Brazylijskie klimaty na Ursynowie

Karolina Morelowska
Grzegorz Jakubowski/Polska
Rogerowi Guerreiro w Polsce brakuje słońca i samby.

Jak każdy mężczyzna, najnowszy nabytek polskiej reprezentacji w piłce nożnej Roger Guerreiro niewiele potrzebuje do szczęścia. Wystarczy mu materac, krzesło i stół. Ale mamie, która właśnie go odwiedziła w Polsce i uczestniczy w naszej rozmowie, pozwolił dodać do wystroju kilka szczegółów.

Kto urządzał Twoje warszawskie mieszkanie?
Ono zostało wynajęte i tak naprawdę było już kompletnie umeblowane, zanim się tu wprowadziłem. Zresztą właśnie takiego miejsca szukałem. Gotowego do zamieszkania. Nie chciałem bawić się w architekta. Mój wkład we wnętrze to w zasadzie tylko osobiste drobiazgi, a konkretnie rodzinne zdjęcia przywiezione z Brazylii i kolekcja pluszowych maskotek.

Zbieranych w dzieciństwie?
Nie. Kupiłem je wszystkie w sklepie w Warszawie, kiedy tylko tu przyjechałem. Całą kolekcję. Naciskasz, a one śpiewają, tańczą. Pies, kot, szczur, żaba co chcesz (śmiech).

I to są Twoi jedyni współlokatorzy?
Jedyni towarzysze. Kiedy wracam wieczorem po treningu do pustego domu, włączam je wszystkie jednocześnie i robię hałas, żeby zagłuszyć ciszę. Bo prawda jest taka, że zdarzają się dni, kiedy czuję się tu samotny. Nie mam się do kogo odezwać i to są właśnie momenty do popisu dla mojej pluszowej orkiestry (śmiech). Na szczęście jest internet i telefon. Ciągle wiszę na linii i rozmawiam z moją rodziną, przyjaciółmi.


Czym różni się to polskie mieszkanie od Twojego rodzinnego domu?

W Brazylii jest więcej przestrzeni, ale nie to jest najważniejsze. Najistotniejsze jest to, że tamten dom jest zaludniony. Mieszkają w nim mama, siostra i brat. Właśnie do tego byłem kiedyś przyzwyczajony. Do domu tętniącego życiem. Siłą rzeczy przytulniejszego. Po prostu na pierwszy rzut oka widać tam kobiecą rękę. Wiesz, mężczyźnie wystarczy do szczęścia materac do spania, kawałek blatu i krzesło. Więc, jak widzisz, tutaj i tak, jak na moje możliwości, jest wiele przedmiotów. Nasz dom w Brazylii jest ciepły, ma duszę i niepowtarzalny klimat. Muszę się pochwalić, że na ścianach wiszą moje zdjęcia z meczów, a wszystkie piłkarskie trofea są wyeksponowane.

W tym domu nie widać, że to mieszkanie piłkarza.
Rzeczywiście, i nie chodzi tu o brak piłkarskich akcentów. Mam na myśli przede wszystkim to, że nie widać mojej chaotycznej natury. Tylko dlatego, że przynajmniej dwa razy w tygodniu przychodzi pani, dzięki której panuje tu ład i porządek. Ona sprząta, robi pranie i prasuje ubrania. Po jej wizycie, tak jak teraz, może ci się nawet wydawać, że jestem zorganizowany. Ale to nie jest prawda. Gdybyś zobaczyła to mieszkanie za dwa dni, nie poznałabyś, że to jest to samo miejsce, a już na pewno wiedziałabyś od razu, że mieszka tu kawaler (śmiech). Tylko w kuchni jest zazwyczaj porządek, bo prawie z niej nie korzystam. Stołuję się zazwyczaj na mieście albo u kolegi z drużyny, Edsona. Ma żonę, która doskonale gotuje. Załapuję się na krzywy ryj i do domu wracam najedzony (śmiech).

Teraz przyjechały do Ciebie w odwiedziny mama i siostra. One pewnie zaglądają do kuchni i prawdopodobnie dodały Twojemu mieszkaniu trochę kobiecego ciepła.
Przywiozły świeżą partię zdjęć (śmiech). Mama lubi kwiatki, więc porozstawiała je po całym domu. Potem będzie musiała mi z Brazylii przypominać, żebym je podlewał. A co do kuchni, oczywiście, że mama w niej króluje, a ja nie mogłem się już tego doczekać.

Wchodząc tu, pomyślała sobie Pani, że trzeba to mieszkanie jakoś ożywić, zadbać o syna?
Na przyjazd mamy i siostry wszystko zostało specjalnie przygotowane.

Mama: Roger nie ma problemu z przyzwyczajaniem się do nowych miejsc. Nie zwraca uwagi na szczegóły i nie przywiązuje do nich wagi. Rzeczywiście przyniosłam parę kwiatów i trochę zdjęć, ale raczej dla własnego komfortu. Wiem, że to, czego mu tak naprawdę brakuje i co mogłoby sprawić, że poczuje się jak w rodzinnym domu, to moja kuchnia. Więc gotuję.

Można powiedzieć, że zwiedza Pani Polskę od kuchni?
Mama: Tak, i to dokładnie (śmiech).

Rogerze, to mieszkanie traktujesz jak prawdziwy dom czy raczej jak hotel, miejsce przejściowe?
Bardzo je polubiłem i mam wrażenie, że momentami bezprawnie czuję się jak jego właściciel (śmiech). Czasami myślę, że będzie mi bardzo szkoda się stąd wyprowadzać. Wiesz, zawsze porównuję Warszawę i Sao Paulo, miasto, w którym się urodziłem, i dochodzę do wniosku, że to miejsca bardzo do siebie podobne. W Warszawie czuję się już prawie jak w domu.

Chyba żaden warszawiak nie pomyślałby, że jego miasto może przypominać Sao Paulo.
Oba miasta są wielkimi metropoliami z podobną zabudową, ogromnymi korkami w identycznych godzinach szczytu! Jest tylko jedna rzecz, do której musiałem się przyzwyczaić. Kiedy przyjechałem tu ponad dwa lata temu, trafiłem na prawdziwą zimę. Musiałem trenować w temperaturze -27 st. C. Od tamtej pory już nic nie jest mi straszne (śmiech).

Czego Brazylijczykowi, oczywiście oprócz rodziny i słońca, brakuje w Polsce?
Już dawno przyzwyczaiłem się do tego, że nie mieszkam w Brazylii. Tak jest od wielu lat. Brakuje mi przyjaciół, kolegów, z którymi kumpluję się od dzieciństwa. I oczywiście muzyki. W samochodzie słucham tylko samby. Wtedy od razu robi się cieplej.

Pewnie Twoje mieszkanie jest znanym miejscem na Kabatach, gdzie można potańczyć przy dobrej brazylijskiej muzyce. Często zapraszasz gości i robisz imprezy?
Zdecydowanie nie. Nigdy nie należałem do ludzi, którzy urządzają imprezy w domu. Od tego są kluby, dyskoteki. Dom jest miejscem, gdzie powinno się raczej wyciszyć, odpocząć. Ma być azylem. W Warszawie, podobnie jak w moim rodzinnym mieście, jest wiele fajnych miejsc, gdzie można się świetnie bawić. Wypróbowałem. Chociaż nie mam tu zbyt wielu przyjaciół, z którymi mógłbym poszaleć. Koledzy z klubu w większości mają już żony i dzieci. I to ze swoimi rodzinami spędzają zazwyczaj wieczory. Rozumiem ich, też bym tak robił.

Tekst: Karolina Morelowska, zdjęcia: Grzegorz Jakubowski, stylizacja: Karolina Chmielnik-Dubaj

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie