Branża targowa zginie bez pomocy państwa. Co czwarta firma zapowiada zwolnienie ponad połowy załogi. Na początek

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
W Polsce udało się w tym roku zorganizować mniej niż 1 proc. zaplanowanych targów, m.in. zoologiczne w Poznaniu. Przychody większości firm wynoszą od lutego - zero złotych... Utrata pracy grozi kilkudziesięciu tysiącom ludzi tylko w tej branży. A dochodzą do tego jeszcze branże powiązane.
W Polsce udało się w tym roku zorganizować mniej niż 1 proc. zaplanowanych targów, m.in. zoologiczne w Poznaniu. Przychody większości firm wynoszą od lutego - zero złotych... Utrata pracy grozi kilkudziesięciu tysiącom ludzi tylko w tej branży. A dochodzą do tego jeszcze branże powiązane. Fot. Robert Woźniak
Jako pierwsza została dotknięta przez pandemię i jako ostatnia wyjdzie z kryzysu. O ile przeżyje. Branża targowa cierpi z powodu zastoju i braku przychodów. W większości firm spadły one w lutym do zera i ten stan utrzymuje się do dziś. Dlatego proszą rząd o dalszą pomoc. Bez niej zaczną wkrótce zwalniać pracowników. Co czwarta zamierza odprawić ponad połowę załogi! To pociągnie na dno inne branże: od hotelarskiej po gastronomiczną.

FLESZ - Zakup mieszkania coraz droższy

Wsparcie państwa w postaci dotacji na kapitał obrotowy dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, które odnotowały spadek obrotów o co najmniej 60 procent w dowolnym miesiącu po 1 lutego 2020 r., powinna być kontynuowana – przekonuje Polska Izba Przemysłu Targowego (PIPT), wspierana przez Konfederację Lewiatan.

W apelu do Małgorzaty Jarosińskiej-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej, reprezentacja branży wskazuje, że ponad 600 firm utrzymujących się dotąd z organizacji targów i uzyskujących z tego tytułu przychody rzędu 3 mld zł rocznie, znajduje się od lutego w kompletnym zastoju.

Niemal wszystkie zaplanowane na ten rok imprezy, w tym sztandarowe wydarzenia, z których słyną czołowe małopolskie instytucje, jak EXPO Kraków, ICE czy Chemobudowa, zostały odwołane i/lub przesunięte na bliżej nieokreślony termin.

W efekcie już od pół roku przychód zdecydowanej większości firm tej branży wynosi 0 zł. Z badań PIPT wynika, iż ponad trzy czwarte firm straciło jedyne źródło przychodu i taki stan może trwać nawet do końca 2020 r. Straty z powodu przymusowego przestoju sięgają 150 mln zł miesięcznie, a od początku pandemii dobijają już do 1 mld zł.

W całej branży pracuje 20 tys. pracowników etatowych i drugie tyle na zleceniach. Ponadto biznes ten daje pracę i dochody wielu tysiącom firm kooperujących z branż pokrewnych. Tymczasem z badań PIPT wynika, że już co czwarty przedsiębiorca rozważa potężne zwolnienia. Mają one objęć nawet połowy pracowników i współpracowników.

„Bez pomocy rządu dla naszej branży w ciągu najbliższych dwóch miesięcy zbankrutuje lub ulegnie zamknięciu ponad 60 proc. przedsiębiorstw” – ostrzegają przedsiębiorcy.

Zwracają uwagę, że choć większość branż została już odmrożona i powoli osiąga obroty sprzed pandemii, to kilka innych, w tym targowa, nie ma możliwości realizowania zleceń. Przyczyną takiego stanu są m.in. obawa wystawców, iż z powodu koronawirusa na targi nie przyjdą zwiedzający, cięcia kosztów i skupienie się przez wystawców na odbudowaniu własnych biznesów. Nie bez znaczenia jest także strach przed ewentualnym zakażeniem pracowników.

Organizację wydarzeń, szczególnie międzynarodowych, uniemożliwia również ponowne zamykanie granic przez polski rząd (i inne rządy) oraz zawieszanie/zakaz ruchu lotniczego pomiędzy Polską a kilkudziesięcioma krajami, w tym kluczowymi dla branży targowej (jak Hiszpania czy Francja).

Wszystko to stanowi śmiertelne zagrożenie nie tylko dla branży targowej, ale i powiązanych z nią sektorów gospodarki. W miastach takich jak Kraków doskonale widać, jak silnie brak sztandarowych imprez targowych przekłada się na drastycznie obniżone przychody w takich branżach, jak hotelarstwo, transport (lotniczy, autobusowy, kolejowy…), gastronomia, eventy. Zupełnie leży turystyka kongresowa, zamarł rynek tradycyjnych konferencju i cały segment incentive (turystyka motywacyjna) oraz obszar wsparcia marketingowego.

Małopolscy organizatorzy targów przyznają, że dotychczasowa pomoc rządowa w ramach tarcz pomogła przetrwać ich firmom pierwsze trudne miesiące. Dla wielu było to jednak wsparcie absolutnie niewystarczające, aby przetrwać kolejne kwartały bez przychodów. Niektóre narzędzia, np. dotacje na kapitał obrotowy dla średnich, nie mogły być wykorzystane przez firmy branży targowej, gdyż są to w większości mikro lub małe firmy. Wprawdzie miały one możliwość pozyskania podobnego wsparcia ze środków regionalnych, ale ze względu na ogromną liczbę wniosków i zastosowaną metodę „kto pierwszy ten lepszy”, nabór był zamykany w ciągu pierwszych 60 sekund. W efekcie większość firm nie miało szans wystąpić o tę pomoc, a tym bardziej ją uzyskać…

W obecnym stanie prawnym branża targowa ma nikłe szanse na dalszą pomoc - główną przeszkodą jest jej wrzucenie do jednego worka z branżą turystyczną, która – jak twierdzi rząd – „otrzymała już swoją i więcej nie uzyska”. Dlatego PIPT apeluje do rządu o dostrzeżenie problemu i ponowne udostępnienie dotacji na kapitał obrotowy dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw, które odnotowały spadek przychodów o ponad 60 proc. w kolejnych miesiącach roku.

Organizacja przekonuje, że od tej pomocy w dużej mierze zależy, czy sytuacja branży targowej będzie dalej się pogarszać, czy stanie się szansą i bodźcem do rozwoju gospodarki. Polski przemysł spotkań to gałąź gospodarki, która odpowiada za budowę relacji, tworzenie zaufania oraz kojarzenia partnerów biznesowych. Przy strategicznych decyzjach rynek ten może w najbliższych miesiącach i latach urosnąć wielokrotnie, diametralnie poprawiając pozycję Polski na światowej mapie biznesu. Bez pomocy upadnie – z wielką szkodą dla naszej gospodarki, obniżając szanse na szybkie wyjście z recesji.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Branża targowa zginie bez pomocy państwa. Co czwarta firma zapowiada zwolnienie ponad połowy załogi. Na początek - Dziennik Polski

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zacznij zarabiać od 120 do 200 USD za godzinę pracy online z domu przez kilka godzin każdego dnia ... Otrzymuj regularne płatności co tydzień ... Wszystko, czego potrzebujesz, to komputer, połączenie internetowe i trochę wolnego czasu ... Więcej tutaj

.....................>>>>>>>>>> www.MagnifyIncome.Com

Z
Zbigniew Rusek

Moim zdaniem, najlepiej by upadły korporacje oraz zaczęto masowo zwalniać pracowników biurowych (zarówno korporacyjnych, jak i urzędowych). Co do administracyjnych, to przynajmniej połowę urzędników należy zwolnić, gdyż nie stać nas na utrzymywanie takiej armii darmozjadów, pobierających rażąco wysokie wynagrodzenia w stosunku do innych zawodów (np. nauczyciel w porównaniu z urzędnikiem jest nędzarzem, podobnie asystent czy adiunkt na uczelni a bardzo często urzędnik zarabia więcej niż profesor uniwersytetu, także osoby wykonujące ciężką pracę fizyczną zarabiają znacznie mniej niż ci, którzy siedzą i przekładają papiery, podczas gdy np. na jedzenie więcej musi wydać ciężko pracujący robotnik niż osoba wykonująca pracę siedzącą).

Dodaj ogłoszenie