    Ob. RP (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Teraz można wydać PIS-owskie dzieci w instytucjach, w resotach mundurowych - spółkach SP.
    Czyli układ władzy PIS rozdziela stanowiska swoim - PISiewiczom.
    Resortowe stanowiska objęli ludzie -...rozwiń całość

    Teraz można wydać PIS-owskie dzieci w instytucjach, w resotach mundurowych - spółkach SP.
    Czyli układ władzy PIS rozdziela stanowiska swoim - PISiewiczom.
    Resortowe stanowiska objęli ludzie - rodziny PIS.
    Resortowe - Dzieci PIS w IV RP.zwiń

    Zdjęcie autora komentarza
    Zmiana ustroju - zmiana mentalności

    Gabriel Potoczny

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    Zmiany ustrojowe spowodowały moim zdaniem trwały podział
    wśród społeczeństwa. Moim zdaniem nie wiele w tym zakresie można poprawić.
    Z grubsza można powiedzieć, że jest podział na bogatych i...rozwiń całość

    Zmiany ustrojowe spowodowały moim zdaniem trwały podział
    wśród społeczeństwa. Moim zdaniem nie wiele w tym zakresie można poprawić.
    Z grubsza można powiedzieć, że jest podział na bogatych i biednych. Ten podział to podział wiekowy. Jest to podział na tych którzy odnieśli sukcesy i tych którzy się nie "załapali". To pozostanie źródłem różnych podziałów i konfliktów na dziesiątki lat. zwiń

    Zdjęcie autora komentarza
    I tu !

    Jerzy Klaus

    Zgłoś naruszenie treści / 10 / 20

    I tu facet dobrze mówi o brakach ! bo doskonale wie ze sam z swymi przyjaciółmi powinien znależć się
    w tej książce półprawd i oszczerstw !!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo